Interwencje i problemy Ochotniczej Straży Pożarnej w Drygałach

17 stycznia 2025 roku, o godzinie 04:23, do Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego w Piszu wpłynęło zgłoszenie o pożarze budynku jednorodzinnego w miejscowości Drygały. Po przybyciu na miejsce zdarzenia pierwszych zastępów, Kierujący Działaniem Ratowniczym (KDR) zastał pożar samochodu osobowego, wiaty garażowej oraz dachu budynku jednorodzinnego. Na szczęście wszyscy mieszkańcy opuścili budynek przed przybyciem straży pożarnej - były to trzy osoby dorosłe oraz dziecko.

Działania straży polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, wejściu ratowników zabezpieczonych w aparaty ochrony dróg oddechowych do środka budynku oraz podaniu wody na palące się poddasze i wiatę garażową. Po ugaszeniu pożaru KDR polecił rozbiórkę nadpalonej konstrukcji dachu i przelanie pogorzeliska wodą, a także sprawdzenie miejsca pożaru kamerą termowizyjną w celu wyeliminowania ukrytych zarzewi ognia. Na miejscu zdarzenia działało sześć zastępów straży pożarnej w sile dwudziestu trzech ratowników.

Samochód strażacki w akcji gaśniczej

Afera z podpaleniem w Drygałach

Według informacji uzyskanych przez "Interwencję", pożar w Drygałach, w którym spaleniu uległ samochód osobowy i wiata garażowa, mógł mieć związek z podpaleniem traw w okolicy. Świadek zdarzenia sfotografował samochód Adama N., odjeżdżający z miejsca zdarzenia. Podpalacz został zauważony przez mieszkańca Ełku, który był w lesie. Spłoszył on piromana, ale zdążył sfotografować jego samochód.

„Policjanci przy strażnikach leśnych sprawdzili CEPiK i wyskoczyło, że to auto naczelnika i wszyscy w szoku. Duże oczy. Bo byłaby afera, gdyby to wyszło. Strażnicy leśni zostali poproszeni o nierozdmuchiwanie sprawy” - przekazał świadek zdarzenia, do którego dotarła "Interwencja".

Sprawca nie tłumaczył się, nie kwestionował swojej winy i został ukarany mandatem karnym w wysokości 300 zł. Policja twierdzi, że sprawcę podpalenia mogła ukarać jedynie mandatem, ponieważ straty wywołane pożarem były mniejsze niż 500 zł. Mimo ukarania, Adam N. cały czas uczestniczy w akcjach ratowniczo-gaśniczych.

Adam N. jest nie tylko naczelnikiem OSP, kierowcą wozu strażackiego i ratownikiem, ale także pracownikiem technicznym Urzędu Miasta i Gminy w Białej Piskiej. Na początku zaprzeczał swojemu udziałowi w zdarzeniu, twierdząc: „Ja nic o tym nie wiem. Na piśmie nie dostałem oficjalnie, że coś takiego zaistniało, dla mnie jest to niemożliwe. On jest strażakiem od dziecka, może to przypadek?”. Kilka minut później zmienił wersję, mówiąc: „Musiałem to wziąć na siebie, bo bym stracił rodzinę. Byłem 'na lewiźnie' z dziewczyną”.

Każdy strażak Ochotniczej Straży Pożarnej uczestniczący w akcji otrzymuje od gminy 26 złotych za godzinę. Zastanawiające jest, że burmistrz miasta i gminy Biała Piska, która pełni także funkcję prezesa Gminnego Zarządu OSP, o sprawie nieoficjalnie słyszała: „Jest to dla mnie nowość, nikt mnie nie poinformował o tym. Nieoficjalnie krążą informacje o zdarzeniu.”

Zdjęcie samochodu Adama N. odjeżdżającego z miejsca zdarzenia.

Nieprawidłowości w OSP Drygały

Materiał "Interwencji" ujawnił kolejne nieprawidłowości w Ochotniczej Straży Pożarnej w Drygałach. W zeszłym roku Naczelnik miejscowej OSP, Adam N., podpalił łąkę, za której gaszenie jego strażacy otrzymali pieniądze od gminy. Choć przyznał się do winy, nadal pełnił swoją funkcję.

Dodatkowo, do akcji ratowniczo-gaśniczych byli wysyłani ochotnicy, którzy nie posiadali wymaganego kursu strażackiego, co mogło stwarzać zagrożenie. Na kartach wyjazdowych wypisywano nazwiska osób, które faktycznie nie brały udziału w akcjach, a pobierały za nie wynagrodzenie.

Jeden ze strażaków OSP Drygały zeznał: „On jest odpowiedzialny za to, on sporządzał karty, jako kierowca i naczelnik. Z 80 wyjazdów on miał 78. Tak, on też dostał kupę zarzutów. Jego nie było na akcjach, a był wykazywany, pobierał pieniądze z urzędu.”

Postawienie kolejnych zarzutów Adamowi N. w tej sprawie jest kwestią czasu. Mimo nieprawidłowości, jest on zatrudniony w urzędzie od wielu lat jako kierowca wozu strażackiego i na dzień dzisiejszy nie ma podstaw do rozwiązania z nim umowy.

Burmistrz Białej Piskiej, mimo swojej pozycji jako komendant wszystkich gminnych jednostek OSP, zasłania się niewiedzą na temat zarzutów stawianych niektórym strażakom-ochotnikom. W związku z zaistniałą sytuacją, część mieszkańców organizuje referendum w celu odwołania burmistrz.

Inne interwencje strażackie w regionie

Ochotnicza Straż Pożarna w Prostkach i innych jednostkach regionu wielokrotnie interweniowała w różnego rodzaju zdarzeniach:

  • Pożary: Wśród interwencji strażackich odnotowano liczne pożary, w tym pożary budynków jednorodzinnych, samochodów, wiat garażowych, traw, śmieci, pryzm obornika, starych opon, folii, a także pożary sadzy w kominie.
  • Wypadki drogowe: Strażacy brali udział w akcjach ratowniczych po wypadkach drogowych, w tym z udziałem samochodów osobowych, ciężarowych, ciągników rolniczych, a także w przypadku utraty panowania nad pojazdem na śliskiej nawierzchni.
  • Zdarzenia związane z naturą: Interweniowano w przypadkach powalonych drzew tarasujących drogi, w tym po gwałtownych nawałnicach i silnych wiatrach. Usuwano również skutki obfitych opadów śniegu, które powodowały utrudnienia na drogach.
  • Inne interwencje: Do nietypowych zdarzeń należało usuwanie gniazd szerszeni, ewakuacja osoby uwięzionej w silosie z nasionami rzepaku (zakończona tragicznie), a także zabezpieczanie miejsc lądowania i startu śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

W wielu akcjach brały udział jednostki Państwowej Straży Pożarnej (PSP) oraz Ochotniczych Straży Pożarnych (OSP), często działając w ramach Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego (KSRG).

Schemat działań ratowniczych po pożarze budynku.

tags: #interwencja #drygaly #uwaga #osp