Nazwa Babilon w ostatnich latach pojawiała się w mediach w kontekście dwóch dramatycznych wydarzeń - pożaru w akademiku w Krakowie oraz ostrzału polskiej bazy wojskowej w Iraku.
Pożar w Akademiku "Babilon" w Krakowie
Akademickim światem Krakowa wstrząsnął potworny akt wandalizmu. W akademiku "Babilon" należącym do krakowskiej AGH, w ubiegłym tygodniu ktoś podpalił windę. Pożar wybuchł w ubiegły czwartek około godziny 4 nad ranem.

Grupa kompletnie pijanych imprezowiczów, a właściwie grupa pijanych wandali, podłożyła ogień pod fotel, a następnie wepchnęła go do windy i spuściła ją z górnych pięter na parter. Płonąca winda zatrzymała się na 11. piętrze, a płomienie momentalnie opanowały cały szyb. Strażacy zmuszeni byli przeprowadzić ewakuację pięciu poziomów budynku. Sytuacja była bardzo poważna, jednak na szczęście nikomu nic się nie stało. Policja prowadzi śledztwo i ustala, kto dokładnie dopuścił się wandalizmu.
Konsekwencje i Reakcje
Wielkie zastrzeżenia co do ewakuacji zgłaszali później sami strażacy, wskazując, że wiele osób nie potrafiło opuścić akademika o własnych siłach, a część w ogóle nie wyszła z pokoju. Niektórzy wyrażali nawet dezaprobatę wobec działania służb ratunkowych, ponieważ te przerwały im imprezę. W ogóle wiele osób było niezwykle rozbawionych faktem, że Babilon płonie, co zaowocowało szybkim powstaniem fanpage'a "Jaram się jak winda w Babilonie", który zyskał sympatię 5 tysięcy użytkowników. Części jednak nie będzie do śmiechu, jeśli nie znajdzie się sprawca podpalenia - koszty naprawy windy i akcji straży pożarnej będą musieli pokryć wszyscy mieszkańcy akademika. Straty są kolosalne, uszkodzone zostały wszystkie cztery szyby windy i maszynownia, a koszt ich remontu to ponad 100 tys. zł.
Katedra - Historia jednego pożaru
Wydarzenie z zeszłego tygodnia wywołało także stanowczą interwencję dyrekcji miasteczka studenckiego AGH oraz prorektora ds. studenckich. Wprowadzono bezwzględny zakaz przyjmowania gości, który ma docelowo zmienić się w potwierdzanie tożsamości wszystkich odwiedzających. Do domu studenckiego nie będzie można również wnosić alkoholu, a na korytarzach pojawi się monitoring. Tymczasem do momentu naprawy zniszczeń studenci muszą wchodzić po schodach. Koledzy mogą zatem "podziękować podpalaczowi" - niektórzy jak widać bycie studentem mylą z byciem degeneratem. Pożar w szybie był na tyle poważny, że przez parę tygodni windy w tym akademiku były wyłączone. Gruba afera była, ponieważ wyjścia ewakuacyjne były zastawione. Po tym pożarze nic już nie było takie jak przed, np. z zewnątrz nie wpuszczano bez zostawienia legitymacji, gdzie kiedyś mało kto w ogóle zwracał na to uwagę. Ponoć sprawcy, "geniusze którzy to zrobili", zostali usunięci z uczelni, będąc na 3. roku inżynierki, choć nie ma potwierdzenia, czy to nie jest "urban legend".
Mają być przyszłością narodu, a wychodzi na to, że studenci zamiast książek wolą wódkę, a zamiast wykładów bandyckie wybryki - przynajmniej niektórzy.
Ostrzał Obozu Babilon w Iraku
Dzisiaj doszło również do ostrzału obozu Babilon w Iraku. W polskiej bazie i wokół niej wybuchło 12 pocisków moździerzowych. Dziennikarze będący na miejscu podają informacje o siedmiu rannych. Polska baza została ostrzelana z moździerzy. W kierunku Obozu Babilon zostało odpalonych około 10 pocisków moździerzowych.

Rannych zostało siedem osób: trzech Polaków, Amerykanin, Indus i dwóch Irakijczyków. Rzecznik Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe, ppłk Artur Domański, zapewnił, że życiu rannych nie zagraża niebezpieczeństwo. Na bazę, około godz. 12.30 czasu polskiego, spadło ponad 10 pocisków, a atak trwał około 7 minut.
Według rzecznika prasowego szefa Sztabu Generalnego WP, płk Zdzisława Gnatowskiego, na teren obozu spadło kilka pocisków. W ślad za napastnikami wysłano siły reagowania. Płk Gnatowski dodał, że dwóch ludzi zostało w wyniku ostrzału niegroźnie rannych - jeden w udo, drugi w rękę.
Katedra - Historia jednego pożaru
Atak został przeprowadzony prawdopodobnie z drogi łączącej prowincję Babil z prowincją Karbala, o czym poinformował polskich dziennikarzy dowódca Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe, generał Andrzej Ekiert. Strzały oddano z odległości 2-3 kilometrów. Generał Ekiert podkreślił, że granaty były strzelane pośpiesznie, a linia ognia jest znana. Wyraził zaskoczenie porą ataku, ponieważ ostrzały były do tej pory prowadzone tylko nocą. Na miejsce, skąd prowadzono atak, zostały wysłane siły szybkiego reagowania.