Serial „Dynastia”, choć dziś często kojarzony z intrygami, luksusowymi strojami i pochłanianym przez bohaterów kawiorem, był czymś więcej niż zwykłą operą mydlaną. Jego twórcy prowadzili delikatną polemikę z konserwatyzmem ery Reagana, zachęcając do dyskusji światopoglądowej i poruszając tematy, które na początku lat 80. ubiegłego wieku były nadzwyczaj śmiałe. W lipcu mija 35 lat od pierwszej emisji kultowego serialu w Polsce, gdzie produkcja ta stała się prawdziwym fenomenem.

Amerykańska premiera i kontekst polityczny
„Dynastia” miała amerykańską premierę zaledwie dziewięć dni przed inauguracją Ronalda Reagana w styczniu 1981 roku i była emitowana przez większość jego dwóch kadencji. Szczyt popularności serialu zbiegł się z miażdżącym zwycięstwem Reagana w wyborach w 1984 roku. W USA serial Aarona Spellinga był emitowany w latach 1981-1989. Dziś uznaje się go za telewizyjny fenomen, który wyszedł poza ekran, stając się elementem popkultury i współczesną mitologią.
Charakterystyka rodziny Carringtonów
Blake Carrington - Patriarcha i autokrata
Blake Carrington (John Forsyhte) to patriarcha rodu, symbol amerykańskiego kapitalizmu. Człowiek sukcesu, twardy biznesmen, autokrata. Scenarzyści „Dynastii” - Esther i Richard Shapiro - chcieli pokazać Blake’a Carringtona jako człowieka despotycznego, stojącego na straży tradycji i konserwatywnych wartości. Już w pierwszym odcinku dowiadujemy się, że główni bohaterowie serialu, w tym Blake i Jeff, to republikanie.
Krystle Carrington - Uosobienie otwartości
„Nie jest łatwo z tobą żyć” - mówi Blake’owi jego świeżo poślubiona żona, Krystle (Linda Evans). Ona ma inny charakter. To kobieta, która każdego próbuje zrozumieć i nie spieszy się z osądzaniem. Zawsze jest gotowa dać drugą szansę. Będąc opoką Blake’a, uczy go, jak ważna jest otwartość, dialog i chęć nawiązania porozumienia z tymi, którzy myślą inaczej i wymykają się społecznym schematom.

Młode pokolenie: Fallon i Steven
Młode pokolenie Carringtonów to Fallon i Steven. Córka Blake’a i jego pierwszej żony, Alexis, jest inteligentną dziewczyną, która po ojcu (i - jak kolejne sezony miały pokazać - także po matce) odziedziczyła zmysł biznesowy. Potrafi być twarda, asertywna i wie, jak osiągać swoje cele. Co z tego, skoro Blake nie widzi jej jako swojej następczyni w firmie Denver Carrington? Owszem, uwielbia swoją córkę, mają silną więź, ale zdaniem Blake’a, życiowym priorytetem Fallon powinno być wyjście za mąż (najlepiej za Jeffa Colby’ego - porządnego republikanina) i wydanie na świat małego dziedzica.
Z kolei „brak charakteru” Stevena spędza Blake’owi sen z powiek. Senior dałby wszystko, żeby jego dziedzic myślał o biznesie, przygotowywał do przejęcia imperium naftowego, zamiast czytać książki, filozofować, przeżywać rozterki. Przede wszystkim Blake odetchnąłby z ulgą, gdyby Steven wziął się w garść i zapomniał, że tak naprawdę interesują go mężczyźni.
"Dynastia" jako narzędzie zmian społecznych
Walka z homofobią i świadomość AIDS
Najważniejsze wątki serialu to Fallon dążąca do emancypacji i Steven próbujący porozumieć się z ojcem. To w „Dynastii” po raz pierwszy poruszono temat homofobii (później także AIDS), co na początku lat 80. było posunięciem nadzwyczaj śmiałym. „Dynastia”, według pierwotnej wizji scenarzystów, miała być nie tyle operą mydlaną, co narzędziem służącym do walki o zmiany społeczne - zrozumienie dla kobiet pragnących niezależności i samorealizacji oraz dla mniejszości seksualnych. To był głos młodego pokolenia Amerykanów.
