Incydenty i interwencje: Rola OSP Bogdaniec
W sobotnie przedpołudnie, 19 grudnia, przed godziną 10:00, w miejscowości Lubczyno doszło do zdarzenia drogowego, w którym kierujący osobowym mercedesem uderzył w ogrodzenie jednej z posesji. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Na miejsce zdarzenia przyjechała laweta, na którą załadowano uszkodzonego Mercedesa. Gdy w miejscu docelowym rozpoczęto ściąganie pojazdu, nagle samochód zaczął się palić. Na miejsce zostały wysłane zastępy straży pożarnej z Gorzowa Wielkopolskiego oraz ochotnicy z Lubczyna i Bogdańca, którzy sprawnie rozwinęli linię gaśniczą i przystąpili do akcji gaśniczej przy użyciu piany. Ogień objął komorę silnika. Szybka interwencja strażaków pozwoliła opanować sytuację.
Ponad sto lat tradycji: Mercedes-Benz w służbie polskich strażaków
Mercedesy służą w polskiej straży pożarnej już blisko sto lat. Motoryzacja jednostek straży pożarnych na ziemiach polskich jest od samego początku związana z marką Mercedes-Benz, a jej początki sięgają lat 1910/1911 i zaczynają się w Poznaniu. Wówczas ówczesny komendant poznańskiej straży pożarnej podjął decyzję o zastąpieniu koni samochodami. Od razu rozpoczęto procedury związane z zakupem pierwszych pojazdów pożarniczych.
Początki motoryzacji w Poznaniu
Samochody te zostały odebrane w listopadzie 1911 roku. Niecały rok później, w październiku 1912 roku, uruchomiono w strażnicy głównej przy ulicy Masztalarskiej w Poznaniu pierwszy zmotoryzowany oddział straży pożarnej na ziemiach polskich. Oddział ten był wyposażony w pojazdy strażackie na podwoziach Austro-Daimlera lub Benza. Do dnia dzisiejszego można oglądać auta z tego okresu.

Obecnie w zbiorach eksponatów technicznych Centralnego Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach znajdują się dwa samochody pożarnicze, zwane autopogotowiami, z początku XX wieku (lata 1910-1912). Zostały one zabudowane na podwoziach producentów, którzy w 1926 roku połączyli się, tworząc firmę Daimler-Benz. Jeden z nich to Daimler, z kolei drugi to Benz-Gaggenau. Ciekawostkę stanowi fakt, że napęd tylnego mostu pojazdu Benza był przekazywany za pomocą przekładni łańcuchowej na prawe i lewe koło (dwa łańcuchy).
Okres międzywojenny i rozwój floty
Gwiazda Mercedesa, znak firmowy pojazdów Daimlera, była już doskonale rozpoznawalna wśród polskich strażaków w okresie międzywojennym. Podwozia tej firmy były znane i cenione za doskonałe parametry techniczne, a także trwałość i wytrzymałość. Dlatego w latach 20. i 30. liczba pożarniczych Mercedesów w Polsce sukcesywnie wzrastała. Wiele polskich straży pożarnych otrzymało na swoje wyposażenie samochody pożarnicze na podwoziu Daimler-Benz z zabudową pożarniczą wykonaną między innymi przez firmę Braci Kiesslich z Patschkau.
W 1937 roku, w ramach planowej motoryzacji straży pożarnej, zakupiono dla Warszawskiej Straży Ogniowej drabinę o najwyższym w tym okresie wysięgu wynoszącym 45 metrów. Drabina ta została zabudowana na podwoziu samochodu ciężarowego Mercedes-Benz i była napędzana sześciocylindrowym silnikiem wysokoprężnym, chłodzonym cieczą o mocy 120 KM. Drabina składała się z sześciu stalowych przęseł. Napęd mechaniczny był przenoszony przy pomocy wału od specjalnej skrzynki przekładniowej do mechanizmów dźwigających przęsła oraz obracających drabinę u jej podstawy. Cały układ konstrukcji mechanizmów dźwigających i obracających znajdował się pod ciśnieniem hydraulicznym, będąc z nimi zespolony odpowiednimi sprzęgłami i zaworami. Spełniał on rolę zabezpieczenia w przypadku niewłaściwej obsługi lub złego ustawienia drabiny.
W tym samym roku Ochotnicza Straż Ogniowa w Częstochowie otrzymała na swoje wyposażenie autopogotowie miejskie, zabudowane na używanym podwoziu Mercedes. Zabudowę pożarniczą wykonała firma Liefeldt i Schiffner z Warszawy. Tuż przed wybuchem II wojny światowej w Polsce było już około 100 specjalistycznych pożarniczych Mercedesów.
