Pożar Katedry Notre Dame: Fakty, Mity i Społeczne Reakcje

Pożar katedry Notre Dame, który wybuchł w poniedziałek 15 kwietnia około godziny 19:00, szybko stał się tematem globalnej dyskusji, pełnej faktów, ale i licznych teorii spiskowych oraz dezinformacji. Ogień pojawił się najpierw na strychu budowli, gdzie trwały prace renowacyjne, a następnie rozprzestrzenił się na pozostałą część dachu. Z ogniem do godziny 3 nad ranem walczyło kilkuset strażaków, którym ostatecznie udało się uchronić główną konstrukcję i dwie wieże. W trakcie pożaru runęła iglica i zawalił się dach, a ogień zniszczył część wnętrza. Prezydent Francji zapewnił, że budynek zostanie odbudowany bez względu na koszty, a do odbudowy dorzuciły się wielkie francuskie przedsiębiorstwa.

Śledztwo w sprawie pożaru rozpoczęło się jeszcze w trakcie akcji gaśniczej. Według France 24 prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego podpalenia. Przedstawiciel francuskiej policji przekazał, że najprawdopodobniej przyczyną pożaru paryskiej katedry było zwarcie elektryczne. Wcześniej podawano, że do pożaru mogło dojść w związku z pracami renowacyjnymi, które od jakiegoś czasu były prowadzone na terenie świątyni. W związku z pracami postawiono ogromne rusztowania, ponieważ konstrukcja wznosi się do 100 metrów wysokości.

płonąca katedra Notre Dame z widoczną iglicą i dymem

Fala dezinformacji i teoria o "arabskich podpalaczach"

Kiedy w poniedziałek zapłonął dach paryskiej katedry Notre Dame, internauci rzucili się do klawiatur. W kulturze ciągłego komentarza nie można pozostać obojętnym wobec żadnego zjawiska. Jednym z najgłośniejszych wątków, który niemal natychmiast obiegł świat, była teoria o celowym podpaleniu katedry przez muzułmanów. Zdjęcie dwóch uśmiechniętych mężczyzn o ciemnej karnacji na tle płonącej katedry Notre Dame szybko stało się hitem internetu i podstawą tej teorii.

Zdjęcie to, wykonane w czasie pożaru Notre Dame, szybko dostało prawicową interpretację rzeczywistości: źli muzułmanie cieszą się z tragedii chrześcijan. Amerykańska aktywistka Pamela Geller, znana z antyislamskiej działalności, zasugerowała, że to muzułmanie, którzy cieszą się ze zniszczenia świątyni. "Muzułmanie śmieją się, gdy płomienie niszczą katedrę Notre Dame podczas Wielkiego Tygodnia" - napisała. Jej sugestię momentalnie podchwycili internauci, rozpowszechniając ją w całym internecie. Dla części internautów stało się to dowodem na to, że muzułmanie cieszyli się z pożaru świątyni, a inni oskarżali wyznawców Allaha o celowe podpalenie katedry.

Notre-Dame: Pożar, Który Odsłonił Tajemnicę Ukrywaną Przez 800 Lat!

Historia zdjęcia i tożsamość "podpalaczy"

Dziennikarze "AFP Factuel" postanowili zweryfikować, czy sugestia Amerykanki może być prawdziwa. Udało im się dotrzeć do bohaterów fotografii - dwudziestolatków S. i J. Okazało się, że są to studenci architektury, którzy postanowili przyjechać na wyspę Cite, gdy dowiedzieli się z mediów o pożarze, by na własne oczy zobaczyć, co dzieje się z budowlą.

Pożar obserwowali z południowego brzegu Sekwany. Po około 40 minutach policja poprosiła ich o opuszczenie tego miejsca i zabezpieczyła teren taśmą. Gdy przechodzili pod nią, naciągnięta taśma strzeliła jednego z nich w twarz, a chłopcy zareagowali śmiechem. Powód uwiecznionego przez fotografa uśmiechu okazał się więc banalny. - Kiedy przechodziłem pod taśmą, opadła na moją twarz - powiedział jeden z nich. - Zwiedzaliśmy Notre Dame, robiliśmy jej zdjęcia, modelowaliśmy w 3D. Dlaczego więc mielibyśmy się cieszyć z pożaru? - dodawał.

