Wielkie pożary lasów w Polsce: Przypadki Raciborza i Herbów

Polska, podobnie jak wiele krajów, doświadcza cyklicznych problemów z pożarami lasów, często wywoływanymi skrajnie niekorzystnymi warunkami klimatycznymi. Okresy suszy i wysokich temperatur znacznie zwiększają ryzyko zaprószenia ognia, prowadząc do katastrofalnych w skutkach zdarzeń. Poniżej przedstawiamy analizę dwóch znaczących pożarów, które odbiły się echem w historii polskiego pożarnictwa i ochrony środowiska.

Mapa Polski z zaznaczonymi rejonami występowania dużych pożarów lasów

Katastrofalny pożar lasu w Raciborzu w 1992 roku

Ekstremalne warunki klimatyczne i początek tragedii

Lata 1982-1992 charakteryzowały się niebezpiecznymi trendami klimatycznymi. W 1992 roku okres drastycznie małych opadów rozpoczął się już w kwietniu. W niektórych rejonach Polski nie padało nawet przez 50 dni, co doprowadziło do ekstremalnego przesuszenia gleby i roślinności.

W takich warunkach, 26 sierpnia 1992 roku, o godzinie 13:50, nadszedł pierwszy meldunek o pożarze lasu w miejscowościach Studnie i Zieleniec, w gminie Kuźnia Raciborska. Kilka minut później, o godzinie 14:00, kolejne zgłoszenie dotyczyło pożaru w miejscowości Solarnia. Źródła ognia nosiły znamiona podpaleń, a za jedną z przyczyn uznano także iskry spod kół przejeżdżających pociągów. Temperatura w zarzewiach ognia dochodziła do 260-300°C.

Zdjęcie przedstawiające pożar lasu z 1992 roku w Raciborzu

Rozwój pożaru i heroiczna walka strażaków

Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Raciborzu, które około godziny 14:00 wyjeżdżały z punktu czerpania wody w Kuźni Raciborskiej, zauważyły dymy nad lasem. St. asp. Andrzej Kaczyna natychmiast skierował się w rejon zdarzenia. Dojeżdżając do pożaru, st. asp. Kaczyna ocenił sytuację jako wyjątkowo ciężką. Do pożaru wysłane zostały trzy kolejne jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP).

O godzinie 14:40 nadszedł kolejny meldunek - o pożarze lasu w Kuźni Raciborskiej. Do gaszenia ognia skierowano dwa kolejne wozy OSP. Pożar rozwijał się w zastraszającym tempie, ogarniając zarośnięte młodniki. W obliczu zagrożenia ogień podchodził pod same zabudowania, zmuszając mieszkańców do ucieczki i ewakuacji samochodów i załóg. Około godziny 17:00 ogień w Studzianach objął około 1500 ha, natomiast w Solarni około 200 ha. W kulminacyjnym momencie, 27 sierpnia, akcja poszukiwawcza dotyczyła zwłok.

W skrajnie ekstremalnych warunkach meteorologicznych, przy wysokiej temperaturze i silnym wietrze, prowadzono akcję ratowniczo-gaśniczą od 26 sierpnia do 30 sierpnia 1992 roku. Sztab akcji ratowniczej koordynował działania na podstawie wypracowywanych zamiarów taktycznych, które były aktualizowane na każdy dzień. W akcji brały udział tysiące strażaków i żołnierzy. Pożar objął obszar około 9 tysięcy hektarów lasu.

Groźny Pożar Lasu w Kuźni Raciborskiej - 26.08.1992

Bohaterowie tragedii

W trakcie Wielkiego Pożaru Raciborskiego zginęło dwóch strażaków:

  • Mł. kpt. Andrzej Kaczyna, urodzony 17.09.1954 r. w rodzinie strażackiej (jego ojciec również pracował w straży pożarnej). Absolwent Technikum Mechanicznego w Raciborzu. W 1976 r. rozpoczął pracę w straży pożarnej, początkowo na stanowisku pomocnika dowódcy roty, a następnie dowódcy plutonu.
  • Dh. Andrzej Dziadkowiec, urodzony w 1959 roku w Koźlu, gdzie żyli i pracowali jego rodzice. Był związany z młodzieżową drużyną pożarniczą.
Pamięć o nich jest kultywowana. W roku 2005, Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Raciborzu zorganizowała coroczny Memoriał im. Mł. kpt. Andrzeja Kaczyny i Druha Andrzeja Dziadkowca.

