Historia i przyszłość Młynów Starogardzkich: Od pożarów do „Starogardzkiej Wenecji”

Młyny w Starogardzie Gdańskim, obiekt o bogatej historii sięgającej XIII wieku, przez lata stanowiły ważny element krajobrazu i gospodarki miasta. Niestety, na początku XXI wieku ich los został naznaczony tragicznymi wydarzeniami, które doprowadziły do zniszczenia zabytkowej substancji, ale jednocześnie otworzyły drogę do ambitnych planów rewitalizacji.

Początki i rozwój kompleksu młynów

Pierwsze wzmianki o mieleniu zboża na terenie dzisiejszego Starogardu Gdańskiego pochodzą z 1283 roku, z czasów krzyżackich. W średniowiecznych kronikach z tego roku pojawiła się pierwsza wzmianka o istnieniu na tym terenie młyna wodnego. W wieku XIX powstał tutaj nowoczesny i rozległy kompleks młynów. W 1871 roku młyn nabył bogaty kupiec Franciszek Wiechert. Interes kwitł, więc Wiechert rozbudował swoje przedsiębiorstwo, powiększając je o m.in. bogato ornamentowany neorenesansowy pałac z 1880 roku - siedzibę rodu. Franciszek Wiechert zwiększył wydajność produkcyjną młynów oraz zmodernizował park maszynowy.

W 1928 roku uruchomiono łuszczarnię ryżu, a w 1930 roku Wiechert opatentował wypiek szczególnie zdrowego chleba razowego nazywanego „Pumpernickel”. W latach 20. przy Młynach wybudowano także elektrownię. Młyny zbożowe znajdują się przy północno-zachodnim narożniku dawnego miasta, nad rzeką Wierzycą, zbudowane z czerwonej cegły. Stare Młyny są umieszczone w miejskiej ewidencji zabytków.

Historyczna fotografia młynów Wiechertów wraz z pałacem

Upadek i nacjonalizacja

W latach powojennych mienie poniemieckie zostało znacjonalizowane. Zakłady Zbożowo-Młynarskie były administrowane przez Polaków. Po sprywatyzowaniu, Młyny zaczęły niszczeć, podupadać i powoli obracać się w ruinę. Opuszczony zakład ograbiali złomiarze, co przyczyniło się do dalszej degradacji obiektu. Współwłaścicielami obiektu byli czterej Irlandczycy.

Tragiczne pożary XXI wieku

Mury młynów trzymały się w niezłej kondycji aż do nowego wieku. Zniszczyły je dwa ogromne pożary - w 2013 i 2016 roku.

Pożar z 2013 roku

26 maja 2013 roku, w niedzielne południe, doszło do pierwszego, katastrofalnego pożaru zabytkowych młynów przy ulicy Tczewskiej w Starogardzie Gdańskim. W tym samym czasie, nieopodal, na parkingu centrum handlowego trwał festyn strażacki. Pierwsze zgłoszenie do PSK PSP w Starogardzie Gdańskim wpłynęło o godzinie 12:25. Po przybyciu pierwszych zastępów cały budynek był objęty ogniem, który trawił wszystko na swojej drodze, a silny wiatr rozprzestrzeniał ogień na budynki mieszkalne.

Strażacy w pierwszej fazie skupili się na obronie okolicznych budynków, jednak wody było mało, mimo dojazdów wozów z całego powiatu - kolejny budynek również spłonął. Pożar był na tyle rozległy i gwałtowny, że łuna widoczna była z kilku kilometrów. Sama konstrukcja młyna składała się z materiałów łatwopalnych, takich jak drewno i papa, dochodziło do wybuchów pyłów. Pożar był również bardzo toksyczny, dlatego policja wspólnie ze strażą miejską ewakuowała 28 osób z okolic. W akcji gaśniczej brało udział 19, a ostatecznie 24 zastępy Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczej, łącznie 95 strażaków. Strażakom ze Starogardu Gdańskiego pomagali m.in. członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej z terenu powiatu oraz jednostki z Gdyni i Tczewa. Gaszenie było utrudnione, ponieważ budynek o wymiarach 100 na 65 metrów i wysokości około 30 metrów, stojący w centrum miasta, miał sześć kondygnacji, a wszystkie stropy w ceglanym obiekcie były drewniane.