Lata wojny i odbudowy kraju
W okresie II wojny światowej strażackie Mercedesy nadal pełniły swoją służbę. Część pojazdów uległa zniszczeniu, jednakże jednocześnie na wyposażenie straży pożarnych trafiło kolejnych kilkanaście samochodów pożarniczych Mercedes-Benz, dwóch typów - z autopompą oraz z motopompą przenośną. W Ochotniczej Straży Pożarnej w Brzezinach koło Piekar Śląskich do dnia dzisiejszego znajduje się samochód gaśniczy z 1942 roku.
Powojenne innowacje i specjalistyczne pojazdy
Drabiny hydrauliczne produkowane przez firmę Carl Metz były zabudowywane na różnych podwoziach samochodów ciężarowych, w zależności od potrzeb zamawiającego. W zdecydowanej większości były to jednak podwozia samochodów marki Mercedes-Benz. Wśród nich najpopularniejsze w tym okresie było dwuosiowe podwozie Mercedes-Benz L1113, napędzane silnikiem o mocy 126 KM. W tym samym okresie w jednostkach straży pożarnej znalazły się również dwie drabiny hydrauliczne firmy Metz, zabudowane na tym samym podwoziu. Pochodziły one jednak z tak zwanego "drugiego obiegu" i trafiły do polskich jednostek jako dar jednostek niemieckich dla polskich strażaków. Były to drabiny o wysokości ratowniczej 30 metrów.

Pojazdy ratownictwa technicznego Rosenbauer (lata 70.)
W drugiej połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku straż pożarna zakupiła kilka typów pojazdów pochodzących z importu, a zabudowanych przez austriacką firmę Rosenbauer. Jednym z nich był samochód specjalny ratownictwa technicznego z wymiennym kontenerem oraz zamocowanym z tyłu żurawiem hydraulicznym. Zabudowę pożarniczą wykonano na podwoziu samochodu ciężarowego Mercedes-Benz typ LAF 1113 B. Jego podwozie było napędzane sześciocylindrowym silnikiem o mocy 168 KM. Posiadał on krótką, dwudrzwiową kabinę w układzie 1+2. Zabudowa pożarnicza była zaś konstrukcją stalowo-aluminiową, ze szkieletem wykonanym z zamkniętych profili stalowych pokrytych klejoną do nich blachą aluminiową. Zabudowa ta miała sześć skrytek sprzętowych zamykanych żaluzjami aluminiowymi, a dolne otwierane zamknięcia skrytek stanowiły zarazem podesty robocze. Z przodu pojazdu zamocowano wciągarkę o sile uciągu 5000 kg. Zamocowany z tyłu żuraw hydrauliczny miał maksymalny zasięg poziomy wynoszący 9 metrów i maksymalny udźwig wynoszący 3250 kg. Poza tym wyposażenie samochodu stanowił między innymi generator prądotwórczy o mocy 20 kVA, piła do cięcia stali i betonu, pilarki spalinowe do cięcia drewna, zestaw hydraulicznych narzędzi ratowniczych, poduszki pneumatyczne oraz plecakowy aparat do cięcia metalu.
Z kolei w 1977 roku do Polski sprowadzono trzy samochody ratownictwa technicznego, zabudowane na podwoziu Mercedes-Benz Unimog 125/416. Pojazdy te były napędzane sześciocylindrowym silnikiem wysokoprężnym o mocy 125 KM.
Nowoczesne wozy gaśnicze wodno-pianowo-proszkowe
Dwa lata później do kraju trafiły nowoczesne samochody z zabudową firmy Rosenbauer, jakimi były średnie samochody gaśnicze wodno-pianowo-proszkowe. Samochody te zostały zabudowane na podwoziu samochodu ciężarowego Mercedes-Benz LAF 1113 B. Ich napęd stanowił sześciocylindrowy silnik o mocy 168 KM. Dwumodułowa, czterodrzwiowa kabina pozwalała na przewóz siedmiu strażaków w układzie 1+2+4. Zbiornik na wodę miał pojemność 1800 litrów, a na środek pianotwórczy 100 litrów. Ponadto pojazd był wyposażony w zbiornik na proszek o pojemności 750 kg. Zamontowana dwustopniowa autopompa posiadała wydajność 2000 l/min przy ciśnieniu 8 bar lub 300 l/min przy ciśnieniu 40 bar. Dwie skrytki na sprzęt pożarniczy były zamykane żaluzjami aluminiowymi, natomiast tylna klapa podnoszona była do góry. Samochody te to jedne z najlepszych samochodów pożarniczych, jakie znajdowały się na wyposażeniu jednostek straży pożarnych w dużych aglomeracjach, wyróżniające się dużą bezawaryjnością. Dotyczy to zarówno podwozia, jak i wyposażenia pożarniczego, co przy intensywnej eksploatacji należało do rzadkości.