Postać Stevena - mimo pewnych scenariuszowych niekonsekwencji - była przełomowa. Po pierwsze dlatego, że po raz pierwszy pokazano geja nie jako postać komiczną, ale jako człowieka przeżywającego osobiste dramaty. Homofobiczne traktowanie go przez ojca w serialu odzwierciedlało rzeczywistą społeczną i polityczną wrogość wobec społeczności LGBT podczas administracji Reagana (w tym milczenie na temat AIDS i wzrost znaczenia Prawicy Religijnej). Widzowie śledzący zmagania młodego Carringtona, stopniowo zmieniali podejście. Co więcej, Blake, gdy już zaakceptował orientację Stevena, wyraził zaniepokojenie pandemią AIDS, w czasie gdy Waszyngton nadal zamiatał problem pod dywan.
Rock Hudson, jeden z największych gwiazdorów Hollywood, przez całe życie ukrywający swoją orientację seksualną, przyjął rolę w „Dynastii”. Jego bohater był kochankiem Krystle Carrington sprzed jej małżeństwa z Blake’em. Zrobił to nie tylko po to, by zapomnieć na chwilę o wyniszczającej go chorobie (AIDS). Przede wszystkim uważał, że to produkcja niezwykle ważna dla ludzi, którzy - podobnie jak on - musieli żyć pod ciężarem swoich tajemnic, obawiając się społecznego wykluczenia.
Polemika z reaganowskim konserwatyzmem
Portretowanie przez serial silnych, asertywnych postaci takich jak Alexis rezonowało ze zmieniającą się dynamiką społeczną tamtej epoki. W „Dynastii” kobiety mają libido i nie zachowują cnoty do ślubu. Jak na lata 80., kiedy reaganowski konserwatyzm próbował narzucać telewizji swoje normy, twórcy „Dynastii” wykazali się dużą odwagą - tworząc portrety bohaterek i pisząc śmiałe sceny, oparte już nie tylko na subtelnych aluzjach, ale na (niekiedy całkiem drapieżnej) seksualności. Przemiana Blake’a z autokraty w zatroskanego, wspierającego ojca, to także wiadomość dla konserwatystów - bez tolerancji nie ma porozumienia. Swego czasu krążyły plotki, że w zaciszu Białego Domu prezydent Reagan i Pierwsza Dama oglądali „Dynastię” - serial, który z każdym sezonem odważniej polemizował z konserwatywnym status quo. Nigdy jednak nie odważyli się potwierdzić tych doniesień.
Wyjątkowi goście i ich znaczenie
O społecznej czy społeczno-politycznej wartości serialu świadczy obecność wielu znakomitych gości, z byłym prezydentem Geraldem Fordem i byłą Pierwszą Damą, Betty Ford na czele. Para pojawiła się w 11 odcinku czwartego sezonu (odcinek zatytułowany „Carousel”). Sceny zostały nakręcone podczas prawdziwego Carousel Ball - wydarzenia charytatywnego na rzecz Fundacji Cukrzycy Dziecięcej w Denver, gdzie Blake i Krystle Carringtonowie spotkali się z Fordami. Połączenie wątku fikcyjnego z autentycznym wydarzeniem i prawdziwą parą prezydencką było nie tylko interesujące, ale i znaczące. Przede wszystkim dlatego, że Gerald i Betty niezbyt dobrze dogadywali się z Reaganami. Byli o wiele bardziej otwarci, a Betty przez całą kadencję męża narażała się Partii Republikańskiej, walcząc o prawa kobiet (popierała ERA, czyli poprawkę dotyczącą równości praw). Sugerowali, że mogą być matkami, jeśli zechcą, a macierzyństwo nie musi oznaczać rezygnacji z kariery. Dawali do zrozumienia, że kobiety mają swoje potrzeby intelektualne oraz seksualne. Wszystko to zgodnie ze światopoglądem II fali feminizmu i samej Betty Ford.
Na balu był jeszcze jeden interesujący gość - dyplomata oraz sekretarz stanu za prezydentury Richarda Nixona i Geralda Forda, Henry Kissinger. W jednej ze scen wymienił uprzejmości z Alexis Colby. W przeciwieństwie do wystąpienia Betty Ford, które miało wymiar ideologiczny, obecność Kissingera miała charakter bardziej symboliczny. Jego cameo odzwierciedlało fascynację „Dynastii” władzą, wpływami oraz przenikaniem się polityki i biznesu w Ameryce lat 80.

