Początek i zasięg pożaru Woolsey Fire
Na wschód od Los Angeles szalał pożar nazwany Woolsey Fire, który pokonał autostradę międzystanową 101 i dotarł do obszarów nadmorskich, w tym do modnych miejscowości Malibu i Calabasas. W tych rejonach znajdują się wille i rezydencje wielu celebrytów.
Pożar Woolsey Fire wybuchł w rejonie Thousand Oaks, położonym w odległości 64 kilometrów na północny zachód od centrum Los Angeles. W piątek w południe obejmował obszar ponad 5600 hektarów. Oba ogniska pożarów, także Camp Fire na północy, przesuwały się bardzo szybko, podsycane przez silne wiatry.

Bezpośrednie zagrożenie dla Calabasas i Malibu
Ostrzeżenia o ewakuacji rozciągnięto na Malibu i Calabasas. W drugim z tych miast posiadłości posiadają między innymi Kardashianki, Jennifer Lopez, Justin Bieber, Selena Gomez czy Drake.
Pożary dotarły do popularnych wśród gwiazd Hollywood dzielnic, takich jak Malibu czy Calabasas. Wśród poszkodowanych wskutek żywiołu znaleźli się także celebryci. Aktor Billy Crystal i jego żona Janice stracili rezydencję, w której mieszkali od 45 lat. Mandy Moore, Paris Hilton oraz Cary Elwes także musieli się ewakuować.
Pożar Kenneth, który objął już 960 akrów, stanowił poważne zagrożenie dla rejonu Malibu Canyon. Władze wydały obowiązkowe nakazy ewakuacji, a senator Adam Schiff ostrzegł mieszkańców, aby nie pozostawali w swoich domach, podkreślając, że "jeśli zostaniesz, zginiesz". Pożar rozprzestrzeniał się w szybkim tempie, napędzany przez silne wiatry Santa Ana.
Inne pożary dotykające region Los Angeles
W Kalifornii trwała walka także z innymi dużymi pożarami, w tym Pacific Palisades i Eaton. Niestety, Kalifornia ponownie zmagała się z pożarem, który wybuchł w Eaton Canyon i za sprawą najsilniejszego od dekady wiatru Santa Ana błyskawicznie się rozprzestrzenił. W zaledwie kilka godzin zasięg ognia wzrósł z około 10 hektarów do ponad 500 hektarów.
W związku z tym całkowicie zamknięto między innymi biegnącą wzdłuż wybrzeża autostradę Pacific Coast Highway, a w sieci pojawiły się zdjęcia i nagrania porzuconych na niej samochodów. Szczególnie narażeni byli mieszkańcy luksusowej dzielnicy Pacific Palisades, zamieszkiwanej przez wiele gwiazd i celebrytów. Znane twarze zostały poddane pilnej ewakuacji.
Według "The Hollywood Reporter" zamożną dzielnicę zamieszkują między innymi Jennifer Aniston, Bradley Cooper, Reese Witherspoon, Adam Sandler, Michael Keaton czy Rita Wilson z Tomem Hanksem. Syn Toma Hanksa, Chet Hanks, skomentował sytuację w dzielnicy Los Angeles, w której dorastał, pisząc: "Dzielnica, w której dorastałem, doszczętnie płonie. Módlmy się za osoby z Palisades". Zaapelował również do osób przebywających w okolicy: "Proszę wszystkich, dbajcie o swoje bezpieczeństwo. W pobliżu pożarów dochodzi do grabieży i włamań".
Do ewakuacji został zmuszony między innymi James Woods. Nominowany do Oscara aktor poinformował o swojej sytuacji na serwisie "X", pokazując przeraźliwe nagranie z wdzierającymi się do jego willi płomieniami.
Próby podpaleń i zagrożenia
Andrew Huberman, neurobiolog, poinformował na portalu X, że ludzie rozpalali ogień w obszarach miejskich Los Angeles, które nie zostały objęte płomieniami, co stanowiło poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Przekazał: "Widziałem to na własne oczy pod adresem 302 Pico w Santa Monica. Zadzwoniłem, straż pożarna i policja zareagowały. Zachowaj bezpieczeństwo i jak najszybciej zgłoś wszelkie działania. Nie potrzebujemy tu więcej płomieni".
Podejrzany o próbę podpalenia został ujęty przez mieszkańców w rejonie Woodland Hills. Zgłoszenie dotyczące próby podpalenia na Ybarra Road doprowadziło do aresztowania mężczyzny. Śledztwo w tej sprawie jest prowadzone jako przestępstwo, a teren w okolicy został zamknięty w celu przeprowadzenia dalszych badań.
Tragedia Camp Fire na północy Kalifornii
Zdecydowanie najgroźniejszym pożarem w historii słonecznego stanu, pod względem finansowym i liczby ofiar, był Camp Fire, który miał miejsce w listopadzie 2018 roku. Ten pożar pochłonął równowartość prawie 17 miliardów dolarów. W wyniku niszczycielskiego żywiołu spłonęło 18 tysięcy budynków, ewakuowano ponad 50 tysięcy osób, a śmierć poniosło 85 osób.
Miasteczko Paradise, położone niecałe 300 kilometrów na północny wschód od San Francisco, zostało spopielone przez Camp Fire. Ogień ogarnął tę miejscowość tak szybko, że ludzie musieli uciekać, tak jak stali. Niestety, nie wszystkim się udało. W czwartek 8 października, gdy powietrze wypełniło się dymem i ogłoszono nakaz ewakuacji, główna droga prowadząca z i do miasteczka wypełniła się ludźmi, a potem zamarła w gigantycznym korku. Po obu stronach płonął las. Część ofiar, przynajmniej siedem, znaleziono w samochodach; spalili się, próbując uciec. Większości udało się wydostać i koczowali w pobliskim miasteczku Chico i okolicach. Pod supermarketem powstało miasteczko namiotów, trwały zbiórki najpotrzebniejszych artykułów.

Skala zniszczeń i ofiary
W ocenie kalifornijskiego Departamentu Leśnictwa i Walki z Ogniem pożary objęły ponad 40 tysięcy hektarów w Kalifornii. Nad zaledwie 20 procentami tej powierzchni udało się dotychczas zapanować. Służby ratownicze natrafiły w mieście Paradise w hrabstwie Butte w północnej Kalifornii i w jego okolicach na 14 zwęglonych ciał. Tym samym liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 25, a później do 48, by ostatecznie osiągnąć 85 osób w przypadku Camp Fire. Szeryf hrabstwa Butte Kory Honea poinformował o znalezieniu kolejnych 13 ciał. Szef straży pożarnej w Los Angeles Daryl Osby powiadomił, że w okolicach Malibu znaleziono ciała dwóch ofiar. Władze poinformowały, że w wyniku pożarów zginęło 10 osób, a ofiary znaleziono w okolicy Berry Creek. Za zaginione uznawano 16 osób w hrabstwie Butte, natomiast urząd szeryfa otrzymał 1500 próśb o sprawdzenie jak mają się bliscy.
Pastwą płomieni w Paradise miało paść ponad 6700 domów, zarówno mieszkalnych jak i biurowych. Ogień zniszczył już ponad 7100 domów i innych budynków. Ponad 15 tysięcy domów i budynków było wciąż zagrożonych przez ogień.
Przyczyny pożarów i czynniki eskalujące
Co kilka lat Kalifornię trawi pożar, a zdecydowanie największym w historii pod względem kosztów był Camp Fire w listopadzie 2018 roku. Sezon pożarowy trwa tu obecnie przez cały rok. Kalifornijski Departament Leśnictwa i Ochrony Pożarowej twierdzi, że w 2018 roku spłonęło dwa razy więcej terenów niż rok wcześniej.
