W powiecie biłgorajskim na Lubelszczyźnie rozegrała się dramatyczna walka z potężnym pożarem lasu, który objął znaczne obszary Puszczy Solskiej. Do działań gaśniczych zaangażowano setki strażaków, wspieranych przez specjalistyczne samoloty i śmigłowce, jednak akcję utrudniały niesprzyjające warunki meteorologiczne i trudny dostęp do terenu.

Pożar Lasu w Powiecie Biłgorajskim: Dramatyczna Sytuacja
Zgłoszenie o rozległym pożarze w lesie w miejscowości Kozaki, gmina Łukowa, trafiło do strażaków we wtorek po godzinie 15.00. Ogień, który wybuchł tuż przy granicy z województwem podkarpackim, początkowo objął ponad 100 hektarów lasu na terenie Nadleśnictwa Józefów. Według aktualnych szacunków Reginy Klimaszewskiej z Lasów Państwowych, pożarem dotknięte było około 150 hektarów. Na wieczornym briefingu prasowym z udziałem wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Wiesława Leśniakiewicza potwierdzono, że liczba ta wzrosła do 250 hektarów. Ostatecznie, według szacunków służb, pożar objął w sumie około 500 hektarów lasów prywatnych i państwowych.
Sytuacja była oceniana jako bardzo trudna i dynamiczna. Ogień zagrażał drzewom na bardzo dużej powierzchni. Szczególnie groźny okazał się tzw. pożar wierzchołkowy, gdzie ogień przeskakuje po najwyższych drzewach na duże odległości, co utrudnia skuteczne gaszenie z ziemi.
Katastrofa Samolotu Gaśniczego Dromader
Podczas intensywnych działań gaśniczych doszło do tragicznego zdarzenia. W okolicach, gdzie ogień objął ponad 100 hektarów lasu, rozbił się samolot gaśniczy Dromader, biorący udział w akcji. Rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych (RDLP) w Lublinie Anna Sternik potwierdziła, że był to Dromader czarterowany przez RDLP w Warszawie. Rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz przekazał, że maszyna spadła w rejonie akcji gaśniczej, w pobliżu miejscowości Osuchy.
W wypadku zginął pilot. Początkowo służby informowały, że katastrofie uległ śmigłowiec gaśniczy. Okoliczności zdarzenia będą wyjaśniane przez Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych oraz prokuraturę. Wiceminister Leśniakiewicz przekazał, że samolot wystartował około godziny 19:10, a zniknął z radarów około 20:50.
Wyzwania w Akcji Gaśniczej
Akcję gaśniczą znacznie utrudniały niekorzystne warunki meteorologiczne. Regina Klimaszewska z Lasów Państwowych podkreśliła, że sytuacja pozostaje dynamiczna ze względu na silny wiatr, który bardzo utrudnia akcję gaśniczą. Porywy wiatru dochodziły nawet do 60 km/h, rozniecając ogień i przenosząc go nad linią obrony na nowe tereny. Minister klimatu i środowiska Paulina Henning-Kloska zaznaczyła, że nie ma deszczu od wielu tygodni, co skutkowało bardzo niską wilgotnością ściółki, a ten suchy, ciepły wiatr stanowił bardzo duże wyzwania dla strażaków.
Pożar miał charakter wieloogniskowy. Eksperci wskazywali na dwa główne zjawiska: pożar ściółki, który postępuje relatywnie wolno, ale wymaga dużej liczby ludzi, oraz pożar wierzchołkowy, przemieszczający się z ogromną prędkością, niemal niezależnie od działań na dole. Ogień wierzchołkowy potrafi "przeskoczyć" nawet na odległość stu metrów, co jest wyzwaniem w gaszeniu lasów sosnowych, gdzie spalają się olejki eteryczne wydzielane przez igliwie.
Dodatkowym utrudnieniem była ograniczona sieć dróg dojazdowych, zwłaszcza w obszarach lasów prywatnych, co wymuszało użycie specjalistycznego sprzętu ciężkiego. Sytuacja była skomplikowana także przez duże zadymienie, które bardzo utrudniało akcję gaśniczą. W trakcie akcji dwóch strażaków podtruło się dymem i trafiło do szpitala.
Zmobilizowane Siły i Środki
Do walki z żywiołem zadysponowano ogromne siły i środki. Na miejsce skierowano około 70 zastępów straży pożarnej, czyli ponad 300 strażaków. W kolejnych dniach liczba ta wzrosła do 400, a następnie 460 strażaków, z 101 zastępami Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej.
W akcji kluczową rolę odgrywało wsparcie lotnicze:
- Samoloty gaśnicze Dromader: początkowo trzy, potem cztery, a ostatecznie sześć maszyn z jednostek regionalnych dyrekcji LP w Lublinie, Warszawie, Łodzi i Radomiu. Wykonały one kilkaset zrzutów wody.
- Śmigłowce: początkowo jeden, potem cztery śmigłowce Lasów Państwowych, a także policyjne śmigłowce Black Hawk (w sumie dwa z Warszawy, jeden z Lublina/Podkarpacia). Śmigłowce Black Hawk zostały wyposażone w zbiorniki gaśnicze typu Bambi Bucket o pojemności 3 ton. Wykonano blisko 50 zrzutów Black Hawkami oraz około 200 zrzutów śmigłowcami Lasów Państwowych.
Na miejsce wysłano również specjalną grupę operacyjną z Lublina i z Podkarpacia oraz drony. W celu wzmocnienia działań gaśniczych skierowano dodatkowe siły i środki, w tym:
- kompanię gaśniczą SMOK 1 z województwa małopolskiego (19 pojazdów i 68 ratowników),
- moduł GFFF (Ground Forest Fire Fighting) z województwa podkarpackiego (20 ratowników),
- moduły GFFF z Łodzi, Poznania oraz Olsztyna,
- samochody Dowodzenia i Łączności z KW PSP Białystok oraz SA PSP Kraków,
- kompanię gaśniczą z województwa świętokrzyskiego (16 pojazdów, 61 ratowników).
