Pożar lasu na Lubelszczyźnie: Akcja Gaśnicza i Tragiczny Wypadek

Początek Pożaru i Skala Zniszczeń

We wtorek po godzinie 15:00 wybuchł pożar lasu w okolicach miejscowości Kozaki w gminie Łukowa, na terenie Nadleśnictwa Józefów, w powiecie biłgorajskim. Ogień bardzo szybko rozprzestrzenił się na styku trzech powiatów: biłgorajskiego, zamojskiego i tomaszowskiego. Początkowo pożar przyjął formę tak zwanego pożaru wierzchołkowego, obejmując korony drzew i błyskawicznie zajmując kolejne obszary leśne. Według najnowszych szacunków, ogień objął powierzchnię od 250 do nawet 300 hektarów lasów. Starosta biłgorajski Andrzej Szarlip ocenił, że zniszczeniu uległo ponad 100 hektarów lasu, zaznaczając, że na razie trudno jest oszacować straty spowodowane pożarem.

Intensywna Akcja Gaśnicza

W akcję gaśniczą zaangażowane zostały znaczne siły straży pożarnej, jak poinformował minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Na miejscu działały 48 zastępów straży pożarnej z województwa lubelskiego, a ich liczba została zwiększona do 58. Dodatkowo w akcji uczestniczyła kompania gaśnicza z województwa małopolskiego oraz moduł GFFFV (zespół ratowniczy przeznaczony do zwalczania wielkopowierzchniowych pożarów lasów) z województwa podkarpackiego. Łącznie w działaniach uczestniczyło około 300 strażaków i 70 pojazdów, a także dodatkowo 50 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Na miejscu pracowali również leśnicy z Lasów Państwowych, którzy kierowali jednostki straży pożarnej i wykonywali pasy zaporowe.

mapa obszaru pożaru lasu na Lubelszczyźnie z zaznaczonymi powiatami

Środki Powietrzne i Drony

Do dyspozycji pozostawały zarówno śmigłowiec Lasów Państwowych, jak i śmigłowiec Policji. W środę od wczesnego rana do akcji gaszenia pożaru lasu na Lubelszczyźnie ponownie zaangażowane zostały śmigłowce, w tym policyjny Black Hawk, który posiada specjalny zbiornik na wodę o pojemności 3000 litrów. Na miejscu pracowały już cztery śmigłowce Lasów Państwowych oraz cztery samoloty Dromader. Na środowy poranek planowane były loty dronów, których zadaniem było sprawdzenie, gdzie nadal pojawiają się zarzewia ognia. Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Wojciech Kruczek podkreślił, że działania z powietrza są kluczowe, ponieważ część objętego ogniem terenu jest trudna do osiągnięcia z ziemi.

Policyjny Black Hawk pomógł strażakom w akcji gaszenia pożaru łąk w Biebrzańskim Parku Narodowym

Wyzwania Akcji Gaśniczej

Marcin Kierwiński oświadczył, że sytuacja na miejscu stabilizuje się, a pożar przestał się rozprzestrzeniać. Sytuacja jest jednak nadal na bieżąco monitorowana, a "sytuacja cały czas jest poważna i te najbliższe godziny będą pokazywały tendencje, w którą stronę to wszystko będzie zmierzało". Nadbryg. Kruczek powiedział, że obecnie to nie jest już pożar wierzchołkowy, ale pożar powierzchniowy z linią ognia o długości około 800 metrów. Front pożaru ciągle się zmienia, ale nie jest to duża dynamika. Trudna dostępność do tych miejsc powoduje, że strażacy nie są w stanie łatwo do nich dotrzeć. Akcja gaśnicza może potrwać nawet dobę, a dogaszanie tlących się elementów pod ściółką może potrwać nawet kilka dni, ponieważ ogień tli się pod ściółką i może wydostać się na powierzchnię. Trzeba będzie nadzorować, aby nie doszło do wtórnego zapalenia.

