Wzrost liczby budynków wysokościowych na całym świecie, w tym w Polsce, nieuchronnie pociąga za sobą wzrost liczby potencjalnych pożarów w takich obiektach. W samej Warszawie mamy już ponad 15 obiektów sięgających ponad 150 m, a najwyższym budynkiem na terytorium Unii Europejskiej jest warszawski Varso Tower, z dachem na poziomie 230 m (55 kondygnacji) i szczytem iglicy anteny na wysokości 310 m. Statystycznie w każdego rodzaju budynku może dojść do pożaru, dlatego strażacy muszą być przygotowani do walki z ogniem na kondygnacjach znajdujących się nawet na wysokości ponad 200 m. Niebagatelnym wyzwaniem jest wtedy podanie wody na tak dużą wysokość.

Wyzwania Pożarnicze w Budynkach Wysokościowych
Zgodnie z prawem obiekt o tak dużych rozmiarach powinien być wyposażony w szereg urządzeń i instalacji przeciwpożarowych, które sprawiają, że jest w stanie bronić się przed ogniem sam. W przypadku budynków oddanych już do użytkowania ratownicy mogą liczyć na ich pomoc. Problem może jednak powstać w przypadku obiektu na etapie budowy, w którym część konstrukcyjna jest już gotowa, lecz systemy przeciwpożarowe nie zostały jeszcze zainstalowane. Doświadczony Kierujący Działaniem Ratowniczym (KDR) zawsze będzie brał pod uwagę scenariusz, w którym powyższe instalacje nie są jeszcze gotowe lub w każdym momencie z przyczyn czysto technicznych przestaną działać.
Przykładem powyższych sytuacji może być pożar na terenie budowy wysokościowca Q22 (Warszawa, al. Jana Pawła II 22) oraz kompleksu The Warsaw Hub (Warszawa, Rondo Daszyńskiego 2C). Dotychczas, jeśli chciano podać wodę na ponad 100 m w górę, konieczne okazywało się rozstawianie zbiorników pośrednich pomiędzy kondygnacjami oraz przetłaczanie wody za pomocą motopomp. Artykuły opisujące te zdarzenia pokazały, jak skomplikowana i czasochłonna okazała się walka z ogniem na wysokości około 120 m.
Mobilny System Gaśniczy 200 m+
Nauczeni doświadczeniami, strażacy z JRG 4 Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej (KM PSP) m.st. Warszawy opracowali projekt, który wydaje się rozwiązywać problem z dostarczeniem wody na duże wysokości.
Komponenty Systemu
Głównym problemem, przed którym stali twórcy systemu, było opracowanie sposobu podania wody na wysokość 200 m przy zachowaniu odpowiedniej wydajności i ciśnienia prądu wody. Po kilku spotkaniach z producentami pomp wysokociśnieniowych udało się uzyskać rozwiązanie, którym jest

Kolejną trudnością okazało się znalezienie odpowiednich odcinków wężowych oraz łączników, których ciśnienie robocze pozwala na pracę przy tak wysokich ciśnieniach. Standardowe odcinki wężowe nie są w stanie sobie z nimi poradzić (zbyt mała wartość maksymalnego ciśnienia roboczego oraz wytrzymałość łączników typu Storz). Pod uwagę zaczęto brać węże stosowane w przemyśle oraz górnictwie, lecz ich ciężar i mobilność (wzmacniana, zbrojona obudowa) wykluczyły ich użycie. Sposobem okazało się zastosowanie węży służących do naśnieżania stoków narciarskich. Zostały one wyposażone we
Osiem odcinków wężowych (długość pojedynczego węża 25 m) tworzy jedną linię wężową. Każdy z węży jest połączony z pojedynczą
Mechanizm Działania i Wciągania Linii
Całość, połączona w jeden 200 m odcinek węża, jest złożona wraz z linami w nowo zaprojektowanym wózku transportowym, dzięki czemu rozwinięcie całej linii gaśniczej nie wymaga już ingerencji ratowników. Po rozwinięciu węży na daną wysokość powstaje pion, do którego można wpiąć pozostałe dwa węże oraz prądownicę, służące już bezpośrednio do działań gaśniczych.

Wspomniana powyżej linia gaśnicza wciągana jest na daną wysokość za pomocą liny ratowniczej o długości 220 m oraz
Dodatkowy sprzęt, w tym 8 odcinków liny ratowniczej pomocniczej i 20 odcinków taśmy alpinistycznej, został podzielony ze względu na gabaryty oraz masę, a następnie zapakowany w worki transportowe, które zostały uszyte na konkretny wymiar.
