W ostatnich latach Polska stała się świadkiem szeregu incydentów związanych z atakami na biura poselskie różnych partii politycznych. Działania te, często o charakterze wandalizmu, gróźb, a nawet podpaleń, budzą poważne obawy o stan debaty publicznej i bezpieczeństwo polityków oraz ich współpracowników. Poniższa analiza przedstawia najważniejsze przypadki, ze szczególnym uwzględnieniem podpalenia biura poselskiego Beaty Kempy oraz próby podpalenia siedziby Platformy Obywatelskiej.

Podpalenie biura poselskiego Beaty Kempy w Sycowie
Szczegóły incydentu i motywy sprawcy
W nocy 12 grudnia 2017 roku, około godziny 01:47, doszło do podpalenia drzwi biura poselskiego Beaty Kempy w Sycowie, zlokalizowanego przy ulicy Ks. Rudy (województwo dolnośląskie). Nieznany sprawca rzucił w drzwi pojemnik z łatwopalną cieczą, a na elewacji budynku wymalował wiadomość o treści: "H-7102 21.21. CALIFOR UBER ALES NIE". Prawdopodobnie, podpalaczowi mogło chodzić o nawiązanie do utworu "California Über Alles" zespołu punkowego Dead Kennedys. Straty oszacowano na około 7 tysięcy złotych.
Minister Beata Kempa, posłanka Solidarnej Polski wybrana z listy Prawa i Sprawiedliwości, była wówczas szefową Kancelarii Prezesa Rady Ministrów za kadencji premier Beaty Szydło, a następnie ponownie uzyskała nominację od premiera Mateusza Morawieckiego.
Śledztwo i zatrzymanie Sebastiana K.
Szybkie działania służb doprowadziły do zatrzymania podejrzanego. 14 grudnia 2017 roku, w godzinach popołudniowych, dolnośląscy policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu ustalili i zatrzymali 40-letniego mieszkańca powiatu oleśnickiego - Sebastiana K. Policja poinformowała, że Sebastian K. miał wykrzykiwać podczas zatrzymania: „nienawidzę PiS-u!”. Czynności wykrywcze w tej sprawie zostały powierzone funkcjonariuszom Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, a śledztwo wszczęto 12 grudnia 2017 roku przez Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.
Do rozprzestrzeniania się pożaru nie doszło z uwagi na podjętą akcję gaśniczą przez funkcjonariuszy Policji i Straży Pożarnej, którzy szybko zlokalizowali i ugasili ogień. W pisemnym uzasadnieniu postanowienia o tymczasowym aresztowaniu Sąd wskazał, że materiał dowodowy wskazuje na duże prawdopodobieństwo, że podejrzany Sebastian K. dopuścił się zarzucanych mu czynów.
Zarzuty o charakterze terrorystycznym i dodatkowe zarzuty
Sebastian K. przyznał się do podpalenia biura poselskiego Beaty Kempy. 15 grudnia 2017 roku prokurator Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej ogłosił mu zarzut usiłowania sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach, mającego postać pożaru lokalu biura poselskiego znajdującego się w budynku mieszkalnym. Działanie to polegało na wybiciu metalowymi przedmiotami szyby w drzwiach wejściowych, a następnie podpaleniu wnętrza przy wykorzystaniu łatwopalnej cieczy. Zdaniem prokuratury, działanie podejrzanego miało charakter terrorystyczny.
Sebastian K. podczas przesłuchania wyznał, że jego celem było wyrażenie dezaprobaty dla ówczesnej koalicji rządzącej w Polsce oraz zmuszenie Rządu Rzeczypospolitej Polskiej i parlamentarzystów koalicji rządzącej do zaniechania określonych działań, w szczególności legislacyjnych związanych z reformą wymiaru sprawiedliwości i organizacją wyborów. Za ten czyn grozi mu do 20 lat więzienia.
To jednak nie jedyny zarzut. Podczas przeszukania u 40-latka znaleziono 62,1 grama marihuany. Zdaniem prokuratury, Sebastian K. sam ją wyprodukował, dlatego postawiono mu również zarzut wytwarzania i produkcji znacznych ilości środków odurzających w postaci ziela konopi innych niż włókniste. Sebastian K. przyznał się do obu zarzutów. Sąd Rejonowy dla Wrocławia - Śródmieścia 15 grudnia 2017 roku zastosował wobec niego tymczasowy areszt.
