Kronika Ochotniczej Straży Pożarnej w Piastowie

Ochotnicza Straż Pożarna w Piastowie, będąca jedną z najstarszych i najważniejszych instytucji społecznych tego miasta, obchodzi w roku 2023 swoje stulecie istnienia. To wyjątkowe wydarzenie nie tylko podkreśla długą tradycję ochotniczej służby pożarnej, ale także stanowi okazję do refleksji nad znaczeniem jej pracy dla lokalnej społeczności na przestrzeni jednego stulecia.

Znak Ochotniczej Straży Pożarnej w Piastowie

Początki i rozwój Ochotniczej Straży Pożarnej w Piastowie

Historia OSP Piastów sięga roku 1923, kiedy to grupa odważnych mieszkańców postanowiła powołać jednostkę straży pożarnej, której zadaniem miała być ochrona miasta przed groźbą pożarów. Początkowo dysponowano niewielką ilością sprzętu, a jednostka działała głównie dzięki zaangażowaniu i poświęceniu jej członków. W miarę upływu czasu OSP Piastów rosła i rozwijała się.

Strażacy ochotnicy nie ograniczali się wyłącznie do gaszenia pożarów. Aktywnie uczestniczyli w szkoleniach z zakresu pierwszej pomocy, udzielali wsparcia podczas katastrof naturalnych oraz brali udział w licznych inicjatywach społecznych na rzecz mieszkańców Piastowa.

Dziś OSP Piastów to nowoczesna jednostka, która dysponuje najnowszym sprzętem i jest gotowa do szybkiego reagowania na różnego rodzaju zagrożenia. Stulecie istnienia OSP Piastów jest okazją do refleksji nad rolą ochotników w społeczeństwie i ich nieocenionym wkładem w bezpieczeństwo lokalnej społeczności.

Wspomnienia Zasłużonego Piastowianina: Naczelnik i Prezes OSP Piastów

Historia Piastowa zapisana jest w historii postaci zamieszkujących to miasto, których postawy i działania stanowiły przykład. Jedną z takich osób był zasłużony piastowianin, odznaczony tytułem Honorowego Obywatela, którego biogram znajduje się na stronach internetowych Urzędu Miejskiego w Piastowie. Jego życie i działalność skupiała się przede wszystkim wokół Ochotniczej Straży Pożarnej w Piastowie, której był długoletnim naczelnikiem i prezesem.

Od najmłodszych lat związany był z Piastowem, gdzie ukończył Szkołę Powszechną nr 1 im. Stanisława Staszica. Już od 1923 roku należał do harcerskiej drużyny pożarniczej, a w czasie okupacji pełnił funkcję naczelnika Ochotniczej Straży Pożarnej. W Piastowskim Archiwum Miejskim zachował się maszynopis jego autorstwa, opisujący losy tej jednostki podczas okupacji niemieckiej, a także tuż przed nią. Poniżej przedstawiamy fragment jego wspomnień:

„Spełniając życzenia kierowane do mnie wielu druhów, aby opisać wspomnienia o naszej Ochotniczej Straży Pożarnej w Piastowie, czynię to z największą przyjemnością ale i z dużym zakłopotaniem, bo nie jest łatwo po wielu latach zebrać myśli i nanieść na papier to wszystko co złożyło się na całość pracy społecznej związanej z działalnością w harcerstwie, pożarnictwie, Organizacji Młodzieży Pracującej, Towarzystwie Krzewienia Kultury Fizycznej oraz w Związkach Zawodowych i sporcie. Chcąc przekazać do kroniki Piastowa te wszystkie fakty, które złożyły się na działalność organizacji, w których uczestniczyłem i działałem w Piastowie muszę się mocno natrudzić, aby wyciągnąć na światło dzienne maksimum tego co jeszcze pozostało w pamięci."

