Dobry film powinien trzymać w napięciu i odpowiadać na zainteresowania oglądającego. Motyw straży pożarnej niejednokrotnie przewija się w filmach, które zyskały ogólnoświatową sławę. Powstało wiele filmów dedykowanych właśnie pracy strażaków. W nich to właśnie wozy strażackie często stają się niemymi bohaterami, symbolizującymi siłę, odwagę i nowoczesną technologię w walce z żywiołem.

Filmy oparte na prawdziwych wydarzeniach
11 września (2002)
11 września 2001 roku dwóch filmowców, Jules i Gedeon Naudet, tworzyło dokument o młodym nowojorskim strażaku, kiedy nagle nad głowami ujrzeli bardzo nisko lecący samolot, który zaraz potem uderzył w jedną z wież World Trade Center. Strażak bez namysłu rzucił się na pomoc pozostałym w budynku ludziom, a za nim filmowcy. Przedstawili oni tragedię z perspektywy młodego strażaka.
Tylko dla odważnych (Only the Brave, 2017)
Oparta na tragicznych prawdziwych wydarzeniach opowieść o grupie specjalnie wyszkolonych strażaków, którzy w czerwcu 2013 roku stawili czoła szalejącemu żywiołowi, pochłaniającemu błyskawicznie lasy w pobliżu Yarnell w stanie Arizona. Ciągnąca się przez kilka dni walka z rozprzestrzeniającym się na dziesiątki nieprzewidywalnych sposobów ogniem ukazuje ludzi, którzy narażają swoje życie dla dobra ogółu, lecz nie czują się bohaterami. Mają swoje plany i marzenia, jedni myślą o założeniu rodziny, inni próbują wyjść wreszcie na prostą po latach spędzonych na walce z nałogiem.
TOP 5: Filmy o strażakach
Fikcyjne opowieści o bohaterstwie i wyzwaniach
Płonąca pułapka (Backdraft, 1991)
Film opowiada historię dwóch braci, którzy po śmierci ojca, będącego strażakiem, postanawiają iść w jego ślady. Bracia starają się udowodnić całemu światu, że są godnymi następców swojego taty. Wkrótce w mieście wybucha seria tajemniczych pożarów wzniecanych przez specjalistę. „Płonąca pułapka” to trzymające w napięciu widowisko i jednocześnie hołd złożony przez Hollywood amerykańskim strażakom.
Wyzwanie miłości (Fireproof, 2008)
Caleb Holt żyje według porzekadła starego strażaka: nigdy nie porzucaj twojego partnera. Wewnątrz płonących budynków to jego naturalny instynkt. W stygnącym żarze jego małżeństwa to jest już całkiem inna historia. Przez dziesięciolecie małżeństwa Caleb i Catherine Holt oddalili się na tyle, że gotowi są, by dalej żyć bez siebie. Ponieważ już przygotowują się do postępowania rozwodowego, ojciec Caleba prosi swojego syna, by spróbował podjąć eksperyment: Wyzwanie miłosne. Caleb ufający, że „Wyzwanie miłosne” nie ma nic wspólnego z jego „odrodzonymi w wierze” rodzicami, podejmuje próbę. Ale czy może próbować pokochać swoją żonę, podczas gdy odrzuca się możliwość miłości Boga? Czy będzie zdolny ciągle okazywać miłość osobie, która już ma dosyć jego uczucia?
Strażak (Sauver ou Périr, 2018)
Paryż. Franck żyje po to, by zostać ogniomistrzem, wkrótce zdaje testy i spełnia marzenia.
Pożar (High-Rise Fire, 1988)
Po południu 4 maja 1988 roku większość pracowników najwyższego wieżowca w Los Angeles wychodzi do domu. W budynku pozostaje zaledwie parę osób, m.in. trzydziestoletni Paul (Peter Scolari) i jego koleżanka Susan (Lisa Hartman), pracujący na 37. piętrze. Ogień pojawia się w jednym z pokoi na 12. piętrze. Służby pożarnicze nadzorujące budynek z opóźnieniem zauważają niebezpieczeństwo. Osobom przebywającym na niższych piętrach udaje się opuścić wieżowiec. Zajęci pracą, Paul i Susan najpóźniej spostrzegają dym.
Ogień pod kontrolą (Fire & Ice, 2001)
Kristen Scott (Brooke Burns) pracuje w straży pożarnej, podobnie jak jej ojciec Hank, komendant jednostki. Pewnego dnia będący już na emeryturze Hank ginie, biorąc udział w jednej z akcji. O jego śmierć niesłusznie zostaje oskarżona Kristen, która zostaje zawieszona w obowiązkach do wyjaśnienia sprawy.
Strażaczka (La Volontaire, 2014)
Bénédicte zasila szeregi ogniowej brygady na południu Francji, które pustoszone jest przez liczne pożary.
Wozy strażackie: Od współczesności do historii kina
Współczesne filmy o strażakach często prezentują najnowsze osiągnięcia techniki pożarniczej, ukazując nowoczesne wozy strażackie w pełnej krasie. Doskonałym przykładem jest niedawne wzmocnienie Ochotniczej Straży Pożarnej w Łącznej, gdzie w piątek powitano nowy wóz strażacki MAN TGM 18.320. Dzięki niemu strażacy zyskają zwiększone możliwości operacyjne, a co za tym idzie, będą jeszcze skuteczniej dbać o bezpieczeństwo Mieszkańców Gminy. W pozyskanie wozu zaangażowani byli sami beneficjenci, a przede wszystkim Zarząd OSP Łączna: Prezes p. Marek Odelski, Naczelnik p. Michał Piwowar, Zastępca Naczelnika p. Przemysław Kłys, oraz władze gminy, które reprezentowali Wójt Gminy Łączna p. Wojciech Fąfara, Zastępca Wójta p. Krzysztof Pastuszka oraz Przewodniczący Rady Gminy Łączna. Strażacy OSP Łączna dziękują za wsparcie w realizacji tego trudnego przedsięwzięcia. Nowy wóz jest zwieńczeniem działań zapoczątkowanych jeszcze w 2024 r. i skutecznie doprowadzonych do szczęśliwego zakończenia. Należy podkreślić, że to jedyny wóz pozyskany w tym roku przez jednostki OSP z terenu powiatu skarżyskiego.

