Działania Ochotniczych Straży Pożarnych (OSP) są kluczowym elementem systemu bezpieczeństwa, a efektywność ich działań ratowniczych w dużej mierze zależy od szybkości reakcji i odpowiedniego wyposażenia. W ostatnich latach pojawiły się inicjatywy legislacyjne oraz dyskusje dotyczące usprawnienia funkcjonowania OSP, w tym zasad dysponowania sił i środków, obsady pojazdów oraz wykorzystania prywatnych środków transportu.

Nowe inicjatywy legislacyjne dla OSP
W Sejmie złożono poselski projekt ustawy, który zakłada uznawanie kwalifikacji zawodowych do kierowania pojazdami uprzywilejowanymi oraz wprowadzenie uprawnień dla strażaków OSP do wydawania poleceń lub sygnałów uczestnikom ruchu drogowego. Projekt nowelizacji ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy o kierujących pojazdami, złożony przez posłów Polska 2050, ma na celu usprawnienie działań ratowniczych.
Uznawanie kwalifikacji i uprawnienia do kierowania pojazdami
Projekt zakłada zniesienie konieczności uzyskiwania przez członka ochotniczej straży pożarnej, posiadającego zezwolenie na kierowanie pojazdem uprzywilejowanym w ramach służby lub pracy zawodowej, ponownego zezwolenia w ramach działalności OSP. Obecnie opłata za wydanie zezwolenia na kierowanie pojazdem uprzywilejowanym wynosi 50 zł i jest to opłata stała, pobierana za wydanie lub przedłużenie zezwolenia, która dotyczy również ochotniczych straży pożarnych, za które koszt ten ponosi gmina.
Uprawnienia do wydawania poleceń w ruchu drogowym
Jak wskazano w projekcie, strażacy OSP będą mieli prawo do wydawania poleceń lub sygnałów uczestnikowi ruchu lub innej osobie znajdującej się na drodze. Projekt ustawy zakłada też rozszerzenie katalogu pojazdów używanych przez strażaków OSP do celów specjalnych.
Rozszerzenie uprawnień dla kierowców kategorii B
Wielkopolskie samorządy apelują o przyznanie kierowcom Ochotniczej Straży Pożarnej, posiadającym prawo jazdy kategorii B, uprawnień do prowadzenia pojazdów ratowniczo-gaśniczych o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 5 ton. Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Wielkopolskich skierowało do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji postulat o zmiany w ustawie o kierujących pojazdami, by umożliwić kierowcom OSP z prawem jazdy kategorii B prowadzenie lżejszych pojazdów ratowniczo-gaśniczych. „Bez zmiany regulacji prawnych wiele jednostek OSP może mieć trudności w zapewnieniu kierowców do obsługi nowo zakupionych pojazdów” - wskazano w projekcie.
Obecnie obowiązujące regulacje ograniczają możliwość prowadzenia lekkich pojazdów ratowniczo-gaśniczych do osób posiadających prawo jazdy kategorii C, co skutkuje znacznym ograniczeniem liczby dostępnych kierowców i przekłada się na wydłużony czas reakcji na zdarzenia. Większość druhów posiadających uprawnienia kategorii C to osoby pracujące zawodowo jako kierowcy pojazdów ciężarowych, co oznacza, że ich dostępność w godzinach pracy jest mocno ograniczona. Proponowane rozwiązanie nie generuje zagrożenia w bezpieczeństwie ruchu, z uwagi na fakt, że zarówno kierowcy OSP, jak i kierowcy zespołów ratownictwa medycznego przechodzą odpowiednie szkolenia i badania.
Według samorządowców, wprowadzenie nowych przepisów umożliwiłoby stosowanie przez producentów pojazdów „lepszych rozwiązań, bardziej wytrzymałych i homologację pojazdów na nieco wyższych wartościach, bez utraty zdolności do kierowania tymi pojazdami przez kierowców-ratowników posiadających wyłącznie prawo jazdy kategorii B”.
