W piątkowe popołudnie 4 stycznia 2019 roku doszło do tragicznego pożaru w escape roomie przy ulicy Piłsudskiego w Koszalinie. W wyniku zdarzenia śmierć poniosło pięć 15-letnich dziewcząt, które świętowały urodziny jednej z koleżanek.
Przyczyny pożaru
Według wstępnych ustaleń Prokuratury Okręgowej w Koszalinie, bezpośrednią przyczyną powstania ognia najprawdopodobniej mogło być rozszczelnienie butli gazowych, które były zainstalowane w piecykach ogrzewających pomieszczenia obiektu. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie, Ryszard Gąsiorowski, poinformował, że gaz nie pochodził z sieci, lecz był dostarczany w butlach. Śledczy ustalali, która z firm dostarczała gaz do budynku i ewentualnie instalowała butle w urządzeniach grzewczych.
Jednakże, późniejsze ustalenia śledczych, oparte na wynikach sekcji zwłok ofiar, wskazały, że wszystkie pięć dziewcząt zmarło w wyniku zatrucia tlenkiem węgla. To potwierdziło hipotezę, że gaz był przyczyną pożaru, a rozszczelnienie butli mogło być jego bezpośrednim źródłem.
Podczas oględzin miejsca zdarzenia stwierdzono szereg nieprawidłowości, które przyczyniły się do tragedii. Wśród nich wymieniano:
- Prowizoryczne instalacje elektryczne.
- Urządzenia grzewcze umieszczone zbyt blisko materiałów palnych.
- Obecność świec, co sugerowało możliwość używania ognia otwartego.
- Niewystarczająca ilość miejsca w pomieszczeniu, gdzie przebywały ofiary (7,3 m kw. z dwoma fotelami i lampą).
- Brak zapewnienia właściwej ewakuacji osób.
Warto zaznaczyć, że śledczy wykluczyli instalację elektryczną jako przyczynę pożaru, upatrując ją w urządzeniach gazowych. Pożar wybuchł w poczekalni obiektu, odcinając pracownikowi drogę do uwolnienia uwięzionych uczestniczek gry.

Okoliczności zdarzenia
Escape room przy ulicy Piłsudskiego 88 oferował grę polegającą na wydostaniu się z zamkniętego pokoju pełnego zagadek w określonym czasie. W chwili tragedii w obiekcie przebywało pięć 15-letnich dziewcząt, które uczestniczyły w imprezie urodzinowej. Właściciel budynku nie prowadził w nim działalności gospodarczej; od lutego 2018 roku obiekt dzierżawiła inna osoba. W pokoju gier zatrudniony był 25-letni mężczyzna, który w chwili tragedii znajdował się w obiekcie.
Według relacji świadków i ustaleń prokuratury, 25-letni pracownik, Radosław D., uległ poważnym oparzeniom, próbując pomóc dziewczętom. Prawdopodobnie ogień odciął mu drogę ucieczki, uniemożliwiając otwarcie drzwi. Choć w pomieszczeniu znajdowały się gaśnice, nie zostały one użyte. Pracownik obiektu, który czuł ulatniający się gaz, nie był w stanie dotrzeć do nastolatek, aby je uwolnić.
W regulaminie firmy widniała informacja, że osoby niepełnoletnie mogą brać udział w zabawie pod opieką osoby dorosłej. Jednakże, osoba odpowiedzialna za prowadzenie zabawy, 26-letni Miłosz S., w chwili wybuchu pożaru prawdopodobnie nie znajdowała się w pomieszczeniu z uczestnikami, co czyniło udzielenie pomocy wątpliwym lub nieskutecznym.

Konsekwencje i reakcje
Tragedia w Koszalinie wywołała szerokie poruszenie w kraju. W pogrzebie zmarłych dziewczynek wzięło udział kilka tysięcy osób, a w kraju ogłoszono żałobę narodową. Prezydent Koszalina ogłosił niedzielę, 6 stycznia 2019 roku, dniem żałoby w mieście. Odwołano szereg wydarzeń kulturalnych, a lokalna kuria zrezygnowała z organizacji Orszaku Trzech Króli.
W związku z pożarem, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Joachim Brudziński polecił Komendantowi Głównemu Państwowej Straży Pożarnej przeprowadzenie kontroli przeciwpożarowych we wszystkich obiektach typu escape room w Polsce. Skontrolowano 520 lokali, stwierdzono prawie 2000 uchybień i wydano 102 zakazy użytkowania obiektów. Minister podpisał również nowelizację rozporządzenia w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, wprowadzając przepisy uszczegóławiające kwestie ewakuacji w obiektach rozrywkowych, w tym nakaz praktycznego sprawdzania organizacji ewakuacji co najmniej raz na 2 lata.
Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział standaryzację pomieszczeń, w których prowadzona jest tego typu działalność rozrywkowa. Podobne kontrole zapowiedziano również w Czechach i na Litwie.
Dramat matki Wiktorii, ofiary tragedii w Escape Roomie w Koszalinie: Każdego dnia żyję gorzej
Proces sądowy i wyroki
Prokuratura Okręgowa w Koszalinie wszczęła śledztwo w kierunku spowodowania pożaru skutkującego śmiercią osób, zagrożone karą do 12 lat pozbawienia wolności. Na ławie oskarżonych zasiadły cztery osoby: organizator escape roomu, 30-letni Miłosz S., jego matka Beata W. i babcia Małgorzata W., które uczestniczyły w prowadzeniu działalności, oraz 27-letni pracownik obiektu, Radosław D.
Wszyscy oskarżeni usłyszeli zarzuty umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pięciu nastolatek.
Proces rozpoczął się 14 grudnia 2021 roku przed Sądem Okręgowym w Koszalinie. Rodzice ofiar przystąpili do sprawy jako oskarżyciele posiłkowi. 21 listopada 2024 roku zapadł wyrok w sprawie. Prowadzący escape room Miłosz S. został skazany na 2 lata więzienia za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa w postaci pożaru. Pracownik Radosław D. oraz Małgorzata W. i Beata W. otrzymali karę 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata.