Początki walki z ogniem i rozwój przepisów przeciwpożarowych
Ogień od zarania ludzkości posiadał podwójną naturę - ujarzmiony stanowił dobrodziejstwo, jako żywioł stawał się siłą niszczycielską. Z potrzeby przeciwstawienia się temu zagrożeniu pojawili się ludzie walczący z ogniem i związane z tym zajęciem przepisy.
Pierwsze regulacje i powstanie straży ochotniczych
Pierwsze zachowane "porządki ogniowe" z terenu obecnej Polski pochodzą ze średniowiecza. Pierwsze powszechne przepisy pożarowe wprowadził w 1760 r. wielki marszałek koronny Franciszek Bieliński, a poszerzył jego następca - Stanisław Lubomirski. Utrata niepodległości spowodowała funkcjonowanie odrębnych przepisów przeciwpożarowych w każdym zaborze. Przed założeniem ochotniczej straży pożarnej sposoby walki z pożarami były normowane przez rosyjskie rozporządzenia policyjne.
Pierwsze ochotnicze straże pożarne zaczęły powstawać w połowie XIX w. Do regularnych oddziałów strażackich zaborcy utrudniali Polakom wstęp.

Rozwój pożarnictwa w Łodzi - studium przypadku
Narodziny Łódzkiej Straży Ogniowej Ochotniczej
Na terenie obecnego województwa łódzkiego pierwsze ochotnicze straże pożarne powstały w 1874 r. w Zgierzu, w 1875 r. - w Łęczycy i w Sieradzu, a w 1876 - w Łodzi (Łódzka Straż Ogniowa Ochotnicza). Tutaj też 4 maja 1895 r. rozpoczęła działalność pierwsza zawodowa straż na omawianym obszarze. W 1898 r. początkowo za bezpieczeństwo pożarowe w Łodzi odpowiadali policjanci. Niska skuteczność ich działań była powodem zorganizowania samoobrony przeciwpożarowej.
Pierwsze zespoły przeciwpożarowe złożone z pracowników swoich fabryk utworzył Ludwik Grohman w 1873 r., po nim zrobili to kolejni fabrykanci. W 1874 r. organizacją straży zajął się komitet założycielski straży pożarnej, powstały z inicjatywy Leopolda Zonera, który zatrudnił instruktorów oraz zakupił mundury i sprzęt. 4 marca 1876 r. miało miejsce zebranie założycielskie. Miasto podzielono na trzy dzielnice pożarowe, każda z nich stanowiła rejon działania jednego samodzielnego oddziału. Na komendanta wybrano Ludwika Grohmana.
Wspólne ćwiczenia wszystkich oddziałów odbyły się 14 maja 1876 r. i jest to data formalnego rozpoczęcia działalności przez Łódzką Straż Ogniową Ochotniczą (ŁSOO). Chrzest ogniowy przeszła ona przy gaszeniu pożaru drukarni 20 maja 1876 r. Dewizą straży stało się hasło: "Bogu na chwałę, bliźnim na pożytek".

Ewolucja struktur i wyposażenia łódzkiej straży
W 1901 r. łódzkie oddziały straży pożarnej, obejmujące 4 oddziały miejskie i 2 fabryczne, liczyły 579 strażaków wyposażonych w kilkanaście sikawek oraz wozy rekwizytowe z narzędziami i drabinami. W 1914 r. istniało 9 oddziałów miejskich, w latach 30. XX w. - 17.
W czasie I wojny światowej wielu zawodowych i ochotniczych strażaków wcielono do armii rosyjskiej, nie zatrudniając przy tym nowych, pozbawiono też straże koni i taboru. W latach 20. XX w. ŁSOO była najsilniejszą tego typu formacją w Polsce. W tym też czasie powstała straż kolejowa na stacji Łódź Kaliska. We wrześniu 1921 r. związki strażackie połączyły się w Główny Związek Straży Pożarnych Rzeczpospolitej Polskiej. W okresie 1920-1925 zakupiono po raz pierwszy samochody i sikawki motorowo-benzynowe. Do 1925 r. powołano 5 stałych i 10 fabrycznych oddziałów straży ochotniczej (750 strażaków).