Zielone sygnalizatory ostrzegawcze w prywatnych samochodach
Jeszcze przed wakacjami na biurko prezydenta ma trafić projekt ustawy, który pozwoli druhom Ochotniczych Straży Pożarnych używać w swoich prywatnych samochodach migających, zielonych sygnalizatorów ostrzegawczych - informuje RMF24. Nowe sygnalizatory mają pomóc ochotnikom szybciej i sprawniej dojeżdżać do remiz lub miejsc akcji, zwłaszcza w większych miastach i ich okolicach, gdzie ruch bywa gęsty. Przepisy przewidują, że zielony sygnalizator nie będzie automatycznie nadawał prawa pierwszeństwa takim pojazdom, co oznacza, że kierowcy innych aut nie będą musieli zjeżdżać z drogi tak jak wobec pojazdów z sygnałami niebieskimi i dźwiękowymi.
Projekt ustawy zakłada też odpowiedzialność za nieuprawnione korzystanie z sygnału - planowane są sankcje, jak mandaty i punkty karne dla osób, które będą używać zielonych świateł bez podstawy prawnej. Prace nad projektem to efekt współpracy parlamentarzystów i środowiska OSP, a ich celem jest poprawa efektywności działań ratowniczych i skrócenie czasu reakcji tam, gdzie ochotnicy stanowią kluczowy element systemu bezpieczeństwa.

Wyjazd do zdarzeń w niepełnej obsadzie - wyzwania i praktyka
W ciągu ostatnich kilku lat dostępność ochotników, zwłaszcza w godzinach pracy (od 7.00 do 16.00), zdecydowanie zmalała. Skutkuje to koniecznością wyjazdu do akcji zastępów w okrojonej obsadzie - często trzech lub czterech strażaków, co jest problemem, z którym borykają się jednostki straży pożarnych na całym świecie.
Definicja "zastępu" a realia dysponowania
Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 18 lutego 2011 r. określa zastęp jako pododdział liczący od trzech do sześciu ratowników, w tym dowódcę, wyposażony w pojazd przystosowany do realizacji zadania ratowniczego. Jednak w praktyce często zdarza się, że na alarm zgłaszają się dwie osoby, co budzi dylematy wśród dyżurnych PSP.
Dylematy dyżurnych i odpowiedzialność
Pojawia się pytanie, czy z punktu widzenia prawidłowego dysponowania można wysłać zastęp w mniejszej obsadzie niż trzy osoby. Dyżurni otrzymują niekiedy zalecenia, aby wysyłać taki zastęp, ale jednocześnie przekazywać mu, by nie podejmował działań, ponieważ rozporządzenie KSRG nie dopuszcza działań w mniej niż trzy osoby. Rodzi to dylemat, kto poniesie odpowiedzialność, jeśli dwie osoby wyjadą, dyżurny im na to pozwoli, a oni podejmą działania, np. gaśnicze, i wydarzy się nieszczęśliwy wypadek.
Wielu uważa, że to dyżurny ponosi największą odpowiedzialność i powinien podejmować indywidualne decyzje. Sytuacja jest dopuszczalna, gdy dwie osoby jadą razem z innym zastępem i dojadą z nim lub dodatkowo można zadysponować ich jako zaopatrzenie wodne, dowożenie sprzętu itp. dla zastępów już na miejscu działań. Praktyka w niektórych jednostkach jest taka, że zastęp dwuosobowy może wyjechać do działań, jeśli jest taka potrzeba, pod warunkiem, że nie będzie pierwszy na miejscu zdarzenia. Jednak, jak pokazały doświadczenia, często zdarza się, że pierwszy na miejscu jest sam kierowca w GCBA.
W przypadku nagłych zagrożeń, takich jak nagłe zatrzymanie krążenia (NZK) kilometr od remizy, dyżurni stoją przed trudnym wyborem: czekać na pełną obsadę, co wydłuża czas reakcji, czy wysłać dwie osoby, które mogą udzielić pierwszej pomocy. Ratownicy medyczni często jeżdżą w dwuosobowych zespołach, co jest argumentem w dyskusji. Dyżurni często wysyłają kierującego działaniami (KDR) z dwiema osobami, aby rozpoznali sytuację, zablokowali drogę pojazdem i wykonali inne istotne czynności.
