Założenie klasztoru Paulinów na Jasnej Górze związane jest z Ludwikiem Andegaweńskim, królem węgierskim i polskim (1370-1382), oraz jego krewnym - księciem Władysławem Opolczykiem. Na ich życzenie w czerwcu 1382 roku do Częstochowy przybyła grupa kilkunastu Paulinów, obejmując w posiadanie wzgórze jasnogórskie wraz z drewnianym kościółkiem pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Przez wieki częstochowskie sanktuarium doświadczało wielu prób, w tym kilkukrotnych pożarów, które trawiły jego zabudowania, nie tylko od nawału szwedzkich armat.
Historia Pożarów Jasnej Góry
Wielu pielgrzymów zna różne historie związane z klasztorem ojców paulinów, ale nie każdy wie, że w przeciągu kilku wieków swojego istnienia Jasna Góra kilkakrotnie płonęła. Przemysław Jaskurzyński, jasnogórski przewodnik, podkreśla, że to mało znana historia dla ogółu pielgrzymów. Większość ludzi słyszała o Potopie Szwedzkim, natomiast dużą tragedią w historii Jasnej Góry, która zaowocowała wielkimi stratami, był pożar klasztoru 35 lat po Potopie Szwedzkim.
Wielki Pożar Klasztoru w 1690 roku
Jednym z najbardziej tragicznych wydarzeń w dziejach Jasnej Góry był wielki pożar, który wybuchł 16 lipca 1690 roku, w święto Matki Bożej Szkaplerznej. Nie był to pierwszy pożar klasztoru jasnogórskiego, ale z pewnością najbardziej niszczycielski. Praktycznie trzy czwarte Jasnej Góry spłonęło. Jak wspomina Przemysław Jaskurzyński, pożar wybuchł wewnątrz klasztoru, więc nie był spowodowany działaniami zewnętrznymi, oblężeniem czy umyślnym podpaleniem. Kroniki podają, że był to gorący, lipcowy dzień, dosyć wietrzny, z silnym wiatrem południowym, który szybko rozniósł ogień. Przyczyną pożaru okazał się źle zabezpieczony komin w klasztornej piekarni.

Przebieg i Skutki Zniszczeń
O godzinie 7:00 rano, gdy w kościele jasnogórskim trwało nabożeństwo, ogień pojawił się na dachu kuchni klasztornej. Silny, północny wiatr rozniósł iskry po dachach, a szczyty klasztoru szybko stanęły w płomieniach. Próbowano gasić ogień, ale w jedynej wówczas studni było za mało wody. Zakonnicy wraz ze zgromadzonymi pielgrzymami podjęli akcję gaśniczą oraz ratowania sprzętów z drugiego piętra klasztoru.
Płomienie objęły górną część klasztoru, a wkrótce zapaliła się również mniejsza wieża (sygnaturka) na środku kościoła (dzisiejszej bazyliki). Wówczas paulini zdecydowali o wyniesieniu Obrazu Matki Bożej z kaplicy, transportując go do odległego o około 800 metrów klasztoru św. Barbary. Ogień dostał się także na wieżę jasnogórską, trawiąc jej górne, drewniane, obite blachą kondygnacje. Zakonnicy, w obawie przed zniszczeniem, przenieśli do zakrystii kosztowne ozdoby i cenne wyposażenie Kaplicy Matki Bożej.
Wiatr przeniósł pożar na zabudowania gospodarcze na południowym zboczu Jasnej Góry, niszcząc spichlerz ze zbożem, co zagroziło nawet klasztorowi św. Barbary, lecz niebezpieczeństwo udało się zażegnać. Kościół jasnogórski palił się coraz mocniej, mimo prób ugaszenia. Strawiona została zarówno wieża, jak i kaplice św. Pawła Pierwszego Pustelnika (Denhoffów) i Świętych Aniołów Stróżów oraz kruchta. Upadek konstrukcji mniejszej wieży do wnętrza świątyni wzniecił tam pożar, niosący dalsze zniszczenie. Liczono, że sklepienie wytrzyma, lecz uległo ono zniszczeniu, co spowodowało destrukcję głównego ołtarza, ołtarzy bocznych, obrazów, stalli oraz chóru muzycznego wraz z organami. Bazylika straciła całe swoje stare wyposażenie, a dzisiejszy barokowy wystrój jest efektem właśnie tego pożaru.
