Pożar piekarni w Kamionce - podejrzenie podpalenia
Wciąż trwa ustalanie przyczyn pojawienia się ognia w piekarni w Kamionce. Wszystko wskazuje na to, że było to podpalenie. Trwa policyjne dochodzenie w sprawie pożaru, jaki wybuchł w niedzielę nad ranem w należącej do GS Samopomoc Chłopska w Kamionce piekarni. Gdy na miejsce dojechali strażacy, w budynku panowało już bardzo duże zadymienie. Pożarem objęte były dwa pomieszczenia.
Choć akcja, w której brali udział strażacy z JRG Lubartów oraz OSP z Kamionki, Samoklęsk i Firleja przebiegła bardzo sprawnie, to jednak budynek został zniszczony. Obecnie wszystko wskazuje na to, że pożar nie był przypadkowy. Ze względu iż ogień pojawił się w kilku miejscach jednocześnie, oznaczać to może, że doszło do podpalenia. Wciąż nie ma też decyzji, co do przyszłości zakładu. Piekarnia zaopatrywała wiele sklepów na terenie gminy, jak też powiatu. Pracowało w niej kilkanaście osób.

Zatrzymanie sprawców podpaleń piekarni w Kamionce
Policjanci z Kamionki zatrzymali trzech mężczyzn w wieku 21-27 lat, którzy podpalili miejscową piekarnię. Straty w wyniku pożaru oszacowano na co najmniej 150 tys. zł. Wcześniej sprawcy włamali się do tego budynku.
Do pożaru piekarni w Kamionce doszło w nocy z soboty na niedzielę. Służby, które przybyły na miejsce, ustaliły, że budynek został podpalony. Straty w mieniu oszacowano na kwotę co najmniej 150 tys. zł. Operacyjni ustalili, że sprawcami podpalenia jest trzech mężczyzn w wieku 21-27 lat. To mieszkańcy gminy Firlej i Michów. Wszyscy trzej zostali zatrzymani i osadzeni w policyjnym areszcie - informuje mł. asp. Grzegorz Paśnik z lubartowskiej policji.
To jednak nie jedyne przestępstwa, jakich się dopuścili. Policjanci ustalili, że przed podpaleniem piekarni dostali się na posesję znajomego i próbowali go zastraszyć. Potem pijani sprawcy włamali się jeszcze do budynków gospodarczych na innej posesji i do domu starszej kobiety. W ten sposób próbowali wymusić od niej gotówkę.
Pożar piekarni w Żorach - zatrzymanie podejrzanego
Żorscy policjanci zatrzymali 45-letniego mężczyznę podejrzanego o serię podpaleń na osiedlu Sikorskiego. W jednym z nich spłonął pawilon rodzinnej piekarni, a straty oszacowano na blisko 80 tys. złotych.
Do dramatycznych wydarzeń doszło pod koniec lutego 2026 roku na żorskim osiedlu Sikorskiego. W nocy niezidentyfikowany początkowo sprawca podłożył ogień pod przenośną toaletę typu toi-toi. Konstrukcja stała tuż obok pawilonu, w którym działała rodzinna piekarnia. Pożar doszczętnie zniszczył pawilon oraz całe znajdujące się w nim wyposażenie. Wstępne szacunki wskazują, że straty sięgają około 80 tysięcy złotych. Na miejscu szybko pojawiły się służby, które ugasiły ogień i zabezpieczyły teren.

Szybko wyszło na jaw, że tej samej nocy na osiedlu wybuchł jeszcze jeden pożar. Tym razem w płomieniach stanął kosz na śmieci obok jednego z bloków.
Zatrzymanie 45-latka
Rozwikłaniem zagadki podpaleń zajęli się kryminalni z żorskiej komendy. Kluczowa okazała się drobiazgowa analiza nagrań z okolicznych kamer monitoringu. Zgromadzone dowody doprowadziły śledczych prosto do 45-letniego mężczyzny, który, jak się okazało, mieszkał na tym samym osiedlu. W trakcie przesłuchania 45-latek nie umiał w żaden logiczny sposób wytłumaczyć, dlaczego dopuścił się podpaleń. Mężczyzna usłyszał już oficjalne zarzuty zniszczenia mienia, a jego sprawa wkrótce trafi na wokandę.
Pożar paneli fotowoltaicznych na dachu piekarni w Annopolu
Zgłoszenie z Annopola dotyczyło budynku przy ul. Puławskiej. Strażacy otrzymali informację, że z dachu piekarni wydobywa się dym. Na miejsce zostały wysłane cztery zastępy PSP, a także 3 strażaków z OSP. Po dojeździe na miejsce okazało się, że na dachu piekarni pokrytej blachodachówką, kilka paneli fotowoltaicznych uległo spaleniu.
W przypadku tego typu pożarów strażacy muszą podawać wodę z pewnej odległości. Gaszenie odbywało się z poziomu terenu. To nie był otwarty pożar samych paneli. Dobrze, że do pożaru nie doszło w nocy, tylko w dzień.

Pożar domu połączonego z piekarnią w Kol. Czerniejów
Wieczorem w Kol. Czerniejów w gm. Jabłonna wybuchł pożar w domu jednorodzinnym, połączonym z piekarnią. Pożar wybuchł w środę około godziny 20:45 w miejscowości Kol. Czerniejów w gm. Jabłonna. Ogień pojawił się wewnątrz domu, a następnie objął kolejne pomieszczenia i przeniósł się na dach.
O zdarzeniu zostały powiadomione służby ratunkowe. W środku znajdowały się butle z gazem, które strażakom udało się wynieść z płonącego budynku, dzięki czemu nie doszło do wybuchu. Ogień udało się opanować dopiero po kilkudziesięciu minutach.
Na miejscu pracowało dziewięć zastępów straży pożarnej z PSP z Lublina i Bychawy oraz jednostki OSP z okolicznych miejscowości, a także policja. Interweniowało również pogotowie ratunkowe, gdyż jeden z mężczyzn został poparzony. Udało się uratować część wyposażenia nieczynnej piekarni. Urządzenia w pośpiechu wynoszono na zewnątrz.
