Szanowni koledzy, poruszane na forum są różne wątki dotyczące bezpieczeństwa, ubrań, certyfikatów i przetargów. W nawiązaniu do tych tematów chciałbym rozpocząć nowy, poświęcony temu, jak sami dbamy o swoje bezpieczeństwo, oraz jaki jest stan naszej świadomości o zagrożeniach czyhających na nas za "rogiem". Do rozpoczęcia tematu skłoniły mnie wypowiedzi kolegów na temat ubrań specjalnych, które mają nas chronić podczas różnego rodzaju działań.
Obserwowane braki w wyposażeniu ochronnym
Wiadomo, że za wyposażenie strażaków w środki ochrony indywidualnej (ŚOI), odzież specjalną itp. odpowiada kierownik jednostki organizacyjnej. Jednakże, jak to jest z używaniem tego, co nam "ojczyzna" dała, żeby chronić nasze własne cztery litery? Z tym bywa różnie.
Technika poszła do przodu, a każda komenda KM, KP i KW ma swoją stronę www, na których umieszczane są różne informacje, także te z prowadzonych działań. Po analizie kilku z nich można zobaczyć "czarno na białym", jak nasi dzielni strażacy dbają o swoją ochronę. Brak kompletnego ubrania specjalnego podczas gaszenia, na przykład pożarów traw, jest niestety zauważalny. Odpowiedź jest taka - oczywiście, że się zdarza i to nie tylko strażakom OSP.

Przykłady nieprawidłowości i ich przyczyny
Może nie jest to proceder świadomy i celowy, ale czasem w ferworze walki ktoś zapomni założyć spodni (często w miesiącach wiosenno-letnich), nie dopnie się kurtki (tu nie ma co się dziwić, patrząc na ubrania, w jakich pracujemy - czasem jest to 5-minutowe siłowanie się z zamkiem błyskawicznym), wyskakując z samochodu gdzieś rękawica wypadnie po drodze itp. Inaczej jest, gdy ktoś zostawi coś w drodze do samochodu lub delikatnie się nie dopnie - są to przypadki losowe, ale tłumaczenie, że się czegoś zapomniało, jest kiepskie; to wskazuje na słabą organizację.
Wydaje się, że przypadki te dotyczą zarówno OSP, jak i PSP. Z zapomnieniem założenia spodni to kolega raczej przesadził - takich rzeczy uczy się kadetów w szkołach, nie mówiąc o kursach. Poza tym, jadąc do pożaru, strażak wie mniej więcej, co się pali, a instynkt samozachowawczy powinien mu podpowiedzieć, że należy założyć pełne uzbrojenie.
- Jeden z przypadków, który na 99% dotyczył PSP, ukazywał strażaka na dachu, prawdopodobnie PSP (czerwony hełm typu Gallet, koszarówka pod ubraniem bojowym, buty Haixy), który był bez spodni od ubrania specjalnego i z rozpiętą kurtką.
- W OSP sytuacja z niekompletnym umundurowaniem jest czasem typowa, a mało kto przykłada do tego znaczenia, chociaż powinien. Co więcej, zdarza się, że niektóre OSP mają mniej rękawic niż ludzi, którzy mogą wsiąść do samochodu.
Ryzyka i konsekwencje niepełnego umundurowania
W wielu jednostkach temat noszenia lub nienoszenia pewnych "części garderoby" podczas akcji wałkowany był już nie raz i naprawdę nie warto słuchać później straszenia likwidacją dodatku służbowego, bo nie chciało się założyć spodni. Na swoich zmianach uczy się, że do każdego zdarzenia trzeba się ubrać kompletnie. W niektórych jednostkach obowiązuje podkreślam: obowiązuje pełne umundurowanie bojowe niezależnie od rodzaju zdarzenia - czy to pożar mieszkania, trawy, czy wypadek.