Testy i Skuteczność Systemu
Pierwsze testy systemu, które miały za zadanie sprawdzić poszczególne podzespoły oraz dokonać odpowiednich ustawień i regulacji, odbyły się 19 grudnia 2020 r. na dachu budynku Varso Tower, na wysokości 207,5 m nad ziemią. Kolejną próbą możliwości zestawu 200 m+ był komin ciepłowni w Kawęczynie (300 m wysokości). Scenariusz ćwiczeń zakładał sprawdzenie czasu, w jakim możliwe jest podjęcie działań gaśniczych na wysokości 227 m. Od momentu dotarcia ratowników na powyższą wysokość w ciągu 22 min udało się zbudować linię gaśniczą, a po kolejnych 2 min woda dotarła do prądownicy. Uzyskane rezultaty potwierdziły założenia i były zbliżone do tych uzyskanych w poprzednich testach.
4 lipca 2021 r. przeprowadzono ćwiczenia, których założeniem był realny pożar na terenie budowy jednego z warszawskich wieżowców - Skysawa (155 m). Scenariusz zakładał pożar materiałów palnych znajdujących się na wysokości 140 m. Zadaniem ratowników było jednoczesne zbudowanie dwóch linii gaśniczych. Pierwsza z nich prowadziła na podest budowlany mieszczący się dwie kondygnacje poniżej miejsca pożaru. Druga z nich powstała na żurawiu budowlanym znajdującym się bezpośrednio przy budynku, zbudowana przez ratowników ze Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wysokościowego „Warszawa 7”. Po czasie 30 min od rozpoczęcia testu na górze pojawił się pierwszy prąd wody. Po kilku kolejnych minutach woda podawana była już jednocześnie z dwóch stanowisk gaśniczych. Ten pokaz możliwości zestawu oglądali zastępca mazowieckiego komendanta wojewódzkiego st. bryg. Artur Gonera, komendant miejski KM PSP m.st. Warszawy st. bryg. Leszek Smuniewski oraz przedstawiciele Komendy Głównej PSP.
Do niedawna pożary budynków wysokościowych sprawiały kierującym działaniami ratowniczymi niemały kłopot. Mobilny system do gaszenia pożarów w budynkach wysokościowych 200 m+ to nowe rozwiązanie, które w widoczny sposób usprawnia prowadzenie działań gaśniczych na wysokościach. Dwa takie zestawy od czerwca 2021 r. znajdują się w podziale bojowym Komendy Miejskiej PSP m.st. Warszawy.
Samoratowanie i Autoasekuracja Strażaków
Samoratowanie/autoasekuracja oraz sprzęt używany przez strażaków to kluczowy, choć często pomijany temat. Jak wiadomo, w straży liny i sprzęt wspinaczkowy jest zarezerwowany dla grup ratownictwa wysokościowego. Chociaż znaleziono jednostki, które mało się tym przejmują, co jest słuszne, ponieważ jest to dużo bardziej bezpieczne, praktyczne i wygodne niż to, czego jesteśmy uczeni. Oczywiście do czasu, gdy nie wydarzy się wypadek. Każdy strażak umie przy pomocy linki ratowniczej, pasa i zatrzaśnika podjąć samoratowanie, np. przez zjazd przez okno, jednak niewielu z nas zabiera ze sobą do budynku, na dach czy do kosza podnośnika linkę, pas i zatrzaśnik.
Krytyka Obecnego Wyposażenia
Problemy są liczne: od ubogiego sprzętu i jego niekompatybilności po małe możliwości ćwiczenia, szczególnie dla Ochotniczych Straży Pożarnych (OSP). Pasy strażackie są często kiepskie, niewygodne i niedopasowane do ubrań, a ich odpięcie bywa problematyczne, prawdopodobnie z powodu rzadkiego używania. Współpraca pasa z ubraniem nie jest najlepsza; przyciśnięte ubranie ma gorsze parametry ochronne i jest niewygodne. W Polsce bardzo trudno zastosować w ubraniach uprzęże, a jeśli już są, to słabo współpracują z ubraniami.
Linka strażacka prawdopodobnie była bardzo dobra kilkadziesiąt lat temu. Jej jedyna zaleta to lepsze bezpieczeństwo przy zjeździe na zatrzaśniku w odniesieniu do linek przeznaczonych do prac wysokościowych i już na pewno tych zaprezentowanych strażackich 7 mm kevlar. Linka jest gruba i miękka, przez co tarcie jest większe. Niestety jest przy tym cięższa, zajmuje znacznie więcej miejsca i jest zapakowana w dużą torbę, którą trudno się nosi przy pożarach wewnętrznych. Nasze linki bardzo łatwo się zaciągają i w takim stanie już nie powinny być używane.
W kwestii zatrzaśnika, ostatnio trochę się zmieniło - na szczęście zastosowano już zabezpieczenie przed otwarciem (są dostępne z zabezpieczeniem automatycznym i śrubowym). Stare zatrzaśniki przy nieprawidłowym obwiązaniu potrafiły się wypiąć z liny. Trudno jest również o ćwiczenia; wszyscy się tego boją, brakuje bezpiecznych obiektów, procedur i doświadczonych instruktorów. A przecież wystarczy ćwiczyć zjazdy z wysokości 1 piętra, zabezpieczyć kursanta przy pomocy uprzęży na wędkę, by było super bezpiecznie, potrzebny jest tylko dobry górny punkt asekuracyjny. Ponadto, nie ma możliwości płynnego popuszczania liny, czyli zjazdu.
