Historia sprzętu strażackiego

Historia ochrony przeciwpożarowej jest nierozerwalnie związana z ewolucją sprzętu służącego do walki z ogniem. Od prostych narzędzi i lokalnych przepisów, przez rozwój wyspecjalizowanych maszyn, po współczesne, zaawansowane technologicznie pojazdy i wyposażenie - sprzęt strażacki przeszedł długą drogę, adaptując się do rosnących zagrożeń i postępu cywilizacyjnego. Niniejszy artykuł przedstawia kluczowe momenty w historii sprzętu strażackiego, zarówno na tle ogólnoeuropejskim, jak i na przykładach lokalnych jednostek w Polsce.

Początki ochrony przeciwpożarowej i pierwsze wyposażenie

Wczesne formy ochrony przeciwpożarowej opierały się na prostych zasadach i dostępnych środkach. Już uniwersał z 1745 roku nakazywał surowsze egzekwowanie przepisów przeciwpożarowych, co było odpowiedzią na zagrożenia, takie jak wielki pożar Białegostoku w 1753 roku. Przepisy te stanowiły, że „Na rynku stać ma kadź na kojach zawsze wypełniona wodą”. W 1760 roku w Białymstoku powołano pierwszą w mieście zawodową straż do gaszenia pożarów, która posiadała swoją siedzibę wybudowaną przez Branickiego.

Zabór pruski wzmacniał ochronę przeciwpożarową, np. w Białymstoku w 1795 roku, przez wzmocnienie jej strażakami garnizonu wojskowego. Nakazano budowę kominów z cegły palonej i ich czyszczenie raz na 6 tygodni w okresie letnim oraz raz na miesiąc w innych porach roku. Zakazano także używania fajerwerków i palenia tytoniu w miejscach zagrożonych pożarem. Do ochrony spokoju i ostrzegania przed pożarami powołano straże nocne.

W ramach obowiązku walki z ogniem gminy zobowiązane były do utrzymywania sikawek i innego rodzaju sprzętu. Potrzebną do gaszenia pożarów wodę strażacy czerpali głównie ze studni oraz pobliskich jezior. Już na początku istnienia straży jej członkowie musieli intensywnie uczyć się nowych technik walki z ogniem. Postęp cywilizacyjny spowodował, że strażacy nie tylko gasili pożary materiałów stałych, głównie drewna, ale bardzo często mieli do czynienia z maszynami parowymi, a w późniejszym okresie z elektrycznymi, które były pospolicie wykorzystywane w różnych przedsiębiorstwach.

Rycina przedstawiająca wczesne metody gaszenia pożarów lub historyczną ręczną sikawkę strażacką

Pionierzy przemysłu strażackiego: J.G. Lieb i Rosenbauer

J.G. Lieb: od siodlarza do potentata sprzętowego

Firma J.G. Lieb, założona w 1873 roku w Niemczech, w Badenii-Wirtembergii przez Johanna Georga Lieba, zdobyła popularność dzięki szerokiej ofercie sprzętu strażackiego, choć nie produkowała sikawek ani pomp wodnych. Johann Georg Lieb, z zawodu siodlarz, zaczął od przeróbki 600 hełmów wojskowych na strażackie. W 1874 roku J. Lieb rozszerzył działalność o produkcję drabin, pozyskując do współpracy Paula Schmahla, który nadzorował tę gałąź produkcji, wdrażając własne rozwiązania konstrukcyjne. Po dwóch latach firma miała już w ofercie pierwszą drabinę mechaniczną. W 1877 roku fabryka składała się z czterech obszernych budynków murowanych, drewnianej wiaty i placu. W połowie lat 80. XIX wieku zakład działał pod nazwą J.G. Lieb, Feuerwehr-Requisiten-Fabrik.

Pod koniec XIX wieku nastąpiła rozbudowa fabryki, która zatrudniała około 140 osób i oferowała imponującą gamę sprzętu, w tym halę budowy drabin, lakiernię, montownię, pracownię kołodziejską, magazyn półfabrykatów z drewna oraz halę produkcji hełmów skórzanych, mundurów i siodlarnię. Wyroby firmy G. Lieb wielokrotnie nagradzano, m.in. dwoma złotymi medalami w 1900 roku w Paryżu na międzynarodowej wystawie połączonej z kongresem pożarniczym. Firma otrzymała także dyplom I stopnia w 1899 roku na kongresie pożarniczym w Mediolanie. Na początku XX wieku firma stała się potentatem na rynku sprzętu pożarniczego, konkurując z takimi markami jak Magirus.

