Pożary drewnianych świątyń: historia, zagrożenia i ochrona

portalcenter.cl

Drewniane świątynie są świadectwem bogatej historii i dziedzictwa kulturowego. Ich unikalna architektura i często wielowiekowe wyposażenie stanowią bezcenne zabytki. Niestety, ze względu na materiał konstrukcyjny, są one wyjątkowo narażone na niszczycielskie działanie ognia. Pożary, zarówno te wynikające z działań wojennych, jak i te spowodowane współczesnymi czynnikami, takimi jak awarie instalacji czy uderzenia piorunów, regularnie pustoszą te wyjątkowe obiekty, przynosząc straty niemożliwe do odrobienia.

Zabytek drewniany - kościół z bali modrzewiowych

Współczesne pożary drewnianych kościołów

Ostatnie dekady przyniosły szereg dramatycznych wydarzeń, w których ogień trawił zabytkowe drewniane świątynie, często mimo zaawansowanych systemów zabezpieczeń. Poniżej przedstawiamy wybrane przypadki, ukazujące skalę problemu i wyzwania, z jakimi mierzą się służby i konserwatorzy.

Pożar kościoła w Mileszkach (Łódź)

Łódzka prokuratura i policja badają okoliczności i przyczyny pożaru zabytkowego drewnianego kościoła w łódzkich Mileszkach. W poniedziałek przeprowadzono na miejscu oględziny z udziałem prokuratora, policyjnych ekspertów i biegłego z zakresu pożarnictwa. Postępowanie ma wyjaśnić, jaka była przyczyna pożaru i czy nie doszło w tym przypadku do popełnienia przestępstwa. Pożar wybuchł w poniedziałek po godz. 4 rano. Obiekt posiadał przeciwpożarowy system alarmowy, a sygnał z czujników trafił do dyżurnego straży pożarnej.

Kiedy na miejscu pojawiły się pierwsze zastępy strażaków, paliła się już część dachu. Kilku strażaków weszło do środka kościoła, ale ponieważ palił się już dach i groził zawaleniem, konieczne było ich wycofanie. Z kościoła udało się wynieść tylko nadpalone już obrazy oraz kielichy i szaty liturgiczne.

Według służb konserwatorskich drewniany kościół w Mileszkach to jeden z najcenniejszych i najstarszych zabytków w Łodzi. Obecny kościół pw. św. Doroty w Mileszkach pochodził z 1766 r. i zbudowany został z bali modrzewiowych, dach kryty był gontem. W 1832 r. powiększono kościół dobudowując kruchtę, nad którą wznosiła się wieża. Wśród zabytkowego wyposażenia świątyni były m.in. trzy ołtarze późnorenesansowe z początku XVII w., trzy rzeźby gotyckie z początku XV w., ołtarze boczne z barokowymi obrazami św. Anny i św. Walentego czy cztery barokowe konfesjonały. Kilkanaście lat temu kościół przeszedł generalny remont.

Strażacy gaszący pożar drewnianego kościoła

Zniszczenia na Sądecczyźnie: Świniarsko i Zbyszyce

W zabytkowym, drewnianym kościele w Świniarsku koło Nowego Sącza spaliła się wieża, część dachu i zdobiące sufit polichromie. Kościół zapalił się od uderzenia pioruna około 2 w nocy. W akcji jego gaszenia uczestniczyło 20 jednostek straży pożarnej. Na szczęście piorun uderzył w wieżę, a nie w bryłę główną kościoła i ogień nie objął całego budynku. Strażakom udało się wynieść ze środka wyposażenie świątyni, w tym Najświętszy Sakrament, szaty liturgiczne, kielichy, monstrancje i obrazy. Straty oszacowano wstępnie na 500 tys. zł.

Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski został przeniesiony do Świniarska po wojnie z miejscowości Stadła. Drewniana świątynia, pochodząca z końca XVIII w., była niegdyś zborem ewangelickim. Według służb konserwatorskich jest to unikat wśród zabytków - jedyny drewniany zbór, jaki zachował się w Małopolsce, choć został on wybudowany pod wyraźnym wpływem architektury kościołów katolickich.

