W Kostrzynie nad Odrą, na początku Pol'and'Rock Festival, doszło do sporu między organizatorem, Jerzym Owsiakiem, a Państwową Strażą Pożarną (PSP). Showman zarzucił straży pożarnej odmowę użycia jej wozów do schłodzenia rozgrzanej publiczności festiwalowej, co wywołało szeroką dyskusję.
Zarzuty Jerzego Owsiaka wobec Państwowej Straży Pożarnej
Jerzy Owsiak, w oświadczeniu, skierował zarzuty pod adresem Państwowej Straży Pożarnej, która zabezpiecza festiwal. Podkreślał, że PSP od trzech lat nie wpuszcza do swojego systemu zabezpieczenia festiwalu ochotniczych straży pożarnych (OSP), które zawsze były obecne, a także nie dopuszcza do udziału ochotniczych straży z Niemiec. Punktem kulminacyjnym sporu była odmowa użycia wozów PSP do schłodzenia wodą publiczności, co, jak zaznaczył Owsiak, "zawsze tak było!". Organizator wyraził smutek i frustrację z powodu bezwzględnej decyzji komendanta Przemysława Glińskiego, uznając ją za "bezwzględną, niepodlegającą żadnej dyskusji". Dodał również, że częścią tej decyzji był zakaz przyjazdu ochotników z rejonu komendanta, którzy chcieli pomóc. Owsiak stwierdził, że to PSP stworzyła podwyższone ryzyko, odmawiając pomocy.

Odpowiedź Państwowej Straży Pożarnej
Na zarzuty Owsiaka odpowiedziała Komenda Wojewódzka PSP w Gorzowie Wielkopolskim oraz rzecznik lubuskich strażaków. Kpt. Bartkowiak ujawnił: "Poproszono nas o to, aby samochód wjechał w tłum ludzi". Zastępca komendanta lubuskiej straży pożarnej, Przemysław Gliński, wydał zakaz przysyłania wozu na festiwal, by schłodzić tańczących pod sceną główną zimną wodą, powołując się na względy bezpieczeństwa.
Rzecznik lubuskich strażaków podkreślił, że "wjeżdżanie samochodem w zwartą grupę ludzi stwarza dodatkowe ryzyko dla uczestników". PSP przed rozpoczęciem festiwalu pytała organizatora, czy jest przygotowany na falę upałów, na co Owsiak odpowiedział, że przy scenie jest "grzybek", pod którym każdy będzie mógł się schłodzić. PSP zaproponowała organizatorowi alternatywę w postaci węży gaśniczych, beczek z wodą oraz kurtyn wodnych, aby służby organizatora mogły nimi dysponować i schładzać ludzi. Niestety, według PSP, Owsiak nie zgodził się na te rozwiązania, "brnął w kierunki takim, że ma to być samochód strażacki". Dodatkowo, PSP wskazała, że "polewanie ludzi bezpośrednio prądem wody stwarza dla nich niebezpieczeństwo w postaci uszkodzenia wzroku".
Interwencja zagranicznej straży pożarnej i apel o pomoc
W obliczu odmowy ze strony polskiej PSP, Jerzy Owsiak podjął natychmiastowe działania. "Wynajęliśmy wóz Straży Pożarnej z Berlina. Pędzi do nas!" - ogłosił. Podkreślił, że załoga straży pożarnej z Berlina przez całą dobę polewała festiwalowiczów. Owsiak twierdził również, że podobny zakaz dostał jeden wóz Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP) z Polski, który miał już jechać do Kostrzyna, ale został zawrócony.
W związku z tą sytuacją, Owsiak wystosował publiczny apel: "Wysyłam prośby - jeżeli ktoś w Polsce dysponuje wozem strażackim, o przyjeździe którego Pan komendant nie decyduje, i może pomóc młodym ludziom którzy świetnie się bawią i których po prostu chcemy schłodzić - zapraszamy! Dostaniecie michę, nalejemy Wam paliwa do samochodu".

Reakcja Ochotniczej Straży Pożarnej z Żar
Na apel Jerzego Owsiaka odpowiedziała Ochotnicza Straż Pożarna Żory-Kunice z województwa lubuskiego. Załoga, w składzie Grzegorz Terlecki, Adrian Laskowski i Patrycja Majdziak, pojawiła się na festiwalu w piątek, 3 sierpnia, około godziny 20. Wóz polewał rozgrzanych fanów wodą w czasie koncertu grupy You Me At Six. Ochotnicy z Kunic w rozmowie z WP.pl wyjaśnili, że przyjechali, ponieważ zareagowali na prośbę organizatorów festiwalu. "Bo my na co dzień pracujemy - trzeba wziąć zwolnienie z pracy, żeby tu przyjechać" - wyjaśnili.
Ochotnicy odmówili komentowania decyzji lubuskiego komendanta, stwierdzając: "My nie wchodzimy na tematy polityczne i nie będziemy się wypowiadać w tej sprawie". Ich główną motywacją była chęć pomocy, a prezes ich jednostki nie robił żadnych problemów. Grzegorz Terlecki dodał, że jego córka od dwóch dni była na festiwalu i już skarżyła się na poparzenia słoneczne. Cała trójka planowała spać w wozie strażackim, nie uważając, że ryzykują, pracując ochotniczo na festiwalu. "My za decyzje państwowej straży nie odpowiadamy, my jesteśmy ochotnicy" - podsumowali.