Największe pożary lasów na świecie

Ogień, choć od wieków służy ludzkości, jest również potężnym i niszczycielskim żywiołem. Szczególnie groźne okazują się pożary lasów, które potrafią objąć gigantyczne obszary, prowadząc do katastrofalnych skutków ekologicznych, ekonomicznych i społecznych. W historii świata odnotowano wiele takich zdarzeń, które na trwałe zapisały się w pamięci jako symbol bezradności człowieka wobec sił natury. Na gruncie polskim już w 1473 roku opisano pożar lasów, borów, krzaków i zarośli, które ogień miał trawić razem z korzeniami. Niniejsza artykuł przedstawia wybrane, największe i najbardziej tragiczne pożary lasów, które wstrząsnęły światem, a także szczegółowo opisuje jedno z największych zdarzeń tego typu w historii Polski.

Tematyczne zdjęcie płonącego lasu widzianego z góry

Największe pożary lasów w historii świata

Historia zna wiele przykładów pożarów lasów, które objęły niewyobrażalne obszary, zmieniając krajobraz i życie milionów istot. Poniżej przedstawiamy te, które wyróżniają się skalą zniszczeń i długofalowymi konsekwencjami.

Pożary tajgi syberyjskiej w Rosji (2003 r.)

Podczas niezwykle upalnego lata w 2003 r. w Rosji spłonął teren o powierzchni 55 milionów akrów (22 miliony hektarów). Seria niszczycielskich pożarów spaliła lasy i zniszczyła ziemię na obszarach tajgi wschodniej. Pożary rozprzestrzeniły się na Syberię, rosyjski Daleki Wschód (na wschodzie azjatyckiej części Rosji), północne Chiny i północną Mongolię. Dym dotarł aż do Kioto i tysiące kilometrów dalej. Powodem wybuchu rozległego pożaru było połączenie skrajnie suchych warunków z nadmierną eksploatacją ziem i intensywnym rolnictwem, praktykowanym od kilkudziesięciu lat. Emisje, które powstały w wyniku pożaru były tak gigantyczne, że ich skutki są widoczne nawet po 9 latach. Naukowcy oceniają, że w wyniku rozległych płomieni zubożała warstwa ozonowa.

Mapa obszarów objętych pożarami tajgi syberyjskiej w 2003 roku

Pożary w Australii (2019 i 2020 r.)

Tragiczne pożary w Australii w latach 2019 i 2020 zniszczyły ponad 42 miliony akrów terenów, czyli prawie 17 milionów hektarów. Zdjęcia z płonących lasów obiegły cały świat. Pożary miały katastrofalny wpływ na lokalne ekosystemy. Zginęły ponad 3 miliardy zwierząt, w tym najbardziej charakterystyczne gatunki występujące w Australii, takie jak koala (zginęło 61 tys. tych zwierząt) i kangur. Pożary nawiedziły Nową Południową Walię i Queensland w południowo-wschodniej Australii. 2019 i 2020 rok były jednymi z najbardziej suchych i najgorętszych lat w historii Australii. Dane opublikowane przez klimatologów pokazują, że średnia temperatura w Australii w 2019 r. była o 1,52°C wyższa od dotychczasowej średniej, co czyniło go najcieplejszym rokiem od czasu rozpoczęcia monitoringu w 1910 r. Z kolei opady deszczu były o 40% niższe niż średnia z 1900 roku.

Zdjęcie satelitarne pożarów buszu w Australii

Pożary w Australii (1939 r. - „Black Friday”)

Black Friday”, czyli Czarny Piątek w styczniu 1939 r., przeszedł do historii jako punkt kulminacyjny długotrwałych susz. Spaliło się ponad 2 miliony hektarów terenów w stanie Wiktoria. Wysokie temperatury i silny wiatr pogłębiły problem suszy, a pożar rozniósł się, zabijając około 70 osób i niszcząc setki gospodarstw domowych. Pożary objęły ponad trzy czwarte obszaru stanu. Black Friday to jeden z trzech największych pożarów, jakie odnotowano w Australii. 13 stycznia 1939 r. temperatury osiągnęły 44,7℃ w Melbourne i 47,2℃ w Mildurze na północnym zachodzie. Popiół z pożaru pojawił się aż w Nowej Zelandii.

