Działalność straży pożarnej na całym świecie to historia heroizmu, innowacji technologicznych i niezwykłego poświęcenia. Od najstarszych, nieprzerwanie działających remiz, przez indywidualne rekordy wytrzymałości, po spektakularne międzynarodowe operacje ratownicze - strażacy nieustannie stają na pierwszej linii walki z żywiołami i chronią ludzkie życie. Poniższa artykuł przedstawia wybrane, najsłynniejsze misje oraz rekordy, które na trwałe zapisały się w historii pożarnictwa.
Globalne Rekordy i Innowacje w Straży Pożarnej
Najstarsza Nieprzerwanie Działająca Remiza Strażacka
Straż Pożarna w Manistee, położona w Stanach Zjednoczonych, jest uznawana przez Księgę Rekordów Guinnessa za „najstarszą nieprzerwanie działającą remizę strażacką” na świecie. Tytuł ten został jej nadany po ponad dwuletnich badaniach historycznych prowadzonych przez strażaka Freda LaPointa. Remiza w Manistee to potężny kamienny budynek zbudowany w 1888 roku po pożarze lasu, który zniszczył większość miasta. Wcześniej trzy tartaki miały własne straże pożarne, finansowane z abonamentu, co oznaczało, że brak opłaty skutkował brakiem pomocy w przypadku pożaru. Dwadzieścia lat po założeniu Manistee ustanowiono publiczną straż pożarną i zbudowano budynek, w którym mieściły się dwa parowe wozy strażackie ciągnięte przez konie oraz piętro mieszkalno-sypialne. Obecnie w budynku przebywa siedmiu pełnoetatowych strażaków i dyrektor ds. bezpieczeństwa publicznego. Fred LaPoint, który dołączył do departamentu w 1979 roku, odkrył, że na górze, gdzie przechowywano ziarno do karmienia koni, znajdowały się pozostałości kuźni. Podczas ceremonii odsłonięcia tablicy upamiętniającej rekord Guinnessa, Tim Kozal, dyrektor ds. bezpieczeństwa publicznego w Manistee, zwrócił uwagę na staranność LaPointa w dążeniu do tytułu.

Niezwykłe Osiągnięcia Indywidualne Strażaków
Strażacy wykazują się niezwykłą sprawnością fizyczną i determinacją, ustanawiając rekordy w wymagających dyscyplinach. Strażak Erin Fairhead ukończyła Maraton Londyński w 2016 roku w czasie 4 godzin 9 minut i 32 sekund, bijąc poprzedni rekord 5 godzin 38 minut. Jej udział w maratonie pomógł w zbiórce pieniędzy na rzecz organizacji charytatywnej strażaków. Jak sama później powiedziała w wywiadzie: „To była niesamowita atmosfera i wszyscy mnie zachęcali i dopingowali.” Wśród mężczyzn rekord w maratonie w stroju strażackim należy do Alexa O'Shea, który 2 czerwca 2014 roku podczas Cork City Marathon w Irlandii pobiegł z czasem 3 godziny 41 minut. Według Księgi Rekordów Guinnessa, najlepszy wynik w kategorii półmaratonu w stroju strażackim został osiągnięty przez Larsa Keglera (Niemcy) w Kandel w Niemczech w dniu 13 marca 2016 roku. Innym imponującym rekordem jest najkrótszy czas ubrania strażackiego stroju, który wynosi 27,08 sekundy. Został on osiągnięty przez Nicolasa Foxa i Michaela Gerbera na planie programu „Wir Holen Den Rekord Nach Deutschland” w Europa-Park w Rust, Niemcy, 27 czerwca 2013 roku. Warto wspomnieć również o niezwykłej pasji Gerta Souera z Holandii, który zgromadził na swoim strychu imponującą kolekcję 838 hełmów strażackich. Tradycja strażacka jest w jego rodzinie od lat, ponieważ zarówno jego ojciec, jak i dziadek byli strażakami.
