Sprawy dotyczące podpaleń mieszkań i domów jednorodzinnych często wiążą się z tragicznymi konsekwencjami, złożonymi procesami sądowymi oraz trudnymi kwestiami prawnymi i finansowymi. Poniżej przedstawiono przegląd kilku głośnych przypadków podpaleń oraz związane z nimi aspekty prawne, w tym możliwość warunkowego przedterminowego zwolnienia, a także omówiono obowiązki i prawa właścicieli lokali dotkniętych pożarem.

Sprawa Dariusza P. - tragiczne podpalenie w Jastrzębiu-Zdroju
Sąd Apelacyjny w Katowicach ogłosi wyrok w procesie Dariusza P., którego prokuratura oskarżyła o podpalenie domu w Jastrzębiu-Zdroju i zabicie w ten sposób żony i czworga dzieci. Do pożaru domu jednorodzinnego w Jastrzębiu doszło w maju 2013 roku. Dariusz P. został zatrzymany i aresztowany pod koniec marca 2014 roku. Nieprawomocny wyrok, skazujący go na dożywocie, zapadł w grudniu ubiegłego roku przed rybnickim wydziałem Sądu Okręgowego w Gliwicach.
Sąd I instancji nie miał wątpliwości, że Dariusz P. zabił swoich najbliższych, chcąc uzyskać pieniądze z ubezpieczenia i uwolnić się od rodziny. Od wyroku odwołała się zarówno obrona, która w całości kwestionuje ustalenia prokuratury i sądu I instancji, jak i oskarżyciel publiczny. Obrona domaga się uniewinnienia P. lub ponownego procesu. Apelacja prokuratury nie dotyczy wymiaru kary ani ustaleń poczynionych przez sąd.
W trakcie procesu obrona kwestionowała m.in. opinie biegłych, według których w domu P. doszło do podpalenia, i analizy logowania telefonu komórkowego oskarżonego, a także sam motyw zbrodni. Oskarżony konsekwentnie nie przyznawał się do zabójstwa. Twierdził, że w jego domu doszło do przypadkowego pożaru, a on sam w tym czasie był w innym miejscu.
Kluczowe argumenty obrony i prokuratury
Zdaniem obrony, ustalenia, które według prokuratury i sądu układają się w nierozerwalny łańcuch poszlak, wcale nie są takie pewne. Obrońca P., mec. Eugeniusz Krajcer, który w mowie końcowej przed sądem I instancji wniósł o uniewinnienie swojego klienta, apelację zapowiedział tuż po ogłoszeniu wyroku. Adwokat przekonywał, że w sprawie powinien się wypowiedzieć inny biegły z zakresu pożarnictwa, a opinia dotycząca miejsc logowania telefonu jego klienta nie jest jednoznacznym dowodem. Apelował, by sąd wziął pod uwagę wszystkie wątpliwości - zgodnie z zasadą, że jeżeli nie da się ich usunąć, należy rozstrzygać je na korzyść oskarżonego.
Sąd I instancji nie miał żadnych wątpliwości, że to oskarżony jest sprawcą zbrodni. W ustnym uzasadnieniu orzeczenia sędzia Grażyna Suchecka podkreśliła, że P. zaplanował, przygotował, a potem precyzyjnie zrealizował swój plan. Według prokuratury i sądu, P. podłożył ogień w kilku miejscach. Aby ogień mógł się łatwo rozprzestrzeniać, ułożył rząd poduszek z mebli ogrodowych. Oskarżony konsekwentnie nie przyznawał się do zabójstwa, choć potwierdził, że próbował skierować śledztwo na fałszywe tory.
Biegli rozpoznali u P. osobowość psychopatyczną, wskazali m.in. na płytkość uczuć i wymuszony płacz, łatwość wysławiania się, powierzchowny urok, egocentryzm i brak wyrzutów sumienia.

Podpalenie drzwi do mieszkania w Brzegu
Policjanci Komendy Powiatowej Policji w Brzegu zatrzymali dwóch młodych mieszkańców miasta, którzy podejrzani są o podpalenie drzwi do mieszkania w kamienicy. Na szczęście ogień został szybko ugaszony przez lokatorów i nikomu nic się nie stało. Kilka dni wcześniej policjanci z brzeskiej komendy zostali powiadomieni o pożarze w jednej z kamienic w mieście. Pracujący na miejscu funkcjonariusze zebrali niezbędne informacje i zabezpieczyli ślady.
Funkcjonariusze szybko wytypowali mężczyzn podejrzewanych o ten czyn. Już następnego dnia został zatrzymany pierwszy z nich, 19-letni mieszkaniec Brzegu, który ukrywał się w swoim mieszkaniu. Następnego dnia funkcjonariusze namierzyli jego 21-letniego kolegę. Jak ustalili śledczy, w nocy mężczyźni oblali drzwi łatwopalną cieczą, podpalili je i uciekli. Na szczęście jedna z lokatorek szybko zauważyła zagrożenie i obudziła pozostałych, dzięki czemu ogień ugasili mieszkańcy przed przybyciem strażaków.