Zdjęcie płonących młynów Starogardzkich podczas pożaru w 2013 roku

Rzeczniczka starogardzkiej straży pożarnej, Karina Stankowska, poinformowała, że pożar został ugaszony dopiero w niedzielę po południu. Na miejscu nadal pozostało kilka zastępów strażackich, które polewały pogorzelisko, by zapobiec ponownemu pojawieniu się ognia. Akcja dogaszania trwała jeszcze do nocy. W czasie pożaru zawalił się dach i stropy młyna, a także część ścian wewnętrznych i jedna zewnętrzna, która padając, zniszczyła zabytkowy drewniany mostek znajdujący się w pobliżu. Pożar bardzo nadwyrężył też drugą zewnętrzną ścianę młyna, grożącą zawaleniem. Pod wpływem wysokiej temperatury zapalił się dach domu znajdującego się w pobliżu młyna, niszcząc jedno mieszkanie. Ogień zagrażał też innym budynkom w pobliżu; ewakuowano około 30 osób, którym samorząd zapewnił tymczasowe lokale.

Kilka dni po pożarze kryminalni z KPP Starogard Gdański ujęli dwóch mieszkańców miasta, 22- i 23-latka. Śledczy ustalili, że w jednym z pomieszczeń próbowali demontować metalowe konstrukcje, które planowali sprzedać. Przyczyna pożaru nie została początkowo podana, jednak prokurator Wojciech Dunst, prowadzący sprawę, przyznał później, że ogień powstał prawdopodobnie przez niedopałek papierosa. Mężczyźni ci zostali skierowani na badania psychiatryczne, z których wynikało, że są poczytalni.

Pożar z 2016 roku i dalsze zdarzenia

W 2016 roku doszło do kolejnego, choć mniej opisanego w tym materiale pożaru. Z powodu pożaru, zawaliły się dwie ściany jednego z budynków zabytkowego kompleksu. Ogień, z którym walczyło w sumie 14 zastępów straży pożarnej, udało się opanować. Na miejscu trwała akcja dogaszania zarzewia ognia, ale istniało ryzyko zawalenia się kolejnej ściany. Policja zamknęła ruch przy ulicy Tczewskiej ze względu na możliwość zawalenia się niektórych fragmentów konstrukcji, zgodnie z decyzją Inspektora Nadzoru Budowlanego. Najprawdopodobniej nikt nie został ranny.

Mimo zabezpieczeń, obiekt nadal był przeszukiwany przez złomiarzy. Dzielnicowi ze starogardzkiej komendy zatrzymali kolejnych sprawców kradzieży elementów metalowych z terenu nieczynnego młyna. Zatrzymani od lipca do października wielokrotnie dokonywali kradzieży metalowych elementów, które potem sprzedawali w punkcie skupu surowców wtórnych. Za plądrowanie groziło im do pięciu lat więzienia. Obiekt był plądrowany od co najmniej kilkunastu miesięcy. Jeszcze w listopadzie miał zostać sporządzony akt oskarżenia wobec dwóch innych złomiarzy, którzy byli widziani na terenie młyna w dniu pożaru.

Ruiny młynów w Starogardzie Gdańskim po pożarach

Nowy właściciel i plany rewitalizacji

Po sprywatyzowaniu Młyny zaczęły niszczeć, podupadać i powoli obracać się w ruinę. Obiekt przejął syndyk, po tym jak sąd ogłosił upadłość właściciela zabytkowego młyna, czyli spółki Star Inwestycje. Samorząd Starogardu Gdańskiego miał także do odzyskania środki z tytułu zaległego podatku od zniszczonej nieruchomości, zabezpieczając się poprzez wpisy hipoteczne. Sprawą miał zająć się komornik, a jego działania miały zaspokoić w pierwszej kolejności wierzycieli.

Pozostałości młynów, wraz z dawnym browarem, od roku mają nowego właściciela. Jest nim starogardzki biznesmen, Mariusz Szwarc. Ma on ambitny plan, aby powstała tu „Starogardzka Wenecja”, na co mają nadzieję starogardzianie. Podległa mu firma Broker zamierza na dawnych terenach przemysłowych wybudować hotel, restaurację, przystań i ponad 400 mieszkań.

- Mamy już pozwolenie na budowę hotelu oraz 100 mieszkań o wysokim standardzie na dawnej płatkarni - powiedział Mariusz Szwarc. - Zamierzamy wyburzyć stary budynek vis a vis Młynów po drugiej stronie ulicy i przesunąć linię zabudowy dalej od rzeki. W ten sposób odkryjemy frontową ścianę Młynów i uzyskamy dodatkowo miejsce na wybudowanie ścieżki spacerowo-rowerowej.

Ścieżka ta ma zapewnić mieszkańcom bezpieczną komunikację wzdłuż kanału w stronę Rynku i urozmaicić miejskie spacery, gdyż na jej końcu ma powstać kładka. Pierwsze budowy wieloetapowej inwestycji mają ruszyć jeszcze pod koniec tego roku. Jako pierwszy wybudowany ma być hotel, który zachowa elementy elewacji dawnych młynów.

Wizualizacja projektu rewitalizacji terenu Młynów,

tags: #lata #80te #mlyny #pozar #starogard