Ewakuacja w CH Platan i pożar w CH M1 w Zabrzu

W Zabrzu miały miejsce dwa znaczące zdarzenia związane z bezpieczeństwem pożarowym. Pierwsze dotyczyło ewakuacji w Centrum Handlowym Platan, natomiast drugie to poważny pożar, który wybuchł w Centrum Handlowym M1.

Ewakuacja w Centrum Handlowym Platan

Przed Centrum Handlowym Platan w Zabrzu pojawili się ludzie i cztery wozy strażackie. Zgodnie z informacjami od czytelników, osoby znajdujące się w środku musiały opuścić galerię.

Przyczyny ewakuacji

Początkowo informowano, że przyczyną ewakuacji było uszkodzenie monitoringu pożarowego. Kpt. mgr inż. Wojciech Strugacz, rzecznik prasowy Straży Pożarnej w Zabrzu, tłumaczył i uspokajał, że nikomu nic się nie stało i nie ma żadnego zagrożenia. Jednak kilkadziesiąt minut po podanej informacji sytuacja wróciła do normy.

Przedstawiciele CH Platan poinformowali, że powodem ewakuacji nie było uszkodzenie monitoringu pożarowego, jak początkowo podała Straż Pożarna, a wdrożenie procedury próbnej ewakuacji centrum handlowego. Próbna ewakuacja została zorganizowana zgodnie z obowiązkiem wynikającym z ustawy o ochronie przeciwpożarowej, która nakłada na obiekty użyteczności publicznej obowiązek organizacji próbnej ewakuacji raz na dwa lata.

W związku z tym zdarzeniem, jeśli planowano zakupy w CH Platan, zalecano przełożenie wizyty na późniejszą porę.

zdjęcie wozów strażackich przed centrum handlowym Platan w Zabrzu

Pożar w Centrum Handlowym M1 w Zabrzu (2008)

W nocy z czwartku na piątek (25 na 26 grudnia 2008 roku) ponad 40 jednostek straży pożarnej z Zabrza i okolicznych miast skierowano do gaszenia pożaru w zabrzańskim Centrum Handlowym M1. Rozprzestrzenianie się ognia opanowano po kilku godzinach, a od rana trwało jego dogaszanie.

Przebieg akcji gaśniczej

Zgłoszenie o pożarze w części kompleksu napłynęło do zabrzańskiej straży pożarnej z monitoringu pożarowego w piątek krótko po północy. Do akcji wezwano posiłki z kilkunastu okolicznych miast. Strażacy opanowali ogień około godziny 4:30, a po 6:00 rano świeże zastępy rozpoczęły dogaszanie wewnątrz obiektu.

W pierwszych godzinach akcji pożar gasiło około 40 jednostek straży pożarnej. Strażacy najpierw obronili znaczną część kompleksu o całkowitej powierzchni 54 tys. m kw., a następnie rozpoczęli gaszenie w północnej jego części, zajmowanej między innymi przez dwa duże sklepy budowlano-wyposażeniowe. W kluczowym momencie pożar gasiło około 120 strażaków. Łącznie w akcji wzięło udział około 200 strażaków.

26.12.08 Pożar w Centrum Handlowym M1 w Zabrzu

Skala zniszczeń i zabezpieczenia

Ogień zniszczył około 20% powierzchni centrum - od 10 do 12 tys. m kw. Dyrektor ds. zarządzania centrami Metro Group (właściciela M1) Paweł Kurcz poinformował, że system pożarowy i inne zabezpieczenia sprawdziły się na tyle, że znaczna część kompleksu, którą od pożaru odgrodziły specjalne kurtyny, pozostała praktycznie nienaruszona.

W części objętej pożarem znalazło się 11 lokali. Dwa z nich - sklepy Praktiker i Jysk - zostały zniszczone całkowicie. Pozostałych ogień nie dotknął, zostały jedynie częściowo zadymione, a niektóre zalane. Najemcy z części odgrodzonej kurtynami byli zadowoleni, widząc swój dobytek w całości. Prace nad jak najszybszym uruchomieniem tej części centrum były w toku.

Przyczyny i materiały łatwopalne

Według rzecznika śląskich strażaków, starszego brygadiera Jarosława Wojtasika, w sklepach, które zniszczył pożar, znajdowały się materiały i produkty łatwopalne, takie jak sztuczne choinki, farby, lakiery, petardy i fajerwerki. Gdy ogień je obejmował, niektóre z nich wybuchały. Płomienie sięgały momentami na kilkanaście metrów. Panowała wysoka temperatura i silne zadymienie. Strażacy od początku akcji musieli pracować w maskach i aparatach ochrony dróg oddechowych. Dodatkowo wiatr spychał ogień na resztę centrum handlowego.

Już po kilkudziesięciu minutach pożaru dach większej części płonącego fragmentu kompleksu zawalił się, a ściany pochyliły do środka.

infografika przedstawiająca rozkład sklepów w M1 i strefy objęte pożarem

Dalsze działania i dochodzenie

Co najmniej do sobotniego poranka strażacy dozorowali miejsce pożaru w zabrzańskim centrum handlowym M1, ponieważ wciąż tliły się łatwopalne materiały zalegające pod dachem, zawalonym na około 20% powierzchni obiektu.

Przedstawiciel grupy Metro nie chciał szacować strat, informując, że tą sprawą zajmą się specjaliści firmy po zakończeniu akcji gaśniczej, którą w piątek po południu wciąż prowadziło kilka zastępów strażaków. Wcześniej ratownicy przeczesali w miarę możliwości pogorzelisko, jednak zawalony dach mocno utrudniał te działania.

Według aspiranta sztabowego Marka Wypycha z zabrzańskiej policji, całe centrum M1 wraz z najbliższym otoczeniem - decyzją dowódców akcji gaśniczej - pozostało zamknięte dla najemców i klientów na czas pracy prokuratorów i biegłych. Następnie zachowaną część kompleksu będzie musiał dopuścić do dalszego użytku między innymi inspektor nadzoru budowlanego.

W piątek po południu prokuratorzy i biegli z zakresu pożarnictwa rozpoczęli oględziny miejsca pożaru z zewnątrz. Oględziny samego pogorzeliska prawdopodobnie były możliwe w sobotę. Nie było wiadomo, kiedy można spodziewać się ewentualnych informacji o pierwszych wynikach pracy specjalistów, którzy mieli określić możliwe przyczyny pożaru.

Zabrzańskie centrum handlowe M1 otwarto w 1999 roku. Zajmuje powierzchnię 54 tys. m kw., z czego do najmu przeznaczono ponad 38 tys. m kw.

zdjęcia przedstawiające zniszczenia po pożarze w M1

tags: #platan #zabrze #pozar