W 1928 r. łódzka straż liczyła 842 strażaków zawodowych i ochotniczych. W oddziałach I-IV i Ia 26 samochodów obsługiwało 44 kierowców, a 8 końmi powoziło 10 woźniców. 11 oddziałów fabrycznych liczyło 184 strażaków zawodowych, 11 samochodów, 11 kierowców, 31 woźniców i 65 koni. 4 października 1928 r. łódzcy strażacy zwyciężyli na międzynarodowych zawodach strażackich w Turynie. Światowy kryzys gospodarczy z lat 1929-1933 spowodował m.in. ograniczenie liczby strażaków zawodowych.
W latach 1934-1935, po zmianach organizacyjnych, ŁSOO przemianowana na Ochotniczą Straż Pożarną w Łodzi liczyła 316 strażaków, dysponujących aparatami tlenowymi, aparatami do cięcia metali, motopompami Syrena i autocysternami. Oddziały składały się z samodzielnych sekcji wyspecjalizowanych w określonych czynnościach (topornicy, sikawkowi, wodni, porządkowi). Oddział I - działał pomiędzy przedmieściami Bałut a ul. Cegielnianą (ob. Jaracza). Strażacy zbierali się początkowo w ratuszu na Nowym Rynku (ob. pl. Wolności), a od 1910 r. - w remizie z koszarami i stajnią przy ul. Konstantynowskiej 2. Oddział II - zabezpieczał centrum miasta pomiędzy ul. Jaracza a ul. Nawrot, a jego siedzibą była prowizoryczna remiza przy ul. Przejazd (ob. Tuwima). Oddział III - teren jego działalności obejmował część miasta pomiędzy obecną ul. Nawrot a ul. Przybyszewskiego. Siedziba oddziału mieściła się na rogu ul. Głównej i Piotrkowskiej, a później przy obecnej ul. Sienkiewicza 54. Oddział IV - powstał w 1882 r. i mieścił się przy ul. Zarzewskiej (ob. Przybyszewskiego). 4 maja 1895 r. w oddziale II powstał pierwszy zawodowy oddział straży pożarnej. Powstawały też nowe, dobrze wyposażone oddziały fabryczne, stające się niekiedy częścią ŁSOO (jak powstała 10 czerwca 1884 r. jednostka z zakładów Karola Scheiblera, która w 1928 r. wygrała Mistrzostwa Europy Straży Ogniowych w Turynie). 4 grudnia 1928 r. powstała nowoczesna strażnica przy ul.
W czasach Łodzi rolniczej i w przemysłowych początkach miasta obrona przed ogniem polegała na samopomocy mieszkańców, wyposażonych w bosaki, siekiery, wiadra i płachty. Sprzęt samych strażaków łódzkich był początkowo ubogi (ciężkie sikawki i drabiny) i przenoszony na miejsce akcji własnoręcznie, z braku koni i wozów. W początku lat 20. XX w. pojawiły się pierwsze pojazdy pozyskane z demobilu wojskowego i przerobione własnym sumptem na pojazdy gaśnicze. Do 1926 r. funkcjonowały one równolegle z taborem konnym. W 1935 r. zakupiono 5 nowych samochodów gaśniczych, 10 autocystern, samochód osobowy, aparaty powietrzne, narzędzia do cięcia metali, motopompy i mikrotelefony. Do alarmowania początkowo służyły trąbki, od 1880 r. zastąpione syrenami parowymi, pożary zaś, w czasach istnienia straży zawodowej, w większości przypadków zgłaszano już telefonicznie. Proste gumowe węże zakończone prądownicami zostały wyparte przez sikawki parowe i motorowo-benzynowe, zużywające duże ilości wody, którą z racji braku wodociągów dostarczano małymi beczkami o pociągu konnym, a następnie beczkami samochodowymi o pojemności 2-3 tys. litrów.

Sztuka w służbie propagandy - wprowadzenie do plakatu
Funkcje sztuki: od estetyki do perswazji
Najbardziej rozpowszechniony od starożytności do XIX wieku pogląd na sztukę głosi, że jej celem jest realizacja idei piękna i wywołanie u odbiorcy przeżyć estetycznych. Obok estetycznej funkcji sztuki istniała również jej funkcja wychowawcza (którą nazywamy także funkcją dydaktyczną lub moralizatorską). Sztuka powinna bowiem zmieniać ludzi na lepsze, krzewić pożądane idee, wpływać na ich poglądy i postawy. Przypomnij sobie starożytne bajki Ezopa, średniowieczne dialogi, jak Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią, czy oświeceniowe satyry Ignacego Krasickiego. Ich celem było skłonienie ludzi do działań uznawanych za zgodne z ideami określonej epoki i kultury. Gdy władza polityczna ogranicza swobodę artystyczną, wychowawcza funkcja sztuki może się przekształcić w funkcję propagandową.
Definicja i charakterystyka propagandy
Rzeczownik „propaganda” wywodzi się od łacińskiego czasownika prōpāgāre oznaczającego rozwijanie, krzewienie. Mianem propagandy określamy zróżnicowane działania w celu narzucenia odbiorcy pewnych poglądów i nakłonienia go do działań słusznych z punktu widzenia nadawcy. Jako szczególny typ propagandy wyróżniamy też agitację - nakłonienie do konkretnego działania w określonej sytuacji. Dla przykładu: celem propagandy może być narzucenie obywatelom pacyfizmu jako światopoglądu, a celem agitacji - wywołanie oporu przeciwko konkretnej wojnie.
Propaganda zdefiniowana jako narzucanie postaw nie wydaje się różnić od wychowywania czy moralizowania. Różnica tkwi w relacji pomiędzy nadawcą a odbiorcą. Nadawcą propagandy jest osoba, organizacja lub instytucja (np. rządy, partie polityczne, kościoły, korporacje, elity polityczne, organizacje społeczne, instytucje wychowawcze i kształcące). Dysponuje środkami do wywierania nacisku na odbiorców, a niekiedy może także grozić sankcjami w przypadku nieposłuszeństwa. Obecny w propagandzie element przymusu - wykorzystywany intensywnie zwłaszcza przez reżimy totalitarne XX wieku - sprawił, że rzeczownik „propaganda” zyskał po II wojnie światowej silne nacechowanie negatywne (co ciekawe, czasownik „propagować” pozostaje neutralny). Sztuka propagandowa to zatem sztuka powstająca na zamówienie, służąca narzucaniu odbiorcom postaw i działań zgodnych z interesami nadawcy.

Plakat jako medium komunikacji społecznej
Żyjąc w XXI wieku, jesteśmy oswojeni z obecnością w przestrzeni publicznej różnych form grafiki użytkowej - plakatów reklamowych, afiszy teatralnych i kinowych - oraz ze sztuką uliczną - graffiti i muralami. Cechy grafiki użytkowej i sztuki ulicznej łączy w sobie plakat, gatunek grafiki posługujący się obrazem i tekstem (np. w formie hasła), eksponowany często w przestrzeni publicznej. Choć może się on wydawać gatunkiem nowym, to zaczął zyskiwać na popularności już w pierwszej połowie XIX wieku, wraz z rozwojem systemu kapitalistycznego, powstaniem zjawiska konkurencji rynkowej i rozkwitem reklamy. Nie bez znaczenia było także unowocześnienie technik fotograficznych.
Plakat stał się w Polsce popularny na początku XX wieku, stopniowo wypierając wykorzystywany od XIX wieku afisz (fr. affiche - druk pełniący te same funkcje, ale posługujący się jedynie słowem, bez obrazu). Dramatyczne wydarzenia tego okresu (czas zaborów, I wojna światowa, wojna polsko‑bolszewicka, spory polityczne XX‑lecia międzywojennego, wreszcie II wojna światowa) sprawiły, że plakat urósł do rangi kluczowego medium komunikacji pomiędzy władzami (najpierw zaborczymi, potem państwowymi, następnie okupacyjnymi oraz podziemnymi) a „szarym człowiekiem”.

Plakat propagandowy strażaka w okresach historycznych
Wojna na obrazy: Odzyskanie Niepodległości i II Wojna Światowa
Największa popularność wojennego plakatu propagandowego przypadła na okres następujący bezpośrednio po odzyskaniu niepodległości. Nowo kształtujące się władze państwowe wykorzystywały to medium w celu nawoływania obywateli do obrony granic, szczególnie zaś do walki w wojnie polsko‑bolszewickiej 1919‑1921. To w czasie tej wojny ustalił się repertuar plakatowych motywów służących wzbudzaniu strachu przed wrogiem i woli obrony kraju, wykorzystywany później w polskiej propagandzie okresu II wojny światowej.
Po jej wybuchu ziemie okupowanej Polski stały się terenem intensywnej propagandy hitlerowskiej. Nazistowskie plakaty miały na celu stworzenie wizerunku niepokonanego mocarstwa. Nawoływały do oddawania broni, podejmowania pracy w przejętych przez nazistów instytucjach; głosiły kult Hitlera i Wielkich Niemiec; wzniecały nienawiść do Żydów, a później także do bolszewików.
Polacy odpowiadali na nie początkowo ręcznie wykonanymi, pojedynczymi plakatami, zaś od wiosny 1940 roku propagandą (w tym projektowaniem i drukowaniem plakatów) zajęła się specjalna komórka Państwa Podziemnego - Biuro Informacji i Propagandy Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej (później Armii Krajowej). Warszawa i inne miasta pod okupacją hitlerowską i sowiecką stały się polem walki na obrazy. Polska twórczość plakatowa tego okresu nie była tak intensywna i zróżnicowana jak w czasie wojny z bolszewikami z uwagi na brak legalnych i bezpiecznych środków materialnych (papier, farby, drukarnie). Większość plakatów nie dotrwała do naszych czasów, zniszczona w powstaniu warszawskim. Nie zmienia to faktu, że odegrały one kluczową rolę w podtrzymywaniu morale ludności cywilnej.

Strażacy w obliczu wojny i okupacji
We wrześniu 1939 r. władze wojskowe zadecydowały o ewakuacji ochotniczych i zawodowych straży pożarnych wyposażonych w samochody pożarnicze z miejscowości zajmowanych przez wojska hitlerowskie, dla wzmocnienia ochrony przeciwpożarowej centralnej i wschodniej Polski. 1 września 1939 r. łódzcy strażacy wyjechali na pomoc płonącej Warszawie, do której przybyli 6 września. Za swoje męstwo zostali w 1985 r. odznaczeni Krzyżami Walecznych.
