Pożar zakładu przetwórstwa drobiu w Kawlach: Akcja ratunkowo-gaśnicza i tragiczny finał poszukiwań strażaka

W miejscowości Kawle w powiecie kartuskim rozegrała się wielodniowa tragedia, której punktem kulminacyjnym był pożar zakładu przetwórstwa drobiu. Akcja ratowniczo-gaśnicza, trwająca od 13 sierpnia 2025 roku, stała się jednym z najbardziej skomplikowanych i niebezpiecznych działań w historii pomorskiej straży pożarnej, naznaczoną heroicznymi poszukiwaniami zaginionego strażaka-ochotnika.

Początek pożaru i pierwsze działania

Wybuch ognia i skala zdarzenia

Zgłoszenie o pożarze akumulatorowni zlokalizowanej na poddaszu zakładu przetwórstwa drobiu w Kawlach, gmina Sierakowice, wpłynęło do Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego PSP w Kartuzach w środę, 13 sierpnia 2025 roku, o godzinie 15:53. Ogień objął halę magazynową o wymiarach około 30 x 50 metrów i wysokości składowania 12 metrów, z przestrzenią techniczną powyżej. Spaleniu uległo około 3 tys. metrów kwadratowych hali. W magazynie składowano około 3600 ton opakowań z mięsem drobiowym na metalowych regałach o wysokości około 10 metrów. W warunkach pożarowych całe wyposażenie magazynu oraz towar uległy zniszczeniu, nadpaleniu lub osłabieniu konstrukcji. Pożar był mocno rozwinięty, panowało silne zadymienie i wysoka temperatura.

Zdjęcie płonącej hali zakładu przetwórstwa drobiu w Kawlach z widocznym intensywnym zadymieniem

Zagrożenie amoniakiem i ewakuacja

Wewnątrz hali magazynowej znajdowała się instalacja amoniakalna, co stanowiło realne zagrożenie. Około dwóch ton amoniaku uległo spaleniu, jednak pozostała jego część została zabezpieczona i nie występowało już zagrożenie dla otoczenia. Wszyscy pracownicy zakładu, około 200 osób, ewakuowali się samodzielnie na czas. Nie odnotowano informacji o osobach poszkodowanych wśród załogi.

Zaginięcie strażaka i rozpoczęcie poszukiwań

Niestety, podczas działań gaśniczych prowadzonych przez jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych (OSP) przed przybyciem pierwszych zastępów Państwowej Straży Pożarnej (PSP), jeden z druhów OSP Sierakowice spadł do wnętrza zadymionej hali z wysokości około 7-8 metrów. Początkowo utrzymywano z nim kontakt głosowy, który jednak nagle się urwał. Poszukiwania zaginionego strażaka stały się priorytetem akcji ratowniczej. Starszy kapitan Jakub Friedenberger, rzecznik pomorskiego komendanta wojewódzkiego PSP, podkreślił, że strażacy intensywnie działają, aby odnaleźć kolegę, z którym w tej chwili nie ma kontaktu. Wicewojewoda pomorski Emil Rojek dodał: „Wszyscy trzymamy kciuki, by druh, który podczas tej niezwykle trudnej akcji ryzykował własnym zdrowiem, został odnaleziony żywy i mógł wrócić do służby”.

Rozwój akcji ratowniczo-gaśniczej

Trudne warunki i niestabilność konstrukcji

Akcja gaśnicza i poszukiwawcza była niezwykle skomplikowana ze względu na wiele czynników. Konstrukcja budynku, osłabiona długotrwałym oddziaływaniem ekstremalnie wysokiej temperatury, groziła utratą nośności i zawaleniem. Ratownicy pracowali w wyjątkowo trudnych warunkach, zmagając się z niestabilnością hali magazynu wysokiego składowania oraz regałów wypełnionych towarem. Cały czas istniało ryzyko zawalenia się konstrukcji, a gęste zadymienie, wysoka temperatura nagrzanych elementów stalowej konstrukcji oraz zniszczone wyposażenie wewnętrzne obiektu utrudniały działania. Ratownicy prowadzący działania w aparatach ochrony układu oddechowego, musieli być często zmieniani z uwagi na duże obciążenie termiczne organizmu. Dodatkowym problemem był rozmrażający się drób.

Wykorzystanie specjalistycznego sprzętu i sił

W kulminacyjnym momencie w akcji brało udział niemal 300 strażaków z około 60-70 zastępów PSP i OSP z różnych powiatów, w tym: Specjalistyczna Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza (SGPR), Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wysokościowego (SGRW) oraz Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Gdyni. Na miejscu działał mobilny sztab dowodzenia na poziomie strategicznym, zorganizowany w samochodzie dowodzenia i łączności. Do przeszukiwania przestrzeni magazynowej wykorzystywano wszelkie możliwe środki techniczne, takie jak:

  • Drony (bezzałogowe statki powietrzne) do monitorowania terenu, prowadzenia szczegółowego rozpoznania i kontrolowania wnętrza konstrukcji obiektu. Obraz z kamer dronów był bezpośrednio analizowany przez wyznaczonych specjalistów.
  • Kamery wziernikowe na wysięgnikach, wprowadzane w przestrzenie między regałami.
  • Specjalistyczne roboty gaśnicze PSP, które wykonywały zadania wewnątrz obiektu, a także roboty będące na wyposażeniu Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Gdańsku, umożliwiające rozpoznanie miejsc trudno dostępnych bez konieczności natychmiastowego wejścia ratowników.
  • Ciężki sprzęt służący do rozbierania uszkodzonej konstrukcji spalonej hali i torowania drogi ratownikom w celu dokładnego przeszukania zgliszczy.
Dron straży pożarnej w akcji nad pogorzeliskiem zakładu w Kawlach

Akcję utrudniała także konieczność podawania większości prądów wody z zewnątrz ze względu na zawaloną konstrukcję. W ramach zarządzania kryzysowego na poziomie gminy zgłoszono zapotrzebowanie na ubrania ochronne, gogle i rękawice dla ratowników, którzy z kosza drabiny/podnośnika usuwali luźne zwały produktów składowanych na paletach.

