OSP Bobowa: Dramat w biały dzień i zaniedbania w służbie

W ostatnich latach jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych (OSP) w Małopolsce otrzymały znaczące wsparcie w postaci 63 nowoczesnych samochodów ratowniczo-gaśniczych, których łączna wartość przekroczyła 65 milionów złotych. Jest to jeden z największych programów wsparcia dla straży pożarnej w regionie. Wśród jednostek objętych tym programem znalazły się również te z Sądecczyzny, a nowe pojazdy trafiły między innymi do OSP Niskowa, Przysietnica, Podegrodzie, Kadcza, Korzenna Centrum, Biała Niżna i Bobowa. Samochody te zostały zakupione w ramach projektu „Bezpieczna Małopolska - Bon na ratowanie - Straż Pożarna”, realizowanego przez Samorząd Województwa Małopolskiego. Nowe wozy, oparte na podwoziach Renault i Volvo, to konstrukcje renomowanych firm Moto-Truck i Bocar, które znacząco wzmocnią potencjał operacyjny jednostek z Sądecczyzny.

Projekt „Bezpieczna Małopolska” ma na celu nie tylko podniesienie gotowości bojowej jednostek, ale również umożliwienie kolejnym OSP włączenia się do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Jednakże, obok pozytywnych informacji o modernizacji floty strażackiej, pojawiają się również doniesienia o poważnych problemach i zaniedbaniach w funkcjonowaniu niektórych jednostek, co rzuca cień na codzienną pracę strażaków i zaufanie społeczne.

Zatrucie Potoku Stróżnianka - "szambo w biały dzień"

17 marca 2017 roku, około godziny 20:00, do Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego PSP w Gorlicach wpłynęło zgłoszenie o wypuszczeniu nieczystości do Potoku Stróżnianka w pobliżu Szkoły Podstawowej w Stróżnej. Na miejsce zdarzenia zadysponowano dwa zastępy: OSP Bobowa i OSP Stróżna. Jak wynika z dokumentacji PSP, na miejscu zastano pompę zanurzeniową wraz z wężem, przy pomocy których nieustalona osoba odprowadzała fekalia z szamba znajdującego się przy ogrodzeniu szkoły do przydrożnego rowu odwadniającego drogę. W momencie przyjazdu straży pożarnej pompa została wyłączona przez funkcjonariusza Policji, a zanieczyszczenia zdążyły już spłynąć do potoku, ulegając znacznemu rozcieńczeniu.

Notatka strażacka potwierdziła, że nieustalona osoba odprowadzała fekalia do potoku Stróżnianka. Co istotne, przed przyjazdem strażaków, na miejscu zdarzenia działała już grupa dochodzeniowo-śledcza bobowskiej policji, która wyłączyła pompę. Rów przydrożny, jako tzw. obiekt, należy do Urzędu Miasta i Gminy Bobowa.

Tajemnica pochodzenia szamba i reakcja władz

W dokumentacji strażackiej zabrakło informacji o właścicielu szamba, wskazując jedynie, że znajdowało się ono przy ogrodzeniu szkoły. To rodzi pytania o potencjalne zaniedbania lub wręcz skandal związany z władzami Gminy Bobowa i dyrekcją szkoły. Jeśli szambo należało do szkoły, mogło dojść do kolejnego skandalu z udziałem władz gminy. Nawet jeśli szambo należało do osoby prywatnej, nadal mamy do czynienia z zamachem na mienie publiczne w postaci zatrucia potoku.

Informator portalu „Gorlice i Okolice” wskazał, że nie był to pierwszy przypadek wypompowywania fekaliów z tego konkretnego zbiornika. Sugeruje to opieszałość działań władz i policji w tej sprawie, pozwalającą na powtarzanie się procederu. Akcja zatruwania środowiska była sprawnie zorganizowana, a sprawcy dysponowali odpowiednim sprzętem. Każda interwencja policji i straży pożarnej generuje koszty publiczne.

