Pożary składowisk opon w Polsce: Incydenty, śledztwa i konsekwencje prawne

Pożary składowisk opon stanowią poważne zagrożenie dla środowiska i zdrowia publicznego, generując ogromne chmury toksycznego dymu oraz prowadząc do znaczących strat materialnych. W Polsce dochodziło do wielu takich incydentów, często będących wynikiem celowego podpalenia lub rażących zaniedbań. Poniższa artykuł przedstawia przegląd wybranych przypadków pożarów składowisk opon, działań służb ratunkowych, prowadzonych śledztw oraz ich konsekwencji prawnych.

Dlaczego składowiska odpadów płoną? Samorządowcy boją się powtórki

Pożar składowiska opon w Koninie i aresztowanie podejrzanego

W poniedziałek, na wniosek prokuratora, sąd zastosował tymczasowe aresztowanie wobec 27-latka podejrzanego o podpalenie składowiska opon w Koninie. Oficer prasowy KMP w Koninie, asp. poinformował, że zgłoszenie o pożarze hałdy opon na składowisku przy ul. Marantowskiej w Koninie strażacy otrzymali w sobotę po godzinie 4 rano. W kulminacyjnym momencie pożar objął powierzchnię około 2,5 tys. m kw., a w akcji gaśniczej brało udział prawie 50 zastępów strażackich, czyli około 200 ratowników. W sobotnie popołudnie ratownikom udało się ugasić pożar, natomiast w nocy w akcji dogaszania pogorzeliska uczestniczyło jeszcze osiem strażackich jednostek.

Zdjęcie płonącego składowiska opon w Koninie z widoczną chmurą dymu

Mężczyzna, 27-letni Grzegorz B., trafił do policyjnego aresztu. Zebrane materiały pozwoliły przedstawić mu prokuratorski zarzut sprowadzenia zagrożenia dla mienia o wielkich rozmiarach w postaci pożaru. Rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Koninie, prok. Ewa Woźniak, powiedziała, że mężczyźnie zarzucono podpalenie składowiska. Dodała jednak, że prowadzone w tej sprawie śledztwo wszczęto także pod kątem zanieczyszczenia środowiska w wielkich rozmiarach. Grzegorz B. miał powiedzieć śledczym, że podpalił składowisko „z powodów osobistych”. Prok. Woźniak przyznała, że prowadzący postępowanie prokurator zlecił uzupełnienie materiału dowodowego, dlatego zarzuty przedstawiono mężczyźnie w poniedziałek, a nie zaraz po zatrzymaniu w sobotę. Potwierdzono również, że mężczyzna w momencie podpalania składowiska był trzeźwy. Prokuratura złożyła do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego.

Podpalenie w Iławie: Zniszczenie mienia i recydywa

Sąd Rejonowy w Iławie zdecydował o zastosowaniu dwumiesięcznego aresztu wobec 32-letniego Marcina A. Mężczyzna podejrzany jest o zniszczenie dwóch przyczep kempingowych oraz przebicie opon i uszkodzenie zamka. Oficer dyżurny iławskiej policji otrzymał informację, że w jednej z miejscowości gminy Iława doszło do spalenia dwóch przyczep kempingowych. Funkcjonariusze ustalili, że sprawca poprzez podłożenie ognia dokonał spalenia dwóch przyczep kempingowych oraz wiaty.

W trakcie dalszych czynności ustalono, że w tym samym okresie na terenie tej samej miejscowości nieznany sprawca przebił opony w samochodzie osobowym oraz uszkodził zamek w jednym z lokalnych pensjonatów. Łącznie straty oszacowano na prawie 11 tysięcy złotych. Policjanci, przesłuchując zgłaszających i świadków, wytypowali Marcina A., który został zatrzymany i osadzony w policyjnej celi. Sąd Rejonowy w Iławie przychylił się do wniosku prokuratora o tymczasowe aresztowanie 32-latka. Za zniszczenie mienia w warunkach tak zwanej recydywy Kodeks karny przewiduje karę nawet do 7 i pół roku pozbawienia wolności.

Sprawa składowiska w Raciniewie (Gmina Unisław): Od umorzenia do kar administracyjnych

Sprawa podpalenia składowiska opon w Raciniewie, które miało miejsce 13 listopada 2020 roku, okazała się złożona. Początkowo podejrzani o podpalenie zostali oczyszczeni z zarzutów, a sprawa została umorzona. Policja nie będzie szukać sprawców, co zaskoczyło wójta gminy Unisław, Jakuba Danielewicza. Podkreślił on „ogromną szkodliwość społeczną” i fakt, że umorzenie śledztwa w sprawie jednego z największych pożarów w historii województwa kujawsko-pomorskiego jest zaskakujące.