Wczesne lata i działalność społeczna

Wspomniany naczelnik wstąpił do harcerstwa w roku 1918, mając 10 lat. Jego pierwszym drużynowym był d-h Witold Badowski. Siedzibą harcerzy było pomieszczenie w domach kolejowych w Utracie oraz w pewnym okresie w Pruszkowie, przy ogrodzeniu parku Potulickich. Drugim drużynowym był ś.p. druh Wacław Nowotny, a izba mieściła się w Utracie (Piastów) przy ul. Brandta. Dalszymi przełożonymi w harcerstwie byli m.in. ś.p. inż. Eugeniusz Kosewski, ś.p. Kazimierz Kosewski (późniejszy płk. poż.) oraz Jan Sadowski - harcmistrz R.P. mjr W.P. w st. spocz. i były d-ca 7 Komp. AK z okresu okupacji, który po dziś dzień był i jest jeszcze głównym przywódcą harcerzy i Piastowa. Od 1923 roku był harcerzem-pożarnikiem w 1 Poż. Drużynie Harc. W latach trzydziestych był przybocznym 1 Poż. Drużyny Harcerskiej im. St. Czarnieckiego.

W latach 1931-1932 odbył zasadniczą służbę wojskową w 6 pp. Leg. w Wilnie. Po powrocie z wojska, w okresie bezrobocia (lata 1933-1934), za pośrednictwem przyjaciela i opiekuna harcerzy-strażaków, druha harcmistrza ś.p. mgr Henryka Pawłowskiego (jednocześnie dyrektora PZUW ds. Prewencji w Polsce), został skierowany na 6-tygodniowy obóz P.W. i W. F. Org. Młodzieży Pracującej w Rozewiu, pełniąc funkcję Szefa Obozu. Na obozie przebywało 236 kursantów, przyszłej kadry Organizacji Młodzieży Pracującej (OMP). Jako oboźny i podoficer WP szkolił kursantów w zakresie musztry i marszów. Po powrocie z obozu w tym samym roku zorganizował w Piastowie Ognisko O.M.P., które w krótkim czasie rozrosło się do ponad 96 chłopców i dziewcząt. W Ognisku pracowało początkowo 6 kółek: radiowe, śpiewacze, szachowe, dramatyczne (dające szereg przedstawień teatralnych), pinpongowe i kolarskie, cieszące się dużym zainteresowaniem młodzieży.

W roku 1934 otrzymał pracę w fabryce „Tudor” i „Piastów” w Piastowie jako grawer, a niedługo po zatrudnieniu został wybrany przez załogę (ok. 1500 robotników) Delegatem Robotniczym. Mniej więcej w tym czasie, w latach 1934-1935, za pośrednictwem Wicedyrektora fabryki, ś.p. harcmistrza RP inż. Wacława Prochnau, został zaangażowany w charakterze zastępcy, a następnie naczelnika OSP w Piastowie. Nastąpiło to z uwagi na mianowanie druha inż. Prochnau na naczelnika Rejonowego Ochotniczych Straży Pożarnych (odszedł z OSP Piastów dnia 4.08.1935 R-z-L.dz.47). W związku z nieporozumieniami natury personalnej inż. Wacław Prochnau wspólnie z Zarządem straży, po uzgodnieniu z władzami pożarniczymi wyższego szczebla, dokonali rozwiązania straży i przeprowadzili ponowną rekrutację ochotników. Początki pracy w zreorganizowanej straży wymagały ostrożnego traktowania wszystkich członków, z których wielu było znajomymi z pracy czy szkoły, co ułatwiało rozeznanie stanu osobowego.

Warunki działania Straży przed II wojną światową

W tamtym okresie, odnośnie stanu wyszkolenia bojowego i formalnego wyposażenia w sprzęt pożarniczy, mundury itp., sytuacja przedstawiała się skromnie. Straż nie posiadała własnej siedziby. Sprzęt tzw. bojowy straży stanowił wóz konny tzw. rekwizyt, jedną motopompę z wózkiem dwukołowym, 1 drabinę francuską, niewielką ilość węży parcianych, bosaki itp. drobny sprzęt pomocniczy. Sprzęt był przechowywany w odnajmowanej od władz kolejowych komórce stanowiącej „Remizę Straży”.