Propozycje Nowoczesnych Rozwiązań
Alternatywą dla obecnie używanych pasów strażackich, które autorzy artykułu oceniają jako przestarzałe, są
Na uwagę zasługuje pas firmy Protekt model
Wśród linek ratowniczych wyróżnia się linka
Jako przyrządy zjazdowe i asekuracyjne, które blokują się automatycznie, warto rozważyć:
Petzl RIG lubGRIGRI 2 : Pozwalają na swobodną pracę oburącz po zablokowaniu. RIG jest uważany za bardziej profesjonalny.Petzl ASAP : Wyśmienity do pracy w dostępie linowym jako przyrząd wyłącznie do asekuracji. Blokuje się przy mocnym szarpnięciu. Niestety nie pozwala na zjazd.Petzl SHUNT : Często stosowany w praktyce, choć w Polsce wg OTDL nie używany w pracy.Petzl ID : Nowoczesny i praktyczny przyrząd, w którym, jeśli założymy linę odwrotnie, to nie spadniemy, lecz zawisimy. Posiada system automatycznego blokowania.Petzl STOP : Jeden z najpopularniejszych przyrządów, choć wypierany przez RIGa i ID. Posiada system antypanik, który blokuje dźwignię w pozycji puszczonej i maksymalnie wciśniętej, odblokowując linę tylko w środkowym położeniu.
Optymalny zestaw, który mógłby być namiastką sprzętu do samoratowania i asekuracji na dachu, drabinie, w koszu, na lodzie czy w wodzie (pod warunkiem uzyskania atestów), mógłby składać się z:
- Pasa firmy Protekt PB-31.
- Przyrządu Petzl RIG lub GRIGRI 2.
- Linki 8,9 mm z włókien trudnopalnych, odpornej na przecieranie.
- Sprytnego pokrowca na linkę do zamocowania na pasie.
- Dwóch karabinków i taśmy stanowiskowej.
Taki zestaw można mieć za kilkaset złotych, jednak oficjalnie nie można go obecnie używać w straży.

Wyzwania w Szkoleniu i Standaryzacji
Mamy doskonałą bazę szkoleniową, nasze ścianki wspinaczkowe nadają się do tego idealnie. Potrzeba tylko dowódcy z głową i wyobraźnią oraz osoby, która zna się na wspinaczce lub pracach na wysokości, chociażby po to, aby zrobić asekurację "na wędkę" czy nauczyć paru węzłów. Większym problemem jest sprzęt. Nie chodzi o to, żeby każdy miał jakiś sprzęt i jakoś tam go używał, tylko żeby wszyscy pracowali na tym samym atestowanym sprzęcie. Tylko w ten sposób mamy możliwość wypracowania procedur i wymiany doświadczeń przy szkoleniu. Nie może dojść do tego, że każdy robi to dobrze, ale po swojemu.
Zwraca się uwagę na to, że kurtka strażacka jest często za długa i nie współgra z uprzężami. Ponadto, jeśli uprząż ma być dla strażaka, warto by była schowana pod kurtką i nie była narażana na ogień i temperaturę. Niestety, w Polsce bardzo trudno zastosować w ubraniach uprzęże. Skoro nie mamy kurtek ze zintegrowaną uprzężą, pozostaje nam jedynie pas, zwłaszcza że nie ma on służyć do pracy na linie, tylko zadziałać w razie "W", gdy komfort jest sprawą nieistotną. Prawdopodobnie dobrym rozwiązaniem byłoby wszycie uprzęży biodrowej w spodnie ubrania ochronnego. Pasek o szerokości 12-20mm (np. Petzla) sprawdza się bardzo dobrze do krótkiego wiszenia i asekuracji, nie przeszkadza w założeniu spodni, ma zerową wagę i dobrze rozkłada ciężar.
Obecnie "Wytyczne standaryzacji wyposażenia pojazdów pożarniczych..." z 14 kwietnia 2011 r. przewidują na każdym pojeździe pierwszowyjazdowym: 2 szelki bezpieczeństwa z pasem biodrowym, 1 trójkąt ewakuacyjny, 1 trójnóg ratowniczy, 1 linę alpinistyczną 25 m, 1 linę alpinistyczną 50 m, 4 pętle stanowiskowe 120 cm, 2 bloczki ratownicze, 6 karabinków stalowych HMS. Choć jest to zalążek podstawowych działań "na linach", rodzi się wrażenie, że idzie to w złym kierunku, koncentrując się na ratowaniu ludzi, a zapominając o bezpieczeństwie własnym ratowników.