Zdjęcie potężnego składowiska opon w Raciniewie przed pożarem

13 listopada w Raciniewie zaczęło się palić ogromne składowisko opon. Zagrożone były pobliskie zabudowania i stolarnia. Właściciel tego składowiska, firma Ergum Krzysztof R. z Małopolski, wiele lat temu otrzymał pozwolenie na składowanie opon w Raciniewie. Jednakże, jak się okazało, zasypał oponami pas drogi publicznej i wyszedł poza ramy składowiska, które dopuściło Starostwo Powiatowe w Chełmnie. Miał to posprzątać, ale tego nie zrobił. Wójt gminy Unisław naliczył mu karę w wysokości 2,5 miliona złotych. 12 listopada 2021 roku właściciel składowiska odwołał się od tej kary, a następnego dnia składowisko na 1,5 hektara terenu płonęło.

Krzysztof R. odwołał się od administracyjnej kary nałożonej przez wójta gminy Unisław do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO). SKO nakazało gminie Unisław jeszcze raz rozpatrzeć sprawę, dokonując poprawek technicznych, aby wszystkie pomiary geodezyjne zgadzały się na mapie. Wójt zapowiedział, że to nie koniec, i ponownie wyda decyzję, licząc na utrzymanie kary 2,5 miliona złotych. Drugą decyzję wójta, nakazującą uporządkowanie działki w Unisławiu, na której firma Ergum stworzyła nielegalne składowisko, SKO utrzymało w mocy. Wójt Jakub Danielewicz oczekuje uprzątnięcia terenu nie tylko od Ergum, ale również od Krajowej Spółki Cukrowniczej, która dzierżawiła ten teren Ergum. Podmioty te mają trzy miesiące na uporządkowanie terenu.

Pożar opon przy trasie S1 w Jaworznie: Związek z karambolem

Policjanci z jaworznickiego wydziału kryminalnego ustalili i zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 24 i 34 lat, podejrzanych o podpalenie opon w rejonie wiaduktu przy trasie S1. Kłęby czarnego dymu unoszące się nad drogą mogły być przyczyną niedzielnego karambolu, w którym zginął jeden z kierowców. Sprawcy trafili do policyjnego aresztu.

Zdjęcie zadymionej autostrady S1 i miejsca karambolu

W niedzielę około godziny 22:00 dyżurny jaworznickiej policji otrzymał zgłoszenie dotyczące zdarzenia drogowego na drodze ekspresowej S1. W zderzeniu 21 samochodów rannych zostało 19 osób, a 36-letni kierowca z Tomaszowa Mazowieckiego zmarł pomimo reanimacji. Praca operacyjna policji pozwoliła na wytypowanie dwóch mieszkańców Sosnowca, podejrzewanych o podpalenie opon. Jak ustalili policjanci, mężczyźni wieczorem spotkali się w rejonie wiaduktu i „opalali” miedziane kable, co doprowadziło do pożaru opon. Śledczy badają motywy ich działania i ustalają okoliczności zdarzenia. Mężczyźni zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty.

Pożar składowiska w Trzebini: Motywy i konsekwencje

Dwóch mieszkańców Małopolski, Mateusz B. i Kacper P., zostało skazanych za podpalenie składowiska opon w Trzebini w zeszłym roku. Prokuratura oskarżyła ich o serię podpaleń w latach 2016-2018, które miały miejsce w różnych miejscowościach powiatu chrzanowskiego. Pożar w Trzebini wybuchł w nocy z 26 na 27 maja 2018 roku na nieużytkowanym od kilku lat składowisku starych opon. Z ogniem przez całą noc i dzień walczyło ponad 230 strażaków. Przez wiele godzin nad miastem unosiła się potężna chmura dymu, a do akcji włączono nawet samoloty gaśnicze. W wyniku pożaru spłonęło wtedy 46 tys. m sześc. opon.

Zdjęcie potężnej chmury dymu nad płonącym składowiskiem opon w Trzebini

Obaj podejrzani przyznali się do zarzucanego im czynu i złożyli obszerne wyjaśnienia. Wynikało z nich, że po prostu „chcieli sobie stworzyć akcję gaśniczą”, słyszeli o innych pożarach i dlatego podpalili składowisko w Trzebini. Nie zdawali sobie sprawy ze skali zagrożenia.

Tragiczne zdarzenia w zakładzie PSF Energia Sp. z o.o. w Wilkowie

Eksplozja reaktora i śmiertelny wypadek (2022)

Prokuratura Okręgowa w Legnicy skierowała akt oskarżenia wobec 57-letniego Mariusza M. - prezesa zarządu PSF Energia Sp. z o.o. w Wilkowie koło Złotoryi. Został on oskarżony za doprowadzenie w maju 2022 roku do wybuchu i pożaru w zarządzanym przez niego zakładzie pirolizy (recyklingu) opon, co doprowadziło do śmierci jednego z pracowników. Firma PSF Energia Sp. z o.o. posiadała zezwolenie na przetwarzanie odpadów, jednak zakupiła urządzenie do samodzielnego montażu, co okazało się niezgodne z prawdą.

