Ewolucja hełmów strażackich i aparatów oddechowych w Anglii

portalcenter.cl

Historia ochrony indywidualnej strażaków, w tym hełmów strażackich oraz aparatów oddechowych, w Anglii jest ściśle związana z rozwojem technik ratowniczych i procedur bezpieczeństwa. Od improwizowanych rozwiązań po zaawansowane systemy, brytyjskie pożarnictwo ewoluowało, ucząc się na błędach i wdrażając innowacje mające na celu zwiększenie skuteczności działań oraz ochronę życia strażaków.

Początki ochrony dróg oddechowych i głowy w brytyjskim pożarnictwie

Wynalazek Johna Deane’a i wczesne próby

Wczesne lata pożarnictwa w Wielkiej Brytanii charakteryzowały się brakiem specjalistycznego sprzętu ochronnego. Przetrwanie w silnym zadymieniu było wyzwaniem, a wieści głoszą, że pierwsi strażacy zapuszczali długie brody i wąsy, aby ułatwić sobie oddychanie. Potrzeba opracowania niezawodnego, łatwego w użyciu i stosunkowo niedrogiego aparatu do oddychania (Breathing Apparatus - BA) była ogromna.

Przełomowa sytuacja miała miejsce w 1818 roku podczas pożaru stodoły w Whitstable w Wielkiej Brytanii. Farmer bezskutecznie próbował ugasić pożar małą ręczną pompą wodną i nie mógł odnaleźć drogi przez gęsty dym, aby uratować zwierzęta. Miejscowy młodzieniec, John Deane, mający zaledwie 18 lat, zdjął hełm ze starej zbroi i umieścił go na głowie farmera, podłączając do niego wąż używany wcześniej do pompowania wody. To wydarzenie pokazuje wczesne, improwizowane podejście do ochrony głowy i dróg oddechowych w ekstremalnych warunkach.

Ilustracja przedstawiająca Johna Deane'a improwizującego sprzęt ochronny podczas pożaru stodoły

W XIX wieku kontynuowano wynalazki różnych konstruktorów, aż w 1879 roku powstał godny uwagi wynalazek „regeneracyjnego aparatu oddechowego”, skonstruowany przez brytyjskiego inżyniera morskiego Henry'ego Fleussa. Fleussowi udało się stworzyć skuteczny system, który bazując na podobnych zasadach, z czasem, dzięki lepszej technologii, doprowadził do rozwoju aparatów oddechowych z zasilaniem liniowym (Supplied Air Breathing Apparatus - SABA) i niezależnych (Self Contained Breathing Apparatus - SCBA).

Rozwój aparatów oddechowych i procedur bezpieczeństwa w Londynie

Tragiczne pożary i pierwsze lekcje

Wczesne lata powojenne w Londynie pokazały, jak krytyczne braki w procedurach bezpieczeństwa i sprzęcie mogą prowadzić do tragedii. Pierwszy pożar w piwnicy domu przy Covent Garden Market (CGM), który wybuchł 20 grudnia 1949 roku i trwał do 22 grudnia, ujawnił poważne niedociągnięcia. Strażacy pracowali w pojedynkę, bez możliwości wycofania się po linii w 10-centymetrowej wodzie. Brakowało procedur zapisywania wejść i wyjść, nadzoru nad pracującymi wewnątrz, a także metod wzywania pomocy czy urządzeń sygnalizujących konieczność podjęcia takich działań (np. sygnalizatory bezruchu). Komunikacja była utrudniona, często zdejmowano maski, co prowadziło do wdychania dymu. Ponadto, butle często były napełnione tylko do około 2/3 pojemności, a aparaty nie posiadały alarmów niskiego ciśnienia. Mimo tych obserwacji, raport Komendanta F.W. Delve'a z 24 stycznia 1950 roku uznał stan organizacji brygady za zadowalający.

W odpowiedzi na te wyzwania, w 1950 roku Brygady Londyńskie wprowadziły „nominal roll board” (imienną tablicę obecności) w pokojach dowódców zmian, choć tablice te nie były zabierane na miejsce pożarów.

Kolejny tragiczny incydent miał miejsce 11 maja 1954 roku w pięciopiętrowym magazynie na Covent Market Garden, gdzie w pożarze zginęło dwóch strażaków. Ponownie stwierdzono brak nadzoru nad strażakami wchodzącymi i opuszczającymi budynek, a ich nieobecność odkryto dopiero po powrocie do jednostek. Brakowało również wsparcia (rota asekuracyjna), a zlokalizowanie uwięzionego kolegi po zawaleniu części budynku zajęło niemal godzinę.

Wprowadzenie procedur pracy w aparatach powietrznych

Kulminacją tych tragicznych wydarzeń był pożar w piwnicy London’s Smithfield Market, który wybuchł 23 stycznia 1958 roku i trwał trzy dni, pochłaniając życie kolejnych dwóch członków brygady. Po raz kolejny odnotowano podobne problemy, jednak tym razem z jednym wyjątkiem: wprowadzona przez LFB w 1956 roku, po drugim pożarze w CGM, lokalna procedura. Na ulicy Charterhouse Lane ustawiono punkt kontrolny do zapisywania wejść strażaków w aparatach do pożaru. Procedura ta była pierwszą procedurą pracy w aparacie powietrznym na świecie. Dzięki niej, w trakcie zdarzenia stwierdzono brak dwóch strażaków, co umożliwiło podjęcie działań.