Pożary lasów w Boliwii (2010 r.)

Pożary lasów w Boliwii (Ameryka Południowa) w 2010 r. zniszczyły prawie 4 miliony akrów terenów (1,6 miliona hektarów). W sumie zarejestrowano aż 34 tysiące ognisk na obszarze 2,6 miliona. Gęsty dym spowodował wstrzymanie wielu lotów, zamknięto 23 regionalne lotniska, a w kraju ogłoszono stan wyjątkowy. Do pożarów przyczynili się rolnicy, którzy wypalali trawy. Ekstremalna susza panująca w tym czasie w kraju wzmocniła tragiczny efekt.

Pożary w Kanadzie (2014 r.)

W 2014 r. na terytoriach północno-zachodnich Kanady spaliło się ponad 8,5 miliona akrów ziemi (3,5 miliona hektarów). W północnej Kanadzie wybuchło ponad 150 oddzielnych pożarów. Uważa się, że 13 z nich zostało spowodowanych przez ludzi. Szkodliwy dym był widoczny w USA, ale też w odległych krajach, jak Portugalia. Działania strażaków oszacowano na kwotę 44,4 miliona dolarów.

Wielki Pożar w Kanadzie (1919 r. i „Fire 19” z 1950 r.)

Pomimo tego, że pożar miał miejsce ponad sto lat temu, Wielki Pożar z 1919 r. jest opisywany jako jeden z największych i najbardziej niszczycielskich pożarów w historii. Na początku maja liczne pożary przetoczyły się przez las borealny kanadyjskich prowincji Alberta i Saskatchewan. Sucha pora i porywisty wiatr roznieciły pożar ściętego drewna. Ogień był niezwykle trudny do opanowania, zniszczył 2 miliony hektarów lasu, zabił setki zwierząt i około 11 osób.

Kanadyjski pożar z 1950 r. określa się mianem „Fire 19”. Przeszedł on do historii jako jeden z największych zarejestrowanych pożarów w historii Ameryki Północnej. Spaliło się ponad 1,7 miliona hektarów ziemi. Gęsta chmura dymu przesłaniała Słońce przez 7 dni.

Pożary na Alasce (2004 r.)

Pożary, które roznieciły się na Alasce w 2004 r., spaliły największy obszar ziemi w historii tego stanu. Ponad 2,6 miliona hektarów terenu spłonęło w wyniku wybuchu 701 pożarów. 215 z nich zostało zapoczątkowanych przez uderzenie pioruna, a pozostałe 426 zostały zainicjowane przez ludzi. Lato 2004 było wyjątkowo ciepłe i wilgotne w porównaniu z typowym klimatem panującym na Alasce. Suchy sierpień pogłębił ryzyko występowania pożarów.

„Black Dragon Fire” w Chinach i Rosji (1987 r.)

Pożar na terenie Chin i Rosji przeszedł do historii jako „Black Dragon Fire”. Był to najbardziej śmiertelny pożar lasu w Chińskiej Republice Ludowej. Ogień wybuchł w prefekturze Daxing'anling w Heilongjiang 6 maja 1987 r. i rozprzestrzenił się na Związek Radziecki. Pożar trwał prawie miesiąc i został ugaszony ostatecznie w czerwcu. Objął 10 tysięcy kilometrów kwadratowych. W pożarze zginęło ponad 200 osób, 260 zostało rannych, a bez dachu nad głową pozostało 50 tysięcy.

Zdjęcie satelitarne pożaru „Black Dragon Fire”

Znaczące pożary lasów w Polsce i Czechach

Pożar lasu „Zasieki 82” w Polsce

W dniach 3 i 4 sierpnia 1982 r. w województwie zielonogórskim, na terenie Nadleśnictwa Lubsko, leśnictw: Marianka i Zasieki, miał miejsce bardzo duży pożar lasu, którego przebieg został dobrze udokumentowany. „Zasieki 82” w obrębie Brody do sierpnia 1992 r. był największym pożarem zanotowanym w Polsce (w lasach gospodarczych) po II wojnie światowej, nie biorąc pod uwagę pożarów powstałych bezpośrednio po jej zakończeniu oraz na poligonach wojskowych.