Alexis Colby: Ikona i siła napędowa serialu
Pojawienie się postaci Alexis w drugim sezonie sprawiło, że „Dynastia” stała się przebojem. Początkowo ex-żonę Blake'a miała grać Sophia Loren, ale włoska aktorka się nie zgodziła. Wtedy zgłosiła się Joan Collins i było to najlepsze, co mogło spotkać twórców. Już pierwsza scena z udziałem Alexis, gdy wchodzi na salę sądową podczas procesu byłego męża, wywołała ogromne emocje. Potem było zaś jeszcze lepiej. Delikatna, łagodna, niemal idealna Krystle zyskała rywalkę, która była jej przeciwieństwem. Blake wielokrotnie miał ochotę zabić Alexis - z czego raz niemal mu się to udało - ale widzowie wprost ją uwielbiali.
Intrygantka Alexis była nie tylko barwną bohaterką, wprowadzającą do fabuły zamieszanie. Miała ona o wiele ważniejszą rolę. W pewnym momencie stała się np. ikoną wszystkich feministek. Obecny w „Dynastii” patriarchat zyskał przeciwwagę właśnie w jej osobie. Dobiegająca pięćdziesiątki Collins wyglądała jak milion dolarów i scenarzyści doskonale wiedzieli, jak ten fakt wykorzystać. Alexis nawet po menopauzie miała bogate życie uczuciowe, a sam seks traktowała niczym narzędzie władzy nad mężczyznami. Jej ambicje nie ograniczały się do ról żony i matki. Uważała, że może być świetną szefową koncernu naftowego i jej płeć nie była w tym żadną przeszkodą. W odróżnieniu od byłego męża, w pełni akceptowała też syna homoseksualistę. Konserwatywny system wartości nie był dla niej żadnym wyznacznikiem.

Kultowe walki Alexis z Krystle
Do historii telewizji przeszły przede wszystkim walki Alexis z Krystle. Panie ubrane w stroje od najlepszych projektantów (przez dziewięć lat emisji ani jedna, ani druga nie pojawiła się dwa razy w tej samej kreacji) i biżuteria od Tiffany'ego czy Harry'ego Winstona, okładały się po twarzy, przewracały, ciągnęły za włosy i rzucały w siebie wazonami. Walczyły np. w błocie albo sadzawce. Co ciekawe, nie były to jednak najbardziej absurdalne wątki serialu.

Spektakularne i absurdalne wątki fabularne
W „Dynastii” raz po raz ktoś oskarżony był o morderstwo, kto inny tracił wzrok, by później nagle go odzyskać, dochodziło też do wyjątkowych porwań. Krystle uprowadzona przez swoją siostrzenicę została zastąpiona przez sobowtórkę, a Blake w ogóle się w tym nie zorientował. Fallon, córkę Blake'a i Alexis, porywa zaś… UFO. Jakby tego było mało, Steven w jednym z odcinków wpada do basenu i doznaje uszkodzenia mózgu, a gdy w końcu zdrowieje, prawie umiera w pożarze, przez co musi przejść wiele skomplikowanych operacji, w tym… transplantację twarzy. W ogóle Steven to pechowa postać - niemal każdy z jego partnerów ginie, jeśli nie z rąk Blake'a, to w ataku terrorystycznym.
Masakra w Mołdawii - Najsłynniejszy cliffhanger
Wątek tzw. masakry w Mołdawii podczas wesela jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych w całym serialu i najprawdopodobniej jednym z najsłynniejszych cliffhangerów w historii telewizji. Finałowy odcinek 5. sezonu „Dynastii” nosi tytuł „Royal Wedding”. Ślub Amandy (córka Blake’a Carringtona i Alexis) z księciem Mołdawii, Michaelem, zostaje przerwany przez atak terrorystów. Chwilę po tym bowiem, jak prowadzący uroczystość kaznodzieja oznajmił, że Amanda i Michael związani zostali świętym węzłem małżeńskim, do kaplicy wtargnęli terroryści, dokonując zamachu stanu i wściekle strzelając do wszystkich gości. Wydaje się, że wszyscy giną.
To był koniec sezonu, a na rozstrzygnięcie tego, kto umarł, a kto nie, trzeba było czekać wiele miesięcy (w Stanach; w Polsce kolejny odcinek wyemitowano po tygodniu). Prawie 26-milionowa publiczność była zupełnie oszołomiona. Wszyscy zastanawiali się, czy ktoś w ogóle przeżył mołdawską masakrę. Okazało się, że było odwrotnie - wszyscy najważniejsi bohaterowie przeżyli, z wyjątkiem Luke'a, partnera Stevena. Takie rozwiązanie było zarówno satysfakcjonujące (jeszcze miałoby zabraknąć Alexis!), jak i nieco rozczarowujące. Niestety oznaczał on również początek końca „Dynastii”. Produkcję kontynuowano jeszcze przez trzy lata, ale nie dało oprzeć się wrażeniu, że największa popularność „Dynastii” minęła. Porównania do „Gry o tron” nie kończą się zresztą tylko na krwawym weselu, pokazując, jak wielki wpływ seriale mają na codzienne życie.