Zaawansowane Technologie w Walce z Ogniem
Nowoczesne technologie odgrywają kluczową rolę w skutecznej walce z pożarami na dużą skalę. Firma Global SuperTanker Services, założona w 2015 roku, wykorzystuje przebudowany jumbo jet Boeing 747-400 jako samolot gaśniczy. Jest w stanie przewieźć 74 200 litrów wody lub środka ogniochronnego na odległość 6400 km i zrzucać ładunek na pożary z wysokości zaledwie 120-240 m przy prędkości około 260 km/h. Rosyjski Mi-26 to największy obecnie produkowany śmigłowiec, a jednym z kilkunastu jego wariantów jest Mi-26TP, wprowadzony w 1994 roku jako śmigłowiec strażacki. Ma długość 33,73 m, średnicę wirnika głównego 32 m i maksymalną masę startową 56 ton. Coraz częściej w misjach ratowniczych wykorzystywany jest również śmigłowiec Black Hawk, klasyczna, dwusilnikowa konstrukcja z czteropłatowym wirnikiem, wprowadzona do służby w armii amerykańskiej w 1979 roku. Maszyna ta, produkowana również w polskich zakładach PZL Mielec w wersji S-70i na rynek międzynarodowy, przeznaczona jest do wykonywania różnorodnych zadań - od transportu towarów i rannych, po patrole. Może przewozić 11 żołnierzy z wyposażeniem lub 1,2 tony ładunku na pokładzie, a większy ładunek, o masie 4,1 tony, można podwiesić pod helikopterem. Jego maksymalna prędkość to 294 km/h, a zasięg 2,2 tys. km z dodatkowymi zbiornikami paliwa. Charakterystyczny, obniżony profil Black Hawka został stworzony z myślą o przewożeniu go na pokładzie samolotu transportowego C-130 Hercules. W kontekście operacji gaśniczych jego manewrowość i zdolność do przenoszenia zbiorników wodnych są nieocenione.

Tragiczne Wydarzenia i Bohaterstwo: Ataki 11 Września 2001 r.
Symboliczne Zdjęcie i Pierwsi Świadkowie
Ataki terrorystyczne z 11 września 2001 roku na World Trade Center to jedno z najtragiczniejszych wydarzeń w historii współczesnego świata, które na zawsze zmieniło oblicze straży pożarnej. Naocznym świadkiem tych wydarzeń był Aaron McLamb, który tego dnia, 11 września 2001 roku, dotarł do swojego miejsca pracy w pobliżu Mostu Brooklyńskiego, gdy pierwszy samolot rozbił się o Północną Wieżę World Trade Center. Osiemnaście minut później, z okna swojego dziesiątego piętra, obserwował, jak drugi samolot wbija się w Wieżę Południową. Dwudziestolatek pobiegł po aparat. "Ten widok był surrealistyczny" - powiedział w wywiadzie dla New York Daily News. - "Nie było nic słychać. Jedyną rzeczą, którą mogliśmy usłyszeć, były syreny wozów strażackich jadących przez most" - mówił dalej. Następnie McLamb zrobił niezapomniane, symboliczne zdjęcie wozu strażackiego "118", pędzącego ku przeznaczeniu, z dymiącymi w tle wieżami Twin Towers. Jako nastolatek McLamb chciał zostać strażakiem i często zatrzymywał się przy remizie przy Middagh St., by podziwiać ciężarówki straży pożarnej. Teraz wiedział więc, że za chwilę przejadą przez most, zmierzając w kierunku WTC. "Pamiętam, jak powiedziałem jednemu z moich kolegów - nadjeżdża »118«". Robiąc zdjęcie, nie wiedział, że będzie ono symbolizować poświęcenie setek osób, które udzieliły pierwszej pomocy podczas ataków.

Załoga Wozu Strażackiego "118"
We wtorek rano 11 września strażacy stacjonowali w remizie przy Middagh St., gotowi do akcji. Chwilę po uderzeniu drugiego samolotu w wieżę nadeszło wezwanie do miejsca katastrofy. Strażacy Vernon Cherry, Leon Smith, Joey Agnello, Robert Regan, Pete Vega i Scott Davidson wskoczyli do wozu strażackiego. Załoga strażacka "118" udzieliła pierwszej pomocy poszkodowanym w wyniku zamachów. Vernon Cherry planował przejść na emeryturę z końcem roku; 49-latek pracował jako strażak przez prawie 30 lat i był utalentowanym piosenkarzem. Leon Smith był dumnym członkiem Vulcan Society, organizacji zrzeszającej czarnoskórych strażaków, pracując w FDNY od 1982 roku. Joseph Agnello cieszył się na zbliżające się 36. urodziny i był ojcem dwóch młodych synów. Porucznik Robert "Bobby" Regan, choć rozpoczął karierę jako inżynier budowlany, dołączył do FDNY, by spędzać więcej czasu z córką. Pete Vega, po sześciu latach służby w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych, został strażakiem w 1995 roku, a w 2001 roku ukończył studia licencjackie. Scott Davidson, ojciec gwiazdy programu Saturday Night Live Pete'a Davidsona, rozpoczął karierę strażaka rok przed Vegą i był znany ze swojego humoru i dobrego serca.