Kontekst i początek pożaru

Lato 1982 roku charakteryzowało się intensywną suszą i kolejnymi tygodniami bez opadów. W kraju panował stan wojenny, co dodatkowo komplikowało sytuację, wpływając na dostępność paliwa i żywności (dostępne tylko na kartki) oraz braki kadrowe w nadleśnictwach. Istniejące pożarzyska wymagały ciągłego dozoru.

3 sierpnia 1982 r. około godz. 11:15, w Nadleśnictwie Lubsko, oddział 322a leśnictwa Zasieki, obręb Brody powstał kolejny, 464. pożar lasu w tym roku na terenie Okręgowego Zarządu Lasów Państwowych Zielona Góra. Kompleks leśny, w skład którego wchodził obręb Brody, obejmował około 13 000 ha monolitów sosnowych. Od południa przylegał bezpośrednio do Borów Dolnośląskich, a od zachodu do granicy państwowej z NRD.

Straże pożarne usytuowane były wyłącznie w miejscowościach po stronie wschodniej kompleksu, w odległości od miejsca powstania pożaru: OSP Brody - 8 km, Zawodowa Straż Pożarna Lubsko i Zakładowa OSP Nadleśnictwa Lubsko - 24 km. Około godziny 11:25 dostrzegalnia „Żarki”, a o 11:26 - „Górna Glinka”, zgłosiły do Punktu Alarmowo-Dyspozycyjnego (PAD) w Nadleśnictwie Lubsko zauważenie dymu w obrębie Brody, ścielącego się w kierunku zachodnim. Dyżurna PAD (Krystyna Birszel), na podstawie otrzymanych danych, ustaliła miejsce pożaru w oddziale 323 leśnictwa Zasieki. O godz. 11:27 zadysponowała do pożaru samochód gaśniczy nadleśnictwa (GBM 2/8 Star 660) oraz samochód patrolowy UAZ z pracownikami. Dowódcą wysłanej grupy był Tadeusz Lipiński, pracownik działu technicznego nadleśnictwa. O godz. 11:30 zgłosiła pożar do Rejonowego Stanowiska Kierowania (RSK) Straży Pożarnych w Lubsku oraz Punktu Alarmowania i Łączności (PAiŁ) Okręgowego Zarządu Lasów Państwowych w Zielonej Górze.

Dyżurny RSK o godz. 11:30 zadysponował do pożaru sekcję ZSP Lubsko (GBAM 2,5/16/8 Star 244), a o godz. 11:34 OSP Brody (GBM 2/8 Star 25). Sekcja Zakładowej OSP nadleśnictwa jako pierwsza dotarła do pożaru i podjęła działania okrążające, przedłużając jedną linię gaśniczą od strony południowej. Przybyła po chwili sekcja ZSP Lubsko wykonała natarcie z działka od strony północnej. Prawe skrzydło czoła pożaru w tym czasie było już poza zasięgiem działka i przechodziło w fazę pożaru całkowitego (wierzchołkowego). Sekcja ZOSP osiągnęła pełne powodzenie, natomiast sekcja ZSP tylko do zasięgu działka - szybko skończyła się woda. Prawe skrzydło czoła pożaru nie zostało ugaszone. Trzecia zaalarmowana jednostka (OSP Brody) nie dotarła do pożaru z powodu awarii samochodu, który nie pokonał wzgórza w Jeziorach Wysokich.

Rozwój sytuacji 3 sierpnia

Około godziny 13:00 pożar objął powierzchnię 8-10 ha. Wojewódzkie Stanowisko Kierowania do tego czasu zadysponowało 4 plutonami gaśniczymi. Wschodni wiatr, z wyraźnymi porywami i chwilowymi zmianami kierunku, skierował zasadniczą część prawego skrzydła pożaru w stronę szerokiej linii ostępowej (dawny przebieg linii wysokiego napięcia i tzw. pasa ogniowego). Ten „pas ogniowy” został w ostatnich latach zalesiony sosną, zgodnie z obowiązującymi zasadami hodowli lasu oraz rządową decyzją o likwidacji pasów ogniowych (prawdopodobnie w ramach akcji typu „każdy kłos na wagę złota”). Przy pożarze było w tym czasie 5 sekcji gaśniczych, które podjęły próbę zatrzymania czoła pożaru na tej linii. Utrudnienia terenowe oraz porywy i zmiany kierunku wiatru nie pozwoliły na osiągnięcie powodzenia.