Zdjęcie mł. kpt. Andrzeja Kaczyny i dh. Andrzeja Dziadkowca

Skutki i dochodzenie

Wiosną 1994 roku wznowiono postępowanie w sprawie pożaru. Straty oszacowano na 354,13 miliarda złotych (starych złotych). Dochodzenie wykazało szereg zaniedbań. Wśród nich wskazano naruszenia zasad ochrony przeciwpożarowej przez niektóre instytucje, a także pewne zaniedbania ze strony Polskich Kolei Państwowych (PKP) w zakresie utrzymywania tzw. pasów bezpieczeństwa wzdłuż torów, co było bezpośrednią przyczyną wielu zapaleń na obszarze leśnym, szczególnie w nadleśnictwie Rudy. Brak skutecznego alarmowania we wszystkich trzech nadleśnictwach również przyczynił się do szybkiego rozprzestrzeniania się ognia.

Skutki pożaru były katastrofalne również dla fauny. Szacuje się, że zginęło ponad 150 sztuk zwierzyny płowej, a także niezliczone mniejsze zwierzęta.

Odbudowa i renaturalizacja po pożarze

Proces zalesiania i nowe metody

Po opanowaniu ognia przystąpiono do uporządkowania terenu. Z powodu pożaru trzeba było usunąć około 900 tysięcy metrów sześciennych zniszczonych młodników. Do rozdrabniania ich użyto m.in. rębaków. Zaobserwowano też liczne samosiewy, głównie brzozy oraz sosny. W celu odbudowy lasów należało jednak zaprowadzić odpowiednią gospodarkę i przystąpić do zalesień.

W 1993 roku posadzono modrzewie i brzozy na powierzchni około 500 hektarów, jednak przyjęły się one tylko w 30%. W 1994 roku, na obszarach o większej wilgotności wiosennej, przyjęło się 90% sadzonek, co było obiecującym wynikiem. Przystąpiono do sadzenia dębów, buków i sosen. W miejscach, gdzie gleba była zbyt niskiej klasy i inne drzewa nie chciały rosnąć, a także na obszarach narażonych na emisje przemysłowe, nasadzono w mniejszych ilościach inne drzewa.

W ramach renaturalizacji i zwiększenia odporności na przyszłe pożary, stworzono pasy przeciwpożarowe, uwzględniające kierunki wiatrów (głównie zachodnie), tworzone co około 1600 metrów. Pasy te składały się z kilku części, w tym pasa krzewów, obejmującego m.in. śnieguliczki, oraz traw zdolnych do wzrostu na nieużytkach, co tworzyło również obszar żerowania dla dzików. Całkowity koszt odbudowy lasów szacowano na około 75 miliardów złotych (starych złotych), planując posadzenie milionów sadzonek, rozwijanych w specjalnych kasetach dla zwiększenia ich odporności na choroby.

Schemat pasów przeciwpożarowych w lesie

Kapliczka Św. Huberta

Na jednej z polan, gdzie toczyła się walka z ogniem, znajduje się kapliczka z obrazem św. Huberta, patrona myśliwych i leśników. Kapliczka ta nie figuruje w żadnym wykazie konserwatorskim ani w kronikach parafii pw. Św. Jakuba w Sośnicowicach, która opiekuje się kościółkiem. Jest to miejsce szczególne dla strażaków i leśników, którzy często kończyli tu swoje akcje modlitwą. Co ciekawe, już wcześniej w okolicznych lasach miały miejsce pożary, a według lokalnych legend, kapliczka ta, wraz z wizerunkiem wykonanym przez zaprzyjaźnionego mistrza z Łabęd, miała pomóc w powstrzymaniu ognia, który nagle zmienił kierunek, omijając Tworóg.

Zdjęcie kapliczki Św. Huberta w lesie

Pożar w Herbach w 2020 roku

Znacznie nowszym, choć również poważnym wydarzeniem, był pożar lasu w Herbach, w powiecie lublinieckim. W sobotę, 20 lipca 2020 roku, lublinieckie służby ratownicze zostały zaalarmowane o pożarze. Przybyłe na miejsce jednostki straży pożarnej zastały pożar poszycia leśnego w kilku miejscach. Zlokalizowano siedem ognisk pożaru na terenie Leśnictwa Aleksandria oraz Leśnictwa Kalina. Do akcji dysponowano kolejne jednostki Państwowej Straży Pożarnej (PSP) i OSP z powiatu lublinieckiego oraz z Częstochowy, Cisia i Blachowni.

Za pośrednictwem Nadleśnictwa Herby na miejsce zadysponowano śmigłowiec gaśniczy, który dokonał 22 zrzutów wody. Śledztwo w tej sprawie doprowadziło do zatrzymania 24-letniego mężczyzny pod zarzutem spowodowania ogromnego pożaru lasu. Decyzja sądu o tymczasowym aresztowaniu sprawcy uprawomocniła się - do października.

Zdjęcie śmigłowca gaśniczego nad lasem w Herbach

tags: #herby #pozar #lasu