W ostatnich miesiącach region Ostrołęki i okolice były świadkami kilku dramatycznych zdarzeń, w których ogień strawił domy rodzinne, pozostawiając za sobą zniszczenia i nierzadko głęboką traumę. Poniżej przedstawiamy szczegółowe informacje dotyczące wybranych incydentów, które wstrząsnęły lokalną społecznością.
Pożar Drewnianego Domu w Kutejach (Gmina Baranowo)
W wielkanocny poniedziałek wieczorem strażacy zostali wezwani do pożaru domu w miejscowości Kucieje w gminie Baranowo. Ogień objął drewniany budynek mieszkalny.
Zgłoszenie wpłynęło w poniedziałek 6 kwietnia 2026 roku o godzinie 21:35. Na miejsce skierowano kilka zastępów straży pożarnej, które rozpoczęły akcję gaśniczą. Strażacy podali dwa prądy wody w natarciu, dzięki czemu udało się opanować pożar.
W działaniach brały udział zastępy OSP Baranowo, JRG PSP Ostrołęka, OSP KSRG Brodowe Łąki, OSP Cierpięta oraz OSP Bakuła. Na miejscu pracowali także policjanci i pogotowie energetyczne. Na szczęście, mimo groźnie wyglądającej sytuacji, nikt nie odniósł obrażeń, co jest najważniejszą informacją w tym zdarzeniu.

Tragiczny Pożar w Choroszczy: Ofiary z Ostrołęki
W miejscowości Choroszcz, położonej niedaleko Białegostoku, doszło do tragicznego pożaru domu jednorodzinnego. W wyniku tego zdarzenia nie żyje 45-letni Radosław Z. pochodzący z Ostrołęki oraz jego troje dzieci w wieku 3, 8 i 10 lat. Akcja gaśnicza trwała prawie cztery godziny i brało w niej udział 43 ratowników.
Szczegóły Zdarzenia i Akcji Ratunkowej
W niedzielę 26 lutego około godziny 22:29 dyżurny stanowiska kierowania przyjął informację o pożarze budynku jednorodzinnego w miejscowości Choroszcz, przy ul. Narwiańskiej. Z treści zgłoszenia wynikało, że pożarem objęta jest większa część drewnianego domu, w środku którego mogą przebywać osoby.
„Na miejsce natychmiast zostało zadysponowane sześć zastępów Jednostek Ochrony Przeciwpożarowej. W chwili przybycia pierwszego zastępu zastano rozwinięty pożar domu jednorodzinnego dwukondygnacyjnego. Ogień, który wydostawał się z okien budynku, rozprzestrzenił się również na dach domu. Strażacy w celu opanowania pożaru podali cztery prądy gaśnicze do wnętrza palącego się domu” - informuje st. kpt. Marek Organek z KM PSP w Białymstoku.
W budynku odłączono również zasilanie gazowe i energetyczne. Po lokalizacji źródła ognia, do wnętrza budynku zostały wprowadzone trzy roty ratowników, zabezpieczonych w sprzęt ochrony układu oddechowego. Strażacy po przeszukaniu budynku odnaleźli w nim cztery osoby poszkodowane (w wieku około 3, 8, 10 i 45 lat), które zostały ewakuowane na zewnątrz. „U wszystkich ewakuowanych osób, będący na miejscu lekarz stwierdził brak funkcji życiowych. Po ugaszeniu ukrytych zarzewi ognia oraz przewietrzeniu budynku, jeszcze raz sprawdzono wszystko za pomocą kamery termowizyjnej oraz mierników wielogazowych - wskazania w normie” - dodaje st. kpt. Marek Organek. Na miejsce akcji przybył rzecznik prasowy Podlaskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP w Białymstoku, który przejął kontakty z obecnymi na miejscu mediami. Przybyła także psycholog z ramienia KW PSP w Białymstoku, która prowadziła interwencję psychologiczną w stosunku do osób biorących udział w działaniach.
W akcji ratowniczo-gaśniczej, która trwała prawie cztery godziny, udział wzięło 10 zastępów Jednostek Ochrony Przeciwpożarowej - łącznie 43 ratowników.

