Od wtorkowego popołudnia strażacy intensywnie walczą z rozległym pożarem lasu w powiecie biłgorajskim, na terenie Nadleśnictwa Józefów w Puszczy Solskiej. Pożar, który wybuchł we wtorek 5 maja, początkowo objął około 100-150 hektarów, by następnie rozprzestrzenić się na obszar szacowany na około 250, a według najnowszych danych nawet 500 hektarów.
Walka z żywiołem odbywa się na styku trzech powiatów: biłgorajskiego, zamojskiego i tomaszowskiego. Lasy te są szczególnie cenne, gdyż w ich skład wchodzi szereg form ochrony przyrody, takich jak rezerwaty przyrody, parki krajobrazowe, obszary sieci Natura 2000, pomniki przyrody czy obszary ochrony gatunkowej roślin i zwierząt. W lasach województwa lubelskiego obowiązuje najwyższy stopień zagrożenia pożarowego.

Tragiczny wypadek samolotu gaśniczego
W trakcie wtorkowych działań gaśniczych doszło do tragicznego wypadku. Samolot gaśniczy Dromader, należący do bazy lotniczej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie, rozbił się w rejonie miejscowości Osuchy, w pobliżu prowadzonych działań. W wyniku katastrofy zginął pilot maszyny. Premier Donald Tusk złożył kondolencje rodzinie tragicznie zmarłego pilota. Okoliczności zdarzenia wyjaśniają prokuratura oraz Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.

Intensywna akcja gaśnicza i wyzwania
Zaangażowanie sił i środków
W akcji gaśniczej bierze udział kilkuset strażaków, a także śmigłowce i samoloty gaśnicze. We wtorek z żywiołem walczyło ponad 300 strażaków, a nad ranem w środę, 6 maja, liczba ta wzrosła do blisko 400. Do działań zaangażowano 101 zastępów straży pożarnej i 372 strażaków PSP i OSP.
Służby ratunkowe wspierają dwa śmigłowce Black Hawk, cztery śmigłowce Lasów Państwowych oraz cztery samoloty Dromadery, które zrzucają wodę z powietrza. Pierwszy policyjny Black Hawk do godziny 12 w środę wykonał 23 zrzuty wody. Tuż po godzinie 12 wystartował drugi policyjny śmigłowiec S-70i Black Hawk, wyposażony w zbiornik gaśniczy typu Bambi Bucket o pojemności 3 ton. Maszyny Lasów Państwowych wykonały 200 zrzutów, a Black Hawki prawie 50. Piloci byli gotowi latać do zmroku.
W celu wzmocnienia działań na miejsce skierowano dodatkowe siły, w tym kompanię gaśniczą SMOK 1 z województwa małopolskiego (19 pojazdów i 68 ratowników) oraz moduł GFFF (Ground Forest Fire Fighting) z województwa podkarpackiego (20 ratowników). W gotowości pozostaje również kompania gaśnicza KIELCE. Moduły GFFF z Łodzi i Poznania oraz Samochody Dowodzenia i Łączności z KW PSP Białystok i SA PSP Kraków także zostały zadysponowane do pożaru.
Nietrafiony zrzut wody na pożar ;)
Trudne warunki pogodowe i terenowe
Szef MSWiA Marcin Kierwiński w środę po południu na briefingu w Józefowie przyznał, że intensywny wiatr "przyniósł wiele nowych komplikacji". Warunki do walki z żywiołem pogorszyły się w ciągu dnia. Wiatr, który wzmógł się po godzinie 12, wprowadził nowe trudności, osiągając podmuchy do 60 km/h. Rozniecał ogień i przenosił go nad linią obrony na nowe tereny, co doprowadziło do powstawania punktowych ognisk w odległości do 1 km od głównego frontu.
Marcin Kierwiński podkreślił: „Chciałbym powiedzieć, że sytuacja jest opanowana, natomiast sytuacja jest nadal bardzo, bardzo ciężka.” Dodał, że „jest jeszcze odcinek 300-400 metrów, o który bój toczą strażacy. Mam nadzieję, że ten odcinek zostanie utrzymany i ogień nie przedrze się przez linię, którą sformułowali strażacy, bo jeżeli tak by było, sytuacja byłaby jeszcze poważniejsza.” Ten "krytyczny moment" znajdował się w okolicy miasta Józefów, jednak pomiędzy miastem a zagrożonym obszarem istniał stary kamieniołom z wysoką skarpą, która mogła stanowić naturalną barierę dla ognia. Minister dodał: „Ale w tej sprawie wszystko jest w rękach strażaków, ich bohaterstwa, ich determinacji - oni naprawdę dokonują tu rzeczy wielkich.”
Sytuację utrudniał również trudny teren, zwłaszcza mokradła, do których trudno było dojechać ciężkim sprzętem. Paulina Henning-Kloska, minister klimatu i środowiska, zaznaczyła, że brak deszczu od wielu tygodni oraz niska wilgotność ściółki w połączeniu z suchym, ciepłym wiatrem, stwarzały bardzo duże wyzwania dla strażaków. Silny wiatr spowodował przeniesienie się ognia przez drogę wojewódzką na odcinku Józefów - Osuchy. Lasy Państwowe poinformowały, że pracownicy zakładów usług leśnych kierowani przez leśników wyorywali pasy zaporowe, aby powstrzymać ogień.
Sytuacja w nocy i perspektywy
Marcin Kierwiński w nocy ze wtorku na środę informował w mediach społecznościowych, że "trwa akcja gaśnicza" i uczestniczy w niej 88 zastępów PSP. W środę o 4:30 rano przekazał, że "na tę chwilę sytuacja stabilizuje się. Pożar przestał się rozprzestrzeniać. Sytuacja jest nadal na bieżąco monitorowana." Nad ranem planowano loty dronów, aby zlokalizować zarzewia ognia. Do dyspozycji pozostały śmigłowce Lasów Państwowych i Policji, z możliwością włączenia kolejnych jednostek powietrznych.
Mimo to, około godziny 6 rano w środę, ranek przyniósł "nowe eksplozje ognia". Marcin Kierwiński relacjonował: „Od tego momentu można powiedzieć, że zakres terytorialny pożaru jest opanowany. Pojedyncze ogniska, cały czas bardzo niebezpieczne, są na bieżąco dogaszane przez strażaków.” Komendant Główny PSP, nadbryg. Wojciech Kruczek, poinformował, że "gleba jest bardzo rozgrzana i potrzebuje dużej ilości wilgoci, by ograniczyć pożar". Działania gaśnicze z użyciem maszyn lotniczych zostały zakończone ze zmrokiem w środę wieczorem, ale miały być kontynuowane od czwartkowego ranka. W nocy ze środy na czwartek, gdy wiatr osłabł, 460 strażaków kontynuowało działania poprzez intensywne podawanie wody na poszczególnych odcinkach bojowych.
Koordynacja działań i wsparcie
Oświadczenia i apele władz
W środę o godzinie 12 zebrał się sztab kryzysowy z udziałem premiera Donalda Tuska. Najnowsze informacje przedstawili wspólnie szef MSWiA Marcin Kierwiński, przedstawiciele Państwowej Straży Pożarnej oraz wojewoda lubelski Krzysztof Komorski. Wojewoda Komorski zapewniał, że "do zabudowań jest daleko". Szef resortu MSWiA zaapelował do mieszkańców o zachowanie ostrożności i stosowanie się do poleceń służb, a także o nierozpowszechnianie niesprawdzonych informacji.
W Warszawie obradował również sztab kryzysowy z udziałem wiceszefa MSWiA Wiesława Leśniakiewicza oraz zastępcy komendanta głównego PSP, nadbryg. Pawła Frysztaka. Zenon Pisiewicz, komendant wojewódzki straży pożarnej w Lublinie, opowiedział wieczorem o trwającej akcji. Krótko po północy informował o rekonesansie pierwszej grupy żołnierzy, który miał określić zasady i miejsce współdziałania ze strażą pożarną.