Ostatnia Misja i Poświęcenie
Po przejechaniu Mostu Brooklyńskiego, wóz "118" wjechał do hotelu Marriott World Trade Center. Sześciu strażaków wbiegło po schodach i pomogło spanikowanym ludziom w ucieczce. Bobby Graff, jeden z uratowanych, powiedział: "Wiedzieli co się dzieje. Nie zamierzali wyjść, dopóki wszyscy nie wydostaną się [z WTC]. Musieli tego dnia uratować kilkaset osób. Wiem, że uratowali mi życie." Ostatecznie ponad 900 osób zostało uratowanych tego dnia. Kiedy wieże WTC się zawaliły, pod ruinami zginęły setki strażaków, w tym sześciu członków "118". Żaden z nich nie wydostał się tego dnia spod gruzów zawalonych wież. Wszystkie ich ciała, z wyjątkiem jednego, zostały odnalezione miesiące później, niektóre leżały obok siebie. Z tego powodu Agnello, Vega i Cherry zostali pochowani w sąsiednich kwaterach na brooklyńskim cmentarzu Green-Wood Cemetery. Jak powiedziała żona Joey'a Agnello: "Znaleziono ich obok siebie, więc powinni pozostać obok siebie."
Pamięć i Dziedzictwo
Tydzień po atakach Aaron McLamb przyniósł do remizy stos swoich wywołanych zdjęć z tego dnia. Pozostali strażacy z Brooklyn Heights rozpoznali na nich znaki firmowe "118". "Kiedy zdaliśmy sobie sprawę, przeszły nas dreszcze" - powiedział emerytowany strażak John Sorrentino. McLamb przekazał swoje zdjęcie do New York Daily News, a kilka dni później znalazło się ono na pierwszej stronie gazety. Podobnie jak inne słynne zdjęcia z ataku terrorystycznego z 11 września, zdjęcie zniszczonego wozu strażackiego reprezentuje teraz patriotyzm i tragedię tego wrześniowego dnia. "Mówi się, że obraz jest wart tysiąca słów. Myślę, że nie ma żadnego słowa, które opisywałoby ten obraz" - podsumował Sorrentino. W starej remizie strażackiej tablica dyżurów pozostała nietknięta od tamtego wrześniowego poranka, a nazwiska sześciu mężczyzn wciąż są wypisane kredą obok ich przydziałów. Ich portrety również zostały powieszone, obok Roberta Wallace'a i Martina Egana, dwóch innych strażaków z tej remizy, którzy zginęli tego dnia. Gwiazda Saturday Night Live Pete Davidson, który miał zaledwie siedem lat, kiedy zmarł jego ojciec Scott Davidson, ma tatuaż z numerem odznaki taty - 8418. Jak powiedział Sorrentino: "To, co wydarzyło się tamtego dnia, nigdy nie zostanie zapomniane. I ci ludzie nigdy nie zostaną zapomniani."
Polscy Strażacy na Międzynarodowych Misjach Ratunkowych
Misja Państwowej Straży Pożarnej
Państwowa Straż Pożarna (PSP) to zawodowa formacja, której podstawowym zadaniem jest walka z żywiołami, ratowanie życia, ochrona mienia i pomoc w sytuacjach kryzysowych. Jej misją jest zapewnienie bezpieczeństwa poprzez szybkie reagowanie na zagrożenia, edukację społeczną i zapobieganie niebezpiecznym zdarzeniom. PSP rozpoznaje i niweluje zagrożenia, reagując nie tylko na pożary, ale także na inne klęski żywiołowe, takie jak powodzie czy trzęsienia ziemi. Formacja ta ściśle współpracuje z innymi służbami ratowniczymi, przede wszystkim z ratownikami medycznymi, a także prowadzi szkolenia dla Ochotniczych Straży Pożarnych (OSP) i innych jednostek ochrony przeciwpożarowej. Polscy strażacy wykonują swoje obowiązki nie tylko w czasie pokoju, ale również w momencie zagrożenia konfliktem zbrojnym, a na podstawie umów międzynarodowych są wysyłani na misje zagraniczne, by wspierać inne państwa w akcjach ratowniczych.
