Wysypisko w Hryniewiczach, zlokalizowane w okolicach Białegostoku, jest miejscem powtarzających się incydentów pożarowych oraz boryka się z poważnymi problemami operacyjnymi związanymi z ograniczoną pojemnością i przyjmowaniem odpadów. Sytuacja ta budzi zaniepokojenie zarówno władz samorządowych, jak i mieszkańców regionu.
Liczne incydenty pożarowe w Hryniewiczach
W ostatnich miesiącach na wysypisku w Hryniewiczach odnotowano serię pożarów, które wymagały interwencji wielu zastępów straży pożarnej. Po raz kolejny podlascy strażacy wyjeżdżali do pożaru, który wybuchł na wysypisku w miejscowości Hryniewicze. Łącznie walczyło z nim 8 zastępów strażaków.
Ogień pojawił się późnym wieczorem, z 12 na 13 czerwca. Zgłoszenie o pożarze strażacy otrzymali przed godziną 23. Dotyczyło ono wysypiska śmieci w podbiałostockiej miejscowości Hryniewicze. Spaliła się część śmieci o powierzchni 600 m2. To kolejny tego typu pożar w ostatnim czasie; niedawno podobny miał miejsce w sortowni śmieci w Studziankach.

W dniu 23 maja 2024 r. na terenie Zakładu Utylizacji Odpadów Komunalnych zlokalizowanego w miejscowości Hryniewicze miał miejsce pożar pryzmy odpadów o wymiarach 25 m x 11 m x 7 m, który wybuchł około godziny 16:30. W akcji gaśniczej brało udział 11 zastępów straży pożarnej. Po otrzymaniu zgłoszenia, inspektorzy WIOŚ w Białymstoku niezwłocznie udali się w miejsce zdarzenia. Ustalono, iż pożarem objęta jest pryzma odpadów wielkogabarytowych. Według wstępnych ustaleń, pożar pojawił się wewnątrz rębaka mechanicznego rozdrabniającego odpady. W czwartek po południu, 23 maja, strażacy musieli na sygnale gnać do akcji gaśniczej do stosunkowo niewielkiej hałdy odpadów.
W Hryniewiczach, w sortowni śmieci, paliła się hałda śmieci, na której składowany był sprzęt AGD oraz plastik. Strażacy dość szybko zdołali opanować żywioł. Gaszenie ognia na hałdzie odpadów jest bardzo wyczerpujące i zazwyczaj trwa bardzo długo.
Inny pożar wysypiska śmieci wybuchł w nocy z środy na czwartek. Na miejscu pracowało 41 strażaków. Strażacy otrzymali w środę, około godziny 22.30, zgłoszenie o pożarze przy wysypisku śmieci w Hryniewiczach. Kiedy dojechali na miejsce, okazało się, że płonie wysypisko. W akcji udział brało 8 zastępów straży, w tym 41 strażaków. Na szczęście pożar udało się szybko opanować. Działania zostały zakończone o pierwszej w nocy. Przyczyna pożaru nie jest znana. Podobny pożar wybuchł niedawno również w sortowni śmieci w Studziankach. To już kolejny pożar w Polsce i kolejny też w województwie podlaskim.
Kontekst operacyjny: problemy z pojemnością i przyjmowaniem odpadów
Sytuacja na wysypisku w Hryniewiczach jest skomplikowana. Od poniedziałku (2.03) wysypisko nie będzie przyjmowało śmieci od niektórych odbiorców, w tym firm komercyjnych i odpadów z gmin, które są poza systemem. System obejmuje Białystok i ościenne samorządy, m.in. Choroszcz, Michałowo, Supraśl i Wasilków. Spółka chce od 2 marca ograniczyć przyjmowanie śmieci w Hryniewiczach, ponieważ, jak mówią jej przedstawiciele, na składowisku kończy się miejsce.