Jednak obok nowoczesnych maszyn, w filmach często pojawiają się również zabytkowe pojazdy, które odgrywały kluczową rolę w historii pożarnictwa. Ich kolekcjonowanie i renowacja to pasja wielu entuzjastów.
Skarby pożarnictwa w Międzyrzeczu - szansa na muzeum
Bezcenne strażackie wozy bojowe, pompy i inne sprzęty stoją w stodołach w dawnym PGR-ze w Międzyrzeczu. Zgromadzili je miejscowi miłośnicy związani z OSP, a istnieje szansa, że powstanie tu muzeum. Stodoły dawnego PGR na Winnicy w Międzyrzeczu to murowane budynki, których świetność dawno minęła. Tymczasem wewnątrz, w równych rzędach, stoją samochody pożarnicze, sikawki i inne strażackie sprzęty pochodzące z różnych czasów i miejsc.

Najstarsza jest jeszcze drewniana pompa z 1875 roku. Obok stoją samochody strażackie sprzed prawie stu lat - prawdziwe unikaty! Unikalne wozy strażackie odkryte w Międzyrzeczu budzą podziw. - Mamy tutaj na Winnicy zgromadzone prawdziwe skarby pożarnictwa i z tych budynków nie damy się usunąć - mówi pasjonat pożarnictwa Mieczysław Witczak, jeden z kilku entuzjastów, którzy od wielu lat gromadzą strażackie eksponaty. Na szczęście stodoły, w których zgromadzono cały sprzęt, należą do miejscowego ZOSP RP w Międzyrzeczu, czyli strażaków-ochotników. Ich prezes, Remigiusz Lorenz, nie widzi takiego zagrożenia. Wcześniej te pompy, wozy i samochody były przechowywane w różnych miejscach - niektóre w nieistniejącym dziś muzeum pożarnictwa w Kęszycy Leśnej, inne na podwórzu posesji Witczaka. Większość z nich jest pochodzenia polskiego, ale są i niemieckie. Najstarszy z samochodów pochodzi z pierwszej połowy XX wieku. - Będziemy teraz walczyć, aby utworzyć w tym miejscu muzeum - mówi Witczak. - Mamy poparcie władz.
Pasja pana Mieczysława narodziła się dość niespodziewanie. Z ochotniczą strażą nie miał nic wspólnego. W 1990 r. rozpoczął pracę w Wydziale Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta i Gminy w Międzyrzeczu. W ramach jego obowiązków był też nadzór nad ochotniczymi strażami pożarnymi. Niby w gronie druhów ochotników znalazł się urzędowo, ale szybko złapał bakcyla. Poczuł potrzebę, jak to dziś wspomina, „samorealizacji na niwie pożarnictwa”. Znalazł wspaniałego przyjaciela, Ireneusza Jarnuta z Wyszanowa, i razem stworzyli Dom Strażaka w Wyszanowie. Wtedy zaczęli szukać dawnych sprzętów. Dowiedzieli się, że w Lutolu Suchym w stodole jest sikawka. - Słomą zakryta była, ale w dobrym stanie - wspomina. - Później okazało się, że jest z 1903 roku. W Bledzewie znaleźli resztki sikawki konnej, za remizą, w gęstej trawie. Inne eksponaty przytargali aż spod Łodzi, z pomocą wolontariuszy, którzy organizowali transport.
Wśród eksponatów mamy 21 pojazdów pożarniczych, są wśród nich prawdziwe perełki: ZIS - 5 z 1934 r. rosyjskiej produkcji, który brał udział w filmie Stevena Spielberga „Lista Schindlera” - wymienia Dariusz Surma, komendant gminny OSP. - Mamy austriackiego Steyra, również z 1934 r., z charakterystycznymi kierunkowskazami na cięgna. Niemiecki samochód Magirus z 1952 r. z 30-metrową drabiną, Star 25 z 1967 r. z 17-metrową drabiną, prawdopodobnie jedyny egzemplarz w Polsce. Są Stary 20, 21, 25, 26, Lublin z 1950 r., Ford Transit z 1962 r. Mamy 11 sikawek czterokołowych konnych z lat 1870-1915. Około 50 motopomp, najstarsze z 1924 r. Przyczepki, agregaty, armaturę wodną, wodno-pianową, mnóstwo sprzętu ochrony dróg oddechowych, łączności, hełmy, uzbrojenia. Jedną z perełek jest pompa ręcznej produkcji z 1875 r. Burmistrz Międzyrzecza Remigiusz Lorenz jest przekonany, że powstanie takiego muzeum byłoby olbrzymią okazją do przypływu masy turystów.