Pionierska Misja w Rosji (2010)
Dwanaście lat temu, w 2010 roku, grupa prawie 160 strażaków Państwowej Straży Pożarnej pojechała gasić pożary w Rosji. Była to pierwsza tak duża zagraniczna akcja gaśnicza polskich strażaków. Grupa ratowników wyjechała z Polski 7 sierpnia 2010 roku i po przyjeździe, 9 sierpnia, rozpoczęła przygotowania do działań na terenie obwodu riazańskiego, 300 km na południe od Moskwy. Działania gaśnicze polegały głównie na dogaszaniu zarzewi, stałym monitoringu rozwoju pożaru, ciągłym patrolowaniu wyznaczonego odcinka, dozorze ugaszonych obszarów lasu, wymianie uszkodzonych odcinków w magistralach wodnych oraz bieżących naprawach sprzętu. W strefie działań panowały bardzo ciężkie warunki: wysoka temperatura (dochodziła do 42 st. C), ciągłe zadymienie i pylenie. Do tego dochodziło duże obciążenie fizyczne i jednocześnie krótki czas na zregenerowanie sił. Obwód pożaru na miejscu akcji obejmował około 36 km, a jego powierzchnia wynosiła 3580 hektarów.

Zmagania z Pożarami Lasów w Grecji (2021)
Misja polskich strażaków w Grecji rozpoczęła się 10 sierpnia 2021 roku. Droga, jaką musiało pokonać 143 strażaków w 46 pojazdach, wyniosła prawie 2,5 tys. km i zajęła ponad trzy dni. Przez bardzo trudną sytuację pożarniczą misja strażaków była dwukrotnie przedłużana. Ostatecznie greckie władze zdecydowały, że sytuacja jest opanowana 28 sierpnia 2021 roku. Strażacy wyruszyli w drogę powrotną do Polski w niedzielę, 29 sierpnia, o godzinie 4:30 rano. mł. bryg. Tomasz Mieszała mówił: "Obroniliśmy miejscowość Vilia. Kosztowało to bardzo dużo pracy i czasu. Przypłaciliśmy to nieraz zdrowiem, ale uważam, że było warto, bo ci ludzie do końca życia nas zapamiętają." Dodał również: "Każdy z nas ma w sobie empatię. Nie jesteśmy jakimiś robotami, tylko zwykłymi ludźmi, którzy tak samo czują, rozumieją i widzą, co się tutaj stało."
Wyzwania i Strategie Gaśnicze
W Grecji polscy strażacy zmagali się z pożarami o innej specyfice niż w Polsce. mł. bryg. Paweł Klecha zaznaczył: "Jeżeli chodzi o specyfikę pożarów, to one się bardzo różnią od tego, z czym mieliśmy do czynienia. One są bardzo szybkie, z małego zarzewia ognia w ciągu parunastu minut może powstać bardzo duży pożar." St. kpt. Michał Pięta opowiadał o przypadkach ponownego rozpalenia się ognia od niezabezpieczonych miejsc, co wymagało dodatkowego dogaszania za szczytami wzniesień przy użyciu ciężkich plecaków z wodą. Jonez Lenarcic, komisarz ds. zarządzania kryzysowego UE, podkreślił, że zmiany klimatu są faktem, a rosnące temperatury będą prowadzić do coraz większej liczby pożarów. Sytuacja, którą zastano w Grecji, była naprawdę przerażająca, zwłaszcza w rejonach ubogich w duże naturalne zasoby wodne. Na wyspie Evia rzeki wyschły, co wymusiło korzystanie z cystern cywilnych pobierających wodę z ujęć lub hydrantów. Na odcinkach bojowych buforowano wodę w zbiornikach przenośnych. Awaria głównej linii energetycznej w okolicach Vilii wyłączyła pompy głębinowe, odcinając dostęp do wody. Wówczas cysterny skierowano do zasilania helikopterów, a greccy strażacy musieli organizować wodę sami, podczas gdy polskie zespoły korzystały z nagromadzonych zapasów. Ważną rolę odegrały samoloty i helikoptery, które przygaszały najbardziej rozwinięte pożary, pobierając wodę odpowiednio z morza i zbiorników. "Można powiedzieć, że kawaleria powietrzna nie raz udowodniła swoje wysokie umiejętności precyzyjnymi zrzutami wody."