Reakcja służb i specjalistyczne jednostki
Ze względu na dynamicznie zmieniającą się sytuację, zdecydowano o przeniesieniu punktu dowodzenia bliżej miejsca lądowania i tankowania śmigłowców, aby usprawnić zarządzanie akcją. Biłgorajska policja zakomunikowała, że droga wojewódzka nr 849 na wysokości miejscowości Kozaki jest zablokowana. Apelowano o ostrożność i zwracanie uwagi na przejeżdżające pojazdy ratowniczo-gaśnicze, aby umożliwić strażakom jak najszybsze dotarcie do źródła pożaru.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało Alert RCB do osób przebywających w części województwa lubelskiego, ostrzegając przed dużym zagrożeniem pożarowym lasów i apelując o zachowanie ostrożności oraz nieużywanie ognia w lesie i jego sąsiedztwie.
Zagrożenia i ewakuacja
Ewakuacja zwierząt
W związku z rozwojem pożaru konieczna była ewakuacja jednego z przytulisk dla zwierząt znajdujących się w zagrożonym rejonie. Opiekunowie przytuliska przekazali: „Pożar zbliża się do nas coraz bardziej. Sytuacja stała się na tyle poważna, że konieczna była ewakuacja naszych podopiecznych.” Dzięki szybkiej reakcji mieszkańców i wolontariuszy, wszystkie psy zostały bezpiecznie przewiezione w inne miejsca. „Wasza mobilizacja uratowała dziś życie wielu zwierząt” - dodali opiekunowie, dziękując za wsparcie.
Prewencyjna ewakuacja mieszkańców
Szef MSWiA poinformował o możliwości prewencyjnej ewakuacji ze względu na duże zadymienie. Kapitan Tomasz Stachyra, rzecznik KW PSP Lublin, wyjaśnił: „Dym z tego pożaru przemieszcza się na znaczne odległości. Gdyby ktoś potrzebował i chciał się prewencyjnie ewakuować, to może taką potrzebę zgłosić służbom.” Podkreślono, że nie zarządzono ogólnej akcji ewakuacyjnej, a odległość domostw od pożaru jest bezpieczna. Jednak w przypadku silnego zadymienia, istnieje możliwość tymczasowego przeniesienia się mieszkańców w inne miejsce.