Przypadki urazów i odpowiedzialność
Chciałbym przytoczyć jeden znany z opowieści, ale prawdziwy przykład. Kilka lat temu w Siemianowicach Śląskich doszło do pożaru mieszkania na pierwszym piętrze. Po wejściu ratownika do mieszkania nastąpiła eksplozja zgromadzonych tam substancji chemicznych. Chłopak nie miał na sobie dołu "ubrania specjalnego" i niestety od pasa w dół doznał poparzenia 3. stopnia - termicznego i chemicznego, co skutkowało rentą inwalidzką. Daje to trochę do myślenia.
Żadne ubranie nas nie zabezpieczy, jeżeli nie będziemy myśleć, a choć i myślimy, to i tak nie zdołamy wszystkiego przewidzieć. Szczerze mówiąc, wolę, żeby przy byle jakim śmietniku spocić się, niż doznać poważnego urazu.
Ważne jest pytanie, jak jest z wypłatami odszkodowań, jeśli udowodnią, że strażak nie był ubrany od A do Z? Należy pamiętać, że ubranie koszarowe nie jest środkiem ochrony indywidualnej. Jest odzieżą specjalną, tak jak KDS, i nie jest przewidziane do działań bojowych.
Debata: Kompletne umundurowanie na wszystkie zdarzenia?
Część strażaków, pracujących na PB lub dowódców, którym nałożono za wiele teorii (tej mało istotnej), ma wrażenie, że trzeba czasami podjąć własną decyzję, co do czego jest nam potrzebne. Nie wyobrażają sobie ubierania się od stóp do głów przy pożarach traw i tak przez cały dzień. Oczywiście są zdarzenia, przy których nie ma gadania i wszystko należy założyć.
Istnieje wiele czynności, które wykonujemy i z całą pewnością nie musimy się "uzbrajać po zęby" - nie dajmy się zwariować! Czasem trzeba tylko logicznie, a nie ubierać ludzi dla własnego spokoju. Rolą dowódcy jest nie tylko sprawne dowodzenie, ale i również szanowanie swoich ludzi, i nie jest to wyłącznie dbanie o zdrowie i życie.
Argumenty za i przeciw
- Ubiór kompletny w Nomex przez strażaków przy akcji powinien być kompletny w pożarach naprawdę groźnych dla strażakach, do których zalicza się piwnice, mieszkania, bloki, domy prywatne, stodoły itp.
- Raczej nie stosowałbym twardo przepisu co do traw, które trzeba biegać, gonić i machać np. łopatą, a Nomex w tym przypadku może zaszkodzić. Organizm jest tak zagrzany, że człowiekowi rozebrać się chce do naga. Nomex krępuje ruchy, przegrzewa organizm i odbiera chęć ugaszenia pożaru.
Ktoś wymyślił te ubrania i nie zrobił tego, żeby nam dokuczyć. Pożary traw bywają różne i nigdy nie wiesz, do czego jedziesz albo inaczej - do czego dojedziesz. Trudno wtedy ubierać Nomex, bo okazuje się, że pali się już nie tylko trawka. Chociaż, jeżeli ubranie koszarowe zaliczamy do ubrania specjalnego, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby działać tylko w koszarówkach. Podobnie jest też z pasami bezpieczeństwa w samochodach. To, że jedziesz 200 m, nie usprawiedliwia niezapinania ich. Podczas jazdy do akcji niektórzy nigdy nie mieli ich zapiętych.
Przykładem niekompletnego umundurowania było użycie spodni od koszarówki podczas akcji "wybuch gazu", ale strażacy rozwinęli linie i gdy tylko się dało, przebrali się w pełne umundurowanie. Jak przyznał jeden z kolegów, sam ostatnio miał spodnie od koszarówki podczas akcji "wybuch gazu", ale po pierwsze jechali z obstawy na mszy św. i w aucie było trochę ciasno (w przedziale bojowym było nas 6 osób), a po drugie, nikt z nich nie pchał się tak jak ci strażacy, tylko rozwinęli linie i gdy tylko się dało, to przebrali się w pełne umundurowanie.