W związku z powyższym, redakcja portalu wystosowała wnioski o dostęp do informacji publicznej do Komendy Państwowej Straży Pożarnej w Gorlicach. W odpowiedzi, Komendant PSP Gorlice, mł. bryg. mgr inż. Krzysztof Gładysz, udostępnił stosowną dokumentację, za co otrzymał podziękowania. Szczególną uwagę zwrócono na szybkość reakcji Komendanta Gładysza w porównaniu do często długich terminów odpowiedzi udzielanych przez innych urzędników, w tym burmistrza Wacława Ligęzę.

schemat przepływu nieczystości z szamba do potoku

Wypadek samochodu OSP Bobowa - kontrowersje i zarzuty o tuszowanie

Kolejnym punktem zapalnym w kontekście funkcjonowania OSP Bobowa był wypadek samochodu bojowego, który 17 stycznia 2019 roku, w drodze do pożaru w Stróżnej, wjechał do rowu. Fakt ten został udokumentowany przez portal „Bobowa24”. Autor materiału prasowego, red. Mateusz Książkiewicz, sugerował, że do zdarzenia doszło z winy innych użytkowników ruchu drogowego, którzy mieli utrudniać przejazd.

Po otrzymaniu informacji, redakcja portalu „Gorlice i Okolice” wysłała do burmistrza Wacława Ligęzy wniosek o dostęp do informacji publicznej dotyczący tego zdarzenia. W odpowiedzi z 30 stycznia 2019 roku, sekretarz Zdzisława Iwaniec, działając z upoważnienia burmistrza, oświadczyła, że samochód pożarniczy OSP Bobowa „nie uległ wypadkowi tylko ugrzązł w śniegu na poboczu drogi”. Dodano, że koparka, zadysponowana przez Kierownika Gminnej Jednostki Usług Komunalnych w Bobowej, pomogła wyciągnąć pojazd z zaspy, a o zdarzeniu nie poinformowano Policji.

Zarzuty o poświadczenie nieprawdy i brak reakcji

Redakcja portalu zarzuciła sekretarz Iwaniec poświadczenie nieprawdy w dokumencie urzędowym, wskazując na zdjęcia i relacje świadków, które dowodziły, że samochód wjechał do rowu, a nie ugrzązł w zaspie. Podkreślono, że w sytuacji, gdy pojazd uprawniony do ruchu porusza się po rowie, należało powiadomić Policję, zwłaszcza że mogło dojść do wykroczenia lub przestępstwa drogowego. Brak powiadomienia policji został uznany za niedopełnienie obowiązków służbowych.

Zwrócono uwagę na fakt, że samochód bojowy OSP Bobowa ostatecznie nie dotarł do pożaru, co spowodowało szkodę dla interesu publicznego. Ponadto, publiczne środki finansowe zostały wydane na akcję ratunkową z wykorzystaniem koparki. Burmistrz Wacław Ligęza został oskarżony o strukturalną odpowiedzialność za tuszowanie zdarzenia i lekceważenie obowiązków służbowych. Złożono skargę na burmistrza do przewodniczącej Rady Miejskiej w Bobowej, Małgorzaty Molendowicz.

W odpowiedzi na skargę, przewodnicząca RM stwierdziła, że sekretarz Iwaniec nie rozeznała szczegółowo przebiegu zdarzenia, m.in. nie wytworzyła notatki służbowej z rozmowy z prezesem OSP Bobowa, Adamem Szczepankiem. Uchwała Rady Miejskiej w tej sprawie została zdyskwalifikowana przez redakcję portalu.

Burmistrz Wacław Ligęza miał zostać poinformowany o wypadku dopiero przez Macieja Rysiewicza, co zostało określone jako „prawdziwa bomba sezonu”. Mimo pozyskanej wiedzy, burmistrz nie zawiadomił policji i upoważnił sekretarz Iwaniec do kolportowania „kłamstwa o zaspie”.

zdjęcie samochodu OSP Bobowa w rowie

Krytyka pod adresem OSP Bobowa i jej kierownictwa

Wśród komentarzy pod artykułami dotyczącymi OSP Bobowa pojawia się wiele zarzutów pod adresem zarządu jednostki, w tym prezesa Adama Szczepanka i naczelnika Stanisława Chochołowicza. Krytyka dotyczy:

  • Niewłaściwego zabezpieczenia terenu akcji ratowniczych.
  • Chaosu organizacyjnego i braku opanowania podczas wyjazdów do zdarzeń.
  • Niewłaściwego ustawiania samochodów strażackich, blokującego dojazd innych służb.
  • Braku oświetlenia terenu akcji, mimo posiadania agregatów prądotwórczych.
  • Nieudzielania pomocy poszkodowanym w pierwszej kolejności.
  • Braku dowódców w pojazdach wyjeżdżających do akcji, mimo podawania fałszywych meldunków.
  • Niewłaściwej konserwacji i stanu technicznego sprzętu i samochodów.
  • Sprzedaży sprzętu (np. Poloneza) z powodu braku środków na ubezpieczenie OC i utrzymanie pojazdów, podczas gdy gmina wydaje pieniądze na imprezy.
  • Braku chętnych do wyjazdów do akcji i braku młodych, chętnych strażaków.
  • Braku wypłacania ekwiwalentu pieniężnego dla strażaków za udział w działaniach ratowniczych, co jest niezgodne z ustawą.
  • Wykorzystywania pieniędzy zebranych podczas dystrybucji kalendarza strażackiego na organizację zebrań i poczęstunek, zamiast na utrzymanie jednostki.
  • Zastraszania osób komentujących nieprawidłowości.
  • Zaniedbań w zakresie szkoleń z pierwszej pomocy.
  • Wyprowadzania paliwa ze samochodów OSP do kanistrów.
  • Likwidacji Kobiecej i Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej.

Komentujący wskazują, że obecny zarząd OSP Bobowa ma niewielkie pole do działania ze względu na powiązania z Urzędem Miejskim, co uniemożliwia otwartą krytykę władz. Pojawiają się również zarzuty o to, że pieniądze z budżetu gminy nie są przeznaczane na podstawowe potrzeby straży, a jedynie na imprezy.

Podkreślono, że OSP Bobowa jest jedyną gminą w powiecie, która nie wypłaca ekwiwalentu pieniężnego strażakom, co jest sprzeczne z Ustawą z dnia 24 sierpnia 1991 r. o ochronie przeciwpożarowej. Brak takiego świadczenia, w połączeniu z innymi zaniedbaniami, zniechęca strażaków do służby.

Zwrócono uwagę na fakt, że pomimo licznych zarzutów i dowodów, Państwowa Straż Pożarna w Gorlicach oraz organy samorządowe nie podjęły odpowiednich działań wyjaśniających i naprawczych. Komentarze sugerują, że problemy OSP Bobowa są ignorowane lub tuszowane przez władze.

Za kulisami: wywiady z uczestnikami powitania pojazdu MAN TGM 15.250 w OSP Telaki, Gmina Kosów Lacki

W kontekście tych zarzutów, pojawiły się również komentarze broniące OSP Bobowa, sugerujące, że krytyka jest nieuzasadniona lub pisana przez te same osoby. Redakcja portalu „Gorlice i Okolice” oświadczyła, że komentarze pochodzą od różnych osób i adresów IP, podkreślając jednocześnie wagę postawionych zarzutów, które powinny zostać rozpatrzone przez odpowiednie organy, w tym Prokuraturę Rejonową.

Historia OSP Bobowa, ukazana w tym materiale, stanowi przykład dramatycznych zaniedbań i kontrowersji, które podważają zaufanie do służb ratowniczych i lokalnych władz. W obliczu tak poważnych zarzutów, niezbędne są natychmiastowe i transparentne działania wyjaśniające, html

Afera szamba w Stróżnej i problemy OSP Bobowa: Dwa oblicza służby

W ostatnich latach małopolskie jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych (OSP) otrzymały znaczące wsparcie w postaci nowoczesnego sprzętu. W ramach projektu „Bezpieczna Małopolska - Bon na ratowanie - Straż Pożarna”, realizowanego przez Samorząd Województwa Małopolskiego, do jednostek OSP w Małopolsce trafiło 63 nowoczesne średnie samochody ratowniczo-gaśnicze o łącznej wartości ponad 65 milionów złotych. Wśród jednostek, które wzmocniły swój potencjał operacyjny, znalazły się również te z Sądecczyzny, w tym OSP Niskowa, Przysietnica, Podegrodzie, Kadcza, Korzenna Centrum, Biała Niżna oraz Bobowa.

