Potężny Pożar w Zakładzie Przetwórstwa Drobiu w Kawlach: Zaginął Strażak Ochotnik

W środę, 13 sierpnia, w miejscowości Kawle (gmina Sierakowice), w powiecie kartuskim, wybuchł rozległy pożar w zakładzie przetwórstwa drobiu ZD Mielewczyk. Zdarzenie to zapoczątkowało intensywną akcję ratowniczo-gaśniczą, w której w kulminacyjnym momencie brało udział niemal 300 strażaków z kilkudziesięciu zastępów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Niestety, w trakcie działań poszukiwawczych utracono kontakt z jednym ze strażaków ochotników, który spadł do wnętrza zadymionej hali.

zdjęcie hali produkcyjnej objętej pożarem, widoczne płomienie i dym

Przebieg Pożaru i Działań Gaśniczych

Początek i Rozwój Pożaru

Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego PSP w Kartuzach około godziny 15:53. Ogień pojawił się w akumulatorowni zlokalizowanej na poddaszu jednej z hal produkcyjnych zakładu. Szybko rozprzestrzenił się w obrębie poddasza, generując silne zadymienie i wysoką temperaturę wewnątrz obiektu. Pożar wymusił natychmiastową ewakuację całego zakładu. Około 200 pracowników opuściło budynek samodzielnie, dzięki czemu wszyscy pracownicy są bezpieczni.

Trudności w Akcji Gaśniczej

Akcję gaśniczą utrudniały gęste zadymienie, wysoka temperatura nagrzanych elementów stalowej konstrukcji oraz zniszczone wyposażenie wewnętrzne obiektu. Ratownicy prowadzili działania w aparatach ochrony układu oddechowego, co wymagało częstych zmian rot ratowniczych z uwagi na duże obciążenie termiczne organizmu. Dodatkowym wyzwaniem była uszkodzona konstrukcja budynku, która sprawiała ogromną trudność w dostępie do wnętrza hali.

W magazynie objętym pożarem składowano około 3600 ton opakowań z mięsem drobiowym na metalowych regałach o wysokości około 10 metrów. W warunkach pożarowych całe wyposażenie magazynu oraz towar uległy zniszczeniu, nadpaleniu lub osłabieniu konstrukcji.

Istniało również realne zagrożenie dla zbiornika z amoniakiem znajdującego się w hali. W pożarze spłonęły około dwie tony amoniaku. Na miejscu działała grupa ratownictwa chemicznego, która monitorowała powietrze i ryzyko uwolnienia niebezpiecznych substancji. Stwierdzono, że unoszące się opary to głównie para wodna i na tę chwilę nie ma zagrożeń dla mieszkańców.

schemat uszkodzonej konstrukcji hali produkcyjnej

Skala Działań

W kulminacyjnym momencie na miejscu zdarzenia działało niemal 300 strażaków z 68 zastępów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Akcja była prowadzona rotacyjnie, a teren podzielono na cztery odcinki bojowe. Zorganizowano sztab strategiczny w samochodzie dowodzenia i łączności, punkt medyczny oraz dwa zespoły obsługujące drony, wykorzystywane do kontrolowania wnętrza obiektu i monitorowania temperatury kamerami termowizyjnymi. Na miejscu obecni byli również przedstawiciele władz lokalnych i regionalnych, w tym starosta kartuski, wójt gminy Sierakowice oraz wicewojewoda Emil Rojek.

Groźny pożar w Bułakowie. Dym był widoczny z kilku kilometrów [Film z drona]

Poszukiwania Zaginionego Strażaka

Okoliczności Zaginięcia

Podczas działań gaśniczych prowadzonych przez jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych, przed przybyciem pierwszych zastępów Państwowej Straży Pożarnej, jeden z druhów OSP Sierakowice spadł do wnętrza zadymionej hali z wysokości około 7-8 metrów. Początkowo udało się z nim utrzymać kontakt głosowy, który niestety później się urwał. Utrata kontaktu nastąpiła w wyniku zawalenia się części konstrukcji dachu.

Intensywne Poszukiwania

Natychmiast rozpoczęto intensywne poszukiwania zaginionego ratownika. Działania skupiają się na systematycznym i drobiazgowym przeszukiwaniu pogorzeliska. „Działania są zintensyfikowane w celu najszybszego dotarcia do zaginionego ratownika,” - podkreślił rzecznik działań w miejscu pożaru. Starszy kapitan Jakub Friedenberger z KW PSP w Gdańsku poinformował, że „sukcesywnie, metr po metrze, uszkodzona konstrukcja hali jest rozbierana”, aby umożliwić dostęp ratownikom.

Zastępca komendanta głównego PSP nadbryg. Grzegorz Szyszko zaznaczył, że akcja jest niezwykle trudna ze względu na panującą w środku bardzo dużą temperaturę oraz ograniczone możliwości wprowadzenia strażaków do wnętrza budynku. Mimo to, służby nie tracą nadziei. „Nadzieja umiera ostatnia. Nadal wierzymy, że nasz kolega żyje,” - przekazał nadbryg. Szyszko.

Wsparcie i Apele

Zarząd ZD Mielewczyk wyraził ogromną wdzięczność strażakom i wszystkim służbom ratunkowym za błyskawiczną i profesjonalną reakcję. Firma podkreśliła, że „największą tragedią jest fakt, że wciąż trwa poszukiwanie jednego ze strażaków biorących udział w akcji” i zwróciła się z prośbą o modlitwę, dobre myśli i wstawiennictwo w jego intencji. Na miejscu pracuje pięciu psychologów, gotowych udzielić wsparcia wszystkim osobom poszkodowanym i świadkom zdarzenia.

zdjęcie strażaków prowadzących działania poszukiwawcze w gruzowisku

Konsekwencje i Dalsze Działania

Zamknięcie Drogi i Objazdy

Z powodu pożaru nadal zamknięta jest droga wojewódzka nr 211 w Gowidlinie. Dla kierowców wyznaczono objazdy: z Gowidlina należy kierować się w stronę Sulęczyna, z Puzdrowa - w kierunku Kościerzyny. Policja apeluje o stosowanie się do poleceń służb biorących udział w działaniach ratowniczo-gaśniczych.

Monitorowanie i Bezpieczeństwo

Grupa chemiczna cały czas prowadzi badania skażenia strefy, monitorując powietrze i ryzyko uwolnienia niebezpiecznych substancji z uwagi na amoniak. Sytuacja jest pod kontrolą, a akcja gaśnicza i poszukiwawcza potrwa jeszcze wiele godzin.

Śledztwo

Śledztwo w sprawie pożaru prowadzi Prokuratura Rejonowa w Kartuzach. Wicewojewoda pomorski Emil Rojek poinformował, że przyczyny pożaru będzie wyjaśniała policja, a „każdy z możliwych scenariuszy będzie analizowany”. Na razie przyczyna wybuchu ognia nie jest znana.

O Zakładzie ZD Mielewczyk

ZD Mielewczyk to rodzinna firma założona w 1994 roku przez Andrzeja Mielewczyka. Zakład specjalizuje się w przetwórstwie drobiu i oferuje m.in. convenience food. Obiekt, który się zapalił, to drobiarski magazyn produkcyjny wyposażony w chłodnie, o powierzchni około 3 tys. mkw.

tags: #kiedy #byl #pozar #drobimexu