Pożary w Małopolsce: Incydenty z 5 kwietnia i nie tylko

W analizie zdarzeń pożarowych w Małopolsce, szczególnie w kontekście incydentów odnotowanych w okolicach 5 kwietnia, wyłania się obraz różnorodnych wyzwań dla służb ratunkowych. Od rozległych pożarów lasów, wymagających zaawansowanej technologii i skomplikowanej logistyki, po lokalne incydenty z udziałem nieletnich, region ten regularnie staje w obliczu zagrożeń ogniowych.

Pożar budynku gospodarczego w Porąbce Iwkowskiej (5 kwietnia 2026)

W niedzielę, 5 kwietnia 2026 roku, tuż przed północą, w miejscowości Porąbka Iwkowska (gmina Iwkowa) doszło do pożaru budynku gospodarczego. Wewnątrz znajdowała się duża ilość materiałów łatwopalnych, głównie słomy, co znacząco przyczyniło się do szybkiego rozwoju pożaru.

Na miejscu działania prowadziły znaczne siły ratownicze - w tym zastępy Państwowej Straży Pożarnej z JRG Brzesko (2 zastępy) oraz jednostki OSP z Porąbki Iwkowskiej (2 zastępy), Wojakowej i Iwkowej. Akcja prowadzona była w trudnych warunkach - w nocy oraz przy intensywnych podmuchach wiatru, które sprzyjały rozprzestrzenianiu się ognia. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie został poszkodowany.

zdjęcie wozu strażackiego w akcji gaśniczej w nocy

Zagrożenie pożarowe w Podczerwonem, Czarnym Dunajcu i Piekielniku (4 maja)

W poniedziałek 4 maja na trudnodostępnym pograniczu miejscowości Podczerwone, Czarny Dunajec oraz Piekielnik wybuchł groźny pożar lasu, który postawił w stan gotowości liczne siły ratownicze z powiatu nowotarskiego. Akcja gaśnicza, trwająca wiele godzin w skomplikowanym terenie, wymagała zaangażowania kilkudziesięciu strażaków oraz wykorzystania nowoczesnych technologii rozpoznania powietrznego, aby precyzyjnie zlokalizować źródło ognia.

Trudna lokalizacja źródła ognia

Pierwsze sygnały o niebezpieczeństwie pojawiły się późnym popołudniem w poniedziałek, kiedy nad kompleksem leśnym rozciągającym się między Podczerwonem, Czarnym Dunajcem a Piekielnikiem zauważono gęste kłęby dymu. Mimo widocznych oznak pożaru, precyzyjne wskazanie miejsca, w którym wybuchł ogień, okazało się nie lada wyzwaniem dla przybyłych na miejsce pierwszych zastępów straży pożarnej.

Rozległy i niejednorodny teren sprawił, że ratownicy z OSP Podczerwone oraz OSP KSRG Piekielnik musieli prowadzić wielogodzinne, intensywne poszukiwania zarzewia ognia w gęstym poszyciu. Przełom w akcji nastąpił dzięki wykorzystaniu drona z kamerą termowizyjną, dostarczonego przez strażaków z OSP KSRG Lipnica Wielka - Centrum. Wykorzystanie bezzałogowego statku powietrznego pozwoliło na spojrzenie na płonący kompleks z góry i dokładne określenie współrzędnych pożaru, co było kluczowe dla dalszych działań gaśniczych. Dopiero po namierzeniu dokładnego punktu, w którym rozwijał się żywioł, możliwe było skierowanie tam odpowiednich sił i środków, choć dotarcie do celu wciąż wymagało pokonania znacznych przeszkód terenowych.

Groźny pożar w Bułakowie. Dym był widoczny z kilku kilometrów [Film z drona]

Skomplikowana logistyka i wielogodzinna operacja gaśnicza

Dojazd ciężkich wozów bojowych do serca lasu okazał się skrajnie utrudniony ze względu na brak utwardzonych dróg oraz specyfikę podmokłego podłoża w tym regionie. W obliczu narastającego zagrożenia i trudności logistycznych, dowództwo podjęło decyzję o wezwaniu dodatkowego wsparcia z okolicznych jednostek.

