Malbork był w ostatnim czasie miejscem kilku znaczących zdarzeń pożarowych, które wymagały interwencji służb ratunkowych. Poniżej przedstawiono szczegóły poszczególnych incydentów, od tragicznego pożaru w wagonie kolejowym po pożary budynków mieszkalnych i gospodarczych.
Tragiczny pożar w wagonie PKP na bocznicy
W nocy w jednym z wagonów stojących na bocznicy dworca PKP w Malborku wybuchł pożar. Na miejsce natychmiast skierowano policjantów i Straż Pożarną. Po ukończeniu akcji gaśniczej, podczas przeszukiwania pogorzeliska znaleziono zwłoki 47-letniego mężczyzny. Policjanci ustalili, że w wyniku pożaru śmierć poniósł 47-letni bezdomny mężczyzna. Najprawdopodobniej pożar został wzniecony przez niedopałek papierosa.

Pożar domu jednorodzinnego przy ulicy Wejhera
Przebieg zdarzenia i straty
Dom jednorodzinny płonął w sobotni wieczór, 3 maja, przy ulicy Wejhera w Malborku. Pożar wybuchł około godziny 21. Kiedy na miejsce przybyły pierwsze zastępy strażaków, ogień obejmował już parter i poddasze budynku. Na szczęście, mieszkańcy zdążyli ewakuować się, choć jeden z domowników wymagał pomocy ratowników medycznych. Pożar był bardzo intensywny, do gaszenia zaangażowano łącznie 7 zastępów Straży Pożarnej. Nikt nie doznał szwanku, lecz, mimo wysiłku licznej grupy strażaków, budynek trzeba będzie rozebrać. Straty są ogromne; czego na obu kondygnacjach nie zniszczyły ogień i dym, to zalała woda użyta w akcji gaśniczej. Część konstrukcji dachowej trzeba było rozebrać od razu, by ugasić wnętrze domu.

Apel o pomoc dla poszkodowanej rodziny
Po pożarze, rodzina z Malborka straciła dosłownie wszystko. "Spłonął nasz dom, cały dobytek nic nie udało się uratować. Straty są na tyle duże, że dom trzeba będzie wyburzyć i postawić go od nowa. Straciliśmy dobytek całego życia, wszystkie dokumenty, ubrania, książki dla córki, ogień strawił wszystko i nie mamy do czego wracać." - napisali inicjatorzy akcji pomocy dla poszkodowanej rodziny. Zwracają się oni do ludzi z dobrym sercem, którzy mogliby ich wspomóc w tej ciężkiej chwili, aby pomóc im stanąć na nogi i odbudować dom.
Pożar drewna przy ulicy Miłej
Wczoraj, około godziny 19:40, doszło do pożaru drewna na ulicy Miłej w Malborku. Straż pożarna zabezpieczyła miejsce zdarzenia, odłączono również energię elektryczną. Malborscy strażacy wraz z OSP Stogi ugasili pożar. Usunięto drewno na zewnątrz budynku, a następnie nastąpiło przeszukanie pomieszczeń przy użyciu kamery termowizyjnej. Pomieszczenia przewietrzono za pomocą wentylatora. Użyto również urządzenia wielogazowego w celu sprawdzenia obecności tlenku węgla - czujnik nie wykazał obecności gazu.

Pożar budynku wielorodzinnego przy ulicy Pasteura
Przebieg interwencji i brak poszkodowanych
Do pożaru budynku wielorodzinnego doszło w poniedziałkowy wieczór, 2 marca, przy ulicy Pasteura w Malborku. Najważniejszą wiadomością jest to, że nikt nie ucierpiał. Do zdarzenia doszło około godziny 19. Mieszkańcy ewakuowali się przed przybyciem strażaków. Po dojeździe ratownicy zobaczyli dym wydobywający się z jednego mieszkań na górnej kondygnacji. Stamtąd przed ogniem uciekła mama z 6-letnim dzieckiem. Działania prowadziło kilka zastępów - z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP Malbork, OSP Lasowice Wielkie, OSP Stogi i OSP Miłoradz. Lokatorzy z parteru mogli wrócić do swoich mieszkań, a z górnej znaleźli na noc schronienie u rodziny.

Ustalenia policji i przyczyna pożaru
Na miejscu pracowali również policjanci. Wstępne ustalenia wskazują na to, że przyczyną pożaru było nieostrożne posługiwanie się ogniem. Jak się okazało, zapaliła się kanapa. Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy pracujących na miejscu wynika, że 6-latek bawił się zapalniczką i w ten sposób zaprószył ogień. Z interwencji policjanci sporządzili dokumentację, która zostanie przekazana do sądu rodzinnego. Zapozna się z nią także dzielnicowy - wyjaśnia mł. asp. Martyna Orzeł, oficer prasowa KPP Malbork. Całe szczęście, że nikomu nic się nie stało i skończyło się na strachu.