Region Zakopanego, słynący z malowniczych góralskich domków, to miejsce, gdzie oprócz uroków turystycznych, zdarzają się także wyzwania natury kryminalnej i związane z bezpieczeństwem. Niniejszy artykuł przedstawia zarówno incydenty wymagające interwencji służb, jak i informacje dotyczące lokalnych obiektów noclegowych.
Akcja Strażaków OSP i PSP: Pożar Domków w Nowym Bystrem
Strażacy PSP z Zakopanego i 9 jednostek OSP walczyło z groźnym pożarem, który wybuchł w góralskim domku na wynajem. Ogień przeniósł się na dwa kolejne drewniane domki, stojące tuż obok. Pożar domku w Nowym Bystrym, na osiedlu Słodyczki, zauważono w niedzielę, 13 sierpnia, około godziny 18.40. Zapalił się domek góralski w trakcie budowy, a drewniany budynek płonął jak pochodnia. Nagranie z miejsca pożaru opublikowała Małopolska Alarmowo, informując o pożarze dwóch domków letniskowych, gdzie budynek znajdował się w ogniu.

Na miejscu zdarzenia pracowali strażacy z następujących jednostek:
- Ochotnicza Straż Pożarna w Zębie
- OSP Kościelisko
- OSP Dzianisz Dolny
- OSP Suche
- Ochotnicza Straż Pożarna w Poroninie
- OSP Bustryk
- OSP Biały Dunajec
- OSP KSRG Nowe Bystre
- KP PSP Zakopane
Sytuacja była trudna, a sporym utrudnieniem było położenie domków, daleko od źródła wody, którą trzeba było dowozić. Działania gaśnicze trwały 3 godziny. Udało się ocalić dwa budynki, jednak trzeci spłonął i został częściowo rozebrany przez strażaków w poszukiwaniu zarzewi ognia.
Problem nielegalnej zabudowy: Samowole budowlane w Zakopanem
Region Zakopanego zmaga się również z poważnym problemem nielegalnej zabudowy, która często powstaje bez wymaganych pozwoleń, w terenach chronionych. Takie samowole budowlane stanowią wyzwanie dla lokalnych władz i mogą wpływać na bezpieczeństwo publiczne oraz walory krajobrazowe regionu.

Przypadek Józefa G.-M. i „poidełek dla koni”
Prokuratura Rejonowa w Zakopanem skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 50-letniemu Józefowi G.-M. - za wybudowanie pięciu domów mieszkalnych, które on sam określał jako… poidła dla koni. Domy stanęły w terenie chronionym, niebudowlanym, bez pozwoleń. Śledczy zarzucają mężczyźnie złamanie artykułu 188 Kodeksu karnego, za co grozi mu do dwóch lat pozbawienia wolności.
Chodzi o pięć drewnianych domków jednorodzinnych wzniesionych na Bachledzkim Wierchu w Zakopanem. Teren ten, położony w granicach Parku Kulturowego Kotliny Zakopiańskiej, podlega szczególnej ochronie krajobrazowej na mocy uchwały Rady Miasta Zakopane z 2007 roku. Inwestor postawił tam budynki mieszkalne wraz z drogą dojazdową i utwardzeniem terenu, nie posiadając żadnych zgód administracyjnych.
Inwestor podczas robót zapewniał, że nie stawia budynków mieszkalnych, a „poidełka dla koni”, które hodował. Józef G.-M. przyznał się do zarzuconego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Wszystko zaczęło się już w 2020 roku, gdy na chronionym terenie stanęła potężna wiata wypełniona drewnem. Choć nadzór budowlany nakazał jej rozbiórkę, uznając składowanie materiałów za nielegalne, konstrukcja trwała w miejscu przez lata. Inwestor przed sądem w 2021 roku deklarował nawet dobrowolne poddanie się karze i usunięcie samowoli w ciągu pół roku, jednak obietnice te pozostały bez pokrycia. Zamiast zniknąć, zgromadzone pod wiatą materiały posłużyły w 2024 roku do budowy pięciu domów z drewna.
To właśnie wtedy narodziła się legenda o „poidłach dla koni”. Józef G.-M., pytany przez urzędników z urzędu miasta i Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego o charakter prowadzonych prac, przekonywał, że nie buduje domków pod wynajem, lecz infrastrukturę dla swoich zwierząt. Twierdził przy tym, że - w jego opinii - nie robi nic złego, bo buduje na własnym gruncie i za własne pieniądze.
W sierpniu 2025 roku zapadł pierwszy wyrok w tej sprawie, choć wówczas dotyczył on jedynie wykroczenia związanego ze złamaniem zapisów o Parku Kulturowym. Sąd Rejonowy w Zakopanem uznał wtedy Józefa G.-M. za winnego i wymierzył mu grzywnę w wysokości 5 tys. zł. Sędzia Janusz Knapczyk był bezlitosny w uzasadnieniu, podkreślając umyślność działania inwestora. Sąd nakazał wówczas przywrócenie terenu do stanu poprzedniego, co w praktyce oznaczało nakaz rozbiórki wszystkich pięciu obiektów. Podczas gdy na sali rozpraw odczytywano wyrok, na Bachledzkim Wierchu robotnicy w najlepsze prowadzili prace wykończeniowe przy budynkach. Sam oskarżony nie stawił się w sądzie, zasłaniając się problemami zdrowotnymi i przedkładając zaświadczenia o leczeniu psychiatrycznym.

Długotrwała walka z samowolą budowlaną
„Poidła dla koni” nadal stoją na Bachledzkim Wierchu. Przypadek domków na Bachledzkim to tylko wierzchołek góry lodowej w działalności Józefa G.-M. Mężczyzna od ponad 20 lat toczy regularną wojnę z organami nadzoru budowlanego, a jego „portfolio” nielegalnych inwestycji jest szerokie. Najsłynniejszą z nich jest charakterystyczny zielony pensjonat, który powstał w 2004 roku na działce rolnej. Sześciokondygnacyjny budynek, w którym prowadzony jest wynajem pokoi dla turystów, funkcjonuje nieprzerwanie, mimo że pierwszy nakaz jego rozbiórki wydano 16 lat temu.
Właściciel niemal do perfekcji opanował procedury odwoławcze. Każda decyzja Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego jest zaskarżana do organów wojewódzkich, a następnie do sądów administracyjnych, co pozwala przez lata przedłużać istnienie samowoli. Obecnie sprawa zielonego pensjonatu jest na etapie tzw. wykonania zastępczego - państwo chce rozebrać budynek na koszt właściciela, co oszacowano na około 2 miliony złotych. Jednak i ta procedura została zablokowana kolejnym odwołaniem do Krakowa. Oprócz pensjonatu, nadzór zajmuje się także nielegalnym szpalerem garaży i magazynów wzniesionych przez tego samego inwestora.
W ubiegłym roku próbowano porozmawiać z panem Józefem o jego inwestycjach. Nie był zbytnio rozmowny. „Bardzo dziękuję, że się interesujecie mną. Ale dziękuję” - odpowiedział krótko. Na pytanie o duże zainteresowanie jego ostatnią inwestycją - poidłami dla koni - odpowiedział zdawkowo: „i co z tego”. Na koniec dorzucił grzecznie „Kłaniam się, wszystkiego dobrego”. I na tym rozmowa się skończyła.
Sytuacja Józefa G.-M. stała się dla lokalnych władz symbolem niemocy państwa. Burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz otwarcie przyznał, że urząd miasta wyczerpał już swoje możliwości prawne. Choć urzędnicy regularnie zgłaszają naruszenia, mechanizmy egzekucyjne okazują się zbyt powolne i słabe. Teraz, jeśli sąd podzieli argumentację prokuratury, Józefowi G.-M. grozi już nie tylko grzywna, którą łatwo wpisać w koszty prowadzenia działalności, ale realna kara pozbawienia wolności.
Obiekty noclegowe w okolicach Zakopanego: Przykład Kirowego Gościńca
Region Zakopanego oferuje szeroki wybór obiektów noclegowych, w tym domków, pensjonatów i gościńców. Poniżej przedstawiamy przykład jednego z nich, oferującego zarówno spokój, jak i nowoczesne udogodnienia.

Kirowy Gościniec w Kościelisku
Ośrodek Kirowy Gościniec jest otoczony Tatrzańskim Parkiem Narodowym, co zapewnia ciszę, spokój i bliskość przyrody. Zaprasza do miejsca, w którym co rano słychać kwilącego orła, oferując poczucie odosobnienia, ale jednocześnie zapewniając kontakt z cywilizacją.
Do dyspozycji gości pozostają:
- WiFi
- Sygnał w telefonie komórkowym
- Telewizja satelitarna
- Monitorowany parking strzeżony dla samochodu
Obiekt zlokalizowany jest 3.2 km od centrum miasta.
Udogodnienia obiektu:
- Rekreacja i rozrywka: Bilard, Jazda konna
- Wellness, relaks: Jacuzzi, Sauna
- Dostępne na miejscu: Telefon, Winda, Możliwość parkowania
- Wyżywienie:
- Możliwość gotowania (np. grillowania) na zewnątrz: Możliwość skorzystania z grilla
- Restauracja w obiekcie
Obsługiwane języki: Angielski, Polski, Niemiecki.
Akceptowana waluta: PLN (zł), EUR (€).
W tym obiekcie nie jest wymagana opłata klimatyczna.
Obiekt zachęca do pozostawienia opinii, podkreślając ich wartość dla przyszłych podróżników.