Na terenie Warszawy służba przeciwpożarowa była składową cywilnej obrony ppoż. organizowanej w ramach systemu Obrony Przeciwlotniczej podporządkowanej dowództwu wojskowemu. Każde szefostwo posiadało swój sztab oraz wydzielone jednostki straży pożarnych w postaci sekcji gaśniczych i specjalnych. W tym czasie w skutek ostrzału artyleryjskiego oraz bombardowania przez hitlerowskie lotnictwo warszawscy strażacy, pod przewodnictwem komendanta Straży Ogniowej m. st. Warszawy kpt. poż. St. Gieysztora, brali udział w licznych akcjach gaśniczych oraz ratunkowych. Tak też działo się min. podczas akcji gaśniczej Zamku Królewskiego w niedzielę 17 września 1939 roku. Siedziba prezydenta RP (oraz stare miasto) od wczesnych godzin porannych była pod silnym ostrzałem artyleryjskim pociskami burzącymi i zapalającymi. Około godziny 10:00 pocisk zapalający przebił dach i rozerwał się na strychu północnego skrzydła. Do akcji natychmiast przystąpiła straż pożarna zamku królewskiego w sile 12 ludzi oraz 2 motopomp podając dwa prądy wody. Niestety godzinę później zapaliły się strychy w pozostałych skrzydłach. Do akcji wezwano siły min. z II Oddziału Warszawskiej Straży Pożarnej mieszczącego się przy ul. Senatorskiej. Akcja była prowadzona w bardzo ciężkich warunkach pod ciężkim ostrzałem (w akcji zginęło 3 strażaków i 5 os. cywilnych; kilkanaście osób zostało rannych). Ponadto w okolicy prowadzono akcję gaśniczą katedry Św. Jana, kościół Św. Anny, konsulatu holenderskiego oraz dwóch budynków przy ul. Senatorskiej co powodowało przemieszczanie sekcji straży pożarnej w różne rejony w zależności od potrzeb. Akcja gaśnicza zamku Królewskiego trwała do godzin wieczornych następnego dnia, w wyniku pożaru spaleniu uległy wieże Zamku, strych oraz całe I piętro. Podczas obrony Warszawy, we wrześniu 1939 roku, na wyróżnienie zasługują także akcje gaśnicze Teatru Wielkiego oraz Ratusza Miejskiego w dniu 23 września, a także Szpitala Św. Ducha w dniu 25 września (wewnątrz znajdowało się ok. 700 rannych żołnierzy oraz os. 27 września Warszawa skapitulowała i od tej pory nastał długi pięcioletni okres okupacji.
Warszawa po Powstaniu: Nieocenzurowane Materiały Archiwalne (1944–45)
Po nastaniu okupacji strażacy pozostali na swoim miejscu aby wypełniać swoje obowiązki jako fachowa kadra pożarnicza, której tak bardzo brakowało, i która była potrzebna jak nigdy przedtem dla obrony mieszkańców stolicy podczas nadchodzących wojennych dni. Na swoim stanowisku pozostał komendant Straży Ogniowej m. st. kpt. poż. St. W niedługim czasie, wśród wielu organizacji konspiracyjnych dążących do wyzwolenia się z niewoli, powstał strażacki ruch oporu „SKAŁA”. W dniu 23 grudnia na terenie II Oddziału z inicjatywy komendanta Straży Ogniowej m. st. Warszawy kpt. poż. St. Organizacja objęła swoim zasięgiem większość jednostek straży pożarnej (zawodowych i ochotniczych) zarówno pod okupacją niemiecką, jak też sowiecką. Jednym z jej współorganizatorów i pierwszym komendantem głównym został płk pożarnictwa Jerzy Lgocki ps. "Jastrząb", który oficjalnie sprawował funkcję kierownika technicznego pożarnictwa w Generalnym Gubernatorstwie, co ułatwiało kontakt z jednostkami strażackimi w terenie. Prowadzono działalność wywiadowczą, rozpoznawczą, zdobywano broń, ostrzegano i udzielano pomocy osobom zagrożonym, organizowano szkolenie wojskowe, przewożono broń oraz kolportowano podziemne pisma i ulotki. Do najskuteczniejszych, a zarazem najbardziej zakonspirowanych należały strażackie akcje dywersyjno-sabotażowe, prowadzone pod kryptonimem "Gaśnica". Niestety, walka w konspiracji nie była łatwa, komendant Straży Ogniowej m. st. Warszawy kpt. poż. St. Gieysztor został aresztowany przez gestapo w 1940 r. i zginął w listopadzie tegoż roku, zamordowany w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Ponadto, podczas akcji „Gaśnica” hitlerowcy orientując się w zamiarach strażaków nie wahali się użyć broni rozstrzeliwując na miejscu.