Kultowy STAR A25P z OSP Łukawiec: Historia i Technika
Wśród pojazdów, które na stałe wpisały się w krajobraz polskiego pożarnictwa, szczególne miejsce zajmują ciężarówki marki STAR. Jeden z takich egzemplarzy, STAR A25P, stał się bohaterem szczegółowej prezentacji, ukazującej jego niezwykłą trwałość i unikalne cechy. Drzwi ma, jak Rolls-Royce. Odpala się go jak nową Hondę, a dodatkowo działa, pomimo tego, że ma ponad ćwierć wieku na karku.

Jego poprzednikiem był STAR 20, o którym można powiedzieć np., że był wyjątkowo uniwersalnym pojazdem. Świadczy o tym fakt, że powstawał w całej gamie zabudów. Fabryce brakowało też możliwości technologicznych, dlatego zamiast STAR-a 25 w 1957 roku powstał STAR 21, który był takim modelem przejściowym. Był to pojazd, z dzisiejszego punktu widzenia, dość drobny, jak na ciężarówkę, do tego pozbawiony mocy i toporny w prowadzeniu.
STAR 25 zachowany w takim stanie, to motoryzacyjny rarytas. Auto nie tylko odpala, ale także jeździ, a nawet czynnie działa w OSP Łukawiec, choć oczywiście nie przy pożarach. Tego konkretnego STAR-a wyprodukowano w 1969 roku, a do OSP Łukawiec trafił w 1974. Czynną służbę odbywał aż do 2008 roku, kiedy to został zarejestrowany jako zabytek i jako taki nadal jest własnością strażaków z Łukawca. Instrukcja obsługi i użytkowania do STAR-a 25, której pożółkły i miękki papier przenosi nas do smutnej, PRL-owskiej rzeczywistości, to równie ciekawy eksponat. Warto zwrócić uwagę na zawarte w niej ryciny.
Specyfikacja i wyposażenie
Wóz strażacki ma niemal siedem metrów długości, dwieście trzydzieści pięć centymetrów szerokości oraz dwa i osiem dziesiątych metra wysokości. Producentem podwozia jest oczywiście Fabryka Samochodów Ciężarowych w Starachowicach, ale nadwozie oraz montaż wszystkiego zapewniły już - znane skądinąd - Jelczańskie Zakłady Samochodowe w Jelczu koło Oławy.
Symbol „GS” oznacza Gaśniczy Specjalny. „B” informuje nas, że wyposażono go w zbiornik wodny. „A” to wzmianka o autopompie, a „M” o motopompie na wyposażeniu. Czyli mamy do czynienia z gaśniczym pojazdem specjalnym, wyposażonym w zbiornik na wodę o pojemności dwóch tysięcy litrów, a także autopompę i motopompę, z których każda ma wydajność ośmiu hektolitrów na minutę. STAR A25P jest fabrycznie samochodem pożarniczym, więc w zasadzie wszystko przypisane jest tu pod wykonywanie zadań związanych z pracą w straży. Sprawia to, że obsługa pojazdu w dużej mierze różni się od tego, czego wymagał jakikolwiek inny wariant STAR-a 25. Dokument zawiera niekiedy odmienne zalecenia od zawartych w instrukcji samochodu ciężarowego STAR 25. To nie dziwi, bo przecież wóz strażacki jest pojazdem przeznaczonym do taktycznego wykorzystywania podczas akcji gaśniczej. Choć przyznać trzeba, że poza wydłużoną ramą oraz oczywiście całą zabudową pożarniczą, o ile wiadomo, większych różnic raczej nie było. Jest tu totalny standard motoryzacji tamtego okresu, dodatkowo wzbogacony o strażackie elementy, takie jak włączniki syreny czy kogutów albo przekładnia do uruchomienia autopompy. I to wszystko działa do dzisiaj.