O godz. 13:30 Wojewódzkie Stanowisko Kierowania wezwało do pomocy beczkowozy (przyczepy) ciągnikowe z okolicznych państwowych gospodarstw rolnych, wojsko przez Wojewódzki Sztab Wojskowy (WSzW) w sile 200 żołnierzy oraz sprzęt ciężki do wykonywania przerw ogniowych (pasów) tj. czołgi z lemieszem lub pojazdy gąsienicowe BAT. Około godz. 14:05, po koncentracji sił, w oddziale 327 podjęto kolejną próbę zatrzymania czoła pożaru. Wybuchająca amunicja oraz przebiegająca w tym miejscu czynna linia wysokiego napięcia (co do której nie uzyskano potwierdzenia o jej wyłączeniu) oraz promieniowanie cieplne przekraczające zasięg prądów gaśniczych, uniemożliwiły po raz drugi (trzeci) zatrzymanie czoła pożaru. Szybko rozwijający się pożar rozbił zaangażowane w tym miejscu siły na dwie grupy. Taką sytuację zastał przybyły na miejsce pożaru zastępca Komendanta Wojewódzkiego Straży Pożarnych ppłk poż. inż. Jerzy Pietraszkiewicz.

Około godz. 15:00, do gaszenia pożaru przybyło 250 żołnierzy z Lubuskiej Brygady Wojsk Ochrony Pogranicza (WOP), wezwanych przez Wojewodę Zielonogórskiego płk. Waleriana Mikołajczaka. O godz. 15:15 dowódca akcji poprosił WSK o pomoc, tj. zapotrzebował w Głównym Stanowisku Kierowania Straży Pożarnych w Warszawie odwody operacyjne straży pożarnych z ościennych województw: legnickiego i jeleniogórskiego oraz sił wojska (500 żołnierzy wraz ze sprzętem ciężkim do prac ziemnych). O godz. 17:00 (za zgodą dowództwa i przy pomocy żołnierzy WOP) przerwano pas graniczny i wykonano punkt czerpania wody na rzece Nysa Łużycka. O godz. 18:00 czoło pożaru dotarło do miejscowości Zasieki (granica państwa). Do tego czasu na miejsce pożaru wciąż nie dotarł ciężki sprzęt wzywany do wykonania przerw ogniowych (z wojska i z przedsiębiorstw budowlanych). Brak uzupełnienia paliwa do samochodów i motopomp oraz napojów dla uczestników akcji gaśniczej ograniczał skuteczne i efektywne jej prowadzenie. Mimo to, około godz. 20:00, intensywny rozwój pożaru został częściowo ograniczony.

O godz. 20:30 (obecny przy pożarze) p.o. dyrektora OZLP Zielona Góra (mgr inż. Michał Mazurkiewicz), na wniosek inspektora (Karola Wilera) i nadleśniczego (Tadeusza Grotkiewicza), zatwierdził decyzję o koncentracji sprzętu i ludzi ze wszystkich nadleśnictw OZLP, w miejscowości Marianka. Wieczorem, w sztabie zaplanowano stworzenie wokół pożaru mieszanego kordonu sił, składającego się z trzech służb, tj. straży pożarnych, lasów państwowych i żołnierzy WOP. Podział na pododcinki przeprowadzono po granicach oddziałów leśnych. Dopiero około godz. 22:00 przybyły do pożaru odwody straży pożarnych wezwane z sąsiednich województw oraz pierwszy pododdział wojska z Jednostki Wojskowej Kożuchów. Po wprowadzeniu tych sił na obwód pożaru, około północy zwolniono najbliższe jednostki z woj. zielonogórskiego.

