Incydent na Paradzie Równości w Warszawie: Kontrowersje wokół „Mszy polowej”

Podczas sobotniej Parady Równości w Warszawie doszło do incydentu, który wywołał szerokie kontrowersje w społeczeństwie. Zdarzenie obejmowało parodię Mszy Świętej, a także wulgarne i obraźliwe wypowiedzi, m.in. pod adresem wyborców PiS. Organizatorzy Parady Równości utrzymują jednak, że nic się właściwie nie stało i są niesłusznie atakowani.

"Nabożeństwo ekumeniczne" Szymona Niemca

Kluczowym momentem stało się „nabożeństwo ekumeniczne”, które odprawił aktywista środowisk LGBT Szymon Niemiec. Mężczyzna, przedstawiający się jako „polski działacz organizacji LGBT i duchowny chrześcijańsko-progresywny”, uważa się za biskupa niewielkiego Zjednoczonego Kościoła Chrześcijańskiego, zwanego też Zjednoczonym Ekumenicznym Kościołem Katolickim. Jako „biskup” nie tylko wyświęca nowych duchownych, ale także udziela ślubów parom homoseksualnym.

W czasie Parady Równości Szymon Niemiec odprawił mszę polową, mając na sobie ornat z tęczowymi symbolami. W nabożeństwie jako ministrant wziął udział również członek Polskiego Kościoła Latającego Potwora Spaghetti, wyróżniający się durszlakiem na głowie.

Thematic photo of a large public gathering with rainbow flags and banners.

Fala oburzenia i krytyki

Zdarzenie wywołało natychmiastową falę oburzenia. Internauci, politycy oraz przedstawiciele Kościoła skrytykowali prowokację, podkreślając, że imitacja Mszy Świętej obraża uczucia wierzących. Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski (KEP), ks. dr Paweł Rytel-Andrianik, stwierdził, że „w społeczeństwie, w którym jest szacunek dla każdego, nie może być przyzwolenia na obrażanie”.

W oświadczeniu KEP podkreślono, że wydarzenia te „mają znamiona bluźnierstwa”. Katechizm Kościoła Katolickiego definiuje bluźnierstwo jako „wypowiadanie przeciw Bogu (...) słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań, na mówieniu źle o Bogu, na braku szacunku względem Niego w słowach, na nadużywaniu imienia Bożego”. KEP dodała, że istota grzechu bluźnierstwa to „nienawiść skierowana przeciw Panu Bogu i temu co święte”, a narzędziami w tej walce są „wyśmiewanie prawd wiary, jak również naigrawanie się z symboli oraz praktyk religijnych i wykorzystywanie ich do prowokacji”.

Arcybiskup Jędraszewski dobitnie skomentował, że „Parady Równości zaprzeczają pięknu kobiety i mężczyzny i są okazją do szyderstwa z prawd wiary”. Ks. Bortkiewicz natomiast zauważył, że „wraz z parodiami i bluźnierstwami dokonuje się konkretny atak”.

Photo of Szymon Niemiec in a rainbow vest during the service.

Obrona organizatorów i Szymona Niemca

Organizatorzy Parady Równości odpowiedzieli na krytykę, twierdząc, że próba przypisania im intencji obrażania religii wynika z istniejącego w Polsce przekonania o monopolu Kościoła rzymskokatolickiego. Utrzymują, że spotkały ich niesłuszne oskarżenia, a „nabożeństwo ekumeniczne, które odbyło się w Miasteczku Równości, było szczerym wyrazem uczuć religijnych osób w nim uczestniczących”. Podkreślili, że całe wydarzenie zostało zorganizowane przez osoby wierzące i miało na celu pokazanie, że na Paradzie Równości jest miejsce dla wszystkich, „bez względu na wyznanie lub jego brak”.