Fotografia pojawiła się najpierw na rosyjskim, propagandowym portalu Sputnik France, ale szybko podchwyciły ją media i ludzie na całym świecie. Również sam "Sputnik France" zapewnił, że w żadnym momencie na portalu nie pojawiła się choćby sugestia, że osoby na zdjęciu są muzułmanami i śmieją się z pożaru. Jednak zdjęcie wystarczyło, by studenci zostali zalani falą hejtu i gróźb. Na S. i J. spadła fala nienawiści, antyislamskich wyzwisk i karalnych gróźb.

zdjęcie studentów S. i J. z wyjaśnieniem sytuacji

Konsekwencje dla oskarżonych i walka o dobre imię

- Do tej pory nigdy nie byłem ofiarą rasizmu, teraz doświadczyłem go za dwa życia - powiedział S., komentując sprawę dla AFP. - W mediach społecznościowych można znaleźć pełno wyzwisk pod naszym adresem. Zaczęliśmy bać się o swoje życie. Obawiam się, że to jedno zdjęcie może także przekreślić moje szanse na staż zawodowy - dodał. Bohaterowie fotografii zwrócili się o pomoc do prawników.

Reprezentujący mężczyzn adwokat Boris Rosenthal zapowiedział walkę o dobre imię swoich klientów. - Musimy sprawić, by ludzie, którzy czytają, a także ludzie, którzy piszą lub komentują, zdawali sobie sprawę, że za niezweryfikowanymi informacjami są prawdziwi ludzie, dla których ma to bezpośrednie konsekwencje, konsekwencje dla ich życia - dodał prawnik w rozmowie z AFP. Dotychczas wysłał piętnaście zawiadomień o naruszeniu prawa do wizerunku do stron, które opublikowały zdjęcie jego klientów z komentarzem sugerującym ich radość z pożaru katedry.

Szerszy kontekst internetowych reakcji i teorii spiskowych

Oczywiście, nie można zamykać oczu na fakt, że w mediach społecznościowych ekstremiści faktycznie wyrażali zadowolenie z pożaru Notre Dame, tak samo, jak wielu cieszyło się z masakry dokonanej przez terrorystów muzułmańskich w kościołach i hotelach na Sri Lance. Ale, jak dowiodła AFP, nie jest to przypadek chłopców ze zdjęcia.

W internecie pojawiły się również inne teorie. Zaczęło się od jednoznacznego skojarzenia z karą boską. W umysłach komentatorów wciąż funkcjonuje okrutny Bóg ze Starego Testamentu, który zsyła ogień i plagi, by ukarać swych wyznawców. Nie było jednak zgody co do tego, za co właściwie Bóg tak wiernych karze. Prawa strona upierała się, że za laicyzację, wielokulturowość i prawa dla mniejszości seksualnych. Po lewej stronie sporu pojawiła się za to sugestia, że Bóg gniewa się być może za pedofilię w Kościele.

Obok komentarzy upatrujących źródeł pożaru w działaniach boskich pojawiły się od razu teorie spiskowe. Więźba dachowa katedry nie zdążyła się jeszcze wypalić, gdy napłynęły stanowcze sugestie, że katedrę podpalili muzułmanie. Od tego już tylko krok do przywoływania danych o innych pożarach kościołów w kraju, co miało się składać w wizję wypalania się francuskiego katolicyzmu. W polskim internecie można było też przeczytać, że w miejscu katedry zostanie postawiony meczet albo centrum wielokulturowe, co jest absurdalne z wielu powodów.