Schemat rozwoju pożaru „Zasieki 82”

Sytuacja 4 sierpnia i opanowanie pożaru

O godz. 4:00 wzrosła siła wiatru i zmienił się jego kierunek na południowy, co spowodowało nieprzewidziany szereg rozpaleń na obwodzie pożaru po stronie północnej. Od godz. 6:00, przewodnicy z Nadleśnictwa Lubsko wprowadzili na obwód pożaru zespoły przybyłe z poszczególnych nadleśnictw (radiowóz 4×4, ciągnik zrywkowy LKT, 4-6 robotników leśnych wyposażonych w pilarki i łopaty). Jeden zespół przydzielano na jeden oddział leśny. Od godz. 8:00 wzmagający się wiatr coraz częściej zmieniał kierunek, powodując rozpalenia na całym obwodzie pożaru. Pracującym intensywnie od poprzedniego wieczoru samochodom gaśniczym zaczęło brakować paliwa. Uszkodzenia sprzętu wyeliminowały z pracy 9 jednostek gaśniczych. Bardzo źle funkcjonowało zaopatrzenie ludzi w żywność i napoje. Praktycznie przestał istnieć odwód sił straży pożarnych.

O godz. 9:00 wiatr zdecydowanie przyspieszył i zmienił kierunek na południowy. Sytuacja po stronie północnej stała się krytyczna. Około godz. 10:00 w oddziale 301 (po stronie północnej) pożar przeszedł w pożar całkowity drzewostanu i przerwał linię obrony, rozwijając się w kierunku północnym. Brak komunikacji w tym rejonie (nie wykonano jeszcze wycinki) oraz jakichkolwiek rezerw sił spowodował wymknięcie się pożaru spod kontroli. O godz. 11:00 pożar przerwał również linię obrony w dwóch sąsiednich oddziałach (300 i 302). Siłami przybyłych (spóźnionych z niewyjaśnionego powodu) jednostek straży pożarnych podjęto próbę zatrzymania pożaru. Nie osiągnięto powodzenia. Powtórzyła się historia z dnia poprzedniego, tym razem w kierunku północnym. W tym czasie front pożaru, z przerzutami zarzewi ognia do 300 m, skierował się w stronę drogi publicznej Brody - Zasieki.

Do godz. 14:00 przegrupowano wszystkie zasadnicze siły na drogę publiczną Brody - Zasieki. Sekcje gaśnicze rozstawiono na drodze, a żołnierzy i pracowników leśnych ze sprzętem podręcznym po stronie północnej drogi, z zadaniem wyszukiwania zapaleń od przerzutów ognia oraz ich likwidowania. Długość zorganizowanej linii obrony wyniosła około 2 km. Przystąpiono do wzniecania kontrolowanego ognia przed czołem pożaru. Bardzo długa linia obrony, brak odpowiedniego sprzętu do wykonania tego zadania (wypalania) oraz przygotowanych wykonawców, spowodował opóźnienia. Po zbliżeniu się czoła pożaru, bardzo silne zadymienie, głośny niczym huragan szum ognia oraz wybuchająca amunicja spowodowały lęk wśród ratowników rozmieszczonych na drodze (linii obrony). Sytuację psychologiczną dodatkowo skomplikował zakładany od krawędzi drogi przeciwogień (wypalanie) oraz brak obycia większości jednostek i ich dowódców (odwodów przybyłych z zewnątrz) z pożarami lasów.

O godz. 14:45 w części północnej oddziału 270/271, przylegającego do drogi, nastąpił przerzut czoła pożaru ponad przyjętą linią obrony, po koronach sosen IV klasy wieku. Faktem jest, że w tym właśnie miejscu nastąpiło wcześniej asekuracyjne (chyba z powodu lęku) zmoczenie pokrywy gleby na głębokość zasięgu działka, przez sekcje straży pożarnych - wbrew wyraźnie wydanemu zakazowi. Spowodowało to opóźnienie rozwoju (odejścia) założonego przeciwognia w kierunku nadciągającego czoła pożaru. Pożar całkowity drzewostanu dotarł w tym jedynym miejscu bezpośrednio do drogi - linii obrony. Silne zadymienie spowodowało całkowity brak widoczności, rozbicie sił na dwie grupy (zachodnią i wschodnią). Nie było również dobrego rozpoznania komunikacji w kompleksie leśnym po północnej stronie drogi Brody - Zasieki.