Setki strażaków walczą z potężnymi pożarami w Grecji
Logistyka i Wsparcie
bryg., zastępca dowódcy misji, wspominał o kierowaniu siłami i środkami na odpowiednie strefy oraz koordynacji systemu zmianowego. Brak rozwiniętej sieci dróg w terenach leśnych był dużym utrudnieniem. W Polsce infrastruktura leśna jest dobrze rozwinięta, a drogi pożarowe pozwalają dotrzeć do pożaru w kilkadziesiąt minut. W Grecji i Szwecji dostępność była znacznie ograniczona. Również wąskie drogi i trudny teren górski były wyzwaniem dla dużych pojazdów GBA i GCBA. "Niejednokrotnie trzeba było składać lusterka, by wjechać w wąską drogę. Był to doskonały sprawdzian umiejętności kierowców i sprzętu." Lasy greckie tworzy zbita, skrajnie łatwopalna masa roślin, przez którą ciężko było przejść, a kolce roślin raniły ręce. Ogień błyskawicznie obejmował całą wysokość drzewostanu. asp., oficer logistyczny, podkreślał, że zadaniem plutonu logistycznego było zabezpieczenie i wsparcie każdego aspektu misji, poza bezpośrednimi działaniami gaśniczymi. Organizacja marszruty 50 pojazdów pożarniczych przez sześć państw europejskich, z planowaniem tankowania i miejsc postoju, była niemałym wyzwaniem. Budowa BoO (Base of Operations) - małego miasteczka z własną infrastrukturą - była kluczowa, choć rzadko idealna. Mimo to polscy strażacy nie mogli narzekać na warunki, w dużej mierze dzięki dobrej współpracy z Grekami i lokalnymi organizacjami pozarządowymi (NGO). Zdaniem asp., najmocniejszą stroną komponentu logistycznego i całego modułu są ludzie - zespół fachowców, którzy przez całą dobę działają, by koledzy z pierwszej linii mieli maksimum komfortu i mogli się zregenerować. Ich mocną stroną są także doświadczenia zebrane przez wiele lat podczas ćwiczeń i misji, które pozwalają na rozwój modułu, czyniąc go „produktem eksportowym”.

Wsparcie Lotnicze w Turcji (2022)
bryg., oficer łącznikowy, podkreślił, że bardzo dobrym rozwiązaniem był wcześniejszy wyjazd komponentu dowódczego samochodem. Po przyjeździe omówiono ze stroną turecką sprawy techniczne, plan na kolejne dni oraz kwestię dostarczania paliwa i koordynacji działań śmigłowca z akcją gaśniczą na ziemi. Do oficera łącznikowego należało przedstawienie możliwości polskiego zespołu oraz wyjaśnienie zasad współpracy sił lądowych ze śmigłowcem. Uzgodniono również, że w skład załogi polskiego śmigłowca wchodzi oficer łącznikowy ze strony tureckiej, pozostający w kontakcie ze sztabem zarządzającym całością akcji. Współpraca ze stroną turecką przebiegała doskonale, co świadczyło o tym, że lokalni współpracownicy wiedzieli, jak wykorzystać dostępne siły powietrzne, w tym polską grupę ratowniczą. Zadaniem czterech ratowników śmigłowcowych - operatorów bambi bucket - była współpraca z pilotem podczas wykonywania zrzutów gaśniczych. W trakcie przelotu nad rejonem dokonywano rozpoznania, by zorientować się, jakie są możliwości zrzutu wody i uzgadniano taktykę z pilotami. Działania były skorelowane z tym, co robiły siły lądowe. Ze śmigłowca dokładnie widzieli, gdzie działają strażacy i gdzie będą w stanie dojść. Podczas lotów wiele trudności nastręczały warunki pogodowe. Wysoka temperatura wpływała na możliwości śmigłowca, sprawiając, że silniki musiały dostarczyć więcej mocy. Dodatkowo działały w terenie górzystym. Manewrowanie śmigłowcem z podwieszonym na 15-metrowej linie zbiornikiem wymagało umiejętności i doświadczenia. W szczytowym okresie działań w regionie Mula operowały 34 statki powietrzne. Przy ograniczonej widoczności, np. z powodu dużego zadymienia, trzeba było mieć oczy otwarte na wszystko, co działo się dookoła Black Hawka. Misja ta była dużym wyzwaniem, zwłaszcza że współpraca zespołu policyjno-strażackiego wykorzystującego śmigłowiec i zbiornik bambi bucket była nowością.