Rysunek wozu konnego lub motopompy z wózkiem dwukołowym, używanych przez OSP w latach 30.

Zbiórki szkoleniowe były przeprowadzane przy Domach Kolejowych w każdą niedzielę rano, tak aby nie przeszkadzało w udziale strażaków w nabożeństwach kościelnych. Przejściowo świetlica mieściła się w domu ob. St. Kowalskiego przy ul. Styki, a następnie przy ul. Godebskiego w Piastowie. Czas działał na korzyść straży, dzięki wytworzeniu poprawnych stosunków koleżeńskich i trafnemu obsadzeniu funkcji oficerskich i podoficerskich. Stopniowo następowała poprawa dyscypliny służbowej i wyszkolenia bojowego. Wybudowano obok Domów Kolejowych 3-piętrową wspinalnię do ćwiczeń i jako suszarnię węży, która służyła również fabrycznej straży „Tudora”. Wyniki w zawodach pożarniczych, nagradzane dyplomami i wyróżnieniami, były najlepszą zachętą do dalszej intensywniejszej pracy.

Budowa Domu Straży „Pochodnia” (od 1937 roku)

Najważniejszą ambicją strażaków było możliwie najszybsze posiadanie własnej siedziby, „własnego dachu nad głową”, w celu rozszerzenia działalności na sferę kulturalno-rozrywkową, a nawet i dochodową dla rozległych potrzeb straży. Dzięki uporowi i ciągłemu nagabywaniu Zarządu OSP z inż. Prochnauem i Janem Sadowskim na czele, a także dzięki wspaniałemu wójtowi ś.p. Janowi Nemecowi, sprawa budowy Domu Straży zaczęła nabierać realnych kształtów. Wsparcie ze strony dra Henryka Pawłowskiego z PZU dawało optymizm co do realizacji gigantycznego planu.

Postawa wszystkich bez wyjątku strażaków, bez względu na funkcję, stopień czy wiek, była wzorowa. Wszyscy z największą gorliwością i zapałem zobowiązali się robić wszystko, byle zrealizować śmiały plan. W efekcie wspólnych, dość długich wysiłków, starań i zabiegów, wiosną 1937 roku rozpoczęto kopanie fundamentów pod przyszły Dom Straży „Pochodnię”. Z uwagi na bardzo podmokły teren kopanie wykonywano boso i w spodenkach przy użyciu szpadli i łopat. Aby uzyskać więcej czasu dla straży, jako pracownik „Tudora”, wspomniany naczelnik wyjednał w Dyrekcji zgodę na to, aby strażacy będący pracownikami fabryki mogli pracować na 1 zmianę (od godziny 6:00 do 14:00). W tych warunkach praca związana z budową postępowała szybko, bo strażacy donosili murarzom nawet cegłę i wapno, obok innych robót niefachowych. Budowę prowadzono w taki sposób, aby najszybciej wykończyć pomieszczenia boksów samochodowych oraz mieszkania służbowego i świetlicy. Pośpiech był konieczny z uwagi na zbliżające się chłody jesienne i zimę, aby nie przerywać potańcówek, które dawały straży poważne dochody pieniężne. Gdy pomieszczenia te zostały dostosowane do potrzeb rozrywkowo-dochodowych, „drewniana sala” taneczna została zlikwidowana i od tej pory potańcówki odbywały się pod dachem.