Inne ataki na biura poselskie i incydenty zagrażające bezpieczeństwu

Ataki na biura Prawa i Sprawiedliwości
Podpalenie biura Beaty Kempy nie było odosobnionym przypadkiem. Wcześniej dochodziło do podobnych aktów wandalizmu skierowanych przeciwko biurom poselskim Prawa i Sprawiedliwości:
- Wandale oblali farbą szybę warszawskiego biura posła PiS, Andrzeja Melaka.
- Poseł Leszek Dobrzyński informował o incydencie w szczecińskim biurze PiS, gdzie ktoś namalował sprayem na drzwiach symbol Polski Walczącej.
- Prawie rok przed incydentem w Sycowie, w styczniu, ktoś oblał farbą drzwi biura poselskiego Joachima Brudzińskiego. Wówczas w czyszczeniu pomógł Sławomir Nitras z Platformy Obywatelskiej. Sprawców tych ataków nie udało się namierzyć.
- W 2022 roku doszło również do aktu wandalizmu przed biurem posłów i radnych PiS w Bydgoszczy, gdzie rozlano czerwoną farbę.
- W październiku 2022 roku, jak informowała posłanka PiS Monika Pawłowska, do jej biura wtargnął mężczyzna, grożąc śmiercią jednemu z pracowników.
Próba podpalenia siedziby Platformy Obywatelskiej w Warszawie
Incydenty dotykały także biura innych partii. W piątek, po godzinie 15:00, przed siedzibą biura krajowego Platformy Obywatelskiej przy ulicy Wiejskiej w Warszawie, doszło do próby podpalenia. Dwóch mężczyzn próbowało rzucić w drzwi koktajlem Mołotowa, wykrzykując antyplatformerskie hasła. Zareagował świadek, klient pobliskiej kawiarni, który odepchnął podpalacza, próbując go ująć. Doszło do szarpaniny. Dzięki jego interwencji butelka rozbiła się przed wejściem, a ogień i zadymienie szybko zlikwidowano. Nikt nie został ranny, choć, jak ocenił poseł KO Witold Zembaczyński, "było dosłownie o włos od tragedii". Sprawcy uciekli z miejsca zdarzenia.
Poseł Witold Zembaczyński, który był jedną z pierwszych osób na miejscu zdarzenia, jednoznacznie określił to jako "akt terroru politycznego", podkreślając, że intencje ataku były motywowane politycznie.
Nawrocki i PiS igrają z amerykańskimi żołnierzami
Reakcje polityczne i kontekst mowy nienawiści
Do sprawy ataku na siedzibę PO odniósł się szef MSWiA Marcin Kierwiński, zapewniając, że policja działa, a sprawcy nie pozostaną bezkarni. Minister nawiązał do słów prawicowego działacza Roberta Bąkiewicza, który podczas wiecu Prawa i Sprawiedliwości 11 października mówił, że "chwasty trzeba z polskiej ziemi powyrywać i napalm na tę ziemię rzucać, żeby nigdy nie odrosły", nawołując również do chwytania "mieczy, kos i różańców". Kierwiński napisał: "Po obrzydliwych słowach Bąkiewicza apelowaliśmy do władz PiS o potępienie tej mowy nienawiści. Potępienia nie było. Były zachwyty".
Posłanka Platformy Obywatelskiej, Jolanta Niezgodzka, oceniła słowa Bąkiewicza jako "ewidentne nawoływanie do przemocy" i "podsycanie nienawiści". Wyraziła obawy, że brak potępienia takich słów przez czołowych polityków daje przyzwolenie na eskalację agresji. Podkreśliła, że "każda nienawiść fizyczna zaczyna się od słów nienawistnych". Niezgodzka liczyła na szybkie zatrzymanie sprawców i wyraziła nadzieję, że "politycy, zwłaszcza prawicy, opamiętają się, bo w końcu dojdzie do tragedii". Po słowach Bąkiewicza prokuratura podjęła czynności z urzędu, badając sprawę pod kątem "nawoływania do zbrodni".
Inne akty wandalizmu i gróźb wobec biur poselskich
Podobne ataki miały miejsce także w przeszłości. W styczniu tego roku na chodniku przed wejściem do białostockiego biura PO ktoś rozlał czarną farbę.
Tego rodzaju incydenty, niezależnie od motywacji i przynależności partyjnej celów, stanowią poważne zagrożenie dla demokratycznej debaty i wymagają zdecydowanej reakcji służb oraz potępienia ze strony wszystkich uczestników życia publicznego.
tags: #podpalenie #biura #poslanki