Analiza wydajności i bezpieczeństwa w zależności od liczby strażaków
Raport NIST wskazuje, że czteroosobowy zastęp wykona te same czynności średnio o ponad 5 minut szybciej niż zastęp trzyosobowy (ponad 25% różnicy w czasie). Kolejne 6% czasu do podania wody na pożar można zaoszczędzić, gdy następny zastęp gaśniczy ma mniej niż minutę drogi do miejsca zdarzenia. Standard NFPA 1710 wymaga obecności na miejscu zdarzenia (pożaru budynku mieszkalnego) 15-17 strażaków w ciągu 8 minut od zadysponowania.
Badania przeprowadzone przez International Association of Fire Fighters (IAFF) stwierdziły, że w 69% rejonów, w których pracowały zastępy mniejsze niż czteroosobowe, na 100 pożarów przypadało ponad 10 wypadków z udziałem strażaków. W dzisiejszych czasach, gdy pożar rozwija się bardzo szybko, niezwykle ważny jest czas ewakuacji, a podanie wody na źródło ognia ma jeszcze większe znaczenie niż kiedyś.
Paul Grimwood w opracowanych przez siebie wytycznych zaproponował stosowanie Critical Tasking Performance Index, czyli wskaźnika wykonania kluczowych zadań. Służy on do określenia wydajności pracy strażaków w zależności nie tylko od ich liczebności, lecz także od sprzętu, który ma do dyspozycji kierujący działaniami. Przykładowo, dla niedużych pożarów w budynkach niskich, o niewielkiej kubaturze i normalnym obciążeniu ogniowym, trzyosobowy, dobrze wyszkolony i wyposażony zastęp jest w stanie wykonać jedynie 44% najważniejszych zadań. Dla porównania czteroosobowy zastęp osiąga skuteczność na poziomie 61%, a pięcioosobowy na poziomie 65%. Grimwood stwierdził, że aby osiągnąć 100% skuteczność, na miejscu zdarzenia musi być obecnych od 10 do 14 strażaków, a gdy należy przeprowadzić bardziej skomplikowaną wentylację budynku - od 14 do 16 strażaków.
Wpływ na wydajność pracy ma nie tylko liczba strażaków i posiadany sprzęt, lecz także ich motywacja i podejście do służby, jakość dowodzenia, koordynacja na miejscu zdarzenia, umiejętność współpracy oraz doświadczenie i indywidualne wyszkolenie strażaków.
High Rise Study - 4 vs. 5 Crew Size
Obowiązujące przepisy bezpieczeństwa i ich interpretacja
Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 16 września 2008 r. w sprawie szczegółowych warunków bezpieczeństwa i higieny służby strażaków Państwowej Straży Pożarnej zawiera przepisy dotyczące bezpieczeństwa strażaków na miejscu akcji, szczególnie ważne podczas działania w trzy lub cztery osoby.
Sytuacja z trzema lub czterema strażakami
Z § 51 ust. 1 rozporządzenia wynika jasno, że w wyjeżdżającym do akcji samochodzie pierwszowyjazdowym powinien być dowódca, kierowca i czterech ratowników. Jednak, gdy na alarm zgłoszą się trzy lub cztery osoby, należy jechać, ale zgłosić w momencie wyjazdu, że obsada wozu jest niepełna i trzeba zadysponować dodatkowe siły i środki, jeśli ze zgłoszenia wynika, że mogą być przydatne. Przykładem jest kolizja samochodów osobowych bez osób poszkodowanych, gdzie dowódca zastępu, znający swój obszar chroniony, może założyć konieczność kierowania ruchem. W trzy osoby nie da się w bezpieczny sposób jednocześnie kierować ruchem i prowadzić sorpcję płynów eksploatacyjnych na ruchliwej drodze, dlatego należy rozważyć prowadzenie do czasu przybycia dodatkowych sił i środków jedynie działań mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa na miejscu zdarzenia.