Infografika schematu instalacji pirolizy opon z zaznaczonym miejscem wybuchu

6 maja 2022 roku około godziny 15:49 doszło do wybuchu reaktora, którego pokrywa została odrzucona na około 8 metrów. Następnie bardzo szybko rozprzestrzenił się pożar. W chwili wybuchu w hali produkcyjnej było dwóch pracowników, w tym pokrzywdzony 51-letni obywatel Ukrainy. Doznał on oparzeń głowy, tułowia i kończyn dolnych obejmujących 80% powierzchni ciała, jak też oparzeń dróg oddechowych. W stanie krytycznym przetransportowano go do szpitala, gdzie niestety zmarł 12 maja 2022 roku z powodu niewydolności wielonarządowej.

W toku śledztwa uzyskano opinie biegłych z zakresu BHP, pożarnictwa, ochrony środowiska oraz Politechniki Wrocławskiej. Dały one podstawę do postawienia Mariuszowi M. zarzutu, że jako prezes zarządu, odpowiedzialny za zapewnienie bezpiecznych warunków pracy, nie dopełnił obowiązków. Działając umyślnie, naraził pracowników na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, sprowadzając zdarzenie zagrażające życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Przeprowadził montaż linii do pirolizy opon pomimo braku uprawnień do nadzoru i realizacji montażu, bez szczegółowej dokumentacji projektowej, bez układów do pomiaru temperatury i ciśnienia, oraz zatrudnił przy obsłudze linii pracowników bez wymaganych kwalifikacji. W zakładzie tym w latach 2014-2020 doszło do dziewięciu wypadków przy pracy, w tym sześciu w związku z obsługą linii do pirolizy opon.

Kolejny pożar składowiska opon (2023)

17 czerwca 2023 roku około godziny 04:00 Straż Pożarna i Policja zostały zawiadomione o kolejnym pożarze na składowisku opon w Wilkowie (zakład utylizacji odpadów gumowych PSF Energia Sp. z o.o.). Teren zakładu nie był objęty monitoringiem. Ogień szybko rozprzestrzenił się na całą powierzchnię składowiska o wymiarach 80x80 metrów. W akcji ratunkowej brało udział ponad 25 zastępów Straży Pożarnej oraz samolot gaśniczy. Z opinii biegłego z zakresu pożarnictwa wynikało, że przyczyną pożaru było podpalenie.

Podczas oględzin na terenie przyległym do zakładu ujawniono kilkadziesiąt plastikowych pojemników z nieustaloną cieczą o intensywnym zapachu ropopochodnym. Biegły z zakresu ochrony środowiska wskazał, że w pojemnikach znajdowały się produkty pirolizy opon, takie jak sadza odpadowa i oleje z pirolizy. Sadza zawiera związki węglowodorowe o potencjalnie toksycznym działaniu, a oleje z pirolizy węglowodory aromatyczne, które mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia i środowiska, zwłaszcza przy niewłaściwym składowaniu. Biegły zaznaczył, że odpady tego rodzaju powinny być składowane selektywnie na utwardzonych i zabezpieczonych terenach, czego na składowisku w Wilkowie nie przestrzegano. Mając powyższe na uwadze, Mariusz M. został oskarżony także o to, że w okresie od 30 czerwca 2023 r. do 19 czerwca 2024 r. dopuszczał się nieprawidłowości. Mariusz M. został już uznany za winnego popełnienia podobnych czynów przeciwko ochronie środowiska wyrokiem Sądu Okręgowego w Legnicy z 20 listopada 2023 roku.

Konkurencyjne podpalenie w Lubaniu

Prokuratura Rejonowa w Lubaniu skierowała akt oskarżenia przeciwko Piotrowi U., podejrzanemu o podpalenie i spowodowanie pożaru składu opon na terenie Lubania oraz o popełnienie innych przestępstw. 25 marca 2019 roku doszło do pożaru budynku oraz opon składowanych na terenie jednej z nieruchomości w Lubaniu. Ustalono, że doszło do celowego podpalenia.

Zatrzymano Piotra U., właściciela jednego z dwóch konkurencyjnych zakładów oponiarskich, działających na terenie nieruchomości, gdzie doszło do pożaru. Mężczyźnie przedstawiono zarzuty popełnienia łącznie siedmiu przestępstw, w tym sprowadzenia zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach w postaci pożaru składu opon. Uznano, że to działanie miało na celu doprowadzenie konkurenta do zaprzestania prowadzenia działalności gospodarczej. Zarzuty dotyczyły także próby zniszczenia mienia poprzez podpalenie pojazdu oraz posiadania substancji psychotropowej w postaci metamfetaminy. Piotrowi U. zarzucono również dwukrotne prowadzenie samochodu pomimo decyzji o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami. Jak ustalono, w październiku 2018 roku na terenie tego samego zakładu doszło do zniszczenia ponad 400 kompletów opon o łącznej wartości przekraczającej 80 tysięcy złotych, poprzez ich poprzecinanie ostrym narzędziem. Czynu tego dopuścił się również Piotr U., który w marcu 2019 roku groził swojemu konkurentowi podpaleniem użytkowanych przez niego nieruchomości.

tags: #egzekucja #podpalenie #w #oponie