W gotowości pozostawała również kompania gaśnicza KIELCE z woj. podkarpackiego. Na miejscu pracowali także leśnicy z Nadleśnictwa Józefów oraz pracownicy zakładów usług leśnych, kierowani przez leśników.

Przebieg Działań Gaśniczych
Flota powietrzna wykonywała seryjne zrzuty wody do momentu zapadnięcia zmroku. Zgodnie z procedurami bezpieczeństwa wsparcie lotnicze było wówczas zakończone i wznawiane o świcie. Maszyny latały bez przerwy, wykonując kilkaset zrzutów wody. Komendant Główny PSP nadbryg. Wojciech Kruczek zapowiedział, że piloci będą latać do zmroku.
Działania na ziemi koncentrowały się na budowie pasów zaporowych, by powstrzymać ogień, oraz na obronie linii komunikacyjnych. Leśnicy i pracownicy zakładów usług leśnych wyorywali pasy zaporowe. W nocy strażacy kontynuowali działania poprzez intensywne podawanie wody na poszczególnych odcinkach bojowych, wykorzystując osłabienie wiatru.
Gen. Ryszard Grosset, emerytowany generał straży pożarnej, wyjaśnił, że jedyną skuteczną metodą walki z ogniem wierzchołkowym jest tworzenie przerw pożarowych, na przykład poprzez wycięcie pasów lasu harwesterami. Podkreślił także rolę projektowania lasów, poprzez oddzielanie sektorów iglastych pasami drzew liściastych, które naturalnie hamują ogień.
Silny wiatr spowodował przeniesienie się ognia przez drogę wojewódzką na odcinku Józefów - Osuchy oraz powstawanie punktowych ognisk w odległości do 1 km od głównego frontu. Z uwagi na wyczerpujący charakter pracy fizycznej, niezbędna była rotacja sił, aby zapewnić strażakom odpowiednie warunki.
Blackhawk Aerial Firefighting (2013)
Koordynacja na Poziomie Rządowym i Lokalnym
W związku z powagą sytuacji zwołano sztab kryzysowy. Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka poinformowała, że na miejsce zdarzenia udali się szef resortu Marcin Kierwiński oraz komendant główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Wojciech Kruczek. Wiceminister Wiesław Leśniakiewicz nadzorował działania służb z Krajowego Centrum Koordynacji Ratownictwa w Warszawie. Marcin Kierwiński na popołudniowym briefingu w Józefowie przyznał, że intensywny wiatr „przyniósł wiele nowych komplikacji”, ale podkreślił, że ogień jest pod kontrolą straży pożarnej, a kolejna linia obrony pozostaje w pełnej gotowości. Punkt dowodzenia akcją został przeniesiony bliżej miejsca lądowania i tankowania śmigłowców, aby lepiej zarządzać działaniami ratowniczymi.
Ostrzeżenia i Bezpieczeństwo Mieszkańców
W związku z pożarem wprowadzono objazdy z powodu zablokowanej drogi wojewódzkiej nr 849 na odcinku Józefów - Łukowa/Osuchy. Mundurowi kierowali ruch objazdami: od strony Józefowa na Aleksandrów, a od strony Obszy na Łukową i Księżpol na drogę wojewódzką nr 835.
Lokalne władze wydały ostrzeżenie: "Uwaga Mieszkańcy! Między Józefowem a Łukową, w okolicy miejscowości Kozaki, trwa dramatyczna walka z potężnym pożarem lasu. Sytuacja jest bardzo poważna i dynamiczna" - przekazano na profilu starostwa powiatu biłgorajskiego. W lasach województwa lubelskiego obowiązywał najwyższy stopień zagrożenia pożarowego.
Służby apelowały o zachowanie spokoju, bezwzględne omijanie rejonu akcji gaśniczej i nieprzemieszczanie się po drogach w pobliżu, aby ich nie blokować. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysyłało alerty SMS do osób przebywających w części województwa: "Uwaga! Duże zagrożenie pożarowe lasów. Zachowaj ostrożność i nie używaj ognia w lesie i jego sąsiedztwie".
Minister Kierwiński poinformował o możliwości prewencyjnej ewakuacji ze względu na duże zadymienie, dla mieszkańców, którzy czuliby się zagrożeni, pomimo że odległość domostw od pożaru była bezpieczna. Rzecznik Komendanta Wojewódzkiego PSP w Lublinie kpt. Tomasz Stachyra podkreślił, że nie oznacza to prowadzenia akcji ewakuacji mieszkańców, ponieważ taka nie została zarządzona.
Potencjalne Przyczyny Powstania Pożaru
Zdaniem ekspertów, jest zdecydowanie za wcześnie, by jednoznacznie mówić o przyczynach pożaru. Jednak gen. Ryszard Grosset stwierdził, że można wykluczyć przyczyny naturalne, takie jak wyładowania atmosferyczne, ponieważ nie odnotowano burz. Najprawdopodobniej za pożarem stoi czynnik ludzki. Najczęściej przyczyną takich zdarzeń jest niefrasobliwość i nierozważne zachowanie, takie jak porzucona butelka działająca jak soczewka, wypalanie traw czy wyrzucony niedopałek papierosa. W większości przypadków przyczyną jest człowiek - zazwyczaj w sposób niezamierzony, rzadziej celowy.
tags: #helikopter #strazacki #gasi #pozar