Szkolenia i procedury bezpieczeństwa
Najważniejszym celem edukacyjnym szkolenia jest zwrócenie uwagi strażaków na ich bezpieczeństwo w rzeczywistych zdarzeniach. Pierwszą sprawą związaną z bezpieczeństwem ratownika, na którą zwracamy uwagę, jest jego właściwe umundurowanie. Wchodząc do budynku objętego pożarem, strażak ma być odpowiednio ubrany i zaopatrzony w środki ochrony indywidualnej (ŚOI). Dla własnego bezpieczeństwa nie powinniśmy bez wyraźnej konieczności ściągać żadnego elementu umundurowania.

Bezpieczne otwieranie drzwi w warunkach pożarowych
Ćwiczenie z drzwiami to kontynuacja pracy z prądami gaśniczymi i współpracy w rocie. Zajęcia mogą być prowadzone w kilku grupach równocześnie, z udziałem instruktorów. Kluczowym elementem jest odpowiednie umundurowanie. Dotyczy to również rękawic bojowych podczas działania przy drzwiach. Należy obalić mit: nie badamy temperatury drzwi gołą ręką!
Dlaczego? Musielibyśmy ściągnąć rękawicę, a w ferworze walki moglibyśmy jej ponownie dokładnie nie założyć i narazić się na poparzenia ręki. Szybkiej kontroli drzwi gołą ręką możemy dokonać jedynie w sytuacji, gdy dłoń jest jeszcze odkryta, np. znajdujemy się przed zamkniętymi drzwiami lokalu i ubieramy się w sprzęt ochrony układu oddechowego (OUO). Stwierdzenie, czy drzwi są gorące, czy zimne, nie ma de facto większego znaczenia. I tak dalsze postępowanie nie ulega zmianie, ponieważ dla własnego bezpieczeństwa zawsze powinniśmy podejrzewać najgorsze. Wszystkie drzwi w obiekcie, w którym jest pożar, traktujemy jako niebezpieczne. Dzięki temu uczymy się jednego sposobu postępowania, który sprawdzi się we wszystkich sytuacjach.
Temperaturę drzwi możemy sprawdzić w bezpieczniejszy sposób, np. zraszając je wodą i sprawdzając, czy woda ta odparowuje, jednocześnie zadając sobie pytanie, czy materiał konstrukcyjny danych drzwi jest w stanie przewodzić wystarczającą ilość ciepła. Sprawdzenie temperatury prowadzi jednak zawsze do tego samego wniosku: jeśli drzwi są gorące, to za nimi rozwija się pożar i trzeba zachować czujność, postępując zgodnie z opisanymi zasadami. A jeśli drzwi są chłodne, to za nimi pożar może się rozwijać, ale nie musi.
Taktyka i pozycja
Kolejny etap właściwego zabezpieczenia ratowników to przyjęcie odpowiedniej pozycji. Naturalną formą ochrony dla strażaków otwierających drzwi jest wykorzystanie osłony, jaką dają nam same drzwi i ściany budynku. Dodatkowo prądownik może zabezpieczać sam siebie prądem wody. Pomocnik prądownika, odpowiedzialny za otwieranie, powinien schować się za skrzydłem otwieranych drzwi (w przypadku otwieranych na zewnątrz). Jeśli otwierane są do środka, pomocnik powinien znajdować się od strony klamki i, jeśli to tylko możliwe, wykorzystać do osłony ścianę, w której osadzona jest framuga drzwi.
Bardzo ważne jest, aby po uchyleniu drzwi pomocnik miał możliwość ich natychmiastowego zamknięcia. Taki algorytm czynności - uchylenie drzwi, podanie wody w celu schłodzenia dymu i gazów, przymknięcie drzwi - to kolejny element zabezpieczenia ratowników. Powinniśmy pamiętać, że otwarcie drzwi powoduje nie tylko wypływ dymu i gorących gazów pożarowych, lecz także dopływ powietrza do środowiska pożarowego. Jeśli tego nie kontrolujemy, możemy doprowadzić do zagrożenia życia strażaków.