Warto nadmienić, że wówczas OSP nie otrzymywała żadnych dotacji ani innej pomocy finansowo-materialnej od miejscowych władz administracyjnych. Wyjątek stanowiła pomoc władz PZU w Warszawie, dzięki osobistemu zaangażowaniu druha Henryka Pawłowskiego. Budowa Domu Strażaka wiązała się również z niebezpieczeństwem ze strony tzw. „szumowin” miejscowych oraz zamiejscowych, którzy zakłócali spokój, wywoływali bójki i dezorganizowali potańcówki. Aby temu zapobiec, zaangażowano kilku lokalnych „zabijaków” jako ochronę imprez, którzy w zamian za pilnowanie porządku otrzymywali bezpłatne wejścia i solidną kolację z alkoholem. Przygotowanie biletów wstępu i rozliczenie przychodów i rozchodów wykonywał bardzo sumiennie druh Feliks Bocian, niezmorowany i obowiązkowy skarbnik straży, który wraz z druhem Jerzym Maksamem stanowił wzór społecznika. Czynności związane z działalnością sali tanecznej wymagały również stałego nadzoru osobistego ze strony oficerów, podoficerów i strażaków.

Autor wspomnień podkreśla, że nigdy nie brakowało druha Bociana i innych funkcyjnych czy służbowych strażaków przy zakończeniu zabawy i jej rozliczeniu. Podobnie nigdy nie brakowało na zbiórkach i na budowie druha Jerzego Maksama, który wiernie i z największym oddaniem służył OSP. Szeregowi strażacy, podoficerowie i oficerowie OSP byli dumą Piastowa i wzorem dla wielu innych straży. Prowadząc budowę Domu Straży i nadzorując zabawy, będące źródłem dochodu, strażacy codziennie (poza podstawowymi zadaniami) spędzali czas do późnych godzin wieczornych. Musztra i ćwiczenia ze sprzętem pożarniczym to niezmienne obowiązki całej straży w każdą niedzielę od godziny 8:00 do 10:00 rano. Nieusprawiedliwione nieobecności na zbiórkach należały do nielicznych rzadkości, pomimo ryzyka zniszczenia ubrania, obuwia lub przemoczenia podczas akcji gaśniczych. Z biegiem czasu OSP krzepła, stawała się zasobniejsza pod względem wyposażenia.

Stare zdjęcie strażaków OSP Piastów przed budynkiem Domu Strażaka

Działalność OSP Piastów w okresie okupacji niemieckiej

Z wspomnień naczelnika wynika, że okres budowy Domu Kultury i Domu Strażaka od roku 1937 oraz okres związany z działalnością okupacyjną najbardziej wżarły mu się w pamięć. "Te dni i noce, pełnie nerwowych napięć, ten lęk o życie i wolność najbliższych i współtowarzyszy to okres, którego się nie zapomina, ani łatwo ani szybko. Te bardzo ciężkie przeżycia i ten triumf przetrwania to nasze wspólne zwycięstwo nad śmiertelnym wrogiem."

W tym miejscu autor składa hołd najwyższy "naszym wspaniałym Strażakom bez względu na stopień i pełnioną funkcję, tak pożarniczą jak i konspiracyjną. Należą się im obok innych dowodów najwyższego uznania, również i najwyższe wyróżnienia za wzorową służbę, karność, dyscyplinę, obowiązkowość i poświęcenie dla Ojczyzny." Wierzy, że władze Piastowa godnie uhonorują zasługi OSP, zwłaszcza w okresie okupacji hitlerowskiej. Mimo, że straż łączyła w swych szeregach (wówczas oficjalnie) około stu ludzi dorosłych i 32 strażaków młodzieżowych oraz liczną tzw. „Rezerwę”, nigdy nie doszło w jej szeregach do dekonspiracji. Nikt, kto był strażakiem lub nawet tylko przed wrogiem udawał strażaka, nie zginął.