W zbiorach Centralnego Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach odnajdujemy cenne eksponaty tej firmy, co jest dowodem na to, że produkty z Biberach docierały do Europy Wschodniej. Najcenniejsza jest szabla oficerska z końca XIX wieku, popularna w korpusie oficerskim pruskich straży pożarnych, niegdyś wyposażenie OSP Świętochłowice. Cennym eksponatem jest również hełm skórzany z końca XIX wieku, który trafił do CMP w 1980 roku, z metalowym grzebieniem i skórzanym nakarczkiem oraz rozetami w postaci lwich głów. Wspomnieć należy także o drabinie hakowej (13-szczeblowej), dwóch pochodniach naftowych z sygnaturą firmy z około 1900 roku oraz hełmie metalowym bez podpinki z lat 90. XIX wieku.

Szabla oficerska i hełm skórzany firmy J.G. Lieb ze zbiorów CMP

Rosenbauer: innowacje z Austrii i obecność w Polsce

W 1866 roku Johann Rosenbauer założył w Linz pierwszy na terenie Górnej Austrii sklep ze sprzętem strażackim. Działalność opierała się o akwizycję, Rosenbauer handlował wężami konopnymi, hełmami, a potem sikawkami ręcznymi i sprzętem gimnastycznym. W 1888 roku firmę przejął jego syn, Konrad Rosenbauer, który zakupił grunt pod budowę hal do montażu drabin i konnych wozów pogotowia. Po jego śmierci, kierownictwo fabryki upatrywało profitów w produkcji pomp strażackich o napędzie benzynowym. W 1910 roku sprzedano pierwszy taki egzemplarz dla kolejowej straży pożarnej w Linz.

Obecność produktów Rosenbauera w Polsce przypada na początek XX wieku. Początkowo oferta kierowana była na rynki Polski południowej. Na początku lat 20. XX wieku nawiązano współpracę z firmą „Strażak” z Warszawy, która została generalnym przedstawicielem Rosenbauera na Polskę. Firma „Strażak” dystrybuowała motopompy przenośne, a od 1928 roku produkowała własne motopompy na licencji Rosenbauera. Do 1931 roku w kraju sprzedano ponad 2 tysiące egzemplarzy tego sprzętu. Mniej znanym przykładem sprzętu strażackiego firmy „Rosenbauer” był motocykl strażacki przystosowany do przewozu motopompy, który próbowano wprowadzić na polski rynek w połowie lat 20. XX wieku. Motocykl ten, napędzany silnikiem o mocy 5 KM, przewoził motopompę o wydajności 300 l/min, zasilaną dwucylindrowym silnikiem czterosuwowym o mocy 10 KM. Korpus pompy wykonano z brązu, a w tylnej części zamontowano dodatkowe siedzisko dla trzeciego strażaka.

Historyczne zdjęcie motopompy Rosenbauer lub motocykla strażackiego z motopompą

Ewolucja sprzętu w lokalnych jednostkach straży pożarnej w Polsce

OSP w Sulęczynie: od braku sprzętu do nowoczesnej remizy

Początki Ochotniczej Straży Pożarnej w Sulęczynie notuje się na rok 1916. Na początku działalności OSP borykała się z problemami finansowymi, z brakiem potrzebnego sprzętu gaśniczego, mundurów ochronnych oraz najważniejszych elementów wyposażenia - wozu bojowego i budynku remizy strażackiej. Mimo trudności, w tym utrudnień ze strony władz pruskich, zapał strażaków nie gasł. Rozpoczęto zbiórki pieniędzy wśród mieszkańców Sulęczyna na zakup sprzętu, mundurów i funkcjonowanie Straży. W początkowym okresie istnienia straż nie miała stałej siedziby. Sprzęt, którym była „sikawka” konna i trochę podręcznego sprzętu, był przenoszony. Do Sulęczyna, które było miejscowością przygraniczną, już w pierwszych dniach II wojny światowej wkroczyły wojska niemieckie, co spowodowało przerwę w normalnej działalności straży. Obowiązywała wówczas organizacja ochrony przeciwpożarowej zgodna z przepisami Rzeszy, a ochotnicze straże pożarne stały się jednostkami pomocniczymi policji, działając wyłącznie w języku niemieckim.

Lata pięćdziesiąte ubiegłego stulecia to nadal okres, w którym sulęczyńska straż nie miała stałej siedziby, a sprzęt przenoszono. Stan ten trwał do 1965 roku, a następnie do 1970 roku. W 1970 roku dokonano zamiany samochodu marki DODGE na samochód marki STAR 20. Niestety, pozyskany STAR 20 ulegał częstym awariom mechanicznym i w 1970 roku władze OSP zmuszone były do wycofania go z czynnego udziału w akcjach gaśniczych. W 1974 roku wybudowano strażnicę zastępczą przy Urzędzie Gminy, a OSP otrzymała samochód marki ŻUK. W tym samym roku sprzęt jednostki powiększył się o pierwszą motopompę typu PO - 5.