Pożary są podsycane przez silne wiatry, w tym tzw. diabelskie wiatry Santa Ana, suche i gorące wichry typowe dla zatoki San Francisco, które potrafią przekroczyć prędkość stu kilometrów na godzinę. Zmiana klimatyczna podnosi temperaturę, deszczu jest coraz mniej, a roślinność wysycha i dobrze się pali. Naukowcy szacują, że ponad 50 procent przesuszenia w kalifornijskich lasach w ostatnich 40 latach należy złożyć na karb szeroko pojętej działalności ludzkiej. Ubiegłe lato było drugim najgorętszym w historii stanu.
Gubernator stanu Gavin Newsom obwinia za eskalację zmianę klimatyczną. Dziekan katedry ochrony środowiska Uniwersytetu Michigan Jonathan Overpeck nie ma wątpliwości, że winna jest zmiana klimatyczna.
Populacja Kalifornii (40 milionów) wciąż rośnie, co zachęca deweloperów do budowania nowych osiedli w miejscach, w których budować się nie powinno, tam, gdzie i ładniej, i taniej. Nowe osiedla ingerują w naturalny rytm; pożary są sztucznie powstrzymywane, co kończy się nawarstwieniem martwych drzew i suchych krzaków.
Wszystkie te elementy - naturalne warunki, ukształtowanie terenu, nowe osiedla i zmiana klimatyczna - przyczyniają się do rosnącego problemu, na który póki co nikt nie ma rozwiązania. Z 20 największych pożarów w Kalifornii, 15 miało miejsce w ostatnich ośmiu latach. "August Complex" to nazwa określająca 37 łączących się pożarów wywołanych przez uderzenie pioruna 17 sierpnia w parku narodowym Mendocino, które do tej pory odpowiadały za spalenie blisko 2 tysięcy kilometrów kwadratowych powierzchni. Służby podkreślają, że 6 na 20 największych pożarów w historii Kalifornii miało miejsce tylko w tym roku.
Pożar niszczy domy w historycznym mieście Kalifornii
Walka z żywiołem i działania pomocowe
W akcję ratowniczą zaangażowanych było 3,2 tysiąca strażaków, a później ponad 1,4 tysiąca strażaków zostało wysłanych do walki z żywiołem. W całym Los Angeles ewakuowano już 180 tysięcy osób, a kolejne 200 tysięcy czekało w gotowości na rozkaz opuszczenia swoich domów. Łącznie ewakuowano 250 tysięcy osób. Gubernator Kalifornii Gavin Newsom poinformował, że liczba ewakuowanych mieszkańców Los Angeles wzrosła ze 130 do 180 tysięcy. Mimo że strażacy częściowo opanowali pożar, to żywioł wciąż był w dużej mierze poza kontrolą. Udało się ugasić pożar w parku Woodley.
Walkę z ogniem utrudniały też przerwy w dostawach prądu oraz brak wody. Ponad 420 tysięcy mieszkańców południowej Kalifornii zostało pozbawionych dostępu do energii elektrycznej. Problemy z zaopatrzeniem w wodę zmusiły strażaków do używania alternatywnych metod gaszenia pożaru, a w niektórych rejonach nie działały hydranty. Władze zapowiedziały również walkę z przestępczością, w związku z doniesieniami o grabieżach.
Prezydent USA Joe Biden zapowiedział wsparcie finansowe dla Los Angeles. Środki federalne miały być przeznaczone między innymi na zakwaterowanie ewakuowanych mieszkańców i naprawę domów. Prezydent obiecał, że rząd federalny pokryje 100 procent kosztów odbudowy i odpowiedzi na pożary przez 180 dni. Wiceprezydent Kamala Harris stwierdziła, że pożary są "apokaliptyczne" i zwróciła uwagę na fakt, że wiele firm ubezpieczeniowych anulowało polisy domów, które spłonęły w pożarach.
tags: #najwiekszy #pozar #calabasas #kalifornia