Pożary, które nawiedziły wyspę Eubea na północ od Aten, doprowadziły do zniszczenia 57 tys. hektarów lasów i gospodarstw. Mieszkańcy regionu, pozostawieni podczas dziesięciodniowej pożogi samym sobie, zmagają się z poczuciem porzucenia przez państwo. Lokalna społeczność, w tym świadkowie tacy jak Nikolau, wspominają, że pomoc straży pożarnej ograniczyła się jedynie do komunikatów o konieczności ewakuacji.

Kryzys zaufania do władz
Grecy zamieszkujący Eubeę otwarcie deklarują brak wiary w działania rządu. Na wyspie nie pojawił się żaden polityk, a obiecani eksperci ds. szacowania strat nie dotarli na miejsce. Mieszkańcy, tacy jak 39-letni Tsivikas Thanasis, który stracił połowę swoich drzew, domagają się 100-procentowej rekompensaty za zniszczony sprzęt i plony, a także zatrudnienia przy porządkowaniu pogorzelisk.
Eksperci, w tym Gavril Xanthopoulos z Instytutu Śródziemnomorskich Ekosystemów Leśnych, krytykują rządowe podejście. Zamiast inwestować w profilaktykę, na którą przeznacza się zaledwie 3,5 mln euro rocznie, państwo skupia się na krótkowzrocznych rekompensatach. Michael Jacobides, doradca strategiczny, podkreśla, że Grecja zaniedbuje regulacje dotyczące obszarów chronionych Natura 2000, co jest sprzeczne z wyrokami Trybunału Sprawiedliwości UE.
"Bateria Grecji" a niechęć mieszkańców
Wśród mieszkańców panuje przekonanie, że wyspę pozostawiono na pastwę ognia celowo. Istnieje obawa, że Eubea ma zostać przekształcona w „baterię Grecji” poprzez budowę gigantycznych farm wiatrowych. Miejscowi sprzeciwiają się tym planom, argumentując, że turbiny niszczą krajobraz, nie przynoszą korzyści ekonomicznych dla regionu i zagrażają lokalnej tradycji.

Solidarność oddolna jako jedyne wsparcie
W obliczu tragedii, cud solidarności Greków stał się jedynym realnym wsparciem. Wioski takie jak Agi Anie stały się punktami dystrybucji żywności i artykułów pierwszej potrzeby, organizowanymi w pełni oddolnie. Wolontariusze, tacy jak Virginia, zajmują się sprzątaniem ruin i dostarczaniem pomocy tam, gdzie państwowe służby zawodzą. Nikolau podkreśla, że mieszkańcy potrzebują ludzi, którzy zostaną z nimi na dłużej, a nie tylko mediów szukających sensacji.
Kwestia wiarygodności mediów jest istotnym punktem sporu. Według mieszkańców greckie media często manipulują przekazem, pomijając głos ofiar lub używając propagandy, co potwierdzają raporty dotyczące wolności prasy. Światowy Indeks Wolności Prasy wskazuje na liczne próby kontroli informacji przez konserwatywny rząd.
Próba powrotu do normalności
Mimo trudnej atmosfery, w połowie sierpnia miasteczko Limni zaczęło powoli wracać do życia. Mieszkańcy szukają alternatyw dla turystyki, która stanowi podstawę ich egzystencji. Giannis Triantafyllou proponuje rozwój infrastruktury sportowej, takiej jak trasy rowerowe czy wspinaczkowe, mając nadzieję, że brak innych perspektyw ekonomicznych wymusi na urzędnikach wydanie niezbędnych zezwoleń.
tags: #podpalenie #ksiegarni #ateny