Historyczne zdjęcie strażaków z Londynu z wczesnymi aparatami oddechowymi

Do czerwca 1958 roku dwanaście brygad otrzymało do testów procedury pracy w aparatach, oparte o wcześniej niepublikowane materiały Home Office (MSW), a testy te zakończyły się zebraniem wniosków w sierpniu tego samego roku. W paragrafie 4 pisma przewodniego do okólnika zawarto wymóg, aby brygady strażackie zapisywały swoje wnioski i rekomendacje z użytkowania wprowadzonych rozwiązań do końca 1959 roku. W raporcie Home Office stwierdzono, że na samochodach gaśniczych używano 3490 aparatów.

Dalsze udoskonalenia i standaryzacja

Potrzeba dalszych udoskonaleń stała się szczególnie widoczna po pożarze w tajnej podziemnej bazie radarowej RAF Neatishead w Norfolk 6 lutego 1966 roku. Brak głównych i rozgałęziających lin poszukiwawczych oraz skomplikowane linie gaśnicze uniemożliwiały strażakom odnalezienie wyjścia z około 500-metrowej odległości od wejścia. W tym samym roku Home Office wydało Biuletyn Techniczny 10/1966, w którym zawarto specyfikację techniczną urządzenia DSU (Distress Signal Unit - sygnalizacyjne urządzenie awaryjne), znanego też jako PASS (Personal Alarm Safety System - osobisty system alarmu bezpieczeństwa). Opisano również metody przytwierdzania tych urządzeń do zestawów aparatów powietrznych oraz procedury ich testowania.

Zapobieganie pożarom – bezpieczeństwo na placu budowy plus krótki film

Ostateczne specyfikacje i operacyjne procedury wykorzystania lin poszukiwawczych (lin głównych, rozgałęziających i osobistych) przedstawiono w Okólniku Straży Pożarnych 46/1969, wydanym w grudniu 1969 roku, po gruntownych testach w wielu brygadach strażackich. Te kompleksowe wytyczne, w tym dotyczące czasu odwrotu (TAT - turn-around time), znacząco podniosły bezpieczeństwo i efektywność działań strażaków w Anglii.

Nowoczesne podejście do bezpieczeństwa i zarządzania powietrzem

Współczesne brytyjskie pożarnictwo, a także straże pożarne na całym świecie, opierają się na zaawansowanych procedurach zarządzania powietrzem i bezpieczeństwem strażaków pracujących w aparatach ochrony układu oddechowego. Świadomość procesów fizjologicznych związanych z oddychaniem pozwala na optymalizację czasu korzystania z zapasu powietrza. Najważniejsze jest przygotowanie organizmu, a duże doświadczenie w pracy w aparacie oddechowym przynosi najlepsze wyniki w wydłużaniu czasu pracy.

Znaczenie doświadczenia i kondycji fizycznej

Poziom wyszkolenia, czyli liczba godzin pracy w aparacie, oraz poziom wytrenowania organizmu (utrzymywanie sprawności i kondycji fizycznej) są kluczowe dla efektywnej pracy w aparatach powietrznych. Liczne ćwiczenia pozwalają zaznajomić się z sytuacjami trudnymi lub nietypowymi, takimi jak konieczność uspokojenia szybkiego oddechu, minimalizacja zużycia powietrza po wysiłku czy ćwiczone w kontrolowanych warunkach zasysanie maski do twarzy w momencie skończenia się powietrza w butli. Celem takich ćwiczeń jest wypracowanie odruchu spokojnej reakcji zamiast paniki.

Skuteczne techniki oddychania

Inspiracje w zakresie technik oddychania czerpane są często z nurkowania. Ważne jest, aby strażak był świadomy nieliniowej zależności między poziomem tlenu a dwutlenku węgla w organizmie. Chociaż niektóre techniki, jak tzw. pomijanie oddechu (skip breathing), mogą być niebezpieczne i powodować poczucie „duszenia się”, najpopularniejsze techniki opierają się na powolnych, kontrolowanych wdechach i wydechach, co pozwala na bardziej efektywne wykorzystanie tlenu.

Polski wkład i doświadczenia z Kumbryjskiej Straży Pożarnej

W Polsce, projekt „Eksperymentalna Grupa Szybkiego Reagowania przy OSP Przyszowice” aktywnie działał w latach 2003-2011, publikując treści i udzielając się na forach oraz konferencjach. Doświadczenia te, w tym element ewidencji personelu na miejscu zdarzenia z wykorzystaniem tablic, były pionierskie w polskim pożarnictwie.

Szczególnie cenny jest wkład Łukasza Chodery, instruktora i współtwórcy projektu #PZM, który służył w Kumbryjskiej Straży Pożarnej w Anglii w latach 2006-2012 jako zawodowy strażak. Po powrocie do Polski w 2012 roku, zauważył potrzebę wprowadzenia większej kultury pracy w polskiej straży w zakresie ratownictwa. Dzielił się swoim doświadczeniem, przyczyniając się do rozwoju polskich standardów w oparciu o światowe praktyki.

tags: #helm #strazacki #w #angli