O godz. 15:00 z sił grupy zachodniej zorganizowano pododdział pod dowództwem mł. chor. poż. Waldemara Michałowskiego i podjęto próbę natarcia od strony zachodniej - w celu zatrzymania przerzutu pożaru w oddziałach 236 i 237. Okazało się, że przebiegający w tym miejscu rów przeciwczołgowy znalazł się w osi czoła pożaru, co uniemożliwiło jego okrążenie i likwidację. Nastąpił dalszy swobodny rozwój pożaru w kierunku północno-zachodnim i północnym. W tej sytuacji pojawiło się realne zagrożenie dla mieszkańców oraz budynków mieszkalnych i gospodarczych PGR Zasieki, usytuowanych pomiędzy płonącym kompleksem leśnym a rzeką (granicą państwa). Grupa zachodnia podjęła ewakuację ludzi i ich dobytku oraz obronę domów mieszkalnych, obiektów gospodarczych i żywego inwentarza.

Około godz. 15:30 od strony zachodniej dotarł front atmosferyczny (z burzą). Zatrzymał się na wysokości rzeki granicznej. Front ten spowodował zwiększenie siły wiatru i częstą zmianę kierunku, w tym wyraźnie z dotychczasowego południowo-wschodniego na zachodni. Prawy (wschodni) bok pożaru intensywnie się rozpalił i stał się zasadniczym jego czołem. Około godz. 16:00, wschodnia grupa sił podjęła próbę zatrzymania rozwijającego się pożaru w oddziale 199, korzystając z oparcia na drodze gruntowej Marianka - Janiszowice. Nie uzyskała jednak powodzenia. Pożar zaczynał tym razem zagrażać zabudowaniom miejscowości Marianka. Przystąpiono natychmiast do ewakuacji ludzi z zagrożonych budynków, wcześniej przygotowanymi autobusami. Do strony wschodniej pożaru nadal istniał dobry dostęp dla przybywających sił i środków drogą Lubsko - Brody - Marianka - Zasieki. Tą drogą w tym czasie do pożaru zaczął (dopiero wtedy!) docierać sprzęt ciężki do prac ziemnych oraz zaopatrzenie materiałowe.

O godz. 16:30 rozpoczęto przygotowania do zastosowania przeciwpożaru (wypalania) na południe od drogi Brody - Zasieki wzdłuż linii oddziałowej 296/297 i 263/264 (uprzednio prawy bok pożaru, a w tym momencie - jego czoło). O godz. 17:00, po potwierdzeniu wyłączenia napięcia w przechodzącej w tym miejscu linii WN oraz uprzednim położeniu pasa z piany, rozpoczęto wypalanie. Uzyskano pełne powodzenie, co spowodowało zatrzymanie rozwoju pożaru na wschód i północny-wschód. Tym samym odcięto drogę jego rozwoju do miejscowości Marianka oraz zasadniczej części kompleksu leśnego obrębu Brody.

W nocy, do pożaru dotarły kolejne siły: 6 spychaczy S-100, 3 ciągniki czołgowe (WZT), 2 równiarki drogowe, 8 ciągników LKT, 18 ciągników rolniczych z pługami, 6 beczkowozów (polewaczek ulicznych), 3 polowe warsztaty naprawcze. Od godz. 20:00 (4 sierpnia) do godz. 6:00 (5 sierpnia) trwało intensywne dogaszanie na całym obwodzie, siłami straży pożarnych, żołnierzy WOP, wojska oraz pracowników leśnych. Pożar zniszczył całkowicie 1161 ha drzewostanów oraz ok. 100 ha zadrzewień w miejscowości Zasieki. Ostatecznej przyczyny (sprawcy) pożaru nigdy nie ustalono. W miejscu powstania pożaru, na linii oddziałowej, znaleziono ślady spożywania posiłku (dwa słoiki po konserwie „wołowina w sosie własnym”). Linia ta stanowiła granicę intensywnej ochrony granicy i stałego patrolowania strefy nadgranicznej przez zmotoryzowane patrole WOP.

