W poniedziałek doszło do groźnego pożaru w ocynkowni firmy Termetal w Dębskiej Woli koło Kielc. Zdarzenie to spowodowało ogromne straty materialne, wyceniane na kilkadziesiąt milionów złotych. Mimo trudnej sytuacji, właściciel zakładu przedstawił ambitne plany szybkiej odbudowy, zapewniając o braku zwolnień wśród pracowników.
Przebieg pożaru i akcja ratunkowa
Przyczyna i skala zdarzenia
Zgłoszenie o pożarze w zakładzie przemysłowym w gminie Morawica strażacy otrzymali przed godziną 10:00. Na terenie zakładu Termetal w Dębskiej Woli doszło do wycieku cynku i pożaru. Prawdopodobną przyczyną zdarzenia było rozszczelnienie się jednej z wanien z ciekłym cynkiem, wykorzystywanym do wykonywania powłok antykorozyjnych na elementach stalowych. W wannie znajdowało się około 480 ton ciekłego cynku, którego temperatura wynosiła około 470 stopni Celsjusza. Wyciekający metal spowodował zapalenie się elementów instalacji technologicznej wykonanej z tworzyw sztucznych oraz urządzeń wewnątrz hali, co doprowadziło do gwałtownego rozprzestrzenienia się pożaru.
Dym widoczny był z odległości kilkunastu kilometrów. W wyniku pożaru zawaliła się połowa dachu hali produkcyjnej, gdzie znajdowała się instalacja technologiczna.

Działania straży pożarnej
Z pożarem walczyło ponad 20 zastępów straży pożarnych, w tym około 70 strażaków. St. bryg. Robert Sabat, zastępca komendanta wojewódzkiego PSP w Kielcach, poinformował, że sytuacja została opanowana, jednak akcja była bardzo trudna. Wprowadzenie ratowników do środka było niebezpieczne dla życia i zdrowia ze względu na mocno naruszoną konstrukcję hali. Pracownicy nadzoru budowlanego wydali zakaz użytkowania obiektu, dlatego działania prowadzono z zewnątrz.
Działania zastępów straży pożarnej polegały na podawaniu środków gaśniczych w celu ugaszenia pożaru oraz obronie zagrożonych zbiorników ze stężonym kwasem solnym stojących na zewnątrz hali, a także zagrożonych pomieszczeń biurowych. Działaniami ratowniczo-gaśniczymi w pierwszej fazie kierował komendant miejski PSP w Kielcach bryg. Sławomir Karwat, a następnie st.bryg. Robert Sabat.
Bezpieczeństwo i skutki ekologiczne
Mariusz Góra, zastępca komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach, uspokoił, że w pożarze nikt nie ucierpiał. Pracowników zakładu, około 30 osób, ewakuowano jeszcze przed przybyciem strażaków. Zapewniono również, że nie powinno dojść do wydobycia się substancji chemicznych poza zakład. Mimo to, w trakcie pożaru uszkodzeniu uległo 8 wanien z kwasem solnym. Zadaniem strażaków było niedopuszczenie do wycieku niebezpiecznej substancji poza teren zakładu. W związku ze stale powiększającym się rozlewiskiem dowódca akcji podjął decyzję o wykonaniu opaski, mającej na celu zgromadzenie wyciekającej substancji na placu zakładu.
Strażacy ze Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego SGRChem-Eko Kielce na bieżąco monitorowali stężenie par kwasów wokół rozlewiska. Kolejnym etapem działań było przepompowanie niebezpiecznej substancji z rozlewiska z wykorzystaniem specjalistycznych pomp do zbiorników dostarczonych przez właściciela. W godzinach nocnych kontynuowano zbieranie wyciekającego kwasu solnego, zapewniając sukcesywne podmiany ratowników. W następnym dniu poziom kwasu solnego w tacy obniżył się na tyle, że udało się ją uszczelnić.
W wyniku prowadzonych działań udało się uratować zbiorniki ze stężonym kwasem solnym ustawione obok hali przemysłowej oraz przyległy do hali moduł administracyjny i socjalny. Nie dopuszczono również do przedostania się kwasu solnego poza teren zakładu do środowiska naturalnego. Michał Warszawski, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Świętokrzyskim Urzędzie Wojewódzkim, poinformował, że ze względu na fakt, iż zakład znajduje się z dala od zabudowań mieszkalnych, nie było konieczności ewakuacji mieszkańców. Sąsiadujące zakłady mogły kontynuować produkcję.
