Najdłużej Trwające Pożary w Historii

Historia zna wiele przypadków pożarów, które pozostawiły po sobie niewyobrażalne zniszczenia, pochłonęły ofiary i zmieniły krajobrazy. Jednak niektóre z nich wyróżniają się na tle innych swoją niezwykłą długowiecznością, płonąc nieprzerwanie przez dziesiątki, setki, a nawet tysiące lat. Te wieczne ognie, często ukryte pod ziemią, stanowią fascynujące zjawisko, będące świadectwem zarówno potęgi natury, jak i czasem nieprzewidzianych konsekwencji ludzkich działań.

Płonąca Góra w Australii: Ogień Trwający Tysiące Lat

Widok na Płonącą Górę (Mount Wingen) w Nowej Południowej Walii, Australia, z widocznymi obszarami bez roślinności i dymem.

Odkrycie i pierwotne nieporozumienia

Płonąca góra, zwana także Mount Wingen, to wzgórze w australijskiej Nowej Południowej Walii, nazwane tak jeszcze przez Aborygenów z plemienia Wonnarua. Wingen w ich języku oznacza ogień. Europejczycy po raz pierwszy dowiedzieli się o istnieniu pożaru pod Płonącą Górą pod koniec trzeciej dekady XIX wieku. Wówczas sądzono, że odkryto wulkan. Jest położony wśród gór, w odległości około stu mil w kierunku północno-zachodnim od Newcastle. Odwiedziło go kilka osób, a z tego co wiadomo, badał go doktor Little i obecnie dysponowano porcją materiału składającego się głównie z siarki, pobranej ze zbocza góry. W odróżnieniu od sąsiednich wzniesień, jego zbocza nie porastała bujna roślinność, a z licznych szczelin buchała para niosąca drażniącą woń siarki. Jeżeli coś wygląda jak wulkan, działa jak wulkan i pachnie jak wulkan, to prawdopodobnie jest wulkanem - taką hipotezę wysnuto w tamtych czasach.

Prawdziwa natura płonącego wzgórza

Jednak kolejne oględziny już po roku pozwoliły ustalić, że pod górą Wingen nie ma żadnego zbiornika z magmą. Zamiast tego, wielebny Charles Wilton (duchowny i przy okazji geolog), zidentyfikował 30 metrów pod powierzchnią gruntu całkiem dorodne pokłady węgla. Tym samym potwierdził on, że to właśnie prastary pożar węgla sprawia, że na części wzniesienia niemal nie występuje flora, zaś glebę pokryła barwna mieszanka związków siarki, węgla i żelaza. Płonąca Góra inspirowała australijskich artystów.

Szacunki dotyczące czasu trwania i mechanizmu

Pokład węgla znajdujący się zaledwie około 30 metrów pod Płonącą Górą może płonąć już od ponad 6000 lat, co sprawia, że jest to najdłużej trwający pożar na świecie. Odkryty wtedy pożar trwa po dziś dzień, przesuwając się na południe w ślimaczym tempie kilkudziesięciu centymetrów rocznie. Na tej podstawie naukowcy oszacowali, że do zapłonu doszło co najmniej 6 tysięcy lat temu. Oznacza to, że australijski ogień tlił się już w czasach, kiedy starożytni Sumerowie zakładali Ur, a egipskich piramid nie było nawet w planach. Jeżeli jednak wyobrażacie sobie, że ten pożar to jakieś wieczne płomienie, to jesteście w błędzie. Nie ma tutaj bowiem żadnych płomieni. Pożar ten przypomina żarzenie się węgli w ognisku, przy czym w tym przypadku żarzy się kula węgla o średnicy około 5-10 metrów i temperaturze ponad 1000 stopni Celsjusza. Pożar przemieszcza się z prędkością 1 metra na rok. Naukowcy wiedzą o tym chociażby dzięki manifestacji pożaru na powierzchni.