Decyzja o wejściu do pomieszczenia objętego pożarem lub zadymionego powinna być świadomą decyzją prądownika, jako osoby oceniającej warunki pożarowe. Jeśli jest za gorąco, nie wchodzimy do środka, a jedynie ponawiamy chłodzenie pomieszczenia przez uchylanie drzwi, podawanie wody i przymykanie drzwi - do momentu, aż warunki umożliwią nam bezpieczną pracę wewnątrz. Ostatnim elementem bezpiecznego prowadzenia działań podczas otwierania drzwi jest właściwa komunikacja prądownika i pomocnika. Obaj muszą być świadomi każdej decyzji. Pomocnik nie ma prawa otworzyć drzwi, jeśli prądownik nie jest przygotowany na podanie wody. Dobrym zwyczajem jest wypracowanie nawyku podawania komend przed wykonaniem każdej czynności. Sprawdza się to również podczas współpracy w rocie przy przemieszczaniu się z nawodnioną linią gaśniczą. W zadymieniu strażacy mogą się nie widzieć, ale powinni się słyszeć.

Wykorzystanie modeli do symulacji pożarowych
W zaawansowanym etapie szkolenia, po opanowaniu zasad postępowania przy drzwiach, możemy przystąpić do przećwiczenia wszystkich wyuczonych elementów w jednym podejściu. Można wykorzystać modele, takie jak "duży domek dla lalek", symulujący dwukondygnacyjny, czteropomieszczeniowy budynek, aby zaakcentować elementy taktyki walki z pożarami. Do prowadzenia pokazu potrzeba co najmniej dwóch instruktorów.
Model pozwala na demonstrację przepływów jedno- i dwukierunkowych w otworach wentylacyjnych, co jest idealną okazją do nauki rozpoznania pożarów z zewnątrz. Po pewnym rozgrzaniu modelu możliwe jest uzyskanie zjawiska wstecznego ciągu płomienia (backdraft), wędrującego między pomieszczeniami. Można również zademonstrować zagrożenia wynikające z migracji palnych gazów w poziomie i w pionie. Przy dobrym nagrzaniu wnętrza modelu w stosunkowo krótkim czasie zdołamy zademonstrować zjawisko samozapłonu gazów, gdy bardzo gorące gazy pożarowe (paliwo + ciepło) wydostają się na zewnątrz i po wymieszaniu z powietrzem (zamknięcie trójkąta spalania poprzez dodanie tlenu) następuje ich samoczynny zapłon.
Innym ciekawym efektem może być przeskok płomienia na zewnątrz. Istotnym elementem jest pokazanie oddziaływania pary wodnej na gazy w wyniku zjawiska konwekcji. Przez cały czas trwania pokazu jedno z pomieszczeń jest odizolowane, ale ulega nagrzaniu. Z czasem zaczyna pojawiać się w nim jasny dym - to produkty rozkładu termicznego i pirolizy, a zatem paliwo gazowe, które uwolniło się z ciała stałego, ale nie uległo jeszcze spaleniu (bardzo bogate w energię, bardziej niż dym!). Spektakularny i dynamiczny efekt zapłonu gazów zastępuje 1000 słów w zapoznaniu z nadal słabo znanymi zagrożeniami wiążącymi się z jasnym dymem. Treningi z drzwiami prowadzone przez instruktorów CFBT (np. Marcina Chuchrę) oraz warsztaty (np. w Sopocie w 2015 r.) pokazują praktyczne zastosowanie tych metod.