Prezentacja sprzętu i wozu Rosenbauer część 1
Najwyższa drabina w Polsce
W Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu od 1986 roku eksploatowana jest drabina firmy Metz o wysięgu 53 metrów. To najwyższa drabina eksploatowana w naszym kraju. Drabina została zabudowana na trzyosiowym podwoziu Mercedes-Benz 2636 A. Jednostkę napędową stanowi silnik wysokoprężny o mocy 355 KM. Stabilność pojazdu zapewniają cztery wysuwane hydraulicznie podpory. W podeście znajdują się cztery skrytki na sprzęt pożarniczy. Na ramie pojazdu znajduje się obrotowy korpus z mechanizmami napędowymi drabiny oraz zestaw sześciu jej przęseł, pracujący w płaszczyźnie pionowej w zakresie od -7 do +75 stopni i wysokości wysuwu do 53 metrów. Z uwagi na dużą wysokość ratowniczą drabina wyposażona jest dodatkowo w windę o dopuszczalnym obciążeniu 180 kg.
Współczesna flota i przyszłość
Obecnie we flocie Państwowej Straży Pożarnej i jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych znajduje się wiele samochodów pożarniczych zabudowywanych przez krajowych i zagranicznych producentów na podwoziach dostawczych i ciężarowych Mercedes-Benz. Są to pojazdy różnej wielkości: od lekkich samochodów ratownictwa technicznego, wodnego, chemicznego czy dowodzenia, poprzez średnie samochody ratowniczo-gaśnicze i specjalne przeznaczone dla elitarnych grup poszukiwawczo-ratowniczych (przystosowane są między innymi do przewozu ich sprzętu i psów), aż do ciężkich podnośników hydraulicznych z drabiną, ciężkich samochodów ratowniczo-gaśniczych przystosowanych do zwalczania pożarów w dużych zakładach przemysłu chemicznego, ciężkich nośników kontenerowych, a skończywszy na całej gamie ciężkich samochodów ratownictwa technicznego, chemicznego czy wodnego.
W zeszłym roku straż pożarna wzbogaciła się o kilkadziesiąt pojazdów Mercedes-Benz, wśród których dominowały podwozia Mercedes-Benz Atego, głównie Atego 1329 AF o DMC 14 t.
Dziedzictwo i los zasłużonych pojazdów
Rozpacz zapanowała w straży pożarnej w Kaczorach (województwo wielkopolskie), gdzie na zasłużoną emeryturę przeszedł strażacki wóz bojowy - Mercedes 322. Auto 20 lat temu zostało sprowadzone z Niemiec i przez ten czas dzielnie służyło strażakom. Teraz jednak, ten najstarszy wóz bojowy w Wielkopolsce, kończy swoją służbę. Nie było już sensu go remontować. Jeżeli znajdzie się kupiec, samochód zostanie sprzedany. To gratka szczególnie dla kolekcjonerów starych pojazdów, gdyż auto nadal jest sprawne na tyle, by jeździć, mimo iż ostatnio coraz częściej sprawiało problemy i ciężko go było uruchomić. Strażacy w Kaczorach nie kryją żalu, będąc bardzo związani z wozem, który dzielnie służył im przez tyle lat.
Gmina Strzeleczki ponownie wystawiła na sprzedaż zabytkowy samochód pożarniczy Daimler-Benz 1113. Ruszyło drugie postępowanie przetargowe dotyczące sprzedaży zabytkowego samochodu pożarniczego, który szuka nowego, odważnego właściciela. Po niezakończonym sukcesem pierwszym przetargu urzędnicy ogłaszają drugie postępowanie, mające na celu znalezienie nabywcy dla zabytkowego wozu strażackiego. To nie jest zwykła sprzedaż - to poszukiwanie strażnika pamięci z prawdziwą pasją. Obiektem pożądania kolekcjonerów i miłośników motoryzacji jest legendarny Daimler-Benz 1113. Ten dystyngowany, czerwony pojazd służby (nr rej. P-2601MS) trafił do jednostki OSP Strzeleczki w 1974 roku i przez dekady był symbolem niezawodności i poświęcenia strażaków. Dziś, z przejechanymi zaledwie 33 934 km, prezentuje się nadzwyczaj dobrze jak na swój wiek. Stan pojazdu został określony jako bardzo dobry, przy zachowanym oryginalnym wnętrzu i kompletności.