Strażacki plakat propagandowy w PRL - socrealizm i jego ewolucja
W jaki sposób maleńki niedopałek może stać się ogromną tragedią? Jeżeli w kadrze filmu, fotografii lub grafiki ukaże się go z tzw. żabiej perspektywy i wzmocni funkcję przekazu nakładając chociażby na niego lekko odchylające się postaci silnych mężczyzn promujących obraz widzenia przemysłu miasta i jego gospodarki. W swojej naiwności ogólnopaństwowej wszelkie jego przykazania pisemne i obrazowe miały być krótkie, proste, przyziemne i wyłącznie do zapamiętania. Z pozycji edukującego i rzekomo jedynej słusznej władzy wyrastały monumentalne postacie, których heroizm, odwaga i ofiarność miały zdominować i oślepić każdą jednostkę twórczą. Decyzją władz sztucznie hartowała się stal i niestety podporządkowywała szczerze idealistycznego niewolnika - robotnika, który podając cegłę budował Ojczyznę wysiłkiem swego żelaznego długiego ramienia - wysięgnika, a każda jego wyrobiona norma przeliczana była na milionową kroplę potu, którą zadeptywał but. But - sabot i kropla ta potu, stała się alegoryczną dominantą również strażackiego propagandowego plakatu okresu socrealizmu.
Symbolika i znaczenie tego druku ulotnego którego ideą i zamiarem była ochrona przeciwpożarowa, nie wsparła zbyt wyszukanych wartości artystycznych, lecz wspomogła w umacnianiu pozycji władzy, co było jasne i oczywiste dla tamtego okresu. Cele i zasady sztuk plastycznych, w tym powyższych ikonografów graficznych z rozmachem tworzonych przez biura i agencje propagandy artystycznej, były bardzo bezpośrednie i czytelne, ponieważ wynikały z pospolitego ulicznego komunikatu informacyjnego, który powstał na bazie zwykłego ostrzegawczego anonsu i reklamy handlowej. Maksym Gorki, który stanął na czele inicjatorów martwej już dziś tematycznie ograniczonej metodzie twórczej, chyba do końca nie przewidział jak wielkim narzędziem doktryna realizmu socjalistycznego oficjalnie ogłoszonego w 1934 r., będzie wyobrażeniem życia i pracy Sowietów i wszystkim im podporządkowanym. Złudne formy wszelkiego zadowolenia i optymizmu, a także wpojonego uprzywilejowania w stosunku do tematyki pracy, walki klasowej i ruchu robotniczego sprawiły, że w Związku Radzieckim i państwach satelickich strażacki plakat propagandowy sprowadził strażaków do roli przodowników pracy, a ich zadania w zakresie walki z pożarami stały się socjologiczną nagonką w rękach politycznych manipulatorów. Tworzone na skalę masową docierały do szerokich mas z celowym ładunkiem emocjonalnym. Obraz strażaków na ówczesnych plakatach z pewnością wzbudzał agresję, a ich postawa fizyczna wynikająca z użycia ciemnych i ostrych barw plastycznych budziła strach i stawiała ich nierzadko w roli funkcjonariuszy porządku publicznego, których atrybutem dyscypliny i sensu pracy było dzierżyć w dłoni topór, kilof i młot. Nie bez przyczyny również, często na tych samych wizerunkach i taki bardzo charakterystyczny dla tego nurtu, pojawiał się motyw podniesionej ręki, podkreślając nic więcej, jak tylko zwycięstwo. Na plakatach komunistycznego strażactwa stanowił również ostrzeżenie i nakaz odpowiedniego zachowania w ramach ogólnego bezpieczeństwa. Symboliczny rozdzierający krzyk obrazu tłumił ogień w zarodku, a społeczeństwa miały się podporządkować i przyzwyczaić do roli słabszego, prostego i naiwnego jak dziecko. Radziecki plakat strażacki tamtego okresu był nad wyraz łatwy do opracowania graficznego zarówno jeśli chodziło o treść i obraz, ponieważ kolorystyka barw mocnej czerwieni świetnie wpisywała się w podświadomość psychologiczną budujących malarskie dzieła socrealizmu, a zatem też i samego zawodu strażaka, którego od zawsze niemalże kojarzono z kolorem ognia i nadludzkiej aktywności. Nie było możliwe zatem do odrzucenia tej formy wyrazu wśród tych, którzy pragnęli sprzeciwu. Niewątpliwie działał też na wyobraźnię i niestety nie stanowił elementu jawnej krytyki, ponieważ wszystkie malowane i przedstawione sceny z życia i pracy ratujących od pożogi były oczywiste, bohaterskie, wynikające z osobistej dumy, patriotyzmu i nie do podważenia. Narzucony z góry i obowiązkowy od 1949 do 1956 r.