Fire Training Basics (Palmer and Norwood Dollhouse Burn)
Wyniki ankiety na temat środków indywidualnej ochrony strażaka
Ankieta internetowa, udostępniona w kwietniu 2018 r. na grupach i profilach związanych z edukacją oraz promocją zasad związanych z profilaktyką antynowotworową (gdzie znana jest akcja #zdrowy_raKtownik), oraz badanie przeprowadzone wśród uczestników warsztatów CFBT (około 300 strażaków przez Pawła Łabędzkiego) i badanie ankietowe Elżbiety H. z OSP Rzeszów-Słocina, pozwoliły zebrać dane na temat świadomości i doświadczeń strażaków. Grupa respondentów to strażacy o relatywnie dużej świadomości zagrożeń, rozwiązań i wiedzy w zakresie własnego bezpieczeństwa.
Doznane urazy podczas działań
12% ankietowanych doznało urazu podczas prowadzenia działań ratowniczo-gaśniczych. Wnioski wyciągnięte na podstawie tych danych mogą być wyłącznie poglądowe z uwagi na niską jakość wyników (niewielki procent odpowiedzi, słaba jakość opisów, lakoniczne opisy, brak kontekstu). Mimo to, poniższe odpowiedzi dają ogólny obraz zagrożeń i wskazują na najczęstsze zaniedbania ratowników. Ze statystyk (epidemiologicznych) zawsze należy wyciągać wnioski i wdrażać je w swoich działaniach.
- Urazy stawów: Najczęściej skręcenia/zwichnięcia stawu skokowego (kostki) i kolanowego, urazy barku i nadgarstka (np. po upadku).
- Oparzenia: Najczęściej dłoni (np. w wyniku przepalenia rękawicy, użycia zwykłych rękawic, przez łańcuch przepalający rękawice), nadgarstków, karku, szyi (przez parę, rozciągniętą kominiarkę) i twarzy.
- Inne urazy: Otarcia naskórka rąk, uszkodzenia łąkotki, obtarcie skóry na stopach (akcja bez wkładek do butów specjalnych na bose stopy), rozcięcia skóry (pilarką na przedramieniu), złamania palców, uderzenia w hełm (belką wspornikową), przebicia (gwoździem, kotwą budowlaną), zasłabnięcia, przegrzania, omdlenia (np. w skutek wyczerpania), niekontrolowany i szybki oddech podczas pracy z ODO w wysokiej temperaturze.

Uszkodzenia ubrania specjalnego
30% osób odpowiedziało „TAK” na pytanie, czy ich ubranie specjalne zostało uszkodzone podczas akcji ratowniczej, natomiast 70% odpowiedziało „NIE”. Najczęstsze uszkodzenia to:
- Rozerwania/rozcięcia/przetarcia/przedziurawienia: 77 przypadków, najczęściej nogawek spodni, rękawów (np. "spodnie: podarcie, zwęglenie", "rozdarcie nogawicy na wysokości uda z przodu").
- Na kolanach: 20 przypadków (np. "po 40 minutach pracy na kolanach odpadły naszyte wzmocnienia kolan").
- Podczas pracy pilarką: 5 przypadków.
- Rozerwanie w kroku: 9 przypadków.
- Uszkodzenia podczas działań przy wypadku drogowym (o ostre krawędzie karoserii): 7 przypadków.
- Nadpalenia, zwęglenia części ŚOI: 15 przypadków (np. "przepalenia na nogawkach, przebarwienia... od temperatury").
- Ponadto wskazywano uszkodzenia suwaka, zamka w butach (rozdarcie zamków od dołu), odprucie się pasów odblaskowych, wykruszenie się pasów odblaskowych, rozprucie kieszeni, wyciągnięcie gum w szelkach, rozprucie materiału kurtki w miejscu zaczepów na rękawice, pęknięty hełm (2 przypadki).
Z powyższych danych wynika, że o wiele częstsze bywają uszkodzenia mechaniczne (najczęściej drobne), niż uszkodzenia wynikające z działania temperatury. Nie możemy jednak jasno określić przyczyn takich uszkodzeń (zaniedbanie użytkownika, trudne warunki, czy słaba jakość wykonania ŚOI). Niesie to potrzebę podkreślenia kwestii bezpieczeństwa, tj. stosowania adekwatnych środków ochrony osobistej (używanie spodni antyprzecięciowych, ubieranie spodni ubrania specjalnego zamiast spodni koszarowych do działań).