Koordynacja działań i zarządzanie kryzysowe

Kierowanie działaniami ratowniczo-gaśniczymi na przestrzeni dni przejmowali kolejno wysokiej rangi funkcjonariusze PSP, m.in. zastępca Komendanta Głównego PSP nadbryg. dr inż. Grzegorz Szyszko, a następnie nadbryg. Józef Galica. W akcji uczestniczyła także grupa operacyjna Komendanta Głównego PSP. Odbywały się liczne odprawy sztabu z udziałem Komendantów Wojewódzkich PSP, przedstawicieli nadzoru budowlanego, właściciela obiektu, kierownika budowy, projektanta, dowódców odcinków bojowych oraz władz lokalnych i wojewódzkich, takich jak wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz, wicewojewoda pomorski Emil Rojek, wójt gminy Sierakowice Mirosław Kuczkowski i starosta kartuski Bogdan Łapa. Teren objęty akcją został podzielony na sektory i odcinki bojowe, a siły i środki były na bieżąco zmieniane, aby zapewnić ciągłość działań i bezpieczeństwo ratowników. Zespół ekspertów do spraw budownictwa z Akademii Pożarniczej oceniał stabilność konstrukcji hali.

Odprawa sztabu kryzysowego z udziałem dowódców PSP i przedstawicieli władz na miejscu pożaru

Kontynuacja poszukiwań i tragiczny finał

Nieustające nadzieje i wysiłki ratowników

Przez wiele dni, od 13 do 20 sierpnia 2025 roku, głównym celem działań strażaków były intensywne poszukiwania zaginionego strażaka. "Nadzieja umiera ostatnia. Nadal wierzymy, że nasz kolega żyje" - informował nadbryg. Grzegorz Szyszko. Ratownicy, pomimo ekstremalnie trudnych warunków, systematycznie przeszukiwali wnętrze obiektu, schładzali elementy konstrukcyjne i prowadzili rozbiórkę ścian oraz konstrukcji nośnej magazynu. Policja zorganizowała objazdy i zabezpieczała teren akcji. W działaniach uczestniczyło pięciu psychologów, gotowych udzielić wsparcia wszystkim osobom poszkodowanym i świadkom zdarzenia.

Odnalezienie ciała zaginionego strażaka

Niestety, 20 sierpnia 2025 roku, w środę, około godziny 17:20, podczas intensywnych poszukiwań na pogorzelisku zakładów drobiowych Mielewczyk w Kawlach, odnaleziono ciało strażaka z OSP Sierakowice. Wiadomość o śmierci druha zaginionego podczas akcji gaśniczej w Kawlach została przyjęta z ogromnym smutkiem przez całą społeczność.

Strażacy w aparatach ochrony dróg oddechowych podczas akcji poszukiwawczej w zniszczonej hali

Wyrazy współczucia i pamięć

Firma Mielewczyk, właściciel zakładu, wyraziła najszczersze wyrazy współczucia rodzinie, bliskim oraz całej społeczności strażackiej, podkreślając pamięć o odwadze i poświęceniu zmarłego. Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Wojciech Kruczek złożył kondolencje i wyrazy współczucia rodzinie oraz członkom OSP Sierakowice, nazywając to wydarzenie "ogromną stratą dla całej społeczności pożarniczej".

Aspekty śledcze i logistyczne

Zamknięcie drogi wojewódzkiej i objazdy

Z powodu pożaru droga wojewódzka nr 211 w rejonie Gowidlina pozostawała zamknięta przez wiele dni, od 13 sierpnia. Dla kierowców wyznaczono objazdy: z Gowidlina w stronę Sulęczyna, a z Puzdrowa w kierunku Kościerzyny. Policja apelowała o ostrożną jazdę i stosowanie się do poleceń służb. W ciągu kilku dni ruch na DW 211 został częściowo przywrócony.

Śledztwo prokuratury i ocena przyczyn

Prokuratura Rejonowa w Kartuzach wszczęła śledztwo w sprawie pożaru zakładu przetwórstwa drobiu w Kawlach. Jest ono prowadzone w kierunku sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu ludzi oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Policja, pod nadzorem Komendanta Powiatowego Policji w Kartuzach mł. insp. Grzegorza Piechowskiego, zabezpieczała miejsce akcji ratowniczo-gaśniczej. Po zakończeniu działań na dachu hali na teren akcji weszli policjanci i prokurator ze skanerem 3D, aby przeprowadzić czynności dochodzeniowe. Jak podkreślił wicewojewoda pomorski Emil Rojek, przyczyny pożaru ustali policja, a "każdy z możliwych scenariuszy zostanie dogłębnie przeanalizowany".

Pomiary stabilności i rozbiórka hali

Działania po opanowaniu pożaru koncentrowały się na poszukiwaniach zaginionego strażaka, a także na kontynuowaniu prac rozbiórkowych hali. Systematycznie rozbierano uszkodzoną konstrukcję hali metr po metrze przy użyciu ciężkiego sprzętu. Przeprowadzono pomiary stabilności konstrukcji hali i jej dokładną analizę. Dodatkowo prowadzono prace przy wydobywaniu mięsa drobiowego, którego konieczna była utylizacja.

tags: #kawal #pozar #zakladow #chemicznych