Skutki i wnioski z pożaru „Zasieki 82”

W dniach 5-6 sierpnia na miejscu pożaru przebywała Komisja Międzyresortowa (MSW, MLiPD, KGSP, NZLP), która zapoznała się z przebiegiem pożaru i dokonała wstępnej oceny akcji gaśniczej oraz poniesionych strat. W końcu sierpnia pełną ocenę przebiegu akcji i skutków pożaru przeprowadziła Egzekutywa KW PZPR w Zielonej Górze, przy udziale kierownictwa Urzędu Wojewódzkiego, Straży Pożarnych i Lasów Państwowych. Dzięki przeprowadzeniu pełnej analizy pożaru „Zasieki 82” oraz wielkości strat popożarowych poniesionych przez Lasy Państwowe w 1982 r., wprowadzono „pasy biologiczne” jako linie obrony w dużych i palnych kompleksach leśnych (tzw. „bazy”), a także utworzono regionalne bazy sprzętu specjalistycznego (na 100 tys. ha lasów). Komendant Główny Straży Pożarnych płk poż. inż. Jan Płachta zatwierdził referat „Przebieg pożaru Zasieki 1982” autorstwa K. Wilera, przedstawiony na Seminarium „Zasieki 10 lat później”.

Pożary w Parku Narodowym Czeska Szwajcaria i Iwate (Japonia)

W Parku Narodowym Czeska Szwajcaria na zachodzie Czech od sobotniego popołudnia trwa poważny pożar lasu. Ogień objął już 100 hektarów, a z żywiołem walczy 50 jednostek straży pożarnej. Do akcji gaśniczej zaangażowano cztery śmigłowce. Pożar wybuchł w miejscowości Rynartice, będącej częścią gminy Jetrzichovice. Według informacji przekazanych przez strażaków, płoną zarówno drzewa z koronami, jak i ściółka leśna. Ogień rozprzestrzenia się pod powierzchnią lasu, co powoduje powstawanie kilku ognisk pożaru na dotkniętym obszarze. Ministerstwo środowiska monitoruje sytuację i pozostaje w stałym kontakcie ze strażą pożarną oraz kierownictwem parku narodowego.

To nie pierwszy raz, gdy park narodowy Czeska Szwajcaria mierzy się z tak poważnym zagrożeniem. Latem 2022 roku doszło tam do największego pożaru w historii Czech - ogień objął wówczas ponad 1000 hektarów, a walczyło z nim 6000 strażaków przez 21 dni.

W górzystym regionie Iwate w Japonii, od końca kwietnia, setki strażaków i ponad 1000 żołnierzy walczyło z pożarami, które strawiły około 1600 hektarów. Agencja Zarządzania Pożarowego i Katastrofami podaje, że co najmniej osiem budynków zostało uszkodzonych, a dwie osoby odniosły lekkie obrażenia. Około 3200 mieszkańców z 1500 gospodarstw domowych ewakuowano w związku z rozprzestrzenianiem się pożarów. Burmistrz miasta Otsuchi, Kozo Hirano, powiedział, że pożar został opanowany dzięki działaniom gaśniczym z powietrza i ziemi, a także ulewnym opadom deszczu.

Zdjęcie z akcji gaśniczej w Czeskiej Szwajcarii, helikoptery

Współczesne zagrożenia i prewencja pożarowa

Sytuacja na Podkarpaciu - zagrożenie suszą

Współczesne warunki klimatyczne, takie jak susza letnia, wiosenna czy ekstremalnie suchy marzec, znacząco zwiększają ryzyko pożarów lasów. Lasy na północy Podkarpacia są szczególnie podatne na wysuszanie, ponieważ na piaszczystym podłożu rosną głównie żywiczne sosny, które nie zatrzymują wilgoci. Brak opadów sprawia, że ściółka staje się bardziej sucha od kartki papieru. W takich warunkach wystarczy chwila nieuwagi, albo odrobina nierozsądku, by wywołać pożar. Leśnicy i strażacy apelują o rozsądek do wszystkich, którzy wybierają się do lasu - nie należy rozpalać ognisk w lasach, wyrzucać niedopałków papierosów ani używać przenośnych kuchenek. Przyczyną prawie wszystkich pożarów w lasach jest działanie człowieka. Przed niebezpiecznymi zjawiskami w lasach ostrzega również Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

Infografika przedstawiająca zagrożenia pożarowe w lasach

tags: #najglosniejszy #pozar #lasu #na #swiecie