"Dynastia" w Polsce: Zjawisko kulturowe
W Polsce serial osiągał niemal stuprocentową oglądalność. Kobiety stylizowały się na Alexis i Krystle, a mężczyźni marzyli o samochodach i posiadłości Blake'a. Krystle i Blake Carringtonowie w 1993 r. uznani zostali przez Polaków wzorcami naśladowania, tuż za Ewą Łętowską i Zbigniewem Religą.
U nas serial emitowano od 2 lipca 1990 r., czyli już po zakończeniu ostatniego, dziewiątego sezonu. Był to czas tuż po wielkich zmianach w naszym kraju. Wydawało się, że wkrótce czeka nas życie jak w „Dynastii”. Produkcja ta była największą pochwałą kapitalizmu. Polacy zachwycili się tymi wszystkimi limuzynami, prywatnymi odrzutowcami, rezydencjami - przecież dom Carringtonów wyglądał jak istny pałac! Bohaterowie jedli kawior na złotej zastawie, a my podniecaliśmy się Coca-colą i batonami Mars. Okazało się, że w Pewexie można było dostać tylko marne odrzuty. Prawdziwa Ameryka wyglądała zupełnie inaczej.
Dziś wielu polskich widzów śmieje się, przypominając sobie, jak wielki zachwyt wywoływał w nich świat z „Dynastii”. Wtedy, między 1990 a 1993 r. (produkcję emitowano bez przerw między sezonami, początkowo nawet codziennie), rzeczywiście było to jednak coś wyjątkowego. Serial oglądali wszyscy. Dosłownie wszyscy - według niektórych badań, gdyby doliczyć poranne powtórki, oglądalność wynosiłaby 100 proc. (co przy jedynie dwóch kanałach telewizyjnych było nieco ułatwione). W środy między 20 a 21 nikt nie odbierał telefonów, a ulice pustoszały. Ludzie chcieli żyć życiem Carringtonów. „Dynastia” traktowana była niczym spełnienie najskrytszego snu, szczęście, o jakim aż wstyd było marzyć.
To był jeden z pierwszych emitowanych w TVP seriali, które pokazywały życie wyższych sfer amerykańskiego społeczeństwa i ten wizerunek zapadł w pamięć Polakom na długie lata. Carringtonowie uważani byli za definicję sukcesu i powodzenia. Jeśli ktoś dorobił się większych pieniędzy, starał się wprowadzić choć namiastkę „Dynastii” do swojego życia. Niechby miało to polegać na wynajęciu białej limuzyny dla przyjmującej pierwszą komunię córki czy stylu kobiet imitującym główne bohaterki serialu. Mówi się, że na początku lat 90. na polskich ulicach królowały dwie fryzury - na Krystle lub Alexis.
🔴 Układ wiedeński. Kto naprawdę rządził Polską lat 90?
Reboot serialu i pamięć o pożarach
Serial „Dynastia” jest wyjątkowy i ma swoje specjalne miejsce w historii telewizji. Śmiało można powiedzieć, że otoczony jest pewnym kultem. To właściwie współczesna mitologia, z Blakiem jako Zeusem, panem Olimpu, i Alexis w roli Hery. Tego charakterystycznego, celowo kiczowatego stylu nie da się podrobić. Fabuła „Dynastii” nie miała tak naprawdę wielkiego znaczenia. Liczyła się otoczka - luksus, bogactwo, możliwość podglądania ludzi, którzy żyli w zupełnie innym świecie.
Nowa wersja „Dynastii” również stara się nawiązywać do dramatycznych i spektakularnych cliffhangerów. Przykładowo, pierwszy sezon nowego serialu zakończył się wybuchowym finałem, w którym znalazło się miejsce na kolejną szaloną scenę targania się za włosy, a także pożar, połączony z cliffhangerem. Życie Alexis, Cristal, Stevena i Culhane'a zawisło na włosku, budząc dylemat, kto prawdopodobnie nie wyjdzie z tego żywy. Te wydarzenia, choć z nowej odsłony, są kontynuacją tradycji oryginalnego serialu w kwestii zaskakujących zwrotów akcji i dramatycznych zakończeń sezonów, które od lat budzą emocje wśród widzów.
