Artykuł przedstawia szczegółowe informacje dotyczące incydentów związanych z oskarżeniami o podpalenia obiektów policyjnych oraz budki wartowniczej pod ambasadą rosyjską, a także późniejsze kontrowersje i procesy sądowe.
Incydent pod Ambasadą Rosji w 2013 roku
Podpalenie budki wartowniczej podczas Marszu Niepodległości
11 listopada, podczas Marszu Niepodległości zorganizowanego w Warszawie przez środowiska narodowe, doszło do burd. Zaatakowano m.in. Ambasadę Rosji w Warszawie. Spłonęła budka strażnicza (policyjnego wartownika) na ulicy Spacerowej, czyli na tyłach rosyjskiej ambasady. Był to najpoważniejszy incydent podczas Marszu Niepodległości.
Nie tylko spłonęła budka wartownicza (oraz altanka śmietnikowa w sąsiedniej kamienicy przy ul. Goworka), ale też nieustaleni dotąd sprawcy wrzucili kamienie i race na teren rosyjskiej placówki. Ludzie napierali na bramę, niektórzy próbowali wspinać się na ogrodzenie. Do zamieszek doszło również przed squatami przy ul. ks. Skorupki i ul. Wilczej oraz na pl. Zbawiciela, gdzie podpalono instalację "Tęcza". Zatrzymano wówczas 74 osoby.

Aresztowanie i zarzuty wobec Kamila Z.
Podejrzany o podpalenie budki wartowniczej 22-letni Kamil Z., pochodzący z Radomska, został zatrzymany w poniedziałek, kilka godzin po demonstracji. Jak podały media, jest on członkiem Brygady Łódzkiej ONR. Mężczyzna został przesłuchany w śledztwie, nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.
Prokuratura postawiła mu zarzut zniszczenia mienia (budki przy ambasadzie i śmietnika kamienicy przy ul. Goworka) oraz udziału w nielegalnym zbiegowisku. Za niszczenie mienia grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia; w "wypadku mniejszej wagi" sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo do roku więzienia. Stołeczny sąd rejonowy zdecydował o aresztowaniu 22-letniego Kamila Z. na dwa miesiące.
Adwokat 22-latka, Szymon Zyberyng, powiedział, że jego klient złożył przed sądem obszerne wyjaśnienia. Według mecenasa prokuratura uniemożliwiła mu dostęp do dowodów, a jest wśród nich zapis monitoringu ambasady, którym prokuratura - jak mówił adwokat - jeszcze nie dysponuje. Jego zdaniem nie ma też dowodów na to, by jego klient miał utrudniać postępowanie, co jest jednym z powodów wniosku o areszt. Prokurator Krzysztof Stańczuk z Prokuratury Okręgowej w Warszawie ocenił, że orzeczenie sądu jest słuszne i właściwe, a aresztowanie jest uzasadnione potrzebą zabezpieczenia dobra śledztwa, obawą matactwa, jak również ewentualnego ukrywania się podejrzanego. Adwokat zapowiedział złożenie zażalenia na postanowienie sądu.
W sprawie podpalenia budki przy ambasadzie zatrzymano także dwóch innych mężczyzn. Po przesłuchaniu zostali oni zwolnieni do domów bez przedstawienia zarzutów, ponieważ prokurator uznał, że materiał jest niewystarczający na postawienie im zarzutów i zostali przesłuchani w charakterze świadków.
Reakcje dyplomatyczne i polityczne
Rosja przekazała Polsce stanowczy protest z powodu zajść przed jej ambasadą w Warszawie. Zażądała też od polskich władz oficjalnych przeprosin i naprawienia szkód materialnych. Ambasador Rosji w Polsce Aleksandr Aleksiejew zwrócił uwagę na niewłaściwe zabezpieczenie przez polską policję budynków rosyjskiego przedstawicielstwa dyplomatycznego. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przeprosiło Rosję za ten incydent, a wezwany do ministerstwa ambasador Federacji Rosyjskiej otrzymał notę z wyrazami ubolewania za atak.
Po tamtym wydarzeniu, minister Bartłomiej Sienkiewicz, ówczesny szef MSW, wystąpił w mediach i bardzo ostro potępił organizatorów marszu. Grzmiał wtedy, że "od 24 lat niepodległej Polski, kiedy dochodziło do manifestacji przed różnymi ambasadami, pierwszy raz mamy do czynienia z atakiem fizycznym na terytorium obcej placówki dyplomatycznej. Tego barbarzyństwa do tej pory w Polsce nie było". Mocno potępił wtedy także PiS, które jednak warszawskiego marszu nie organizowało.