Białostocka spalarnia od dwóch tygodni nie przyjmuje śmieci komunalnych z siedmiu podbiałostockich gmin. Dodatkowo, wysypisko w Hryniewiczach wstrzymało przyjmowanie odpadów budowlanych z Białegostoku. Od 6 maja odpadów przemysłowych nie przyjmuje także wysypisko śmieci w Hryniewiczach. Przedstawiciel jednej z firm zajmujących się sprzątaniem miasta użala się w rozmowie telefonicznej z redakcją: "W regionie nie ma innej instalacji, do której odpady budowlane mogłyby trafiać. Jak tak dalej pójdzie to gruz będzie walał się po całym mieście bo komu będzie się opłacało wozić go poza województwo? Staniemy się drugim Neapolem, a wokół miasta powstaną dzikie wysypiska".
Według informatora, spółka "Lech" w swoim piśmie wskazuje instalacje zastępcze, z których żadna instalacją zastępczą dla odpadów budowlanych nie jest. Na stronie Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Białymstoku znajduje się wymieniona uchwała, z której jednoznacznie wynika, że Białystok będący w regionie centralnym jako składowiska zastępcze ma wskazane nieczynne instalacje SOK w Studziankach i SOK w Odnodze, co zdaniem informatora oznacza, że informacje spółki są nieprawdziwe.
Michał Stefanowicz, prezes miejskiej spółki "Lech", informuje, że zakaz dotyczy wszystkich transportów komercyjnych i obowiązuje do odwołania. "Mamy swoje normy i moce przerobowe, nie możemy przyjmować więcej odpadów niż jesteśmy w stanie przerobić" - dodaje. Stefanowicz podkreśla, że o problemach uprzedzał zarówno poprzedni, jak i obecny zarząd województwa podlaskiego: "Od dwóch lat głośno mówię, że będziemy mieli kłopot i teraz on się zaczął. Aby go rozwiązać należy zwiększyć pole składowe w Hryniewiczach, na które będziemy mogli kierować strumień odpadów".
NOWY FILM Pożar składowiska odpadów w hrabstwie Clarke
Apelacje i protesty w sprawie rozbudowy wysypiska
Nie tylko radni sejmiku, ale też Rady Miasta Białegostoku, apelują do marszałka woj. podlaskiego, by zgodził się na to, by wysypisko w Hryniewiczach mogło przyjąć więcej śmieci. Chodzi o dodatkowe kilkadziesiąt tysięcy ton. Dyrektor Departamentu Ochrony Środowiska Urzędu Marszałkowskiego Anna Krysztopik tłumaczy, że urzędnicy czekają na wyniki kontroli.
Zwiększenie pola składowego w Hryniewiczach nie jest jednak decyzją oczywistą dla urzędników i mieszkańców okolic. Przeciwko rozbudowie składowiska w Hryniewiczach protestowali okoliczni mieszkańcy, którzy zebrali pod petycją ponad 3,5 tys. podpisów. Wniosek spółki "Lech" o pozwolenie na utworzenie kolejnych kwater trafił do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego. Jednak po protestach mieszkańców wsi Olmonty, którzy sprzeciwiają się rozbudowie wysypiska coraz bliżej ich domów, spółka "Lech" dokument wycofała. Po jego uzupełnieniu, pod koniec kwietnia, dokument ponownie trafił do marszałka.
Prezes Stefanowicz dodaje, że to nie jest kwestia decyzyjności prezydenta Białegostoku, lecz marszałka: "Jeżeli nasz wniosek zostanie pozytywnie rozpatrzony to zakaz cofniemy, jeżeli negatywnie - to wówczas politykę gospodarkami odpadami komercyjnymi będziemy prowadzili w inny niż dotychczas sposób". Zarząd Województwa ma 60 dni na rozpatrzenie dokumentu. Izabela Smaczna-Jórczykowska, rzecznik prasowy marszałka, obiecała sprawdzić, na jakim etapie jest analiza wniosku "Lecha".
tags: #hryniewicze #pozar #na #wysypisku