Historia polskiej miedzi nie zaczyna się od odkryć Jana Wyżykowskiego. Na południowy zachód od złóż, które eksplorował, rozciąga się obszar znany jako stare zagłębie miedziowe. To właśnie tutaj, w pionierskich czasach, znaczna część przyszłej kadry Kombinatu Górniczo-Hutniczego Miedzi stawiała swoje pierwsze kroki. Osoby takie jak Leon Lautersztajn, Wiktor Bombik, Augustyn Durynek, Tadeusz Kaczanowski, Konrad Libera, Witold Wójcik, Bogdan Czyżewski i Jerzy Petrykowski wskrzeszały zatopione i zrujnowane podczas wojny zakłady niemieckiego towarzystwa akcyjnego BUHAG, a także drążyły nowe szyby w rejonie Złotoryi i Bolesławca.

Początki wydobycia i rozwój infrastruktury
Już w 1950 roku z kopalni Lena w Wilkowie wyjechał pierwszy wagon rudy. Trzy lata później dołączyły do niej upadowa Grodziec oraz kopalnia Konrad. W 1955 roku ruszyło wydobycie w Nowym Kościele, a w 1962 roku do eksploatacji włączono Lubichów, który został później połączony z kopalnią Konrad. Aby przetapiać rudę wydobytą ze starego zagłębia, od maja 1951 roku budowano Legnickie Zakłady Metalurgiczne, które następnie przekształcono w Hutę Miedzi Legnica.
Jan Paździora: Świadek i kronikarz
Długoletni dyrektor kopalni Konrad, Jan Paździora, stał się niejako kronikarzem starego zagłębia. Do Iwin przybył jako absolwent Technikum Mechanicznego w Bielsku-Białej, z nakazem pracy charakterystycznym dla tamtych czasów, który szczegółowo określał zakład, stanowisko i wynagrodzenie. Rozpoczął pracę jako sztygar zmianowy urządzeń mechanicznych, odpowiedzialny za tzw. "płuca kopalni" - wszystkie sprężarki tłoczące powietrze pod ziemię, niezbędne do prowadzenia wydobycia. W służbie utrzymania ruchu pozostał do końca 1969 roku.
W międzyczasie Jan Paździora ukończył studia ekonomiczne, co umożliwiło mu awans na stanowisko dyrektora kopalni do spraw socjalno-pracowniczych. Stracił je w latach siedemdziesiątych, w wyniku kompresji etatów przeprowadzanej w ramach oszczędności. Jednak od roku 1982 aż do przejścia na emeryturę ponownie objął funkcję dyrektora, tym razem do spraw ekonomicznych.
Wyzwania Kopalni Konrad
Kopalnia Konrad nieustannie zmagała się z wodą. Ogromnym wysiłkiem wypompowywano ją spod ziemi, aby udostępnić złoże górnikom. Żywioł ten bywał jednak trudny do opanowania. Jan Paździora wspomina: „W 1961 roku na poziomie 315 metrów nastąpiło niekontrolowane oberwanie stropu i woda wdarła się na przodek, zalewając chodniki do poziomu 240 metrów. Zginęło wówczas trzech górników.”
Kopalnia jako centrum życia społecznego
W latach sześćdziesiątych kopalnia Konrad zatrudniała ponad 3 tysiące osób, które dojeżdżały autobusami z Węglińca, Gryfowa, Bolesławca, Chojnowa, Złotoryi i Legnicy. Jan Paździora podkreślał, że kopalnia była czymś więcej niż tylko miejscem pracy. Prowadziła własną szkołę zakładową, przedszkole, budowała osiedla pracownicze w Olszanicy i Iwinach, a także całe dzielnice w Bolesławcu, dostarczając łącznie około 7 tysięcy mieszkań.
Ponadto kopalnia dysponowała Domem Górnika w Bolesławcu, w którym funkcjonowały orkiestra dęta i chór. Chór ten zdobył kiedyś pierwsze miejsce na ogólnopolskim festiwalu chórów w Wodzisławiu. W zakładowym klubie sportowym trenowali bokserzy, w tym Ryszard Tomczyk, mistrz Europy, trzykrotny mistrz Polski i olimpijczyk.
Doktorat pisany grypserą (2011) - polski film dokumentalny
Schyłek i likwidacja Starego Zagłębia
Wraz z rozwojem kopalń miedzi w rejonie Lubina i Polkowic, stare zagłębie zaczęło tracić na znaczeniu. Złoża powoli się wyczerpywały, a zawartość metalu w rudzie nie dorównywała możliwościom nowego Legnicko-Głogowskiego Okręgu Miedziowego. W 1967 roku zakończyła działalność kopalnia Nowy Kościół, a sześć lat później Lena. Najdłużej przetrwały Zakłady Górnicze Konrad.
W 1987 roku względy ekonomiczne przesądziły o decyzji o likwidacji kopalni w Iwinach. Przez kolejne dwa lata wydobywano ostatnie tony urobku. Następnie wyłączono pompy, a żywioł wody, z którym tak dzielnie zmagano się przez pół wieku, dokonał dzieła zniszczenia. Na powierzchni dopełniły go buldożery i palniki. Z wieży szybowej pozostało jedynie koło, zatopione na pamiątkę w betonie. Ocalała jedynie kaplica św. Barbary, postawiona przez górników z obudowy tuningowej tuż po powstaniu Solidarności. Część pracowników przeszła na emerytury, a reszta dołączyła do załóg kopalń nowego zagłębia.
W sumie w starym zagłębiu wydobyto 56,4 mln ton rudy, z której wyprodukowano blisko 854 tony miedzi.
Przyszłość i nadzieja na wznowienie eksploatacji
Od kilku lat władze KGHM rozważają możliwość wznowienia eksploatacji w rejonie Bolesławca. Spółka wystąpiła do Ministerstwa Środowiska o koncesję na rozpoznanie złóż na tym terenie. W kręgu zainteresowania znajdują się dwa obszary. Pierwszy z nich - Wartowice - rozciąga się od Bolesławca po Raciborowice Górne i sąsiaduje z wcześniej eksploatowanymi przez kopalnię Konrad polami Grodziec i Lubichów.
Łącznie z Niecką Grodziecką obszar ten kryje ponad 100 mln ton rudy. Jego eksploatacja wiąże się jednak z poważnymi wyzwaniami, takimi jak znaczna głębokość (1200-1300 m pod powierzchnią) oraz konieczność uporania się z wodą, która zatopiła wyrobiska po Konradzie, opuszczone dwadzieścia lat temu. Mimo tych trudności, stare zagłębie wierzy, że może zostać ponownie aktywowane.