Sytuacja z jednym lub dwoma strażakami
Sprawa komplikuje się, gdy na alarm stawi się tylko jeden bądź dwóch druhów. Jeżeli ze zgłoszenia wynika, że zdarzenie nie jest poważne (np. pożar kilku metrów kwadratowych trawy), należy zgłosić ten fakt do stanowiska kierowania i decyzję o wyjeździe w okrojonym składzie pozostawić dyspozytorowi. Warto też wstrzymać się kilka minut z wyjazdem, w oczekiwaniu na pozostałych strażaków. Natomiast, jeśli ze zgłoszenia wynika, że zagrożone może być mienie o dużej wartości, zdrowie lub życie ludzkie bądź życie zwierząt, to do akcji jechać trzeba. Oczywiście natychmiast należy powiadomić dyspozytora o wyjeździe w mocno ograniczonym składzie (informacja o liczbie druhów w zastępie jest bardzo ważna dla dyspozytora i zaleca się podawać ją zawsze) i poprosić o wysłanie na miejsce zdarzenia dodatkowych sił i środków.
Działanie we dwójkę czy samemu to nic niespotykanego, nie tylko w Polsce, lecz także na świecie. W wielu krajach jako pierwszy na miejscu zdarzenia znajduje się dowódca jednostki, który przyjechał odpowiednikiem naszego SLOpa (SLRr) - dojedzie znacznie szybciej na miejsce niż auta ciężarowe. Dowódca przeprowadzi rozpoznanie, zanim dojadą auta gaśnicze i wyda pierwsze rozkazy drogą radiową. Ważne jest, aby w takiej sytuacji umieć się odnaleźć i prowadzić możliwie skuteczne działania, a jeśli ze zgłoszenia wynika, że może być niebezpiecznie, należy przedsięwziąć odpowiednie kroki w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa, a nawet odstąpić od wykonywania niektórych działań.
Z prawnego punktu widzenia OSP została powołana jako stowarzyszenie niosące pomoc osobom w okolicy. Z ratowniczego punktu widzenia kierujący działaniami jednoosobowo może zarządzić ewakuację.
Zasada "2in-2out"
Zgodnie z § 51 ust. 2 i 3, dowódca dokonuje odpowiednio częstej wymiany strażaków. Aby podmienić ludzi, dysponując zastępami trzy- lub czteroosobowymi, należy oczywiście mieć ich więcej na miejscu akcji. Jeżeli nie ma możliwości podmiany ratowników, podczas przydzielania dodatkowych zadań należy zwrócić szczególną uwagę na stan psychofizyczny strażaków. Nierzadko strażacy ochotnicy jadą na akcję po kilku godzinach pracy zawodowej.
W sytuacji przyjazdu na miejsce zdarzenia trzyosobowego zastępu oraz uzyskania informacji o potwierdzonym zagrożeniu dla życia, zadania wymienione w § 51 ust. 3 pkt 1) i 2) będzie musiał wykonać kierowca. Jeśli z analizy ryzyka wynika, że możliwe jest przeprowadzenie skutecznych działań wewnętrznych, to dowódca zastępu wraz z ratownikiem będą musieli przeprowadzić natarcie na pożar, zazwyczaj połączone z przeszukaniem pomieszczeń, odstępując od zasad powszechnie uznanych za bezpieczne. Do zadań kierowcy będzie należało natomiast zapewnienie wody do celów gaśniczych (jeśli to możliwe, wykonanie zasilania z hydrantu) oraz prowadzenie rozpoznania z zewnątrz. Trzeba się liczyć z koniecznością wycofania strażaków i prowadzenia działań z zewnątrz (np. gaszenie pożaru bądź techniki VEIS - wentylacja, wejście do pomieszczenia, izolacja, szybkie przeszukanie) w przypadku dalszego pogarszania się sytuacji.
Jeśli na miejsce zdarzenia przyjadą cztery osoby, sytuacja jest o tyle komfortowa, że dowódca oraz kierowca pozostają na zewnątrz budynku, a rota złożona z dwóch ratowników wprowadzana jest do środka. Komfort polega na tym, że można zadośćuczynić zasadzie 2in-2out (każdych dwóch strażaków pracujących wewnątrz budynku asekuruje dwóch na zewnątrz). Rotę asekurującą tworzą w tym przypadku dowódca i kierowca wozu bojowego. Gdy konieczne byłoby np. ratowanie strażaka, mogą niezwłocznie wkroczyć do akcji, pod warunkiem, że mają aparaty powietrzne na plecach i kompletne ubranie specjalne. Odstąpić od zasad powszechnie uznanych za bezpieczne można jedynie po zapewnieniu sobie wszelkich możliwych i dostępnych w danym momencie zabezpieczeń. W przypadku, gdy dana jednostka posiada cztery aparaty powietrzne, działać w odstępstwie od zasad można jedynie wówczas, gdy dowódca wozu i kierowca będą przygotowani do asekuracji ratowników pracujących wewnątrz.