To był już drugi w ostatnim czasie pożar zabytkowego kościółka na Sądecczyźnie. Dokładnie dwa miesiące wcześniej płonęła zbudowana w pierwszej połowie XV wieku świątynia w Zbyszycach nad Jeziorem Rożnowskim. Ogień strawił wtedy drewnianą część kościoła - dach, strop oraz zabytkową dzwonnicę.

Uratowana część świątyni w Chynowie (Mazowsze)

Ogień strawił zakrystię zabytkowego kościoła w Chynowie. Strażakom na szczęście udało się uratować główną część XVII-wiecznej świątyni. Zgłoszenie o pożarze z kościelnego systemu alarmowego wpłynęło do służb kilka minut po godz. 3.00 w nocy. Na miejsce udało się 9 jednostek straży pożarnej, które zastały pożar w zakrystii. Strażakom udało się ugasić ogień, zanim przeniósł się on na resztę świątyni; zabezpieczyli też mienie kościelne z pomieszczenia położonego nad zakrystią. Jako wstępną przyczynę pożaru ratownicy wskazują zwarcie w instalacji elektrycznej. W zdarzeniu nie ucierpieli ludzie ani elementy zabytkowego wyposażenia świątyni. Straty oszacowano wstępnie na ok. 100 tys. zł. Do czasu oględzin konserwatorskich budynek pozostanie zamknięty dla wiernych.

Kościół parafialny pw. Świętej Trójcy w Chynowie powstał najprawdopodobniej w XVII w. z wykorzystaniem budulca z poprzedniej świątyni. Często nazywany bywa najstarszym modrzewiowym kościołem na Mazowszu. Świątynia jest również jedną z najstarszych zachowanych tego typu drewnianych budowli w całym województwie i jedną z trzech podobnych w powiecie grójeckim. Jak pisze na swojej stronie internetowej parafia, chynowski kościół "malowniczo położony w cieniu drzew, cudem uniknął niszczycielskiego działania żywiołów i wojen". Ocalona z pożaru świątynia jest trzecią w historii parafii sięgającej 1434 r.

Pożar kościoła Chrystusa Króla na warszawskim Targówku

Zabytkowy drewniany kościół na Bródnie ledwie uniknął spalenia - zadziałały systemy przeciwpożarowe. Niestety, inne stołeczne świątynie nie miały tyle szczęścia. Ostatni duży pożar warszawskiego kościoła miał miejsce w sierpniu 2011 roku. W ogniu stanęła przedwojenna świątynia Chrystusa Króla przy ul. Tykocińskiej na Targówku. Budynek zaprojektowano w latach 30., a budowano do lat 50. Podobnie jak katedra Notre Dame, w momencie zaprószenia ognia kościół przechodził remont.

Dym nad budynkiem dostrzegli strażnicy miejscy. Na ratunek płonącej wieży ruszyła straż pożarna - jak okazało się na miejscu - bez odpowiedniego sprzętu. Zanim podnośniki i drabiny dojechały pod kościół i przecisnęły się przez ciasną bramę parafii, było już za późno - płomienie zdążyły strawić wieżyczkę, a ta runęła na strych kościoła i zdemolowała dach. Wkrótce do wnętrza kościoła runęło również sklepienie prezbiterium.

Zaginione drewniane świątynie

Nie wszystkie pożary udaje się opanować, czego tragicznym dowodem są świątynie, które zniknęły bezpowrotnie. Ich strata jest nie tylko architektonicznym, ale i duchowym uszczerbkiem.

Spalony kościół Wszystkich Świętych w Starachowicach (1987)

Kościół Wszystkich Świętych w Starachowicach przy ulicy Radomskiej, wzniesiony w 1923 roku jako kościół filialny w stylu góralskim według projektu architekta Jana Borowskiego, spłonął doszczętnie w 1987 roku. Była to budowla "drewniana, przytulna i swojska. Z wielkimi, iście bizantyjskimi, a jednak polskimi malowidłami, które przyciągały wzrok." Jego historię opisał Aleksander Łącki w książce.

Zgliszcza spalonego drewnianego kościoła

Historyczne pożogi i heroizm

Historia Polski odnotowuje również pożary drewnianych budowli sakralnych w kontekście działań wojennych, gdzie ogień był narzędziem zniszczenia, ale także świadkiem ludzkiego heroizmu.