Historia Rodziny i Okoliczności Pożaru
Jak podaje „Super Express”, pochodzący z Ostrołęki Radosław Z. i rodowita choroszczanka Urszula poznali się i pokochali w USA. Spędzili tam blisko 18 lat i doczekali się trójki dzieci. „Do Polski wrócili ponad rok temu i w rodzinnej dla Urszuli Choroszczy pod Białymstokiem kupili piękny, urządzony już dom. 40-latka szybko znalazła pracę w swoim zawodzie w miejscowym szpitalu psychiatrycznym, dzieci poszły do przedszkola i szkoły, ale jej mąż po powrocie z emigracji nie potrafił odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Mimo świetnego fachu w ręku, nie znalazł sobie zajęcia, za to coraz częściej zaglądał do kieliszka” - czytamy w SE.
Awantura Domowa i Wstępne Ustalenia
„Super Express” podaje, że zgłoszenie o pożarze poprzedziło zawiadomienie o awanturze domowej. „Z niego wynikało, że kobieta, która uciekła po awanturze z domu, wezwała policjantów na interwencję. Gdy funkcjonariusze jechali na miejsce, a dotarliśmy tam sześć minut po zgłoszeniu, to już niestety ich oczom ukazał się pożar budynku na tyle duży, że oni już nie mogli wejść do środka, żeby sprawdzić, czy ktoś nie potrzebuje pomocy” - przekazał „Super Expressowi” rzecznik prasowy podlaskiej policji Tomasz Krupa.
We wtorkowym wydaniu „Faktu” (28 lutego) pojawił się artykuł dotyczący tragicznego pożaru. Jak dowiedział się „Fakt”, przy mężczyźnie miały zostać znalezione dwa telefony i zapalniczka. „Na piętrze domu był pojemnik po łatwopalnej substancji, prawdopodobnie benzynie. Na początku miał być słyszalny odgłos eksplozji. Wiadomo, że pod koniec 2022 r. rodzinie została założona niebieska karta, a w styczniu mąż groził żonie pobiciem oraz tym, że targnie się na swoje życie. W lutym karta miała zostać zlikwidowana na wniosek małżonków, wkrótce też doszło do tragedii” - czytamy w „Fakcie”.
Pożar w Choroszczy. REPORTAŻ po pogrzebie 3 dzieci
Zbiórka na Pomoc po Pożarze Domu w Ostrołęce (ul. Inwalidów Wojennych)
Na portalu Siepomaga.pl ruszyła zbiórka na pomoc dla rodziny, która straciła dach nad głową w pożarze przy ul. Inwalidów Wojennych w Ostrołęce. Ogień strawił znaczną część domu w samym centrum miasta.
Noc z 11 na 12 grudnia 2024 roku drastycznie zmieniła życie rodziny. „Tamtej nocy w domu moich rodziców niespodziewanie wybuchł pożar. Ogień odciął im wtedy jedyną drogę ucieczki. Na szczęście zdołali schronić się na balkonie do przyjazdu strażaków, którym udało się ich sprawnie ewakuować. Pożar zdążył jednak strawić sporą część domu...” - czytamy w opisie zbiórki.
Skala Zniszczeń i Potrzeby Rodziny
- Całkowicie spłonął garaż, przedsionek i korytarz.
- Kuchnia oraz łazienka także nie nadają się do użytku.
- Płomienie dostały się też do jednego z pokoi, w którym całkowicie spłonęło okno i sufit.
- Doszczętnie spaliły się schody, drzwi wejściowe do domu i drzwi w przedsionku.
- W oknach popękały szyby i stopiły się ramy.
- Na ten moment nie ma mowy o ogrzaniu wnętrza.
- Brak prądu, gazu ani ciepłej wody.
„Przed nami ogrom pracy. Odbudowanie tego, co zabrał pożar, generuje niestety ogromne koszty, których nie jesteśmy w stanie udźwignąć sami. Z całego serca prosimy o wsparcie w tym trudnym czasie. Każda wpłata to pomoc w odzyskaniu tego, co odebrał ogień” - apeluje założycielka zbiórki, pani Ewelina.

Pożar w Bloku w Ostrołęce: Rodzina Uwięziona i Hospitalizowana
Do zdarzenia doszło we wtorek przed godziną 22:00. Ogień objął mieszkanie znajdujące się na pierwszym piętrze wielorodzinnego budynku. Największe kłopoty spotkały czteroosobową rodzinę, która mieszkała piętro wyżej. Domownicy nie mogli wydostać się z mieszkania ze względu na zadymioną klatkę schodową.
Akcja Ratunkowa i Stan Poszkodowanych
Na miejsce wysłano trzy zastępy strażaków, pogotowie ratunkowe oraz policję. Jak ustalono, w płonącym mieszkaniu nikt nie przebywał, a przyczyna pożaru jest na razie nieznana. Z pomocą uwięzionej rodzinie przyszli strażacy.
„Po przybyciu na miejsce okazało się, że pożarem objęty jest lokal na pierwszym piętrze budynku mieszkalnego. Spaleniu uległo wyposażenie salonu w mieszkaniu, odymiły się też klatka schodowa i okna” - powiedział mł. bryg. Robert Chodkowski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Ostrołęce. Osoby z lokalu objętego pożarem oraz z sąsiedniego mieszkania na tej samej kondygnacji samodzielnie się ewakuowały.
Dym odciął drogę ewakuacji czteroosobowej rodzinie, która mieszkała powyżej. Były to dwie osoby dorosłe i dwójka dzieci w wieku 3 i 12 lat. Zostali oni ewakuowani przez okno, przy pomocy drabiny. Mama i trzyletnia dziewczynka wymagały pomocy medycznej i zostały zabrane do szpitala. U dziecka doszło do niewielkiego podtrucia toksycznymi gazami spalania - dodaje rzecznik straży.
Przyczyna i Straty
Jak informuje straż, prawdopodobną przyczyną pożaru było zaprószenie ognia przez jednego z użytkowników lokalu na pierwszym piętrze. Straty oszacowano na około 50 tysięcy złotych. Na miejscu działały trzy wozy strażackie i 11 strażaków.