Tragiczny Wypadek Lotniczy

Niestety, podczas akcji gaśniczej doszło do tragedii. We wtorek wieczorem rozbił się samolot gaśniczy typu M18 Dromader, a pilot maszyny zginął na miejscu. Lasy Państwowe oraz Policja potwierdziły tę tragiczną wiadomość. Minister Marcin Kierwiński oświadczył, że pilot, który zginął, był doświadczony i miał duże kwalifikacje. Do tragicznych wydarzeń odnieśli się również prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk oraz ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, składając kondolencje rodzinie i bliskim zmarłego. Komendant główny PSP nadbryg. Wojciech Kruczek zaznaczył, że w momencie wypadku panowały "bardzo trudne warunki realizacji zadań gaśniczych, ogromne ilości dymu, trudna widoczność oraz wysoka temperatura".

zdjęcie samolotu M18 Dromader

Śledztwo w Sprawie Katastrofy

Wyjaśnieniem powodów katastrofy zajmą się odpowiednie służby. Śledztwo w tej sprawie będzie prowadzić Prokuratura Okręgowa w Zamościu. Na miejscu zdarzenia prowadzone są oględziny, przy których obecny jest również biegły z zakresu medycyny sądowej. Spodziewany jest również udział Komisji Badania Wypadków Lotniczych, która będzie ustalać potencjalne przyczyny tej tragicznej katastrofy.

Nadzór Władz i Sztaby Kryzysowe

W nocy z wtorku na środę w miejscu walki z żywiołem pojawiły się najważniejsze przedstawiciele władz i służb: minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, wojewoda lubelski Krzysztof Komorski, komendant główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Wojciech Kruczek oraz dyrektor generalny Lasów Państwowych Adam Wasiak. O północy w Warszawie obradował sztab kryzysowy z udziałem wiceszefa MSWiA Wiesława Leśniakiewicza oraz zastępcy komendanta głównego PSP, nadbryg. Pawła Frysztaka. W sztabie kryzysowym w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa w Warszawie uczestniczył również premier Donald Tusk, który na początku spotkania złożył kondolencje rodzinie zmarłego pilota. Kolejny briefing prasowy ws. pożaru odbył się w środę po godz. 6:30, gdzie Kierwiński przekazał nowe informacje.

Wpływ Pogody i Prognozy

Komendant główny PSP nadbryg. Wojciech Kruczek wskazał wiatr jako element niepokojący, ponieważ "potrafi przenieść iskrę i doprowadzić do zapłonu w innym miejscu". Dziennikarz RMF FM Dominik Smaga dowiedział się, że z powodu silnego wiatru pojawiło się nowe źródło ognia. Prognozy od rana wskazywały, że w okolicach południa może zerwać się silny wiatr, co niestety się sprawdziło, a wiatr, który nasilał się z godziny na godzinę, miał być coraz silniejszy od godz. 17:00. Również rozgrzana ściółka i miejsca, w których pojawiają się zarzewia ognia, stanowiły zagrożenie dla rozprzestrzenienia się dalszych miejsc pożaru. Wiceminister Wiesław Leśniakiewicz ocenił, że "w godzinach przedpołudniowych na pewno nic się nie poprawi". Istniały prognozy, że być może popołudniu pojawią się lokalne burze, które ewentualnie pomogą, ale nie było pewności, w którym miejscu te burze będą występować.

Alerty i Zalecenia dla Mieszkańców

Strażacy apelowali do mieszkańców o zamknięcie okien i niewychodzenie z domów ze względu na panujący dym. Do najbliższych zabudowań jest około sześć kilometrów, co na ten moment nie stanowiło poważnego zagrożenia dla okolicznych mieszkańców, ale służby podkreślały, że warunki mogą się szybko zmienić, jeśli wiatr przybierze na sile. Dlatego najbliższe godziny miały być kluczowe dla oceny, czy ogień uda się ostatecznie zatrzymać. W lasach województwa lubelskiego obowiązywał najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Z powodu pożaru i prowadzonej akcji gaśniczej, droga wojewódzka nr 849 pozostawała zablokowana. Alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB) został przesłany do odbiorców w powiecie biłgorajskim oraz w części województw lubelskiego i podkarpackiego, ostrzegając przed dużym zagrożeniem pożarowym lasów i zalecając zachowanie ostrożności oraz nieużywanie ognia w lesie i jego sąsiedztwie.

tags: #mialy #pozar #lasu