Po serii pożarów ciężarówek i trwającej kontroli prowadzonej przez KBA (Federalny Urząd ds. Ruchu Drogowego w Niemczech), firma MAN znacząco rozszerza działania serwisowe dotyczące silników D26 Euro 6c. Producent reaguje na ryzyka związane z określonymi warunkami pracy jednostek, które - w rzadkich przypadkach - mogą prowadzić do poważnych uszkodzeń, a nawet zapłonu. Dla firm transportowych oznacza to kolejne obowiązkowe wizyty w autoryzowanych serwisach.
Problemy z silnikami D26 Euro 6c

MAN Truck & Bus podaje, że od połowy listopada rozszerzy program inspekcji i działań zapobiegawczych wobec pojazdów wyposażonych w silniki D26 Euro 6c produkowanych między listopadem 2016 r. a sierpniem 2019 r. Według producenta, około 90 proc. pojazdów objętych poprzednią akcją serwisową w 2024 r. miało już wykonane niezbędne naprawy.
Skrócenie interwałów wymiany oleju
Najważniejszą zmianą jest uniwersalne skrócenie interwału wymiany oleju o 25 proc. dla wszystkich silników tej generacji. Jest to kluczowy element zapobiegania dalszym problemom.
Wymiana panewek głównych
MAN zapowiada także prewencyjną wymianę głównych panewek w pojazdach, które wykazują podwyższone ryzyko uszkodzeń. Producent szacuje, że do 25 proc. wszystkich silników Euro 6c może wymagać tego działania. Według MAN, około 10 tys. pojazdów zostanie poddanych tej procedurze.
Statystyki i ryzyka pożarów
MAN podaje, że źródła pożarów mogą być różne - od przegrzanych hamulców, przez nieautoryzowane modyfikacje, po problemy elektryczne. W przypadku jednostek D26 Euro 6c z lat 2016-2019 udokumentowano 263 pożary w okresie dziewięciu lat, co odpowiada 0,2 proc. pojazdów. W Europie jeździ około 880 tys. pojazdów MAN, w tym około 120 tys. ciężarówek i ponad 5 tys. autobusów objętych problemami.
Kontrole i wcześniejsze akcje serwisowe
POV Truck Driver MAN TGX - Crossing Border Between Germany and Poland
Sytuacja wpisuje się w trwający od lat kryzys. W 2024 r. KBA określiło jedną z akcji serwisowych jako „poważne ryzyko”. Na niemieckich autostradach coraz częściej dochodzi do pożarów ciężarówek. Według analiz szczególnie często uczestniczą w nich pojazdy marki MAN - mimo wcześniejszych akcji serwisowych.
Działania KBA i NDR
Już w 2024 r. Federalny Urząd Transportu Drogowego (KBA) uznał sytuację za „poważne ryzyko” i nakazał akcję serwisową. Redakcja konsumencka NDR przyjrzała się odcinkowi autostrady A7 między Getyngą a Kirchheimer Kreuz, znanemu jako „Kasseler Berge”, od stycznia 2023 r. do połowy sierpnia 2025 r., gdzie odnotowano liczne pożary.
Poprzednie kampanie naprawcze
Kampania objęła ponad 37 tys. pojazdów na całym świecie, w tym ok. 12,7 tys. w Niemczech. Środki naprawcze obejmowały m.in. wymianę elementów filtrów oleju i pokryw oraz skrócenie interwałów wymiany oleju. Według MAN, działania serwisowe wykonano już w ponad 90 proc. objętych kampanią pojazdów.
Producent w komentarzu dla NDR podkreślił, że chodzi o „rzadkie, odosobnione incydenty”, często związane z brakami w konserwacji. W lipcu 2024 r. MAN ogłosił dużą akcję serwisową, obejmującą ok. 120 tys. ciężarówek i 5 tys. autobusów.
Pożar w fabryce MAN w Niepołomicach

Czwartkowy alarm wyglądał groźnie: duże zadymienie, trudno zlokalizować źródło pożaru w lakierni budowanej w Niepołomicach fabryki ciężarówek MAN-a. Na miejsce zjechało 12 zastępów strażackich: zawodowcy z Wieliczki i Krakowa oraz jednostki OSP. Przed południem na okolicę rozwyły się syreny strażackich wozów.
Na szczęście okazało się, że nie płonie cała lakiernia, a jedynie filtr. Dyrektor zarządzający fabryką MAN-a w Niepołomicach, dr Marc Sielemann, skomentował: „Testujemy urządzenia lakierni przed zaplanowanym na 4 października otwarciem zakładu. Przyczynę pożaru poznamy po dokładnym zbadaniu. Nie sądzę jednak, by szkody opóźniły otwarcie. Było dużo dymu i strachu. Na szczęście wszystko skończyło się niegroźnie i nikomu nic się nie stało”.
Zakładowymi gaśnicami nie udało się opanować pożaru. Dyrektor Sielemann pochwalił profesjonalizm i tempo akcji prowadzonej przez polskich strażaków i druhów. Dowodzili nią: z Komendy Powiatowej PSP w Wieliczce: komendant mł. brygadier Bogusław Kogut oraz st. kpt. Andrzej Kufta, natomiast oceniał prowadzone działania oficer operacyjny Komendy Wojewódzkiej PSP mł. brygadier Bogdan Malinowski.
Jak powiedział st. kpt. Andrzej Kufta, by zlokalizować źródło zadymienia i pożaru, strażacy użyli kamery termowizyjnej. Ostatnie wozy strażackie opuszczały fabrykę MAN-a ok. 14.30. Dziennikarzy do zakładu nie wpuszczono. „Nie mamy nic do ukrycia. Chodzi o bezpieczeństwo” - motywował tę decyzję dr Sielemann.