Smutny wyjątek stanowią druhowie ś.p. Zb. Taranek, St. Kaczmarski i Jerzy Szarlik, których rozkaz konspiracyjny wezwał na inne stanowiska bojowe. Zginął również Jan Zaręba, który bez wiedzy naczelnika przeniósł się do Straży Pożarnej Zakładów „Tudor” i został zatrzymany w „łapance” na terenie Warszawy. Jego starania o uwolnienie, mimo że sięgały Alei Szucha, nie dały oczekiwanych wyników. Jan Zaręba, wywieziony do obozu w Treblince, zginął w nieznanych okolicznościach. Autor zastrzega, że nie jest pewien, czy niektórych danych nie pominie lub nie przeinaczy, prosząc wszystkich znających OSP z okresu okupacji o poprawianie i uzupełnianie, aby szczera prawda o Straży Pożarnej ujrzała światło dzienne i została przekazana do historii Piastowa od roku 1918 oraz tych, którzy historię tworzyli.

Archiwalne zdjęcie strażaków OSP Piastów z okresu II wojny światowej lub tuż po niej

Obchody Jubileuszowe OSP Piastów

Uroczystości 95-lecia

Zarząd Ochotniczej Straży Pożarnej w Piastowie podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji Jubileuszu 95-lecia jednostki.

Świętowanie Stulecia (2023)

Jubileuszowe obchody stulecia rozpoczęła Msza Święta w Parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Piastowie, koncelebrowana przez księdza Krzysztofa Gołębiewskiego - Powiatowego Kapelana Strażaków. Dalsza część uroczystości odbyła się na placu przed remizą strażacką OSP w Piastowie. Uroczysty apel rozpoczął się od meldunku dowódcy uroczystości dh Pawła Brzozowskiego, przyjętego przez Członka Prezydium Zarządu Głównego ZOSP RP dh Zbigniewa Kaliszyka. W dalszej kolejności odbył się przegląd pododdziałów oraz wciągniecie flagi Związku OSP RP, podczas którego odegrano Hymn „Rycerze Św. Floriana”.

Jubileuszowa uroczystość była okazją, aby odznaczyć najbardziej zasłużonych druhów OSP w Piastowie za ich szczególny wkład w kształtowanie jednostki, pracę na rzecz lokalnej społeczności i długoletnią służbę. Zarząd Główny ZOSP RP odznaczył Medalem Honorowym im. Bolesława Chomicza wybitnych strażaków. Po wręczeniu odznaczeń i medali, Prezes Zarządu OSP Piastów druh Tomasz Sadowski podziękował i wręczył upominkowe tablice osobom wspierającym działalność piastowskiej OSP.

Dla mieszkańców, na placu OSP czekały atrakcje w ramach Pikniku Strażackiego pod nazwą „100 lat OSP Piastów”. Dzieci mogły bezpłatnie skorzystać z wyjątkowych strażackich dmuchawców, zapoznać się z wyposażeniem i pracą strażaka-ochotnika, a także spróbować wspinaczki po skrzynkach. Dostępne były również stoiska gastronomiczne z ogródkiem piwnym i grillem, a o oprawę muzyczną zadbał Artur Artez Patanowski. Podczas uroczystości Krzysztof Rymuza, Starosta Pruszkowski, przekazał OSP Piastów detektor gazu Leakator 10, który będzie wsparciem przy ratowaniu zdrowia i życia mieszkańców.

100-lecie OSP Piastów to wyjątkowe wydarzenie, które powinno być celebrowane nie tylko przez strażaków ochotników, ale przez całą społeczność Piastowa. Jest to okazja do podziękowania za trud i poświęcenie tych, którzy nieustannie pracują na rzecz bezpieczeństwa miasta. OSP Piastów to przykład tego, jak wielka różnica może być dokonywana przez społeczność, która działa razem w imię wspólnego dobra. Dziękujemy Druhom i Druhnom z Ochotniczej Straży Pożarnej w Piastowie za 100 lat służby, podczas których zawsze można było na nich liczyć. Dziękujemy, że bez wahania codziennie ratują mienie, zdrowie i życie mieszkańców.

tags: #kronika #osp #piastow