Nowe wozy, oparte na podwoziach Renault i Volvo, zostały wyprodukowane przez renomowane firmy Moto-Truck i Bocar. Projekt ten ma na celu nie tylko podniesienie gotowości bojowej jednostek, ale również umożliwienie kolejnym OSP włączenia się do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Przekazanie tych pojazdów stanowiło ważny moment dla całego regionu, znacząco wzmacniając możliwości ratownicze lokalnych strażaków, którzy od lat ratują ludzkie życie i mienie.

Incydent w Stróżnej: Zatrucie potoku i milczenie lokalnych mediów

18 marca 2017 roku do redakcji portalu „Gorlice i Okolice” wpłynął list od zaniepokojonego czytelnika, opisujący zdarzenie, które miało miejsce poprzedniego dnia około godziny 20:00 w Stróżnej. Zgłoszenie dotyczyło wypuszczenia „szamba” do potoku Stróżnianka w pobliżu Szkoły Podstawowej. Na miejsce zostały zadysponowane dwa zastępy: OSP Bobowa i OSP Stróżna. Czytelnik wyrażał swoje zdziwienie, że żadne lokalne media nie opisały tej sprawy, sugerując potencjalne blokowanie informacji przez władze lokalne.

Redaktor naczelny „Bobowa Od-Nowa” i portalu „Gorlice i Okolice”, Maciej Rysiewicz, postanowił zbadać sprawę. Po przejrzeniu lokalnych portali informacyjnych, takich jak „Nasza Bobowa” i „Bobowa24”, nie znalazł żadnej wzmianki o zdarzeniu z 17 marca 2017 roku. W związku z tym, 21 marca 2017 roku, wystosował wniosek o dostęp do informacji publicznej do Komendy Państwowej Straży Pożarnej w Gorlicach, domagając się udostępnienia pełnej dokumentacji dotyczącej interwencji w Stróżnej, w tym protokołów z miejsca akcji, zawiadomień do instytucji oraz informacji o zakresie skażenia i odpowiedzialnych za nie.

schematyczny rysunek przedstawiający potok i otaczające go tereny, z zaznaczonym miejscem potencjalnego zanieczyszczenia

Odpowiedź nadeszła szybko, bo już 22 marca 2017 roku, od p.o. Komendanta PSP w Gorlicach, młodszego brygadiera Krzysztofa Gładysza, który udostępnił żądane dokumenty. Dokumentacja potwierdziła zgłoszenie czytelnika o „śmierdzącej aferze”. Notatka strażaków opisywała sytuację, w której „nieustalona osoba” odprowadzała fekalia z szamba znajdującego się przy ogrodzeniu szkoły do przydrożnego rowu odwadniającego, skąd zanieczyszczenia spłynęły do potoku. Na miejscu zdarzenia, przed przybyciem straży, działała już policja, która wyłączyła pompę.

Z dokumentacji wynikało, że rów przydrożny, którym spływały nieczystości, należy do Urzędu Miasta i Gminy Bobowa. Nie było jednak jasności, do kogo należało szambo. Jeśli należało do szkoły, oznaczałoby to kolejny skandal z udziałem władz gminy i dyrektora szkoły. Jeśli należało do osoby prywatnej, był to nadal skandal związany z zamachem na mienie publiczne poprzez zatrucie potoku.

Informator portalu „Gorlice i Okolice” przekazał również, że nie był to pierwszy przypadek wypompowywania fekaliów z tego konkretnego szamba, co sugerowało opieszałe działanie władz i policji w sprawie zatruwania Stróżnianki. Sprawcy dysponowali dobrym sprzętem, a interwencje służb generowały koszty publiczne.