Ogień strawił również dach Kaplicy Matki Bożej i zniszczył jej okna. Doszło do okopcenia ozdób sklepienia, jednak konstrukcja sklepienia nie została zniszczona, co uratowało wnętrze kaplicy. Pauliński kronikarz, o. Mikołaj Benger, w „Rocznikach Paulińskich” wyraził zdumienie, że „podczas srogiego pożaru w kościele, niszczącego święte wizerunki, święta Kaplica Cudownej Dziewicy nie doznała najmniejszego uszczerbku, choć przecież mała tylko przestrzeń dzieliła ją od bazyliki. Stopiona została tylko blacha pokrywająca dach”. Ocalała również klasztorna biblioteka, znajdująca się w niższych, murowanych kondygnacjach wieży, mimo upadku na jej sklepienie wielkiego zegara wraz z dzwonem. W całym nieszczęściu niezwykłe było to, że obyło się bez ofiar śmiertelnych, co również przypisywano szczególnej łasce Matki Chrystusa.
Odbudowa Klasztoru po 1690 roku
Gdy pożar opanowano, paulini sprowadzili Cudowny Obraz Matki Bożej z klasztoru św. Barbary, umieszczając go w dawnym refektarzu pod Salą Rycerską (obecnie kaplica Różańcowa), gdzie urządzono ołtarze do sprawowania Mszy świętych. Po pożarze konwent jasnogórski opustoszał, a część zakonników rozesłano do rodzin lub innych klasztorów.
Opatrznościową osobą okazał się ówczesny prowincjał polskich paulinów - o. Tobiasz Czechowicz, którego ofiarność i umiejętności organizacyjne przyczyniły się do sprawnego odnowienia zniszczonego sanktuarium. Środki na te prace płynęły przede wszystkim z ofiar pielgrzymów oraz donacji możnych rodów, a nawet samego króla Jana III Sobieskiego. Pod przewodnictwem o. Tobiasza w latach 1690-1693 dokonano odbudowy kościoła jasnogórskiego, kierowanej przez włoskiego architekta Domenico del Signore. Dekorację stiukową, przypisywaną Albertowi Bianco, wykonano w latach 1693-1696. W tym czasie przekształcono kościół z gotyckiej hali na kościół bazylikowy. Sklepienia korpusu nawowego oraz prezbiterium ozdobiono w latach 1694-1695 polichromią autorstwa Karola Dankwarta. Wieżę jasnogórską odnowiono staraniem przeora i prowincjała paulinów - o. Konstantego Moszyńskiego w latach 1703-1714.
Pożar Wieży w 1900 roku
W nocy z 14 na 15 sierpnia 1900 roku wybuchł kolejny, tragiczny w skutkach pożar, tym razem wieży bazyliki. Był to pożar spowodowany przez pielgrzymów, którzy - mimo zakazu - weszli na wieżę klasztorną i urządzili fajerwerki z okazji uroczystości Wniebowzięcia NMP. Jak wspominają kroniki, wieża "płonęła jak pochodnia". Wówczas na Jasnej Górze było tylko jedno wejście - brama forteczna od południa. Zebrani w kościele pielgrzymi modlili się, leżąc krzyżem, aby kościół nie zajął się ogniem. Temperatura była tak wysoka, że stopiły się dzwony wewnątrz wieży i został zniszczony zegar.