Przyczyny zapłonu

Kto podłożył ogień? Chociaż nie można zupełnie wykluczyć, że zrobili to nieumyślnie (albo umyślnie, przy jakiejś starożytnej ceremonii) aborygeńscy tubylcy - najprawdopodobniej jest to dzieło samej Matki Natury. Większość badaczy obstawia piorun, który miałby rąbnąć w jakiś odsłonięty fragment złoża. Możliwe także, że odsłonięty fragment pokładu węglowego sam zapłonął wskutek wystawienia na promienie słoneczne, tlen i wysoką temperaturę. Dużo nie trzeba, w odpowiednich warunkach węgiel może zapłonąć już przy temperaturze rzędu 35 stopni Celsjusza.

Perspektywa i wpływ na środowisko

W tej sprawie jest wciąż wiele niewiadomych. Naukowcy nie widzą, jak duży jest pokład, a tym samym jak długo będzie jeszcze płonął. Całkiem możliwe, że węgiel będzie tak się żarzył jeszcze przez kilka tysięcy kolejnych lat. Szacowany wiek 6000 lat jest także określony bardzo niedokładnie i stanowi jedynie dolną granicę. Równie dobrze ten pożar może trwać już kilkuset tysięcy lat. Można jednak spodziewać się dalszych i dokładniejszych badań pożarów tego typu. Jakby nie patrzeć, zachodzące obecnie zmiany klimatyczne mogą wpłynąć na liczbę takich pożarów. Pożary natomiast, emitując chociażby duże ilości metanu, przyczyniają się do przyspieszania zmian klimatycznych.

Centralia w Pensylwanii: Prawdziwe Silent Hill

Opuszczone drogi w Centralii, Pensylwania, z pęknięciami i dymem wydobywającym się z ziemi.

Początek pożaru i jego rozprzestrzenienie

Prawdziwe Silent Hill, czyli Centralia, także zasnute jest oparami, a ich geneza jest godna najstraszniejszego horroru. Centralia w Pensylwanii była górniczym miastem, które rozkwitło w połowie XIX w. dzięki wydobyciu węgla. Od lat 20. XX miasteczko stopniowo podupadało, gdy zamykano kolejne kopalnie. Ostateczny cios nadszedł w 1962 r. Na podstawie nieprzemyślanej decyzji lokalnych władz podpalono wysypisko śmieci znajdujące się na terenie opuszczonej kopalni odkrywkowej sąsiadującej z miejskim cmentarzem. Nie przewidziano, że pożar rozprzestrzeni się poprzez system niezabezpieczonych korytarzy innych kopalń, które znajdowały się poniżej. Te, dostarczając powietrze, powodowały rozchodzenie się ognia, podpalając główną żyłę pokładów węgla, która przebiegała pod miastem. Strażacy ugasili płomienie na powierzchni. Jednak ogień zdążył przedostać się już głęboko pod ziemię.

Skutki dla miasta i mieszkańców

Prawdziwą skalę katastrofy uświadomiono sobie dopiero dwie dekady później, kiedy pobliskie osiedle górnicze zaczęło się dosłownie zapadać, gleba nabrała podejrzanie wysokiej temperatury, a nad pękającymi ulicami zarejestrowano trujący tlenek węgla. Od 1962 r. ziemia zaczęła pękać, a miasto zasnuł dym. Większość mieszkańców opuściła wówczas Centralię, zostawiając swoje domostwa. Do lat 90. Centralia przekształciła się w małomiasteczkową wersję Mordoru. Finalnie doszło do ewakuacji prawie wszystkich mieszkańców. W Pensylwanii jest to obecnie miejscowość o najmniejszej liczbie ludności - żyje tam jedynie pięć osób. Odcinek zniszczonej drogi w Centralii został twórczo zagospodarowany przez ulicznych (dosłownie) artystów.