Na miejsce zadysponowano strażaków z OSP KSRG Czarny Dunajec, OSP Koniówka oraz specjalistyczny zastęp z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Nowym Targu, co pozwoliło na utworzenie skutecznego frontu walki z żywiołem. W bezpośrednie działania gaśnicze zaangażowanych było łącznie kilkudziesięciu funkcjonariuszy i druhów, którzy musieli ręcznie dostarczać sprzęt i linie gaśnicze w głąb lasu.

Praca w takich warunkach jest wyczerpująca i wymaga doskonałej koordynacji, zwłaszcza w porze nocnej, kiedy widoczność jest ograniczona do minimum. Dzięki sprawnej współpracy jednostek ochotniczych i zawodowych, pożar udało się skutecznie odizolować, a następnie dogasić, zapobiegając jego dalszej ekspansji na sąsiadujące tereny torfowiskowe i leśne.

Specyfika i zagrożenia pożarów na terenach torfowiskowych

Pożary torfowisk należą do jednych z najtrudniejszych operacji dla służb ratunkowych ze względu na zjawisko tak zwanego ognia podziemnego. W przeciwieństwie do klasycznych pożarów lasu, gdzie płomienie trawią roślinność na powierzchni, na torfowiskach ogień może tlić się głęboko pod ziemią, niszcząc strukturę gleby organicznej przez wiele tygodni, a nawet miesięcy. Takie pożary charakteryzują się bardzo dużą emisją toksycznego dymu oraz trudnością w całkowitym ugaszeniu, gdyż woda często nie dociera do najniższych warstw palącego się złoża.

schemat przedstawiający pożar torfowiska i rozprzestrzenianie się ognia pod ziemią

Tereny, na których występują torfowiska, stwarzają dodatkowe niebezpieczeństwo dla pracujących tam strażaków i sprzętu. Wypalony od spodu grunt traci swoją stabilność, co może prowadzić do powstawania ukrytych zapadlisk i pułapek ogniowych. Dodatkowo, niska wilgotność podłoża w okresach suszy sprawia, że wystarczy iskra, by zainicjować proces spalania, który jest niemal niemożliwy do wykrycia z poziomu wzroku w jego początkowej fazie.

Pożar zabudowań gospodarczych w Nowej Hucie spowodowany przez 9-latków (26 kwietnia)

26 kwietnia br. na obrzeżach Nowej Huty doszło do pożaru zabudowań gospodarczych. Strażacy ugasili pożar, a przybyli na miejsce policjanci szybko ustalili, że za podpaleniem prawdopodobnie stoją dzieci. Prowadzone przez funkcjonariuszy z Komisariatu Policji VIII w Krakowie czynności potwierdziły, że to trzech 9-latków podpaliło jeden z budynków, natomiast silny wiatr spowodował, że ogień przeniósł się na sąsiednie zabudowania.

Na szczęście wewnątrz nie było ludzi i zwierząt i nikt nie doznał obrażeń w związku z tym zdarzeniem. Weekendowa „zabawa” 9-latków zakończyła się pożarem dwóch budynków gospodarczych. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale spłonęły między innymi maszyny rolnicze, a właściciele wstępnie wycenili straty na około 170 tysięcy złotych.

W związku z tym, że sprawcami podpalenia byli małoletni, rodzice mogą zostać zobligowani przez sąd do naprawienia szkody. W związku z tym, że sprawcami podpalenia są osoby małoletnie, sprawa zostanie przekazana do rozpatrzenia do sądu rodzinnego. Apelujemy do rodziców o uważność w sprawowaniu opieki nad swoimi dziećmi!

tags: #malopolska #pozar #5 #kwietnia