Kontrowersje wokół prowokacji - Afera Taśmowa
Afera taśmowa powracała w nowej odsłonie. Tygodnik „Do Rzeczy" ujawnił kolejne nagrania, na których pojawia się temat Marszu Niepodległości sprzed dwóch lat i spalonej budki wartowniczej pod ambasadą rosyjską. Z ujawnionej rozmowy szefa CBA, gen. Pawła Wojtunika, i byłej minister Elżbiety Bieńkowskiej wynika, że podpalenie budki mogło zostać sprowokowane przez ówczesnego szefa MSW, Bartłomieja Sienkiewicza. W rozmowie szef CBA stwierdził: „Widzisz, ale facet [chodzi o ministra Bartłomieja Sienkiewicza, szefa MSW - przyp. red.] nauczył ich, że on dzwoni i im rozkazuje. I tak samo, poszli, spalili budkę pod ambasadą, bo minister osobiście wymyślił taką... wiesz... z takiego...". Elżbieta Bieńkowska, w 2013 r., dodała: „Z takiego zarządzania ręcznego są same problemy." Autor tekstu, Cezary Gmyz, przypomina, że po tamtym wydarzeniu minister Bartłomiej Sienkiewicz wystąpił w mediach i bardzo ostro potępił organizatorów marszu. Tygodnik pisze, że zatrzymanemu po samym marszu za rzekome podpalenie mężczyźnie wycofano zarzuty, a wątek umorzono.
W kontekście tych ujawnionych nagrań, powstało pytanie, czy spalenie budki faktycznie było prowokacją. Bartłomiej Sienkiewicz odpowiedział na te doniesienia, mówiąc: „Ja mogę tylko powiedzieć, że to nieprawda, kłamstwo i raczej śmieszna anegdota." Nagranie z podsłuchaną sensacyjną rozmową trafiło do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, przekazane przez dziennikarza Cezarego Gmyza. Prokuratorzy muszą przeanalizować nagranie i sprawdzić, czy jest autentyczne.
W połowie maja prokuratura otrzymała dwa zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego szefa MSW w sprawie spalenia budki. W obu powołano się na publikacje prasowe, które ujawniały podsłuchaną rozmowę pomiędzy Pawłem Wojtunikiem a Elżbietą Bieńkowską. Dziennikarze sugerowali, że minister spraw wewnętrznych miał zlecić podpalenie tej budki podczas Marszu Niepodległości. Śledczy z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga zapoznali się z materiałem i doszli do wniosku, że nie można go zinterpretować jako namawianie do przestępstwa zniszczenia mienia czy spalenia budki. Dlatego prokuratura zdecydowała o odmowie wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Decyzja ta jest nieprawomocna.
Spalenie budki pod ambasadą: Wojtunik - Bieńkowska - Sienkiewicz
Inne Incydenty Ataków na Mienie Policyjne
Próba podpalenia radiowozów przed komisariatem Warszawa-Włochy
W nocy z 22 na 23 maja 2016 roku przed komisariatem policji Warszawa-Włochy, Michał B., Oskar K. i Tadeusz K. usiłowali zniszczyć stojące przed budynkiem dwa policyjne radiowozy. Mężczyźni, związani z warszawskim środowiskiem anarchistycznym i alterglobalistycznym, umieścili pod samochodami skonstruowane przez siebie urządzenia zapalające. Jedynie wskutek natychmiastowej interwencji policjantów nie zdążyli ich podpalić.
Mężczyźni już wcześniej przyznali się do winy, wyjaśniając, że "czyn ten miał być aktem protestu przeciwko +systemowi+". Proces mężczyzn rozpoczął się przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia, grozi im do 5 lat więzienia.
Michał B., tłumacząc swoje postępowanie, stwierdził, że możliwość, iż "komukolwiek stanie się fizyczna krzywda była nikła", ponieważ w jego ocenie "nie było możliwości wybuchu". Większą część wyjaśnień oskarżony poświęcił na relację z tego, co działo się w trakcie zatrzymania i przesłuchania na komisariacie. Jak powiedział, policjanci używali wobec niego siły fizycznej: "Policjanci przyprowadzili mnie na placyk obok komisariatu i przewrócili na ziemię. Zaczęli mnie kopać po całym ciele, a po chwili jeden z nich prysnął mi gazem pieprzowym w oczy". Oskar K. w swoich wyjaśnieniach zwrócił uwagę na brutalne zachowanie policji wobec niego. Mówił, że w trakcie zatrzymania był "rażony paralizatorem, bity i szczuty psem". Przyznał, że jego motywacja "miała charakter polityczny", będąc "sprzeciwem wobec tego, co sam niejednokrotnie doświadczyłem ze strony policji i organów państwa". Podobne wyjaśnienie złożył trzeci z oskarżonych, Tadeusz K., który zaznaczył, że w trakcie przesłuchania na komendzie m.in. kopano go w twarz i "kazano klęczeć twarzą do ściany". Następną rozprawę sąd zaplanował na 19 lipca. Przed budynkiem sądu na znak solidarności z oskarżonymi manifestowały środowiska anarchistyczne, protestując m.in. przeciwko przemocy stosowanej przez policjantów.

tags: #oskarzony #o #podpalenie #budki