W 1976 roku zrodziła się koncepcja budowy nowej remizy, która została oddana do użytku w 1978 roku. W 1987 roku nastąpiła wymiana samochodu STAR 25 na nowy samochód STAR 200. Pod koniec XX wieku zakupiono dużo nowoczesnego sprzętu pożarniczego. W 1992 roku nastąpiła wymiana samochodu marki Żuk na nowy, a w 1997 roku straż otrzymała nowy samochód Polonez Truck, który wyposażono w sprzęt ratownictwa technicznego. Był to pierwszy tego typu zestaw do prowadzenia działań ratowniczych podczas wypadków drogowych w gminie i jeden z nielicznych w powiecie kartuskim.

W 2011 roku pozyskano lekki samochód ratowniczo-gaśniczy GLBA 0,8/16 marki IVECO, który zastąpił samochód LUBLIN III. W tym samym roku zakupiono również łódź hybrydową z silnikiem zaburtowym. W roku następnym potencjał bojowy jednostki OSP został zwiększony przez zakup nowego średniego samochodu ratowniczo-gaśniczego GBA 2,5/24 na podwoziu MERCEDESA. W tym samym okresie pozyskano również lekki samochód rozpoznania ratowniczego SLRR NISSAN, który docelowo zastąpił samochód operacyjny SLOp POLONEZ. Pod koniec lat 90. do istniejących już dwóch stanowisk garażowych dobudowano kolejne, a remiza uzyskała obecny kształt poprzez rozbudowę części garażowej o kolejne stanowiska postojowe oraz gruntowny remont zaplecza i części socjalnej.

Zdjęcie nowoczesnego wozu bojowego OSP Sulęczyno przed remizą

Rozwój pożarnictwa w Białymstoku: od kadzi do nowoczesnych pojazdów

Pożarnictwo w dużych miastach było zorganizowane dobrze. Większe miasta posiadały zawodowe straże pożarne, utrzymywane przez gminy. W małych miasteczkach i większych wsiach działały ochotnicze bądź przymusowe straże pożarne. W 1875 roku utworzono Białostocką Straż Ogniową. Organizacyjnie straż opierała się na obowiązujących na terenie Rosji wzorcach i wydanym po rosyjsku specjalnym regulaminie. Tabor strażaków składał się z 6 par koni, wozu gaśniczego (pompa ręczna), 4 beczkowozów, wozu rekwizytowego, na którym były drabiny, sprzęt burzący, tłumiący i inny sprzęt pomocniczy. W 1891 roku zbudowano murowaną 21-metrową wieżę obserwacyjną, istniejącą do dziś.

W 1928 roku zakończono służbę zaprzęgów konnych wraz z zakupem przez magistrat 3 samochodów gaśniczych marki Mercedes, 1 samochodu gaśniczego z motopompą i wozów odkrytych. Po wybuchu II wojny światowej i wkroczeniu wojsk niemieckich we wrześniu 1939 roku, miasto zostało przekazane Armii Czerwonej. W 1941 roku po ponownym wkroczeniu Niemców, straż pożarna doświadczyła strat. Pod koniec lipca 1944 roku, wycofujący się Niemcy zabrali sprzęt, a wkraczający Rosjanie zniszczyli zabudowę Białegostoku. Ze zgliszcz remizy strażacy pozyskali motopompę, kilka drabin, kilkaset metrów węży pożarniczych i inny drobniejszy sprzęt.

W latach 1947-1950 strażacy pozyskali 5 samochodów, 2 autopompy, 4 motopompy, dwukołową drabinę o wysięgu 24 m. W latach 1950-1958 straż pożarna otrzymała środki finansowe na zakup nowych samochodów gaśniczych: GM-8 Bedford i GM-8 Star, wóz ciężarowy Dodge, a także motopompy, aparaty tlenowe GNOM, 2 km węży. W latach 1965-1974 na wyposażenie białostockiej straży trafiają ciężkie samochody, takie jak Tatra i Rosenbauer, oraz nowoczesny podnośnik 18 m. W 1988 roku otrzymano 37-metrową drabinę na podwoziu Magirusa, która sięga najwyższych pięter białostockich budynków. Współczesna Komenda Miejska PSP, zreorganizowana w 1992 roku, posiada trzy Jednostki Ratowniczo-Gaśnicze.

