W warszawskim salonie fryzjerskim doszło do pożaru, który wzbudził duże zainteresowanie lokalnych mieszkańców i służb. Incydent miał miejsce w nocy z soboty na niedzielę, co doprowadziło do szeroko zakrojonego śledztwa oraz tymczasowej ewakuacji mieszkańców pobliskiego bloku.
Nagły pożar i interwencja służb
W nocy z soboty na niedzielę (28/29 stycznia) w salonie fryzjerskim przy ulicy Poezji, na rogu z ulicą Popradzką w Falenicy (część Wawra), wybuchł pożar. Strażacy otrzymali zgłoszenie o zdarzeniu około godziny 1:30. Na miejsce natychmiast interweniowało kilka zastępów straży pożarnej, pogotowie ratunkowe i policja. Akcja gaśnicza była sprawna i nie trwała długo, a ogień został ugaszony przez strażaków.

Podejrzana walizka i ewakuacja mieszkańców
W niedzielę rano, po ugaszeniu pożaru, służby musiały ponownie pojawić się na miejscu zdarzenia. Podczas przeszukiwania pogorzeliska, policjanci odnaleźli podejrzaną walizkę, w której znajdował się pojemnik z cieczą. Na miejsce wezwano policyjnych saperów i pirotechników. Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie poinformowała, że policyjni pirotechnicy potwierdzili, iż w paczce może znajdować się materiał wybuchowy. "Kiedy została znaleziona walizka, w której znajdował się pojemnik z cieczą, jak do tej pory niewiadomego pochodzenia, być może łatwopalną, podjęto decyzję o ewakuacji mieszkańców w budynku, w którym znajdował się salon" - informowała w poniedziałek rzeczniczka Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII, podinspektor Joanna Węgrzyniak. W związku z tym zarządzono ewakuację kilkudziesięciu mieszkańców bloku mieszkalnego. Na miejsce służby miejskie wysłały specjalny autobus, w którym mieszkańcy mogli przeczekać akcję z kubkiem gorącej herbaty. W tym czasie policyjni pirotechnicy zajęli się podejrzaną paczką znalezioną w salonie.
Próbna ewakuacja szkoły - Skrzyszów 10.10.2012 █▬█ █ ▀█▀
Ustalenia śledztwa: Bez ładunku wybuchowego, lecz z cieczą łatwopalną
Wstępne ustalenia śledztwa przyniosły ważne rozstrzygnięcia. "Wiadomo już, że w paczce nie było materiału wybuchowego. Na miejscu zabezpieczono walizkę z pojemnikiem z cieczą, która prawdopodobnie była łatwopalna" - zaznacza podinspektor Joanna Węgrzyniak. Policja oczekuje na wyniki badań tej substancji oraz efekty pracy biegłych. Rzeczniczka dodała, że policja ustala przyczyny pożaru.
Zatrzymany mężczyzna bez związku z pożarem
W niedzielę wieczorem do sprawy została zatrzymana jedna osoba. 42-letni mężczyzna zatrzymany w związku z pożarem salonu fryzjerskiego w Wawrze usłyszał w prokuraturze łącznie cztery zarzuty. Jak się okazało, podejrzany w sprawie 42-latek nie miał związku z pożarem w salonie fryzjerskim. "Mężczyźnie, który w przeszłości miał grozić i nękać pokrzywdzoną właścicielkę przedstawiono trzy zarzuty gróźb karalnych oraz jeden zarzut nękania" - poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, prokurator Katarzyna Skrzeczkowska. Prokurator skierował do sądu wniosek o zastosowanie aresztu wobec mężczyzny, jednak sąd go nie uwzględnił, nie stosując tymczasowego aresztu ani innego środka zapobiegawczego. Rzeczniczka wyjaśniła też, że nadal trwają poszukiwania sprawcy niedzielnego pożaru.

Reakcja właścicielki salonu i społeczności
Pracownicy salonu są załamani tym, co się stało, i podejrzewają, że pożar był efektem zemsty. "Tym razem nie rozlali kwasu, a posunęli się dalej i spalili salon" - napisała w mediach społecznościowych pani Sylwia, która prowadziła lokal. Właścicielka podkreśla, że "straciliśmy wszystkie kontakty i kalendarz", co uniemożliwia bieżącą komunikację z klientkami. Zapewnia jednak, że "przez najbliższy tydzień nie będziemy przyjmować klientów, ale będziemy informować o nowym miejscu". W pożarze spłonął nawet telefon, dlatego klientki nie dodzwonią się do lokalu. "Jest nam bardzo przykro i przepraszamy za kolejne utrudnienia. Z góry dziękuję za dalsze przekazanie informacji" - dodaje pani Sylwia.
Społeczność lokalna wyraziła swoje wsparcie. "Nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Mam nadzieję, że policja zatrzyma sprawcę, bo pani Sylwia włożyła w rozwój tego salonu całe serce. Zawsze dbała o każdą klientkę, by wychodząc z salonu czuła się piękna i w dobrym humorze. Trzymam kciuki za to, by pani Sylwia otworzyła inny salon, by nie poddawała się" - podkreśla jedna z mieszkanek Józefowa, od lat korzystająca z usług lokalu kosmetycznego w Falenicy.
tags: #podpalenie #fryzjera #na #os #oswiecenia