Od socrealizmu do informacji publicznej
Kolekcja polskiego plakatu propagandowego w Centralnym Muzeum Pożarnictwa liczy prawie 200 druków ulotnych datowanych na lata 70. i 80. XX w. Trudno jest już w nich dopatrzeć się cech i symboli dla typowego socrealizmu radzieckiego. Niektóre z nich jedynie bez specjalnego sentymentu nawiązują do wcześniej wspomnianego stylu łącząc cechy kubizmu. Przynajmniej od lat 70. XX w., pełniły jedynie funkcję informacji publicznej niczym poligraf afiszu, pozbawiając je tym samym agresywnej i krzykliwej formy przekazu zarówno w samym obrazie, słowie, jak i barwie. „Gdzie pancerni na straży, tam się pożar nie zdarzy”. Oprócz prostych sloganów owszem padały niekiedy rekordy w obrazowym demonstrowaniu siły i przynależności, ale tylko jeśli dotyczyło to zawodów sportowych i rywalizacji w ramach organizowanych tygodni ochrony przeciwpożarowej. Niektóre z nich zachowały swoistą surowość i wzorce zachowania, ale nie przedstawiały bynajmniej już tego skrajnie utopijnego świata, który prezentował sowiecki but-sabot.

Współczesne oblicze straży pożarnej
W miarę postępów wyzwalania Polski, straże pożarne podejmowały swą działalność. 26 stycznia 1945 r. tymczasowy pełnomocnik Zarządu Miejskiego w Łodzi dla spraw pożarnictwa miejskiego w rozkazie nr 1 podał, że łódzka straż przyjęła nową nazwę - Straż Pożarna m. Łodzi. Stała ona w obliczu braku sprzętu, wyposażenia, braków kadrowych i niskich kwalifikacji zawodowych swych członków, stąd w 1946 r. utworzono ośrodek wyszkolenia podstawowego. W 1952 r. działały 3 garnizony pożarnicze, a w 1954 r. powołano 7 oddziałów dzielnicowych i jeden Garnizon Pożarniczy miasta Łodzi z siedzibą przy ul. Wólczańskiej 111/113. Stabilizację po kolejnych zmianach organizacyjnych przyniosło wprowadzenie nowej ustawy o ochronie przeciwpożarowej w 1975 r., na mocy, której komendant główny straży pożarnych stał się centralnym organem administracji państwowej. Ustawa regulowała też rozmieszczenie, liczebność i wyposażenie straży. Obecnie straż pożarna, oprócz prewencji i walki z pożarami, zajmuje się też usuwaniem skutków klęsk żywiołowych i katastrof oraz szeroko pojętym ratownictwem, ciesząc się największym zaufaniem społeczeństwa.
tags: #plakat #propagandowy #strazak