Walka z Pożarami we Francji (2022)
W niedzielę 21 sierpnia 2022 roku grupa ratownicza GFFFV Poland powróciła do kraju po zakończonej akcji gaszenia pożarów lasów we Francji. W Zgorzelcu powitali ich podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Pan Bartosz Grodecki oraz komendant główny PSP gen. brygadier Andrzej Bartkowiak. Wiceminister Bartosz Grodecki powiedział: "Pokazujecie, jak istotna jest dobrze zorganizowana i profesjonalnie zarządzana służba ratowniczo-pożarnicza i jak powinna ta służba wyglądać. Poprzez te misje, które wykonujecie za granicą, definiujecie i wyznaczacie nowe trendy. Jesteście ambasadorami Polski." Komendant główny PSP gen. brygadier Andrzej Bartkowiak dodał: "Nasi ambasadorowie, z wielką dumą obserwuję od początku Waszą akcję i to jest kolejna nasza wielka misja i nasze wielkie wspólne dzieło! (...) Jestem dumny, kiedy czytam, jak francuscy strażacy zachwycają się tym, jak przekazujemy wodę na duże odległości, jakie rozwiązania przyjmujemy i jakie zastosowaliście tam na miejscu." W akcji ratowniczej na terytorium Francji wzięło udział 146 strażaków i 49 pojazdów. Głównym zadaniem modułu GFFFV Poland było wsparcie działań gaśniczych w okolicach miejscowości Hostens (ok. 30 km na południe od Bordeaux). Dziennie w działania zaangażowanych było ciągle około 30 pojazdów i 120 ratowników, a pozostała część grupy zajmowała się zabezpieczeniem logistycznym oraz koordynacją działań w sztabie modułu. Zadania opierały się głównie na dogaszaniu aktywnych pożarów podpowierzchniowych (torfowiska), budowaniu wydajnych systemów zaopatrzenia wodnego, wycince nadpalonych drzew oraz interwencyjnym działaniu w przypadku pojawienia się pożarów na powierzchni. Ze względu na trudnodostępny teren znaczna część zadań realizowana była bez bezpośredniego użycia pojazdów. Moduł GFFFV Poland realizował działania na 11 strefach roboczych. Zarówno podczas dojazdu do Hostens, jak i podczas działań, moduł odnotowywał liczne wyrazy uznania i sympatii ze strony społeczeństwa, a mieszkańcy okolicznych miejscowości dziękowali strażakom za wykonaną pracę.

Ewolucja i Przyszłość Polskich Modułów GFFFV
Moduł GFFFV Poznań ćwiczy razem od wielu lat, stawiając na stałe osoby należące do modułu, co pozwala na zgranie podczas corocznych ćwiczeń w wielkopolskich lasach. Większość strażaków z tego modułu brała już udział w działaniach w Szwecji, co pozwoliło wypracować schematy rozwinięć, taktyki, logistyki i działania sztabu. Są one minimalnie zmieniane w zależności od zaistniałej sytuacji. bryg. zwrócił uwagę, że po misji w Szwecji wypracowano w Poznaniu standardowe procedury operacyjne dla modułu GFFFV, które sprawdziły się w działaniu. Zauważono również potrzebę przygotowania do działań z wykorzystaniem podręcznego sprzętu gaśniczego. W komponencie poznańskim pilotażowo przygotowano zestaw do takich działań, wyposażając jedną z przyczep m.in. w lekką armaturę 25, McLeody i hydronetki plecakowe, ułatwiające gaszenie pożarów poza drogami wewnątrz lasu, na terenie dostępnym pieszo lub samochodem terenowym. Uważa, że warto byłoby poszerzyć wiedzę i rozwinąć umiejętności w zakresie prowadzenia działań w terenach niezurbanizowanych. asp. podkreślał, że działania w Grecji były jego czwartą misją zagraniczną, a drugą w ramach modułu GFFFV Poland. Każda z nich różniła się różnorodnością kulturową, obszarem działania i warunkami terenowymi. Po raz pierwszy w historii podczas misji nastąpiła relokacja Base of Operations. Działania w Grecji pokazały, jak ważne jest doświadczenie zgromadzone podczas wcześniejszych akcji poza granicami państwa, a także dobrze dobrany zespół ludzi zajmujących się wsparciem i dowodzeniem. Wskazał również na potrzebę poprawy wyposażenia modułów (nie tylko GFFFV) w sprzęt bytowy przystosowany do wysokich temperatur, tak jak klimatyzatory i siatki zacieniające. Podkreślił konieczność ciągłego ćwiczenia oraz przekazywania wiedzy młodszym kolegom, by zapobiec powstaniu luki pokoleniowej.
tags: #najslynniejsze #misje #strazackie