Sąd Rejonowy w Lesznie podtrzymał decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie pożaru pawilonu handlowego przy ul. Racławickiej. Prawomocne jest już także postanowienie o umorzeniu śledztwa w sprawie pożaru pawilonu NOMI na ul. ks. Korcza, co oznacza zakończenie postępowań w obu głośnych sprawach.
Chronologia wydarzeń i skala pożaru przy Racławickiej
Wybuch pożaru
Pawilon handlowy przy ul. Racławickiej w Lesznie spłonął w marcu ubiegłego roku. Ogień pojawił się około godziny 21:00 w poniedziałkowy wieczór.
Mieszkanka pobliskiego bloku relacjonowała: „Mama widziała z okna na trzecim piętrze, że na zapleczu zaczyna się palić. Od razu wezwaliśmy straż pożarną, ale jak dojechali to już płonęło bardzo mocno”.

W płonącym obiekcie znajdowały się: duży sklep meblowy, studio fotograficzne oraz zakład fryzjerski. Właściciel zakładu fryzjerskiego wspominał: „Zaczęło się chyba w meblowym. Sąsiedzi mówili coś jednak o butlach gazowych na zapleczu”. Strażacy z wnętrza wynieśli kilka butli gazowych.
Akcja gaśnicza i jej trudności
Na miejsce zdarzenia skierowano kilkanaście jednostek straży pożarnej z całej okolicy. Komendant leszczyńskiej straży pożarnej, Robert Baran, przyznał, że była to bardzo trudna akcja, ponieważ pawilon był wypełniony łatwopalnymi przedmiotami, a ogień zajął powierzchnię tysiąca metrów kwadratowych.
Akcję gaśniczą utrudniała duża ilość łatwopalnych materiałów, które znajdowały się w budynku. Przez większość czasu strażacy walczyli o to, by ogień nie przeniósł się na sąsiednie budynki - płomienie sięgały nawet ponad korony drzew. Szczególnie zależało im na zabezpieczeniu sąsiednich kamienic, marketu znajdującego się obok, a także garaży oddalonych o kilka metrów.
Strażacy musieli szukać kolejnych hydrantów, ponieważ ilości wody potrzebne do opanowania ognia były ogromne. Akcja na miejscu trwała kilka godzin, a rano wciąż trwało dogaszanie pożaru. Cała okolica została zamknięta dla ruchu przez policję.

Skutki i straty
Obiekt przy ulicy Racławickiej nadawał się już tylko do rozbiórki. Po pawilonie meblowym, zakładzie fotograficznym i fryzjerskim zostały tylko zgliszcza. Ludzie, którzy stracili dorobek życia i miejsca pracy, byli pogrążeni w rozpaczy.
Straty szacowano na prawdopodobnie kilka milionów złotych; pracownikom udało się ocalić tylko niewielką część towaru, która znajdowała się na zewnątrz pawilonu. Pożar ten był również kolejnym tego typu zdarzeniem w Lesznie, przypominając o incydencie w kwietniu 2009 roku przy ulicy Spółdzielczej, gdzie jednak straty były znacznie mniejsze.
Wyniki śledztwa i prawne rozstrzygnięcia
Wstępne ustalenia i umorzenie śledztwa
Na miejsce pożaru skierowano ekipę dochodzeniowo-śledczą oraz biegłego z zakresu pożarnictwa. Śledztwo w sprawie pożaru prowadziła leszczyńska policja we współpracy ze strażakami.
We wrześniu ubiegłego roku zapadła decyzja o umorzeniu śledztwa. Śledczy ustalili, że do pożaru doszło na skutek niewłaściwego zabezpieczenia instalacji elektrycznej. Prokurator rejonowy w Lesznie, Jerzy Maćkowiak, tłumaczył: „Cała instalacja, bezpieczniki, które się tam znajdowały były ogólnie dostępne”. Nie wskazano jednak osoby odpowiedzialnej za to niewłaściwe zabezpieczenie.
Prawomocne umorzenie
Jeden z pokrzywdzonych złożył zażalenie na decyzję prokuratury. Sąd Rejonowy w Lesznie rozpatrywał je i ostatecznie podtrzymał decyzję prokuratora.
Tym samym, śledztwo w sprawie pożaru pawilonu handlowego przy ul. Racławickiej zostało prawomocnie umorzone.
Kontekst: Pożar pawilonu NOMI i spekulacje
Drugi duży pożar w Lesznie
Pożar przy ulicy Racławickiej był drugim tak dużym zdarzeniem w Lesznie w tamtym okresie. Obiekt handlowy NOMI na ulicy ks. Korcza spłonął w maju ubiegłego roku, zaledwie kilka miesięcy po wydarzeniu przy Racławickiej.
Wokół obu pożarów krążyły wśród mieszkańców Leszna opinie o „podpalaczu albo pożarze na zamówienie”. Policja zdecydowanie ucięła te dywagacje. Dawid Marciniak z Miejskiej Komendy Policji w Lesznie zaznaczył: „Właśnie z uwagi na mnożące się tego typu opinie, przekazujemy wstępne ustalenia dotyczące przyczyn pożaru”.
Wyniki śledztwa w sprawie NOMI i wyzwania po pożarze
W przypadku pawilonu NOMI, prokurator Maćkowiak dodał, że „nie doszukano się żadnych przesłanek uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa podpalenia”. Wstępne ustalenia policyjne, podobnie jak przy Racławickiej, wskazywały na zwarcie instalacji elektrycznej jako przyczynę pożaru.

Spalone, zalane i zniszczone mienie to był jeden problem, kolejnym byli ludzie i kwestia kontynuacji działalności firm. Pawilon NOMI był własnością leszczyńskich przedsiębiorców. Tadeusz Muszyński zauważył, że „w tej chwili nie ma w Lesznie podobnego, pustego obiektu, który można wynająć od ręki”, co stawiało pod znakiem zapytania możliwość szybkiego wznowienia działalności przez firmy.
Los zniszczonych obiektów
W obu przypadkach, pawilony handlowe przy ul. Racławickiej i ul. ks. Korcza - całkowicie zniszczone przez ogień - zostały rozebrane.
tags: #leszno #raclawicka #pozar