Region nyski, znany ze swojej historii i walorów turystycznych, od czasu do czasu staje się areną dla poważnych incydentów. Obejmują one zarówno odkrycia nielegalnych arsenałów broni, jak i tragiczne w skutkach pożary, a nawet niespodziewane zdarzenia podczas imprez sportowych. Poniżej przedstawiamy szczegółowe informacje dotyczące tych niebezpiecznych sytuacji.
Nielegalny Arsenał w Korfantowie - Akcja Saperów i Aresztowanie

W jednym z domów pod Korfantowem policjanci znaleźli blisko 35 sztuk różnego rodzaju broni. Skala tego odkrycia była tak duża, że jej zabezpieczanie trwało dwa dni. Na miejsce przybyły zespoły pirotechników z Katowic i Wrocławia, co świadczyło o powadze sytuacji. Dla bezpieczeństwa mieszkańców sąsiednich posesji podjęto decyzję o ich ewakuacji.
W sumie policjanci zabezpieczyli prawie 35 sztuk pistoletów i karabinów, a także elementy broni, zapalniki i spłonki. Wśród niebezpiecznych przedmiotów znalazły się również granaty i materiały wybuchowe. Jak poinformowała asp. Magdalena Skrętkowicz, rzecznik KPP w Nysie, policjanci ustalają, skąd pochodziła broń i w jakim celu została zgromadzona przez zatrzymanego.
61-letni Jacek J. ze wsi Rączka pod Korfantowem został tymczasowo aresztowany. Sąd w Nysie podjął decyzję o jego aresztowaniu. Prokurator Stanisław Bar, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu, przekazał, że mężczyźnie postawiono trzy zarzuty: posiadania w sumie 33 sztuk broni palnej bez wymaganego zezwolenia, posiadania 1300 gramów materiałów wybuchowych i zapalników również bez pozwolenia, a także wyprodukowania trzech sztuk broni palnej - w tym dwóch pistoletów i jednego rewolweru.
Wśród zabezpieczonej broni we wsi Rączka znajduje się 6 sztuk broni długiej i 27 krótkiej. W arsenale odnaleziono także egzemplarze broni historycznej, takie jak mauzery, VIS-y i steny, wraz z elementami broni i amunicją. Za nielegalne posiadanie broni i amunicji grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Niewykluczone, że 61-latek usłyszy kolejne zarzuty. Na trop „kolekcjonera” wpadli policjanci z komisariatu w Korfantowie. Akcja saperów pod Korfantowem była częścią dwudniowego przeszukania posesji, w trakcie którego na miejsce sprowadzono zespół pirotechników z komend wojewódzkich w Katowicach i we Wrocławiu. Pomieszczenia przeszukał również pies szkolony do wykrywania materiałów wybuchowych. Na czas przeszukania i wywożenia niebezpiecznych przedmiotów ewakuowano mieszkańców sąsiednich domów i zamknięto lokalną drogę.
Pożar w Hali Sportowej w Nysie podczas Meczu PlusLigi

Do bardzo niecodziennego incydentu doszło w Nysie podczas meczu play-off PlusLigi. Drużyna Stali Nysa rozgrywała spotkanie z Aluron CMC Wartą Zawiercie, która jest jednym z kandydatów do mistrzostwa Polski. Pierwszy set, choć początkowo z przewagą gospodarzy, ostatecznie zakończył się zwycięstwem gości, prowadzonych przez Michała Winiarskiego.
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w drugim secie, przy stanie 8:6 dla Stali Nysa. Wówczas w hali wybuchł pożar - jedna z lamp oświetlających parkiet zaczęła się palić. Strażacy dość szybko opanowali sytuację, a ogień nie zagrażał nikomu w hali. Interwencja służb nie wymagała ewakuacji siatkarzy i kibiców, a całe zdarzenie trwało około 20 minut. Tomasz Swędrowski, komentujący to spotkanie na antenie, relacjonował, że ogień zauważył jeden z kibiców, a informacja z trybun dotarła do komisarza i sędziów. Siatkarze nie ukrywali zaskoczenia zaistniałą sytuacją.
Po wznowieniu gry rosła dominacja Warty, która pewnie wygrała drugiego seta wynikiem 25:19. Identycznym rezultatem zakończyła się trzecia partia, co dało Zawierciu zwycięstwo w całym meczu 3:0. Rewanż Warty ze Stalą zaplanowano na sobotę. W ćwierćfinałach PlusLigi gra się tylko dwa spotkania, a w przypadku remisu rozgrywany jest dodatkowy, tzw. „złoty set”.
Tragiczne Pożary w Regionie Nyskim
Pożar Domu w Otmuchowie: Ofiary i Ranni

W miejscowości Wójcice koło Otmuchowa, w województwie opolskim, doszło do tragicznego pożaru domu jednorodzinnego. Zgłoszenie wpłynęło do strażaków w sobotę, 21 lutego, o godzinie 23:21. Po przybyciu pierwszych zastępów zastano w pełni rozwinięty pożar budynku mieszkalnego. Otrzymano informację, że jedna osoba może znajdować się w środku.
Płomienie były widoczne z daleka i w kilka chwil objęły dwukondygnacyjny dom przy ulicy Kasztanowej w Otmuchowie. W środku przebywało osiem osób. Pięciu domownikom udało się uciec jeszcze przed przyjazdem służb. Strażacy w aparatach ochrony dróg oddechowych weszli do płonącego domu i w środku odnaleźli kobietę w wieku około 60 lat, która nie wykazywała funkcji życiowych. Sytuacja była bardzo trudna, a płomienie odcięły drogę ucieczki.
Konieczna była ewakuacja dwóch osób z okna budynku przy użyciu kosza autodrabiny. Wśród ewakuowanych był strażak ochotnik, który wcześniej wszedł do środka, by pomóc w ratowaniu domowników. Łącznie cztery osoby zostały ranne, w tym matka z dwuletnim dzieckiem, około 35-letni mężczyzna oraz wspomniany strażak ochotnik. Strażacy walczyli z ogniem przez całą noc, a działania zakończyły się dopiero po godzinie 6:00 rano w niedzielę. Na miejscu pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora, jednak przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana.