Bartosz Ostałowski to postać niezwykła w świecie sportów motorowych, znana jako jedyny na świecie drifter z licencją FIA, który prowadzi samochód bez użycia rąk. Jego historia to opowieść o pasji, determinacji i przezwyciężaniu przeciwności losu, wielokrotnie wystawianych na próbę, między innymi przez dramatyczne pożary jego samochodów driftingowych.

Traumatyczny Pożar BMW M3 E92 w Warszawie
Przygotowania i nadzieje związane z nowym samochodem
W sezonie 2017 Bartosz Ostałowski podjął decyzję o budowie nowego samochodu - BMW E92 M3, z którym wiązał wiele planów i nadziei. Jak tłumaczył sam Bartosz, auto miało dodać mu wiatru w żagle, a nowoczesna karoseria i rozwiązania techniczne miały pomóc mu w rywalizacji z innymi kierowcami jak równy z równym. Pojazd był przygotowywany od podstaw przez team Ostałowski Motosport. Wszystko było nowe: komputery, instalacja elektryczna, elementy, pasy i fotele. Samochód był testowany na hamowni przez kilkanaście godzin, a skrzynia i silnik były strojone. Auto miało pod maską zmodyfikowany 3-litrowy silnik o mocy 550 KM. Baza auta i części dedykowane do driftu kosztowały ponad 140 000 zł.
Przebieg pożaru i jego konsekwencje
Dramat wydarzył się 13 lutego na torze w Warszawie. Bartosz wraz z ekipą filmową nagrywał ujęcia przejazdów jego samochodem do odcinka programu. Podczas nagrań, które dla Bartosza były "krótką, banalną sceną", nagle pojawił się ogień pod maską, który zaczął się szybko rozprzestrzeniać. Sytuacja była o tyle korzystna, że wokół stała cała ekipa filmowa. Mechanicy Bartosza natychmiast próbowali gasić samochód, jednak bez skutku. Z pożarem uporały się dopiero trzy zastępy Straży Pożarnej. Okazało się, że przyczyną była wada wtryskiwacza, przez którą mgiełka paliwa z powietrzem dostała się na gorący kolektor wydechowy i turbinę, co spowodowało zapłon. Pomimo gaśnic, ogień nie poddał się, niszcząc samochód doszczętnie. Z pożaru udało się uratować jedynie tylne zawieszenie.
Wsparcie i zbiórka funduszy
Strata nowego samochodu była dla Bartosza ogromnym ciosem. Jak sam mówił, "przeżycie pożaru było gorsze niż dachowanie", a na początku był w szoku. Na chwilę obecną Bartosz nie był w stanie sam sfinansować budowy nowego pojazdu. W odpowiedzi na te trudności, Fundacja Avalon wraz z Teamem Ostałowskiego zorganizowała zbiórkę funduszy na projekt nowego auta. Bartosz wierzył w swoich kibiców, mówiąc: "Jedyną nadzieją dla nas jest połączenie sił wszystkich, którzy trzymają za mnie kciuki i zebranie pieniędzy na odbudowę." Dzięki zebranym środkom planowano zbudować jeszcze piękniejszy, głośniejszy i bardziej drapieżny bolid.
Refleksje Bartosza Ostałowskiego
Mimo tak poważnych problemów Bartosz Ostałowski nie poddał się. "Nie po to tyle lat w tym jestem, żeby teraz takie coś mnie złamało" - deklarował. W odpowiedzi na zniszczenie nowego auta, zespół szybko przygotował jego stary samochód, którym do tej pory jeździł, przeprowadzając szybki przegląd i remont, aby powrócić do rywalizacji.
Wielokrotne Pożary w Poznaniu - Finał Driftingowych Mistrzostw Polski
Powrót driftu na Tor Poznań i oczekiwania
Po wielu latach nieobecności, drift wrócił na legendarny Tor Poznań. Finałowa runda Driftingowych Mistrzostw Polski, która odbyła się w dniach 22-24 września, była dla Bartosza Ostałowskiego niezwykle emocjonująca i wyczerpująca. Bartosz walczył o miejsce na podium, jednak problemy, które wystąpiły podczas zawodów, znacznie utrudniły mu walkę o najwyższe lokaty.
Pierwszy pożar podczas treningów
W piątek 22 września odbyły się zamknięte treningi, mające pozwolić zawodnikom zapoznać się z wymagającą poznańską trasą. Podczas pierwszej sesji treningowej w samochodzie Bartosza Ostałowskiego doszło do uszkodzenia półosi. Samochód został szybko naprawiony i był gotowy na drugą sesję. Niestety, podczas jednego z przejazdów w drugiej sesji treningowej doszło do zapłonu driftingowego BMW Ostałowskiego, nazywanego "Furią". Kierowca natychmiast zatrzymał się na torze, wyłączył silnik, uruchomił system gaśniczy, a następnie ewakuował się z samochodu. Ogień unosił się na wysokość około dwóch metrów ponad maskę. Na szczęście szybka akcja gaśnicza sprawiła, że w samochodzie nie doszło do większych uszkodzeń. Po myciu, wyczyszczeniu i drobnych naprawach auto Bartosza Ostałowskiego było ponownie przygotowane do dalszego startu.

Kwalifikacje i dalsze problemy
Następnego ranka, 23 września, odbyły się krótkie treningi, po których nadszedł czas na kwalifikacje. Każdy z zawodników miał do dyspozycji dwa przejazdy kwalifikacyjne. Bartosz Ostałowski punktował w obu przejazdach i uplasował się na 11. miejscu, co zapewniło mu awans do finałów w parach.
Drugi pożar i determinacja do walki
Pech Bartosza Ostałowskiego niestety jeszcze się nie skończył. Podczas niedzielnych treningów w parach po raz drugi doszło do pożaru w jego driftingowym samochodzie. Scenariusz był podobny jak za pierwszym razem, a właściwa reakcja służb ponownie uchroniła auto przed poważniejszymi uszkodzeniami. Mimo tej sytuacji, która mogła wydawać się końcem dalszego startu, Bartosz Ostałowski pokazał niezwykłą determinację. "Przez chwilę straciliśmy nadzieję, ale nie chciałem kończyć sezonu ze spuszczoną głową, siedząc pod namiotem. Mimo tych przeciwności chciałem stanąć na starcie, a jeśli odpaść - to po walce na torze. Razem z moją ekipą zmobilizowaliśmy się i rozpoczęliśmy pracę, aby przygotować samochód do TOP16. Walczyliśmy do ostatnich sekund" - opowiadał Ostałowski.
Rywalizacja w TOP16 i emocjonalny "roller coaster"
Ostałowski podstawił się do rywalizacji niemalże w ostatnim momencie, stając do walki z Fabianem Dorozińskim (BMW E30) w TOP16. W pierwszym przejeździe liderem był Doroziński, który na ostatnich metrach trasy wypadł z toru, tracąc punkty. Po zamianie stron podobny błąd popełnił Bartosz Ostałowski, co skutkowało dogrywką. Podczas "one-more-time" lepszy okazał się Fabian Doroziński i to on awansował do TOP8. "To był emocjonalny roller coaster! Nigdy nie pomyślałbym, że runda w Poznaniu będzie wyglądać w ten sposób. Samochód wymaga teraz solidnego przeglądnięcia, ale całe szczęście nie został poważnie zniszczony" - podsumował Bartosz Ostałowski.
Niezwykłe Umiejętności i Rekord Guinnessa
Technika jazdy bez użycia rąk
Bartosz Ostałowski jest jedynym na świecie profesjonalnym kierowcą sportowym, który prowadzi samochód stopą, ze względu na utratę obu rąk w wypadku motocyklowym w wieku 19 lat. Jego samochód, wyposażony w automatyczną skrzynię biegów, przeszedł szereg modyfikacji. Prawą stopą obsługuje gaz i hamulec, lewą trzyma na kierownicy, a biegi zmienia barkiem. Na początku wielu ludzi nie mogło uwierzyć w jego umiejętności, uznając nagrania za podstawione. Jak sam wspominał, "to był taki szok dla ludzi, że nie byli w stanie uwierzyć". Zrobienie licencji wyścigowej było bardzo trudnym procesem; był pierwszą osobą na świecie, która po amputacji obu rąk ubiegała się o taką licencję. Musiał opracować specjalny system, aby móc wysiąść z samochodu w osiem sekund, ostatecznie zdał egzamin w 4,3 sekundy.

Bicie Rekordu Guinnessa w najszybszym drifcie
Bartosz Ostałowski wielokrotnie udowodnił, że "niemożliwe nie istnieje". Pobił Rekord Guinnessa w najszybszym drifcie samochodem prowadzonym nogami, zszokowując świat swoim wyczynem. Na lotnisku w Pile, pod nadzorem licencjonowanych sędziów, rozpędził swoje BMW do 277 km/h, a następnie wprowadził je w kontrolowany poślizg. Rekord musiał spełniać rygorystyczne warunki:
- Pojazd musiał driftować po wytyczonej trasie o długości 50 metrów.
- Na początku i końcu trasy znajdowały się bramki czasowe.
- Podczas wykonywania manewru tylko jedna stopa mogła znajdować się na kierownicy, żadna inna część ciała nie mogła jej dotykać.
- Wydarzenie musiało być zorganizowane na sprawdzonej i zmierzonej trasie, najlepiej na oficjalnym torze wyścigowym, z pomiarem i oznaczeniem trasy przez wykwalifikowaną osobę, np. geodetę.
- Kąt driftu musiał być większy niż 30 stopni od faktycznego kursu trasy, zarejestrowany urządzeniem typu driftbox.
- Do dokumentacji należało załączyć raport przygotowany przez wykwalifikowanego świadka.
Tym samym poprawił rekord Jakuba Przygońskiego z 2013 roku (217,97 km/h) o 13,96 km/h, stając się również Rekordzistą Polski. Jego umiejętności to prawdziwy ewenement w skali światowej, potwierdzony także 3. miejscem w klasyfikacji generalnej DMP w klasie PRO2 i tytułem Driftingowego Wicemistrza Polski. Ostałowski cały czas powtarza, że to nie jest jego ostatnie słowo.
Pasje Poza Torami: Malarstwo i Inspiracja
Powrót do malarstwa
Bartosz Ostałowski, oprócz motorsportu, realizuje się również w malarstwie, co jest kolejnym dowodem na jego niezwykłą siłę woli. Nie sądził, że będzie mógł wrócić do tej pasji po wypadku, ponieważ wymaga ona precyzyjnych ruchów dłonią i nadgarstkiem. Jednak dzięki międzynarodowemu związkowi VDMFK, skupiającemu artystów malujących stopami lub ustami, spróbował. Po początkowych trudnościach i niezadowoleniu ze swoich prac, jurorzy dostrzegli jego talent. Bartosz otrzymał stypendium artystyczne, a jego prace zaczęły być wystawiane. Mimo początkowych trudności i fizycznego wysiłku związanego z utrzymywaniem stopy w nienaturalnej pozycji przez wiele godzin, z czasem malowanie stopą stało się dla niego naturalne, co pozwoliło mu ocalić tę drugą pasję.
Rola Kasi Rogowiec i osobiste inspiracje
Na drodze Bartosza Ostałowskiego kluczową rolę odegrała paraolimpijka Kasia Rogowiec, która odwiedziła go w szpitalu w pierwszych dniach po wypadku. W momencie, gdy Bartosz widział "czarną dziurę" i myślał, że wszystko jest skończone, Kasia pokazała mu, że mimo braku rąk można prowadzić samodzielne życie i pracować. "Dla mnie wtedy zapaliło się światełko w tunelu i powiedziałem, że ja też będę próbował" - wspomina Bartosz. Jego historia inspiruje wiele osób, w tym matki dzieci, które, widząc jego determinację, zdecydowały się na zrobienie prawa jazdy, oraz inne osoby z niepełnosprawnościami, co daje Bartoszowi poczucie misji.
Siła zespołu i misja Bartosza
Bartosz podkreśla, że jego sukces to nie tylko jego zasługa. "To nie jest sport indywidualny. Jest sztab ludzi, którzy muszą tobie uwierzyć, że się da" - mówi. Jego mechanicy pomagają mu w codziennych czynnościach, takich jak zapinanie pasów czy przygotowanie samochodu. Wypadek nauczył go cierpliwości, większego szacunku do wszystkiego, co udaje się realizować, i cieszenia się z małych rzeczy. Od obsługi myszki po samodzielne przemieszczanie się samochodem - każda nowa umiejętność dawała mu odwagę i poczucie, że niewiele już ma do stracenia.
"Niemożliwe Nie Istnieje" - Dziedzictwo Bartosza Ostałowskiego
Dla wielu osób Bartosz Ostałowski jest żywą legendą motorsportu i inspiracją. Jego postawa pokazuje, że niemożliwe nie istnieje, a jedyne ograniczenia mamy w głowach. Jego historia to ciągła walka, powroty i triumfy, które udowadniają, że pasja i determinacja mogą przezwyciężyć największe przeszkody.
tags: #ostalowski #pozar #auta