Ówczesna wieża jasnogórska, podobnie jak obecna, była w dolnej części kamienna, a powyżej hełm wieży był drewniany, obity blachą miedzianą. Pożar nie był gwałtowny, wieża „upalała się i rozpadała”. Odpadły charakterystyczne kolumny podpierające hełm, które wówczas były drewniane i obite blachą (dzisiaj są to kamienne kolumny z labradoru). Elementy spadły na dziedzińce, co budziło obawy o wzniecenie dalszych pożarów na dachach bazyliki lub zarwanie więźby dachowej. Podobna sytuacja miała miejsce podczas pożaru w 1690 roku.
Odbudowa Wieży po 1900 roku
Niemal natychmiast po pożarze przystąpiono do odbudowy wieży. Budową kierował znany architekt Stefan Szyller, który wprowadził wiele ulepszeń, przede wszystkim podwyższając wieżę do wysokości 106 metrów. Był to zresztą niepisany zwyczaj, że przy każdym remoncie wieża była podwyższana. Szyller zastosował inne, lepsze materiały - w miejsce psujących się tynków użył do obłożenia wieży piaskowca szydłowieckiego. Odbudowa wieży trwała 6 lat i zakończyła się w 1906 roku. Dzisiejsza wieża mierzy 106,3 m i jest odchylona od pionu o 78 cm. Jej podstawa pochodzi z 1714 roku, a resztę dobudowano w 1906 roku. Pod jej podstawą znajduje się zasypana średniowieczna studnia.
Inne Incydenty Pożarowe
W historii wieży jasnogórskiej odnotowano także inne pożary. Wieża, istniejąca od pierwszej połowy XVII wieku i pełniąca funkcję wieży zegarowej (nie dzwonnicy), doświadczyła pożaru w 1654 roku, tuż przed Potopem Szwedzkim. Nie był on tak gwałtowny i wielki, ale spowodował częściowe uszkodzenia. Przyczyną było zaprószenie ognia przez brata zajmującego się zegarem, który próbował ogrzać siebie i mechanizm w zimnie. Co ciekawe, podczas Potopu Szwedzkiego część załogi klasztoru miała za zadanie pilnowanie dachów i obronę przed pożarem od pocisków. Przemysław Jaskurzyński podkreśla, że gdyby nie ta służba przeciwpożarowa, Jasna Góra mogłaby zostać spalona i zdobyta przez wojska szwedzkie.
Ostatni pożar na Jasnej Górze miał miejsce na początku lat 90. XX wieku, dokładnie 6 sierpnia 1990 roku. Było to wydarzenie, które wywołało wielki strach o sanktuarium, zwłaszcza że miało miejsce przed zaplanowanymi Światowymi Dniami Młodzieży w Częstochowie. Na szczęście pożar został szybko ugaszony, a cenne zbiory biblioteczne - jeden ze skarbów Jasnej Góry - ewakuowano błyskawicznie. W związku z tym wydarzeniem krąży anegdota o strażakach używających szwedzkich pił Husqvarna i dziennikarzach, którzy żartowali, że „po raz kolejny szwedzki sprzęt nie dał rady Jasnej Górze”.
Współczesna Perspektywa i Bezpieczeństwo
Przewodnicy jasnogórscy przyznają, że pożarów w historii sanktuarium było prawdopodobnie więcej, o wszystkich nie wiemy, bo nie wszystkie informacje dotarły do naszych czasów. Temat pożarów interesuje również strażaków, zwłaszcza że w Częstochowie znajduje się Wyższa Szkoła Pożarnicza. Paulini często oprowadzają pielgrzymki Ochotniczych Straży Pożarnych, poruszając ten temat, aby uświadomić, że Jasna Góra, jak każda budowla, jest zagrożona pożarem. Zdarzają się również uderzenia piorunów w wieżę jasnogórską, ale jest ona wyposażona w odgromniki, dzięki czemu nic złego się nie dzieje. Wspomniana niedawna gruntowna renowacja i badania archeologiczne bazyliki jasnogórskiej to również element dbania o bezpieczeństwo i zachowanie dziedzictwa. Wszyscy mają nadzieję, że nad jasnogórskim klasztorem już nigdy nie zobaczymy płomieni ognia.