Eksperci i cudowne ocalenie

Część komentatorów porzuciła metafizykę i spiski, decydując się na podejście eksperckie. W kilka godzin internet zapełnił się specjalistami od budowy i gaszenia gotyckich katedr. Na czele tej grupy stanął Donald Trump, który udzielał dobrych rad francuskiej straży pożarnej. Pole ekspertów jednak rosło: jedni twierdzili, że przy pożarze pracuje niewielu strażaków (w akcji brało udział kilkuset), inni - że źle lali wodę, jeszcze inni - że coś jest z katedrą nie tak, skoro się nie zawaliła.

Kiedy okazało się, że strażacy powstrzymali ogień w krótkim oknie czasu decydującym o być albo nie być katedry, pojawiły się informacje o cudzie. Cudem nie spłonął ołtarz i stojący na nim krzyż. Cudem nie spłonął budynek. Cudem nie zginął nikt ze zwiedzających. Oczywiście szukanie cudu jest naturalną reakcją na zdarzenia tego rodzaju. Ale to przykre, że ciężka, niebezpieczna i wymagająca niesamowitej odwagi praca strażaków natychmiast została okrzyknięta cudem. Tymczasem wyposażenie katedry ocalało po części dzięki ich odwadze (strażacy wynieśli część wyposażenia), a po części dlatego, że ogień nie ogarnął całego wnętrza, chronionego przez kamienne sklepienie. Fakt, że nikt nie zginął, rzeczywiście każe wierzyć w opatrzność. Tyle że pożar rozpoczął się po zamknięciu kościoła dla zwiedzających i dało się wszystkich bezpiecznie ewakuować.

Dyskusja o hipokryzji i europocentryzmie

Ponieważ płomienie trawiły katedrę, natychmiast rozpętała się też dyskusja o tym, czy wypada ronić łzy nad budynkiem kościelnym. Wiele osób sugerowało, że prawo do smutku nad budynkiem sakralnym wymaga co najmniej potwierdzenia chrztu i bierzmowania. Intrygujące, że godziły się w tej sprawie czasem różne strony sporu politycznego. Prawica zarzucała ateistom, że płaczą za kościołem, z którym się nie identyfikują. Druga strona sporu wysuwała plus minus ten sam argument. Pojawiały się nawet sugestie, że powinno się ten pożar przyjąć z entuzjazmem.

Bliżej lewej strony sporu rozgorzała dyskusja o tym, czy nie jesteśmy hipokrytami, kiedy płaczemy za Notre Dame, skoro nie roniliśmy łez za zabytkami Syrii, Iraku czy innych miejsc objętych wojną. Niektórzy dziwili się wręcz, jak można opłakiwać perłę architektury, gdy na świecie giną ludzie, migranci są fatalnie traktowani, a przyroda ginie. Tu należy zaznaczyć, że choć oba miejsca kultu płonęły w tym samym czasie, to pożar w Al-Aksa (Meczec Al-Aksa uznawany jest za jedno z najświętszych miejsc dla wyznawców islamu) był mniej istotną informacją także dlatego, że był niewielki, został szybko ugaszony i nawet nie groził istnieniu meczetu. Niemniej wygląda na to, że łzy społeczeństwa zawsze są krokodyle, żal zaś jest źle umiejscowiony. Nie sposób się nie zgodzić, że za reakcją społeczną stoi europocentryczność, choć trudno sobie wyobrazić, żebyśmy ją nagle utracili.

infografika porównująca skalę pożarów zabytków na świecie

Dziś wiemy, że katedra płonęła, ale nie spłonęła. Ogień całkowicie ugaszono. Pożar został zaprószony najpewniej w czasie remontu. Remontu, który miał kosztować setki milionów euro. Ogień nie strawił wnętrza, udało się wynieść cenne przedmioty, ocalały rozety. Konstrukcja jest naruszona, odbudowa potrwa lata. Symbol Paryża i ważny budynek chrześcijaństwa nie zniknie z mapy. A internet? Internet ciągle pamięta fałszywe oskarżenia i niezweryfikowane teorie.

tags: #notre #dame #arabowie #podpalenie