Historyczne zdjęcie białostockiej straży pożarnej z wczesnym samochodem gaśniczym

OSP w Wesołej: przetrwanie i odbudowa

W Wesołej, już latem 1939 roku, szkolenie obronne znalazło zastosowanie w praktyce. Została powołana Straż Obywatelska - paramilitarna organizacja, mająca za zadanie utrzymywanie porządku w czasie pokoju i ochronę mieszkańców na wypadek wojny. Po wybuchu wojny nastały ciężkie czasy także dla OSP. Większość druhów została zmobilizowana. Pozostali pełnili służbę, mając na szczęście niewiele wyjazdów do akcji. Po przesunięciu frontu na linię Wisły ci strażacy, którzy mieli szczęście wrócić do Wesołej, na miejscu remizy zastali tylko wypalone szczątki. Mimo to nie załamali się. Pozostało trochę wyposażenia osobistego, które strażacy mieli w domach i które częściowo ocalało. Natychmiast po powrocie przystąpili do odtworzenia swojej jednostki.

W miesiącach letnich 1965 roku rozpoczęto budowę murowanej, częściowo podpiwniczonej strażnicy, mieszczącej dwa boksy garażowe, pomieszczenie na sprzęt strażacki i pokój posiedzeń. Prace budowlane trwały przez kilka lat. W 1971 roku nastąpił długo oczekiwany dzień oficjalnego oddania do użytku nowej strażnicy. W 1985 roku rozpoczęto pierwsze wykopy pod fundamenty „dużej” strażnicy. W ciągu jednego sezonu budowlanego powstał budynek w stanie surowym zamkniętym. Duża sala na I piętrze strażnicy służy dla celów szkoleniowych większych grup, a także jako miejsce spotkań obywatelskich i zebrań różnych organizacji społecznych. Od 2002 roku Wesoła stała się dzielnicą Warszawy, zmieniając podporządkowanie administracyjne i operacyjne. Ochotnicza Straż Pożarna w Wesołej, zarejestrowana jako stowarzyszenie, stale podnosi wymagania wobec swoich członków.

Pozyskiwanie sprzętu po II wojnie światowej

Po II wojnie światowej polscy strażacy pozyskiwali auta, którymi jeździli do pożarów, z różnorodnych źródeł. Zaopatrzenie ze strony UNRRA, dzięki której do Polski trafiło około 25 tysięcy samochodów demobilowych, było tylko jedną z dróg pozyskiwania pojazdów w latach 1945-1947. Inne to wojenne dostawy Lend-Lease oraz zakupy rządu polskiego w demobilach zachodnich. W znacznej części samochody ciężarowe stanowiły sprzęt zdobyczny i pozostawiony w Polsce przez Niemców po działaniach wojennych. Pozyskiwano je w różny, niekiedy niecodzienny sposób, np. wiele zdobyto w walce lub ściągnięto z pola walki, a następnie remontowano i oddawano do użytku. Pozyskiwano je także z nietypowych miejsc, jak np. samochody wydobyte z Zalewu Wiślanego, zatopione tam podczas decydującej ofensywy Armii Czerwonej na Pomorzu, gdy Niemcy uciekali. Niemieckie ciężarówki trafiały też do Polski w ramach powojennej rewindykacji mienia.

W 1949 roku w grupie samochodów ciężarowych większość stanowiły u nas pojazdy pochodzące z powojennego demobilu. Pojazdy marek Bedford, Chevrolet, Dodge, Ford, Fordson, GMC i Studebaker tworzyły najliczniejszą z grup. Każda z tych marek reprezentowana była przez co najmniej trzy do pięciu modeli. Kluczowa była jednak sprawa rozdzielania tych pojazdów: bezwzględny priorytet miało wojsko, następnie służby „utrwalające władze ludową”, a dopiero po nich przedsiębiorstwa odbudowujące kraj, firmy komunikacyjne, służby sanitarne, władze lokalne i na samym końcu straż pożarna. Faktycznie wyglądało to tak, że dla strażaków pozostawały ostatki zaopatrzenia motoryzacyjnego w dalece niewystarczającej liczbie - pojazdy w najgorszym stanie technicznym, modele bardzo trudne w naprawie i wyeksploatowany sprzęt poniemiecki. Ewentualnie przekazywano im auta już wcześniej zużyte przez inne podmioty, takie jak kilka amerykańskich wozów Bantam BRC, do których części zamienne były praktycznie nieosiągalne.

Zdjęcie historycznego samochodu strażackiego z czasów powojennych, np. przerobionego z pojazdu wojskowego

tags: #pierwszy #sprzet #strazacki