Mieszkańcy w rozmowie z Radiem Kielce podkreślali, że przed południem zobaczyli wielkie kłęby czarnego dymu unoszącego się w powietrzu, określając zdarzenie jako „wielkie nieszczęście i wielkie straty”. Na miejscu pracowała również policja, która sterowała ruchem, tymczasowo blokując trasę Morawica-Pińczów.
Pożar chemiczny w zakładzie cynkowania
Skutki pożaru i plany odbudowy
Szacowanie strat i koszty odbudowy
Pierwotnie straty szacowano na około 30 milionów złotych, lecz obecnie wiadomo, że kwota ta będzie znacznie wyższa. Firma jest w trakcie sumowania strat, a ostateczna wartość zostanie poznana po zakończeniu rozbiórki i wykonaniu ekspertyz budowlanych. Sporządzane są oceny techniczne opłacalności napraw maszyn i urządzeń, które przetrwały pożar. Odnotowano wzrost kosztów robót budowlanych o około 15 procent w stosunku do kosztów pierwotnej budowy, podobnie jak wzrost kosztów dostawy technologii.
Harmonogram odbudowy i wznowienia produkcji
Michał Pindral, dyrektor kieleckiego oddziału firmy Termetal, zdradził, że firma jest mocno zdeterminowana, aby zakończyć odbudowę w najkrótszym możliwym terminie. Po szczegółowych analizach zakładano odbudowę zakładu do końca roku, zaś rozpoczęcie produkcji planowano na styczeń 2020 roku. Właściciel zaznaczył, że chce jak najszybciej odbudować zakład, aby załoga mogła wrócić do pracy.
Sytuacja pracowników
W dniu pożaru stan zatrudnienia w ocynkowni liczył ponad 90 osób. Firma przez wiele miesięcy inwestowała w rozwój pracowników, przyuczając ich do zawodu cynkownika. Szkolenia odbywały się zarówno w ocynkowni w Dębskiej Woli, jak i na wyjazdach szkoleniowych w innych oddziałach Termetal w Pile oraz w Grudziądzu. Korzystano również z firm zewnętrznych, organizując szkolenia na wózki widłowe, suwnice oraz inne niezbędne do wykonywania codziennej pracy.
Mimo ciężkiej sytuacji firma nie planuje zwolnień, wręcz przeciwnie - zamierza przedłużać kończące się umowy pracownikom, u których dostrzega zaangażowanie i potencjał do dalszego rozwoju. Celem jest przeorganizowanie pracy zakładu tak, aby zapewnić pracownikom stabilność zatrudnienia według posiadanego doświadczenia i kwalifikacji do czasu odbudowy i uruchomienia produkcji.
Wsparcie i podziękowania
Firma Termetal otrzymała ogromne wsparcie po pożarze. Wiele instytucji, firm, osób zaprzyjaźnionych, klientów i kontrahentów okazało dużo współczucia i życzliwości. Umocniło to zarząd w przekonaniu o słuszności podjętej decyzji co do odbudowy zakładu i dalszego rozwoju firmy. Szczególne podziękowania złożono Straży Pożarnej i wszystkim zaangażowanym służbom za ofiarną i efektywną akcję gaśniczą. Wyrażono również wdzięczność za pełne zaangażowanie i pomoc w odbudowie Ocynkowni Ogniowej Termetal władzom i pracownikom Starostwa Powiatowego w Kielcach oraz lokalnym władzom Miasta i Gminy w Morawicy.

Prace rozbiórkowe i przyszłość zakładu
W chwili, gdy upłynął miesiąc od pożaru, intensywnie trwają prace rozbiórkowe spalonej hali produkcyjnej. Zaawansowanie tych prac wynosiło 65 procent, a ich zakończenie planowano w połowie czerwca. Równocześnie wprowadzane są ostatnie poprawki w dokumentacji projektowej, niezbędnej do uzyskania pozwolenia na budowę. Wybrany został Generalny Wykonawca, a firma aktualnie kontraktuje poszczególne elementy wyposażenia linii technologicznej. Dyrektor Pindral podkreśla, że "miesiąc po pożarze zrobiliśmy naprawdę wiele, to pozwala z optymizmem spoglądać w przyszłość".