Pożar w Lublinie w 1657 roku

Pożar w Lublinie w 1657 roku, podobnie jak ogień z 1655 roku, był efektem celowego zaprószenia, do którego doszło w wyniku działań wojennych. W drugiej połowie kwietnia 1657 roku do Lublina dotarły wojska księcia siedmiogrodzkiego Jerzego II Rakoczego. Widząc, że miasto zamknęło się z ludźmi, nieprzyjaciel Węgrzyn zaraz począł palić przedmieścia. Relacja wskazuje na spalenie się klasztoru sióstr Karmelitanek Poczęcia, uszkodzenia i duże zagrożenie kościoła i klasztorów sióstr Karmelitanek Bosych oraz ojców Karmelitów.

Klęska była istotna na tyle, że razem z pożogą z roku 1655 i najazdem szwedzkim z 1656 roku doprowadziła do nadania Lublinowi zwolnień między innymi z ciężarów na rzecz wojska. W czasie pożaru siostry Karmelitanki przebywały w Krośnie, a klasztor był plądrowany zarówno przez nieprzyjaciół, jak i miejscowych. Sama relacja dotyczy heroicznej walki jednego z braci zakonnych, brata Kaspra od św. Teresy, donata, i pomagającego mu człowieka świeckiego z ogniem w klasztorze sióstr Karmelitanek.

Brat Kasper, obaczywszy, że klasztor gorze, uprosił się, by go wypuszczono z miasta. Wpadłszy na dormitarz, obaczył wielki ogień, który już bieżał ku celom. Siekierą obcinał zajmujące się od ognia elementy, a jego towarzysz rozrywał, czym mógł, gdyż nie mieli czym zalewać. Studnie były zawalone, wiader brakowało. Natrafili jednak na faskę barszczu i, jako mogli, zalewali ogień, że za miłosierdziem Boskim ugasili z jednego końca klasztoru. Kiedy z drugiego końca ogień bił płomieniem do kościoła przez okna, które już topniały, gasić było niepodobnie, gdyż wysoko drabiny nie było. Dzięki opatrzności Bożej, zdobyli długą żerdź, przywiązali do niej chustkę, maczali w rynsztoku w błocie i tak do ramów ściągali, aż ich zgasili błotem. Sam budynek klasztoru przetrwał i po dokonaniu koniecznych napraw siostry mogły powrócić do Lublina.

Historyczna rycina przedstawiająca pożar miasta lub klasztoru

Znaczenie i dziedzictwo: przypadek Sopoćkinie (Białoruś)

Pożar w kościele w Sopoćkinach to dramatyczne wydarzenie, które przypomina o bogatej historii tego miejsca i jego znaczeniu dla lokalnej społeczności. Kościół w Sopoćkinach jest jednym z najstarszych sanktuariów katolickich na Białorusi. Jego historia sięga XVIII wieku. Pierwotnie na tym miejscu stał drewniany kościół, który później został przebudowany na świątynię z kamienia. W różnych okresach historycznych świątynia przeżywała trudne czasy: wojny, zmiany władzy i prześladowania religijne. Jednak dzięki staraniom lokalnych mieszkańców i duchowieństwa udało się ją zachować. W XIX w. kościół był kilkakrotnie odnawiany, ale w czasach sowieckich został zamknięty i wykorzystywany do celów pozareligijnych. Obecnie jest to nie tylko funkcjonujące miejsce kultu, ale także zabytkowy obiekt architektoniczny.

Biskup grodzieński Uładzimir Hulaj, przypominając, że kościół w Sopoćkinach od wielu lat jest miejscem modlitwy, wyraził współczucie i duchowe wsparcie dla proboszcza parafii oraz wszystkich wiernych. "W tej trudnej chwili wszyscy jesteśmy z wami zjednoczeni w modlitwie, wierze i nadziei, przekonani, że Pan Bóg nie opuszcza swojego ludu i prowadzi go przez wszelkie próby do odnowy i nowego życia" - zapewnił biskup. Podziękował strażakom i wszystkim, którzy wzięli udział w ratowaniu kościoła, dodając: "Niech ta próba będzie dla nas wezwaniem do jeszcze większej jedności, wzajemnego wsparcia i głębokiego zaufania do Pana Boga, który wszystko prowadzi do nowego życia."

tags: #kiedy #pozar #wybucha #w #swiatyni #bogow