Otóż mamy tutaj niewielkich rozmiarów gaźnikowy, górnozaworowy silnik S-474, który zasilany jest benzyną. Osiąga 105 koni mechanicznych mocy przy 3000 obrotów na minutę. Skrzynia ma 5 biegów. Pojazd pali 30 litrów na sto kilometrów podczas jazdy, a w trakcie pracy autopompy 16,2 litra na godzinę. Osiągi silnika obecnie nie robią wrażenia, ale on spełniał swoje zadanie. Jednak co jest w nim najważniejsze, to trwałość, którą potwierdza fakt, że odpala do dzisiaj, po 52 latach od opuszczenia fabryki. We wstępie wspomniano, że włącza się go jak nowoczesną Hondę. Choć kluczyk jest dość standardowy, jak na tamte czasy, to starter w guziku, w tak starej ciężarówce, może zadziwić niejednego fana motoryzacji. Jest głośno, ale można się rozpędzić nominalnie do 80 km/h przy pełnym obciążeniu, choć nie próbowano by osiągać tak zawrotnych prędkości. Pojazd skutecznie połyka kolejne metry, ale brak wspomagania nieco utrudnia prowadzenie. Ponoć w akcji, gdy wjechało się nim w teren, kierowanie było bardzo męczące.

Obok zbiornika na wodę o pojemności 2000 litrów jest jeszcze 120-litrowy zbiornik na środki pianotwórcze. Sercem wozu strażackiego jest autopompa. Tutaj w podwozie wbudowano sprzęt typu A800, model PO3S. Autopompa napędzana jest z przystawki skrzyni biegów poprzez podwójne łańcuchy Galla. Wyjątkowe jest tu również zwijadło mieszczące około 80 metrów węża, które ułatwiało strażakom pracę i umożliwiało tzw. szybkie natarcie. Autopompa napędza działko wodne, które daje możliwość wykonywania akcji gaśniczej nawet podczas ruchu pojazdu. A jak już jesteśmy na dachu, to zwróćcie uwagę na tę ośmiometrową, drewnianą drabinę. Przedział bojowy mieścił czterech druhów i nie oferował im żadnych luksusów. Miał jednak szyberdach, przez który można było dodatkowo wyjść na górę.

Warto również wspomnieć o schemacie układu dodatkowego chłodzenia w tym STAR-ze 25. Dlaczego jest on potrzebny w wozie strażackim? Bo najczęściej podczas akcji gaśniczej pojazd stoi. Konstruktorzy musieli więc wymyślić, jak chłodzić stojący pojazd, który używa autopompy. Wpadli na pomysł układu, który przekierowuje wodę z działającej pompy do chłodnicy silnika.

STAR A25P z OSP Łukawiec to naprawdę wyjątkowy pojazd, który zasługuje na to, by o nim opowiedzieć. Cieszy nas, że mogliśmy go zaprezentować.
tags: #gry #filmy #wozy #strazackie