Propozycje zmian i ulepszeń w ubraniu ochronnym
Komentarze ankietowanych pokrywają się z autopsją większości z nas. Wiele odpowiedzi wskazuje na kłopot z dopasowaniem rozmiaru ubrania specjalnego, a także na brak ergonomii. Najczęściej pojawiały się odpowiedzi dotyczące małej ilości uchwytów, kieszeni, rzepów itp. Wśród propozycji znalazły się:
- Ergonomia i dopasowanie: Wygoda, krój, materiał, zmniejszenie wagi ("za ciężki"), indywidualne dopasowanie do ciała ("szycie na miarę"), lepsze dopasowanie rozmiaru dla smukłych sylwetek (np. "brak takiego rozmiaru, który byłby odpowiedni na osobę o smukłej sylwetce i wzroście 160cm"), naprawienie zamków i zaszycie dziur.
- Funkcjonalność: Zwiększona ilość kieszeni (boczne, cargo na udach, na radiostację, latarkę, nóż, dodatkowe rękawiczki lateksowe), uchwyty (np. na mikrofon radiostacji), zastąpienie guzików rzepami, pół-rękawice na kciuki w rękawach, mocno rozbudowane szelki, lonża ewakuacyjna.
- Ochrona: Ochrona kolan (wkładki silikonowe, elementy zabezpieczające przed przebiciem, poprawiające wygodę pracy na kolanach), zabezpieczenie przed uszkodzeniem mechanicznym ubrania bojowego na siedzeniu (bo "częściej się jej używa niż kolan" w niektórych środowiskach), rękawice o lepszej chwytliwości i odporności termicznej ("lekkie" techniczne), kominiarka z ochroną ramion z lepszego materiału (PBI, membrana nanoflex) i większego rozmiaru, bielizna termoaktywna, ochrona słuchu.
- Właściwości materiału: Lepsza paroprzepuszczalność ("ubrania w ogóle nie oddychają"), wodoodporność ("po pół godziny działań na deszczu ubranie staje się gąbką"), wytrzymałość na przetarcia, kolor (na ciemnym Nomexie nie widać tak zabrudzeń jak na jasnym).
- Dodatkowe wyposażenie: Drugie, lekkie ubranie specjalne na akcje bez potrzeby izolacji termicznej (wypadki, cięcie drzew, powodzie), odpowiednie kombinezony do ratownictwa chemicznego, lżejszy model hełmu.
- Standaryzacja: Ujednolicenie mundurów, zwiększenie dostępności tych produktów dla jednostek ("UJEDNOLICONY, PORZĄDNY i DOPASOWANY mundur, bo obecnie to co się dzieje to tragedia i obraz nędzy i rozpaczy").
Ankietowani często używali błędnych określeń (np. "mundur" w odniesieniu do ubrania specjalnego, które elementem umundurowania strażaka nie jest). Odpowiedzi często są lakoniczne i ogólne, ale zostały zachowane ze względów obiektywizujących. Komentarze ankietowanych w większości zachowały swoją oryginalną pisownię, poprawiono wyłącznie ewidentne literówki i błędy ortograficzne.
W obliczu powyższych wyników ankiety, można zastanowić się nad sytuacją obecną na naszym rodzimym rynku zmian w zakresie ŚOI. Jeśli podstawowe problemy związane z doborem rozmiarów, ilością kieszeni, jakością elementów ubrań specjalnych tak mocno angażują ich użytkowników, to trudno jest podejmować "głębiej" zakrojone dyskusje. Tomasz Krasowski z bloga Strażak XXI wieku wykonuje w tym zakresie świetną i bezprecedensową pracę, adresując te problemy szerokiemu gronu strażaków-użytkowników.