Pożar dziś i przewidywana długość

Ogień płonie do dziś pod powierzchnią i stale się rozprzestrzenia. Według szacunków pożar może jeszcze trwać nawet 250 lat, a temperatura pod powierzchnią ziemi w Centralii sięga 300 stopni Celsjusza. Temperatura kilkadziesiąt metrów pod Centralią sięga nawet 300 st. Celsjusza. Jak szacują naukowcy, znajduje się tam tyle węgla, że może to trwać nawet kolejne 250 lat.

Związek z serią "Silent Hill"

Zasnute gęstą mgłą Silent Hill to miejsce, w którym czają się potwory, z którymi muszą się mierzyć bohaterowie gier i filmów z tego popularnego cyklu horrorów. Niektóre zawarte w nich wydarzenia były inspirowane historią prawdziwego miasteczka Centralia. Premiera pierwszej gry z serii "Silent Hill" miała miejsce w 1999 r. Za jej stworzenie odpowiada japońska firma Konami. Do dziś powstało już dziewięć części tego survival horroru. Na podstawie gry stworzono także dwa filmy: w 2006 r. "Silent Hill", w 2012 "Silent Hill: Apokalipsa". Obecnie trwają prace nad nowym filmem z cyklu Silent Hill, który będzie kontynuacją wydarzeń z gry "Silent Hill 2". "Return to Silent Hill" wyreżyseruje Christophe Gans.

Próby ugaszenia i ekonomiczne aspekty

Na walkę z ogniem przeznaczono do tej pory około siedmiu mln dol. W samej Pensylwanii kilkukrotnie podejmowano akcję wpompowywania pod ziemię mieszaniny wody i piachu - za każdym razem bez powodzenia. Być może należało próbować do skutku, jednak na koniec o wszystkim zawsze decyduje brutalna ekonomia. Jeżeli nie ma nikogo, kto miałby wyraźny interes w ugaszeniu opuszczonej kopalni, to łatwiej eksmitować mieszkańców.

Wrota Piekieł w Turkmenistanie: Wiecznie Płonący Krater Gazowy

Wrota Piekieł (Derweze Gas Crater) w Turkmenistanie, płonący krater gazowy nocą.

Ekstremalne Wrota Piekieł: Niezwykła Historia Krateru Darvaza w Turkmenistanie

Geneza "Wrót Piekieł"

Najefektowniej prezentują się chyba Wrota Piekieł, otwarte na pustyni Kara-kum w pobliżu turkmeńskiej wioski Derweze. Rozżarzony 60-metrowy lej powstał w czasach Związku Radzieckiego, podczas odwiertów sondujących złoża gazu ziemnego. Ponieważ z zapadliska zaczął ulatniać się metan, sowieccy uczeni wpadli na sprytny pomysł, aby go podpalić, co miało szybko załatwić problem. W efekcie pożar trwa nieprzerwanie od 1971 roku.

Obecny stan

Turkmeńskie Wrota Piekieł to coraz popularniejszy cel podróżników.

Dlaczego takie pożary są trudne do ugaszenia?

Pożarów jest na tyle dużo, że łącznie mogą odpowiadać nawet za 3% światowej emisji dwutlenku węgla, a przy okazji również za wycieki metanu, siarki, benzenu, rtęci i mnóstwa innych paskudztw. Przy okazji, jest to też niewyobrażalne marnotrawstwo. Jak oszacowano, w samych Chinach niekontrolowany ogień trawi rocznie 200 milionów ton węgla. Jak podkreślają naukowcy, kiedy już dojdzie do zapłonu pokładu węgla, bardzo ciężko jest już taki pożar ugasić. Potrzeba do tego ogromnej ilości wody oraz ciekłego azotu, a i tak często się to nie udaje. Trudnością jest już fakt, że pokład węgla z natury rzeczy żarzy się głęboko pod ziemią.

tags: #ile #czasu #trwal #najdluzszy #pozar