Zatrzymani - 21-latek i jego o dwa lata młodszy kolega - usłyszeli zarzut sprowadzenia niebezpieczeństwa, zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób poprzez wywołanie pożaru. Za popełnione przestępstwo grozi im teraz do 10 lat pozbawienia wolności. Na wniosek śledczych i brzeskiej prokuratury starszy z mężczyzn trafił do aresztu na dwa miesiące, natomiast młodszy został objęty policyjnym dozorem.

Robert S. skazany na dożywocie za potrójne zabójstwo przez podpalenie w Zduńskiej Woli
W Sądzie Okręgowym w Sieradzu zapadł wyrok skazujący Roberta S. na karę dożywotniego pozbawienia wolności z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie po 30 latach oraz zadośćuczynienie dla poszkodowanych w wysokości od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. 33-letniego zduńskowolanina prokuratura oskarżyła o potrójne zabójstwo oraz usiłowanie zabójstwa poprzez spowodowanie pożaru kamienicy przy ul. Łaskiej w Zduńskiej Woli.
Pożar kamienicy, który wybuchł w nocy 13 stycznia 2023 r., wymagał udziału 11 strażackich zastępów. Trzeba było ewakuować ponad 20 mieszkańców. Na miejscu śmierć poniosły dwie osoby, a kilka trafiło do szpitala. W późniejszym czasie, już podczas hospitalizacji, zmarł trzeci pokrzywdzony. Zaraz po pożarze budynek został wyłączony z użytkowania. Wkrótce po zdarzeniu sprawca podpalenia został zatrzymany i na wniosek prokuratora, sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.
Pod koniec maja br. przed Sądem Okręgowym w Sieradzu rozpoczął się proces Roberta S. Mężczyzna usłyszał zarzuty zabójstwa trzech osób oraz usiłowania zabójstwa poprzez podpalenie drzwi do mieszkania w budynku wielorodzinnym, czym spowodował pożar, który zagrażał życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach, a także zarzuty pobicia swojej byłej partnerki i kierowania w stosunku do niej gróźb pozbawienia życia.
Modyfikacje zeznań i motywacja sprawcy
Początkowo oskarżony przy priznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień przed sądem. Odczytano więc jego zeznania złożone na różnych etapach śledztwa. Następnie Robert S. zmienił zeznania, nie przyznając się do zabójstwa i potwierdził, że nie chciał spowodować pożaru zagrażającego życiu mieszkańców kamienicy i zniszczeniu mienia. Z jego zeznań wynikało, że był w związku z kobietą, która postanowiła wrócić do poprzedniego partnera, co miało być powodem tragicznych wydarzeń, pobicia, gróźb, a ostatecznie śmiertelnego w skutkach pożaru.
Oskarżony wielokrotnie wchodził już wcześniej w konflikt z prawem, odbywał kary pozbawienia wolności, co również znalazło odzwierciedlenie w ogłoszonym przez sąd wyroku. Sędzia Jacek Klęk uzasadniał wyrok, wskazując, że sam oskarżony złożył wyjaśnienia, w których opisał wszystkie czynności skutkujące pożarem, i zaznaczył, że ten opis był jedyną okolicznością łagodzącą. Cała przeszłość oskarżonego, wielokrotne karanie za przestępstwa z użyciem przemocy, były okolicznościami, które sąd brał pod uwagę przy wymiarze kary, skutkującymi karą dożywotniego pozbawienia wolności.
Sędzia podkreślił, że zachowanie oskarżonego, w tym czynności przygotowawcze, obserwacja kamienicy i użycie denaturatu do podpalenia, wskazuje na to, że Robert S. doskonale zdawał sobie sprawę z obecności ludzi w mieszkaniu. Sąd uznał, że trudno sobie wyobrazić śmierć w pożarze inaczej kwalifikowaną niż działanie ze szczególnym okrucieństwem, zwłaszcza że oskarżony podpalił drzwi, przyglądał się, czy aby na pewno się palą, a potem odszedł, nikogo nie informując.
Sąd zdecydował, że o warunkowe zwolnienie z więzienia Robert S. będzie mógł się ubiegać po upływie 30 lat. Oskarżony został także zobowiązany do zadośćuczynienia poszkodowanym: mężczyźnie, któremu wyskakując przez okno udało się uciec, zasądzono 40 tys. zł; dwóm kolejnym osobom, które odniosły obrażenia, po 6 tys. zł; pozostałym mieszkańcom kamienicy po 5 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny, obrona zapowiada apelację, a prokuratura będzie występować do sądu o pisemne uzasadnienie wyroku.