Odnosząc się do obecności osoby z durszlakiem na głowie, organizatorzy wyjaśnili, że postąpili „według własnej zasady, że każdy ma prawo wyrażać siebie i nie powinien być wykluczony dlatego, że jest inny niż większość”. Dodali, że osoba ta „spędziła całość nabożeństwa w ciszy, okazując pełen szacunek dla wszystkich uczestników” i jest duchownym Polskiego Kościoła Latającego Potwora Spaghetti.

Sam Szymon Niemiec w rozmowie z mediami zaprzeczył, jakoby odprawił mszę, twierdząc, że „niektóre modlitwy są wspólne dla wszystkich wyznań”. Przyznał, że uroczystość można było pomylić z mszą rzymskokatolicką. Duchowny skrytykował również to, co nazwał „polowaniem na osoby LGBT” w Polsce, mającym na celu ich prześladowanie. Stwierdził też, że „to one dopuściły się obrazy uczuć religijnych”, odnosząc się do dwóch osób, w tym przedstawiciela ONR, które "wtargnęły przed ołtarz", przeszkadzając i zakłócając przebieg liturgii.

Close-up photo of a person wearing a colander on their head, participating in the service.

Szymon Niemiec i jego posługa

Szymon Niemiec działalność duszpasterską rozpoczął niemal dwie dekady temu. W 2003 roku był członkiem misji Wolnego Kościoła Reformowanego w Warszawie. Po wyjeździe pastora, wspólnota wybrała go na diakona. Na księdza wyświęcił go w Seattle bp Paul David C. Strong z Christian United Church, a w 2012 roku w Wielkiej Brytanii przez abp. Terry'ego Flynna został konsekrowany na biskupa.

Jak wyjaśnia Niemiec, jego wspólnota nie była zarejestrowana w Polsce, ponieważ MSW odmówiło jej rejestracji. Podkreśla, że sakrament święceń, zgodnie z tradycją katolicką i kościołów zachodnich, jest niezbywalny. Stwierdza, że jego powołaniem jako duchownego jest „służyć ludziom”, zwłaszcza tym, „których inni odrzucają”, niezależnie od orientacji seksualnej. Udziela wszystkich sakramentów przewidzianych przez prawo kościelne.

Wspólnota Niemca nie uznaje dogmatu o nieomylności papieża i o Niepokalanym Poczęciu NMP, natomiast dopuszcza do święceń kobiet i małżeństwa osób tej samej płci.

Konsekwencje prawne i orzeczenia sądowe

W związku z wydarzeniami, do sądu trafił akt oskarżenia wobec ks. Szymona Niemca oraz dwóch innych osób. Zarzuty dotyczyły przestępstwa znieważenia uczuć religijnych (z art. 196 Kodeksu karnego). Masowo składano zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa - złożyło je ponad sto osób.

Akt oskarżenia trafił do sądu 17 lipca. Jednak Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia zwrócił go prokuraturze. Sąd uznał, że „nie sposób przyjąć, iż oskarżeni parodiowali liturgię Mszy Świętej Kościoła Rzymskokatolickiego”. Krytycznie ocenił też działania prokuratury, która miała nie zweryfikować głównej linii obrony oskarżonych, którzy przekazali, że nabożeństwo odbywało się według liturgii Zjednoczonego Ekumenicznego Kościoła Katolickiego. Sąd podkreślił, że żadna ustawa nie zakazuje działalności tego Kościoła i odprawiania publicznie nabożeństw w tym obrządku, nawet jeśli nie działa on oficjalnie na terenie Polski. Zalecił sprawdzenie dokumentów Kościoła i przesłuchanie świadków.

Prokuratura nie zgodziła się z oceną sądu i złożyła zażalenie. Szymon Niemiec wyraził zadowolenie z wyroku sądu, interpretując go jako potwierdzenie politycznej motywacji prokuratury, której celem jest „zniechęcenie osób LGBT do manifestowania swojej wiary”.

Parada Równości 2009 - reportaż innastrona.tv

tags: #marsz #rownosci #podpalenie #kosciola