Kontrowersje wokół OSP Bobowa: Wypadek, zatajanie informacji i zarzuty o nieprawidłowości

Artykuł porusza również szereg zarzutów dotyczących działalności OSP Bobowa, które pojawiały się w kontekście różnych zdarzeń. Jednym z nich jest incydent z 17 stycznia 2019 roku, kiedy to samochód bojowy OSP Bobowa zjechał do rowu w drodze do pożaru w Stróżnej. Portal „Bobowa24” dokumentował to zdarzenie, a autor materiału sugerował, że mogło ono nastąpić z winy innych uczestników ruchu drogowego.

Redaktor Maciej Rysiewicz wystosował wniosek o dostęp do informacji publicznej do Urzędu Gminy Bobowa, domagając się wyjaśnień od burmistrza Wacława Ligęzy. W odpowiedzi, sekretarz gminy Zdzisława Iwaniec, działając z upoważnienia burmistrza, stwierdziła, że samochód „ugrzązł w śniegu na poboczu drogi”, a do jego wyciągnięcia użyto koparki. Brak było jednak dokumentów potwierdzających zadysponowanie koparki.

W związku z tą odpowiedzią, Maciej Rysiewicz złożył skargę na burmistrza Wacława Ligęzę, zarzucając poświadczenie nieprawdy w dokumencie urzędowym. Podkreślał, że zdjęcia i relacje świadków dowodziły, iż samochód wpadł do rowu, a nie ugrzązł w zaspie. Wskazywał również na brak powiadomienia policji o zdarzeniu, które mogło być wypadkiem drogowym z udziałem osób trzecich, oraz na nieuzasadnione wydatkowanie środków publicznych na akcję ratunkową z użyciem koparki.

W dalszej części artykułu pojawiają się zarzuty dotyczące braku odpowiedniego sprzętu i wyszkolenia w OSP Bobowa, nieprawidłowości w prowadzeniu akcji ratowniczych (np. brak dowódcy na miejscu zdarzenia, niewłaściwe zabezpieczenie terenu, blokowanie dróg dojazdowych), a także problemów z utrzymaniem i tankowaniem samochodów pożarniczych. Pojawiają się również głosy sugerujące niewłaściwe wykorzystanie środków finansowych zbieranych podczas dystrybucji kalendarzy strażackich.

Komentarze czytelników wskazują na problemy z brakiem chętnych do wyjazdów do akcji, co ma być spowodowane m.in. brakiem wypłacania ekwiwalentu pieniężnego strażakom przez gminę, co jest niezgodne z ustawą o ochronie przeciwpożarowej. Podkreślana jest również rozbieżność między deklaracjami władz a rzeczywistą sytuacją w OSP Bobowa.

W artykule pojawia się również wątek historii OSP Bobowa, gdzie zarzuty dotyczą braku informacji na oficjalnej stronie internetowej jednostki o zarządzie, historii czy aktualnościach, co jest postrzegane jako karygodne zaniedbanie i kpina z obywateli i samych strażaków. Pojawia się również prośba o przetłumaczenie fragmentów strony w języku łacińskim, które również budzą wątpliwości co do profesjonalizmu.

Całość artykułu maluje obraz sytuacji, w której OSP Bobowa znajduje się w ogniu krytyki, a lokalne władze są oskarżane o tuszowanie problemów i brak reakcji na zarzuty dotyczące nieprawidłowości w funkcjonowaniu jednostki. W kontekście tych problemów, niedawne przekazanie nowoczesnych samochodów ratowniczo-gaśniczych dla jednostek OSP w Małopolsce, w tym dla OSP Bobowa, nabiera szczególnego znaczenia, stawiając pod znakiem zapytania, czy nowy sprzęt zostanie odpowiednio wykorzystany w obliczu istniejących problemów organizacyjnych i zarządczych.

Za kulisami: wywiady z uczestnikami powitania pojazdu MAN TGM 15.250 w OSP Telaki, Gmina Kosów Lacki

tags: #osp #bobowa #dramat #w #bialy #dzien