Interpretacja prawna "pożaru" w kontekście Art. 163 Kodeksu karnego - sprawa P.L.
Sąd rejonowy uznał P.L. za winnego wywołania pożaru na klatce schodowej bloku mieszkalnego, gdzie podpalił kartony przed jednym z mieszkań. Zakwalifikowano to jako przestępstwo z art. 163 Kodeksu karnego, polegające na spowodowaniu pożaru zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, za co grozi kara pozbawienia wolności od roku do lat 10. Sąd wymierzył mu karę roku i czterech miesięcy.
Sąd okręgowy oddalił apelację obrony, w której podniesiono zarzut błędnego zastosowania art. 163 Kk. Według obrony P.L. nie wypełnił znamion spowodowania zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób (było ich dziewięć), a powstały ogień nie odpowiadał pojęciu pożaru opisanego w art. 163 Kk. Sąd odwoławczy utrzymał wyrok.
Interwencja Rzecznika Praw Obywatelskich
Rzecznik Praw Obywatelskich złożył do Sądu Najwyższego kasację na korzyść skazanego. Zarzucił obu sądom rażące naruszenie prawa karnego materialnego, polegające na uznaniu P.L. za winnego, mimo braku wszystkich znamion przestępstwa z art. 163 Kk. Zdaniem RPO, zdarzenie, które spowodował, nie miało bowiem postaci „pożaru”, czyli ognia o wielkim zasięgu i gwałtownym rozprzestrzenianiu się, w rozumieniu tego przepisu. Sąd odwoławczy rozpoznał zaś apelację nierzetelnie, nie poddał analizie jej zarzutów i nie ustosunkował się do nich w wystarczającym stopniu, by poznać tok jego rozumowania.
W ocenie RPO, uniemożliwia to uznanie, by był to pożar w rozumieniu art. 163 Kk, który cechuje się wielkimi rozmiarami, trudnością jego opanowania, możliwością niekontrolowanego rozprzestrzenienia się. Aby był traktowany jako sprowadzenie katastrofy, pożar musi też grozić przerzuceniem się ognia na większą liczbę obiektów albo objęciem choć jednego obiektu znacznych rozmiarów. RPO uważał, że oskarżony nie dokonał przestępstwa z art. 163 Kk. Zdaniem RPO w przypadku uznania kasacji, sąd rejonowy powinien rozważyć, czy zachowanie oskarżonego można oceniać jako usiłowanie dokonania przestępstwa z art. 163 Kk, czy też jako przestępstwo z innego przepisu.
23 maja 2019 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej (sygn. akt III KK 103/18) uwzględnił kasację. SN uchylił oba wyroki, a sprawę zwrócił do rozpoznania sądowi rejonowemu.

Podpalenie mieszkania sąsiada w Oławie
Sąd Rejonowy w Oławie zastosował trzymiesięczny areszt wobec zatrzymanego przez policjantów z oławskiego Wydziału Kryminalnego 45-latka, który podpalił pomieszczenia mieszkalne sąsiada. Mieszkaniec powiatu oławskiego spowodował straty o wysokości 500 000 złotych. Usłyszał na razie trzy zarzuty.
O pożarze domu jednorodzinnego znajdującego się na terenie gminy Jelcz Laskowice oławscy policjanci zostali powiadomieni w niedzielę 26 maja br. Po przybyciu na miejsce, po zakończonej akcji gaśniczej, kryminalni ustalili, że doszło do podpalenia, w wyniku którego spaleniu uległo pięć pomieszczeń mieszkalnych. Nietrzeźwy 45-latek został zatrzymany następnego dnia niedaleko miejsca zdarzenia. Mieszkaniec powiatu oławskiego, mając ponad 1 promil alkoholu w organizmie, kierował samochodem marki Skoda.
Pożar ugaszony, straty są ogromne. Reportaż z akcji ratowniczej tylko w Gostyn24TV
Zwolnienie z opłat czynszowych po pożarze - aspekty prawne w wspólnocie mieszkaniowej
Właściciel lokalu mieszkalnego, który uległ pożarowi (np. w mieszkaniu dwupoziomowym na ostatnim piętrze, z dachem spalonym i tymczasowo przykrytym folią), nie ma możliwości korzystania z niego i zwrócił się z prośbą o zwolnienie z opłat czynszowych (opłaty za utrzymanie nieruchomości, opłaty na fundusz remontowy, media). O ile media zależą od zużycia, to wydaje się, że można zawiesić wpłatę zaliczek na media.
Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej może mieć ograniczenia w podejmowaniu decyzji ws. zwolnienia z czynszu (opłata eksploatacyjna i remontowa) na czas niezamieszkiwania lokalu. Być może potrzebna jest w tej sprawie Uchwała członków Wspólnoty Mieszkaniowej. Wydatki związane z utrzymaniem lokalu, w których wspólnota pośredniczy (dostawa mediów do poszczególnych lokali), oraz składniki pierwszej kategorii wydatków zostały przykładowo wymienione w art. 14 ustawy o własności lokali jako zasadnicze koszty obciążające właścicieli lokali w ramach wspólnoty.
Obowiązki finansowe właścicieli lokali
Wyłącznie na pokrycie kosztów zarządu nieruchomością wspólną właściciele, zgodnie z art. 15 ust. 1 tej ustawy o własności lokali, uiszczają zaliczki w formie bieżących opłat, których wysokość ustalana jest w drodze uchwały wspólnoty (art. 22 ust. 1 pkt 3 ustawy o własności lokali). Zgodnie z art. 12 ust. 2 ustawy o własności lokali, właściciele lokali ponoszą wydatki i ciężary związane z utrzymaniem nieruchomości wspólnej w stosunku do wysokości ich udziałów w nieruchomości wspólnej.
Udział właściciela lokalu wyodrębnionego w nieruchomości wspólnej odpowiada stosunkowi powierzchni użytkowej lokalu wraz z powierzchnią pomieszczeń przynależnych do łącznej powierzchni użytkowej wszystkich lokali wraz z pomieszczeniami do nich przynależnymi (art. 3 ust. 3 ustawy o własności lokali). Składniki drugiej kategorii wydatków to wydatki ponoszone przez właściciela związane z utrzymaniem jego lokalu, najczęściej chodzić będzie o tzw. media (np. energia cieplna, woda), które rozliczane są za pośrednictwem wspólnoty.
Zarząd Wspólnoty, w zakresie dostawy mediów do poszczególnych lokali, występuje w odmiennej roli, praktycznie jedynie jako pośrednik między dostawcami a odbiorcami. Środki uiszczone z tytułu wpłat dokonanych przez właścicieli poszczególnych lokali na utrzymanie tych lokali (zapłata za media) nie są zaliczkami w rozumieniu art. 15 ust. 1 ustawy. Zarówno w przypadku zaliczek na koszty zarządu, jak i na media, skoro ich określenie nastąpiło w formie uchwały, to czynność zwolnienia właściciela z płatności przekracza uprawnienia zarządu.
Należy zrozumieć, że uchwała taka nie zwalnia właściciela z ponoszenia zaliczek na koszty zarządu nieruchomością wspólną, lecz rozkłada zaliczkę tego właściciela na pozostałych właścicieli innych lokali. Jest to sprzeczne z art. 12 ust. 2 ustawy o własności lokali, który stanowi, że właściciele lokali ponoszą wydatki i ciężary związane z utrzymaniem nieruchomości wspólnej w stosunku do wysokości ich udziałów. Obciążenie ich kosztami w innej proporcji jest sprzeczne z prawem. Bez wątpienia taka uchwała zostanie więc uchylona przez sąd w przypadku zaskarżenia przez właściciela lokalu.
Rozwiązania dla poszkodowanych
Inaczej sytuacja wygląda w przypadku zaliczek na media dostarczane do lokalu, gdyż tutaj wspólnota tylko pośredniczy, więc inni właściciele nie zapłacą za sąsiada, jeżeli wspólnota zwolni go z wpłaty zaliczek. Uchwała nie powinna jednak dotyczyć zwolnienia z poniesienia kosztów, tylko z ich zapłaty poprzez wniesienie zaliczek i rozliczeniu właściciela przy dokonaniu rozliczenia zgodnie z terminami przyjętymi przez wspólnotę mieszkaniową w regulaminie. Tutaj można też przyjąć bardziej praktyczne rozwiązanie, w którym właściciel zgłasza zarządowi, że nie będzie płacił zaliczek.
Jeżeli zarząd i właściciele lokalu chcą faktycznie pomóc właścicielowi, to najwłaściwszą formą, nienaruszającą prawa, jest zorganizowanie zbiórki środków, z której między innymi będzie można pokryć koszty zarządu. Ustawa z 14 marca 2014 r. o zasadach prowadzenia zbiórek publicznych zniosła obowiązek pozwoleń na zbiórkę publiczną, zastępując je prostymi zgłoszeniami na portalu ZBIÓRKI.GOV.PL. Zniesiona została opłata skarbowa dla organizatorów zbiórek oraz obowiązek publikacji sprawozdań w prasie. Zbiórkę może prowadzić między innymi komitet społeczny, który mogą założyć co najmniej trzy osoby.

tags: #podpalenie #mieszkania #a #przedterminowe #zwolnienie