Dojazd strażaków OSP własnymi środkami transportu
Kwestia dojazdu strażaków OSP własnym środkiem transportu do remizy lub bezpośrednio na miejsce zdarzenia jest często poruszana, zwłaszcza w kontekście zwiększenia liczby dostępnych sił.
Brak regulacji prawnych i praktyka
Obecnie nie ma żadnego dokumentu, który regulowałby sprawę dojazdu strażaka OSP własnym środkiem transportu, ani też takiego, który by tego zabraniał. Co obywatelowi nie jest zabronione, to obywatel może. Oznacza to, że urzędnik rozliczający ekwiwalenty również nie może zabronić dojazdu osobom pojazdem prywatnym, ponieważ nie ma tego uregulowanego w ustawie czy rozporządzeniu.
Zasady zgłaszania i ewidencjonowania
Pozostaje więc powiadomienie swojego dowódcy OSP, który następnie powiadamia dowódcę z PSP o zaistniałym fakcie, lub dyżurnego PSK, jeśli strażacy są sami przy zdarzeniu bez JRG. Niektóre SK KM / SK KP wymagają w momencie wyjazdu zgłoszenia przez radio hasła - "Gdzieś tam 998, tu 439-90, zgłaszam wyjazd obsada X osób" - w takim układzie dodatki do obsady, którzy dojechali sami, powinni być zgłoszeni też po radiu.
System SWD-ST wyświetla błąd, gdy wpisze się obsadę większą niż to dopuszcza dany pojazd pożarniczy. Jednak można danego "delikwenta" wrzucić do bufora sprzętu i zadysponować do zdarzenia. Będzie widniał obok pojazdów biorących udział w zdarzeniu. W ten sposób można zadysponować do zdarzenia nawet miotłę, byle była wpisana w SWD i nie była przypisana do pojazdu. Potwierdzenie udziału zostanie wygenerowane w SWD.
Zasady ewidencjonowania zdarzeń w SWD dopuszczają możliwość wpisania osób bez pojazdu w przypadku zastępów łączonych (np. OSP i PSP) lub przyjazdu samochodem prywatnym na miejsce działań. Oznacza to, że KG PSP przewidziała taką sytuację i jest nawet możliwość dopisania osób bez pojazdu, wybierając daną osobę, przerzucając ją do bufora, a następnie dodając do zdarzenia bez pojazdu.
Kwestia ekwiwalentów za udział w działaniach
Pojawiają się problemy, gdy były sekretarz gminy, który wrócił do pracy, skreśla osoby z karty potwierdzenia udziału w akcji, które dojechały własnym środkiem transportu, twierdząc, że musi być 6 osób, i odmawia im ekwiwalentu. To jest podstawa do ukarania takiego pseudourzędnika. Jeśli udział strażaków, którzy dojechali własnym transportem, został ujęty w IzZ (Informacja ze Zdarzenia), to znaczy, że ich obecność miała jakiś cel (np. kopanie lasu, podmiana zmęczonych strażaków). Ustawa mówi, że strażak, który uczestniczył w działaniu ratowniczym (a skoro jest o tym informacja w IzZ, to tak było), ma prawo do ekwiwalentu niezależnie od logiki dysponowania.
Jeśli zdarzenie jest poważne, to angażowanie dodatkowych ochotników jest zrozumiałe. Jednak, jeżeli akcja jest błaha (np. pożar śmietnika, plama oleju, drzewo na drodze), a przyjedzie wielu ochotników swoim transportem, dyżurny również musi ich wszystkich wpisać do IzZ, a gmina - wypłacić ekwiwalent, pod warunkiem, że byli na miejscu bez względu na środek transportu.