Historia Ochotniczej Straży Pożarnej RP Pakosławice, spisana w oparciu o dokumenty i przekazy ustne, stanowi pełne udokumentowanie przeszłości i różnych wydarzeń z udziałem jednostki oraz poszczególnych jej członków. Celem jest zamknięcie koła czasu w 2006 roku, sześćdziesięcioma czasowymi zębami wpisanymi w życie wsi i gminy Pakosławice, a także całego województwa opolskiego.
Początki Ochotniczej Straży Pożarnej w Pakosławicach
Formowanie jednostki i pierwsze władze
Jest maj 1946 roku, ostatnia niedziela tego pięknego miesiąca. We wsi panuje wielkie poruszenie wśród miejscowej męskiej części młodzieży i tzw. średniaków, do których ma przyjechać Komendant Powiatowej Straży Pożarnej w Nysie. Wszyscy oczekują tego spotkania, ale rano całą gromadą udają się na mszę świętą do swojego miejscowego kościoła pod wezwaniem świętych apostołów Piotra i Pawła.
Mężczyźni ci, to tułacze szukający kresu swej tułaczki i przystani dla siebie i swoich rodzin - żołnierze I lub II armii Wojska Polskiego, partyzanci z różnych stron kraju, członkowie Batalionów Chłopskich, Armii Ludowej, czy Armii Krajowej. Wśród nich byli również wysiedleńcy, świadkowie byłych obozów jenieckich i obozów zagłady. Atmosfery tamtego czasu nie da się przenieść wprost na papier, wymaga ona uruchomienia wyjątkowej wyobraźni.
Po mszy wszyscy udają się przed budynek miejscowej szkoły, gdzie czeka na nich gość w mundurze strażaka. Po krótkiej wymianie zdań zapada decyzja o rozmowie w budynku szkoły. Gość przedstawia się jako ogniomistrz Szostak (późniejszy pułkownik i Komendant Powiatowy Straży Pożarnej w Grodkowie), który przybył pieszo z Nysy, gdzie służył w Komendzie Powiatowej Straży Pożarnej. Opowiada o akcji zakładania ochotniczych straży pożarnych, o możliwości powołania takiej straży w Bogdanowicach (tak nazywały się Pakosławice w tym czasie), po czym pyta wprost, czy chcą mieć u siebie straż. Wszyscy chórem odpowiadają „TAK”, i w ten sposób rozpoczęła się ta piękna przygoda.
Koledzy wytypowali druha Franciszka Daraka na komendanta, gdyż posiadał on doświadczenie w sprawach strażackich z miejsca swojego zamieszkania przed wojną. Wybrano również prezesa, którym został druh Jan Pielucha, sekretarza - druh Wilczyński Czesław oraz skarbnika - druh Falkiewicz Kazimierz, i w ten sposób powołano pierwszy Zarząd OSP Bogdanowie. Pierwsi kierowcy to druh Jan Broda, który później pełnił szereg ważnych funkcji w OSP i gminie Pakosławice, oraz druh Tur Wawrzyniec - byli to oczywiście kierowcy woźnicy. Wśród pierwszych członków należy wspomnieć również druhów: Adama Kamińskiego, Franciszka Terleckiego, Józefa Fościaka, Stanisława Raroga (który sprawował funkcje skarbnika przez kilka kadencji i członka komisji rewizyjnych), Michała Kobylarza, Józefa Łukowskiego, Bronisława Janika i Michała Falkiewicza.

Pierwsze wyposażenie i walka o sprzęt
Jednostka przejęła malutki budynek po byłej straży pożarnej z okresu przedwojennego, lecz był on zupełnie pusty. Wcześniej odwiedzili go tzw. szabrownicy, zabierając wszystko, włącznie z podstawowym sprzętem gaśniczym (hydronetki, wiadra, łopaty itp.). Strażacy udali się więc wkrótce do Straży Powiatowej w Nysie, gdzie po wielkich bojach wywalczyli motopompę M 400, dwa podgumowane węże ssawne, trzy bardzo ciężkie węże W 75 oraz sześć węży W 52. Przy okazji udało im się załatwić drabinę Szczerbowskiego i ręczną syrenę alarmową. Po kilku dniach, dzięki specjalnym staraniom, przywieźli też do remizy dziesięć hełmów i tyle samo pasów z toporkami. Pierwszymi pojazdami w OSP były prywatne wozy konne druha Brody i druha Tura, gdzie siłą napędową były ich własne konie.

Od początków do nowej strażnicy
Wyzwania i pierwsze sukcesy
Podstawowym zadaniem jednostki OSP było zabezpieczenie przeciwpożarowe własnej wsi oraz udzielanie pomocy sąsiedzkiej w obrębie 10 km od swej siedziby. Pierwsze zawody strażackie, w których uczestniczyli, odbyły się w Prusinowicach na bazie miejscowej RSP w 1950 roku. Zadanie było bardzo trudne: z płonącego garażu mieli uratować stojący w nim traktor. Jak się okazało w trakcie akcji, traktor ten był przypięty grubym łańcuchem do metalowej konstrukcji garażu przy pomocy dużej, masywnej kłódki. Z tą przeszkodą strażacy poradzili sobie znakomicie, gorzej jednak było z wypchaniem ciągnika z garażu. Okazało się, że musieli go praktycznie z tego garażu wynieść, ponieważ był na biegu, a strażacy nie wyłączyli go. W tych zawodach startowali druhowie: d-ca sekcji, druh Stanisław Falkiewicz oraz druhowie M. Kobylarz, J. Łukowski, A. Kamiński, J. Fościak, A. Kowal, S. Terteka. Zajęli tam trzecie miejsce po OSP Rusocinie i Prusinowicach. Potem były kolejne zawody - gminne, rejonowe, strefowe, do których przykładano większą wagę, prowadzono szkolenia i ćwiczenia, wobec czego osiągali znacznie lepsze wyniki. Strażacy z Pakosławic jeździli na zawody do Jasienicy, gdzie zajęli I miejsce i wygrali pierwsze radio lampowe do swojej starej remizy.
Mijały lata, jedni odchodzili, inni przychodzili do OSP, a niektórzy są strażakami do dziś. Takim przykładem jest obecny prezes OSP RP, druh Henryk Kruk, który bardzo wcześnie przejął rolę kierowcy mechanika i pełnił ją przez wszystkie lata służby. Był też gospodarzem, członkiem zarządu, komisji rewizyjnej przez kilka kadencji, a teraz pełni funkcje prezesa Zarządu OSP RP Pakosławice. Tak samo w bardzo młodym wieku rozpoczął swoją drogę strażaka i kolejnego mechanika kierowcy druh Stanisław Czerniecki i jest nim do chwili obecnej, pełniąc jednocześnie funkcję wiceprezesa Zarządu OSP RP.
Wielu panów było strażakami w OSP Pakosławice, ale niektórzy z nich szczególnie dali się poznać z wyjątkowej odwagi, poświęcenia i aktywności. Do nich bez wątpienia należy druh Jan Maćków czy też druh Kazimierz Fościak, który mimo młodego wieku podjął się pełnienia funkcji naczelnika OSP w okresie, kiedy jednostka przechodziła kryzys swej działalności, a miała obchodzić swoje XXX-lecie istnienia. Wszystko zakończyło się bardzo pomyślnie i nastąpił zasadniczy zwrot w historii jednostki, gdyż w ten sposób młodzież przejmowała odpowiedzialność za losy tej jednostki, a starsi z większą ufnością przekazywali tzw. stery młodszym strażakom.
Ciekawa historia jest też związana z pozyskaniem pierwszej syreny elektrycznej dla OSP. Gdy strażacy dowiedzieli się o przyjęciu na magazyn w Straży Pożarnej w Nysie jednej i tylko jednej syreny elektrycznej, natychmiast pojechali do Nysy. Tam przyczaili się i czekali na Komendanta Powiatowego Straży Pożarnej płk. Płazaka. Komendant OSP, druh Franciszek Darak, widząc odjeżdżającego samochodem Komendanta Płazaka, wskoczył mu przed koła samochodu. Komendant Płazak w pierwszej chwili mocno zdenerwowany, później jednak uśmiechnięty, wyjął kartkę i napisał na niej: „Pani Walu (imię magazynierki), proszę wydać tym strażakom elektryczną syrenę alarmową”. W podobny sposób OSP pozyskiwała wiele innych sprzętów, w tym pierwszy pojazd konny, który zaprzęgano w dwa siwe szpaki druha J. Brody, po czym przemierzano setki kilometrów dla ratowania ludzkiego życia i dobytku. Często te konie uciekały z pola pod OSP na głos syreny, i ich gospodarz nie mógł nic zrobić, aby je zatrzymać.
Na swoje 15-lecie działalności strażacy zapragnęli mieć własny telewizor. Na jego zakup wysłali druha M. Kobylarza aż do byłego Związku Radzieckiego, i ten za 9000 złotych kupił go, po czym przywiózł do Pakosławic. Ksiądz proboszcz, Edward Figura, natychmiast udostępnił salkę katechetyczną, robiąc z niej miejscowe kino. Po jakimś czasie telewizor został przekazany do miejscowej Szkoły Podstawowej, gdzie udostępniano go mieszkańcom wsi. To był pierwszy telewizor w Pakosławicach. Po kilku latach sprzedano go strażakowi za 4.500 zł, a kupił go druh J. Łukowski.
Budowa i uroczyste otwarcie remizy
W drugiej połowie lat 60-tych, a dokładniej 22 lipca 1967 roku, strażacy przenieśli się ze starej, małej poniemieckiej remizy do nowej, własnoręcznie wybudowanej strażnicy. Ale zanim to nastąpiło, było po drodze wiele przygód w czasie tej budowy. Głównym inicjatorem budowy nowej strażnicy był ówczesny dyrektor Szkoły, druh Stefan Bownik. Wraz z nim duży wkład wnieśli m.in. druhowie założyciele OSP: druh Józef Broda, druh Stanisław Falkiewicz, druh Stanisław Terteka. Wszyscy strażacy bardzo aktywnie pracowali przy wszystkich robotach ziemnych i transportowych. Pomysł budowy nowej remizy zrodził się podczas zebrania sprawozdawczego w styczniu 1966 roku, gdy zbliżał się jubileusz 20 lat istnienia OSP, gdzie ustalono szereg spraw, w tym sposób pozyskiwania środków (festyny, zabawy, opodatkowanie się wszystkich strażaków itp.). Dużej pomocy udzielił ówczesny prezes Zarządu Powiatowego OSP w Nysie, druh Bolesław Malinowski, załatwiając także znaczne środki prewencyjne PZU. Również bardzo dużej pomocy podczas budowy strażnicy udzielił ówczesny Komendant Powiatowy Straży Pożarnej, mjr Płazak, dając do dyspozycji strażakom z Pakosławic swój sprzęt transportowy. Wszystkie prace ziemne, przygotowawcze i transportowe strażacy wykonywali osobiście.
Z budową wiązały się też humorystyczne uwagi, przekazywane w opowiadaniach starszych strażaków, np. woda na budowę dowożona była beczkowozami z Nysy przez Komendę Powiatową Straży Pożarnej, natomiast materiały budowlane przewożono wozami konnymi przez strażaków z bocznicy kolejowej PKP. Inna historia dotyczy ładnych pieców kaflowych postawionych w świetlicy, które po pierwszym rozpaleniu rozpadły się zupełnie na podłogę. Komendant straży druh Stanisław Falkiewicz ręką porozbijał wszystkie parapety okienne, udowadniając w ten sposób, że za dużo piasku było w zaprawie murarskiej zamiast cementu. Chociaż z przygodami, budowę udało się zakończyć, dzięki czemu warunki bytowe strażaków bardzo się poprawiły. W tej remizie są już aktualnie wymienione drzwi wejściowe, okna, ogrzewanie itp., ale zawsze dla starszych stażem i wiekiem strażaków jest to miejsce sympatycznych wspomnień z czasów jej budowy.

Uroczyste otwarcie remizy było okazją do zorganizowania 20-lecia OSP. Wręczano dyplomy, medale, nowe mundury, odbyła się defilada w pełnej gali przez wieś, no i tradycyjnie zabawa taneczna, w której udział brali wszyscy mieszkańcy Pakosławic, bawiąc się przez kilka dni.
Czas jubileuszy, kryzysów i odrodzenia
Rozwój jednostki i przełomowe lata 70.
Były też kolejne jubileusze, tj. XXX-lecie, organizowane w maju 1976 roku w kadencji, gdy prezesem był druh Stanisław Terteka, naczelnikiem druh Kazimierz Fościak, a sekretarzem OSP od 27.01.1975 roku, piszący tę historię, druh Henryk Szczotka. Był to wyjątkowy jubileusz, gdyż na nim, po raz ostatni, byli prawie wszyscy w komplecie założyciele OSP, których potem było już coraz mniej. Oprócz wyżej wymienionych członków Zarządu OSP, wówczas w jego skład wchodził jako skarbnik druh Marian Szumiało, a gospodarzem, kierowcą mechanikiem był druh Henryk Kruk. Ten wyżej wymieniony skład ówczesnego Zarządu OSP był najbardziej zgranym zespołem, wzajemnie się uzupełniającym i bardzo ofiarnie pracującym, czego dowodem była organizacja imprezy jubileuszowej, wspominanej długie lata przez jej uczestników i mieszkańców wsi. Tym bardziej, że w 1975 roku OSP Pakosławice zajęła I miejsce w zawodach pożarniczych w gminie i 10. miejsce w zawodach wojewódzkich, co było bardzo wysoką lokatą.

Odzyskanie stabilności i dalsze zmiany
Nastał też czas przykry, pamiętny dla OSP, gdy bez pytania o zdanie naczelnik Gminy Pakosławice, pan Zdzisław Kaleta, wprowadził do świetlicy OSP grupę budowniczych wodociągu wiejskiego. Nastąpiło znaczne zniszczenie obiektu, upadła dyscyplina i morale strażaków, OSP przeżywała kolejny kryzys i zanosiło się na rozwiązanie jednostki. Aby temu zapobiec, w dniu 18.12.1976 roku, na zebraniu sprawozdawczym dokonano (w czasie trwania kadencji) zmiany składu krytykowanego Zarządu na częściowo nowy w składzie: naczelnik druh Kazimierz Fościak, sekretarz druh Tadeusz Smoter, skarbnik druh Stanisław Raróg i prezes druh Henryk Szczotka. Pozostały skład pozostał bez zmian. Ta zmiana uspokoiła sytuację, powstały projekty odbudowy świetlicy, a nawet jej rozbudowy, a także nastąpiła zmiana naczelnika gminy Pakosławice - został nim przychylny strażakom pan Eugeniusz Gruchalski. W ten sposób uratowano sytuację, życie w jednostce wróciło do normy, a nawet został przywrócony uprzedni zapał i zaangażowanie w wielu sprawach i obszarach działalności strażackiej.
Z uwagi na przyjęcie obowiązków Komendanta Gminnego OSP, druh Henryk Szczotka z dniem 9.01.1978 roku przekazał obowiązki prezesa Zarządu OSP druhowi Janowi Jaszczyszynowi, a naczelnikiem ponownie został druh Stanisław Falkiewicz, sekretarzem zaś druh Adam Lubczyński. W tym czasie wykonano szereg prac przy remizie OSP: zmieniono ogrodzenie, dobudowano magazyn paliw itp. Po upływie tej kadencji, przez następną kadencję prezesem Zarządu OSP był druh Stanisław Terteka, a naczelnikiem OSP druh Ryszard Cymbalista, którego 8.12.1986 roku zmienił druh Józef Bawer, natomiast nowym sekretarzem Zarządu OSP został druh Jerzy Woźniacki. Po upływie kadencji nastąpiła zmiana jedynie na funkcji prezesa Zarządu OSP, którą przejął druh Ryszard Muszyński.
Droga do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego
Kolejne jubileusze i modernizacja
Następnie były kolejne jubileusze, i tak, w czasie kadencji, gdy prezesem był druh Ryszard Muszyński, a naczelnikiem OSP druh Józef Bawer, OSP organizowała jubileusze 40-lecia i 45-lecia, oraz ostatni tj. 50-lecia. Ten ostatni jubileusz był połączony z nadaniem dla OSP sztandaru i miał miejsce w pamiętnym 1997 roku. Pamiętny, z uwagi na wielką powódź, która nawiedziła region. Okres ten przez wiele lat był bardzo dobrym czasem dla jednostki OSP, nastąpiły kolejne zmiany w wyposażeniu jednostki, wzrosła aktywność w wielu dziedzinach życia strażackiego. W międzyczasie, wynikiem takiego stanu rzeczy, Komendant Główny PSP, nadbryg. Feliks Dela, z dniem 10.08.1995 r. Decyzją Nr 27/25/KSRG, włączył jednostkę do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego.

Historia OSP Dobromierz - film z okazji 80 lecia jednostki
tags: #osp #pakoslawice #remiza